• Nie minęło zbyt wiele czasu od rozpoczęcia działalności AKSO, a po całej Otchłani rozniosła się wieść o tajemniczej mgle, w której znikają statki. Czytaj więcej...
  • Wstrząsy naruszyły spokój Morza Łez!
    Odczuwalne są na całym jego obszarze, a także na Herbacianych Łąkach i w Malinowym Lesie.
  • Karciana Szajka została przejęta. Nowa władza obiecuje wielkie zmiany i całkowitą reorganizację ugrupowania. Pilnie poszukiwani są nowi członkowie. Czytaj więcej...
  • Spectrofobia pilnie potrzebuje rąk do pracy! Możecie nam pomóc zgłaszając się na Mistrzów Gry oraz Moderatorów.
Trwające:
  • Skarb Pompei
  • Zmrożone Serce


    Zapisy:
  • Chwilowo brak

    Zawieszone:
  • Brak


  • Drodzy użytkownicy, oficjalnie przenieśliśmy się na nowy serwer! Dokładne informacje na fanpege'u Spectrofobii lub forumowym Discordzie (odnośniki po prawej)!



    Zapraszamy do zapoznania się z Uśrednionym Przelicznikiem Waluty. Mamy nadzieję, że przybliży on nieco realia Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani.

    Szykujcie się na słodkie Walentynki i Dziewannę!

    Zimowa Liga Wyzwań Fabularnych nadeszła. Ponownie zapraszamy też na Wieści z Trzech Światów - kanoniczne zdarzenia z okolic Lustra i Glasville. Strzeżcie się mrocznych kopuł Czarnodnia i nieznanego wirusa!

    W Kompendium pojawił się chronologiczny zapis przebiegu I wojny pomiędzy Ludźmi i KL. Zainteresowanych zapraszamy do lektury.

    Drodzy Gracze, uważajcie z nadawaniem swoim postaciom chorób psychicznych, takich jak schizofrenia czy rozdwojenie jaźni (i wiele innych). Pamiętajcie, że nie są one tylko ładnym dodatkiem ubarwiającym postać, a sporym obciążeniem i MG może wykorzystać je przeciwko Wam na fabule. Radzimy więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujecie się na takie posunięcie.

    Pilnie poszukujemy Moderatorów i Mistrzów Gry. Jeżeli ktoś rozważa zgłoszenie się, niech czym prędzej napisze w odpowiednim temacie (linki podane w polu Warte uwagi).

    ***

    Drodzy użytkownicy z multikontami!
    Administracja prosi, by wszystkie postaci odwiedzać systematycznie. Jeżeli nie jest się w stanie pisać wszystkimi na fabule, to chociaż raz na parę dni posta w Hyde Park
    .
    Marionetki – otwarte
    Kapelusznicy – otwarte
    Cienie – otwarte
    Upiorna Arystokracja – otwarte
    Lunatycy – otwarte
    Ludzie – otwarte
    Opętańcy – otwarte
    Marionetkarze – otwarte
    Dachowcy – otwarte
    Cyrkowcy – otwarte
    Baśniopisarze – otwarte
    Szklani Ludzie – otwarte
    Strachy – otwarte
    Senne Zjawy – otwarte
    Postaci Specjalne – otwarte

    Ponieważ cierpimy na deficyt Ludzi, każda postać tej rasy otrzyma na start magiczny przedmiot. Jaki to będzie upominek, zależy od jakości Karty Postaci.



    » Misje » Kal’Amanhar » Księga Bestialskiego Pościgu
    Poprzedni temat :: Następny temat
    Autor Wiadomość
     



    Zmarły

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Aaron (Aron) Wels alias Amon
    Wiek: 27
    Rasa: Lunatyk
    Lubi: nadmorskie zamki, latarnie, przyglądać się torturom, nazywać siebie Władcą Czasu
    Nie lubi: lekceważenia czasu
    Wzrost / waga: 190cm / 86kg
    Aktualny ubiór: Czarny frak z gustowną, grafitową koszulą w jasne prążki i zgrabny, acz wyrazisty w swojej formie, ciemny cylinder.
    Znaki szczególne: białe włosy, czarne oczy, obcowanie z kapeluszami i zegarami
    Zawód: Latarnik
    Pan / Sługa: - / Doll
    Pod ręką: 1/2 blaszki zmartwienia
    Dołączył: 21 Lip 2014
    Posty: 484
    Ostrzeżeń:
     1/3/3
    Wysłany: 27 Marzec 2015, 16:09   Księga Bestialskiego Pościgu  



    Prolog. Ulotki.



    Informacja na słupie. A może tylko ulotka o zadziwiającej treści? Siła leży w nazewnictwie, różnicy w wyglądzie nie ma. Wymierzona bezskutecznie chłodnym wiatrom północy, wciąż przyciągała do siebie wzrokiem. Bo była magiczna. Wyszukiwała wpatrzonych w nią oczu, odkrywała ich zainteresowanie i ukazywała oblicze reklamowanego wydarzenia w nowym świetle. Sugestia jest nieprawdopodobnie silną formą ukierunkowywania toku myśli. Podlega jej każde myślące stworzenie. Pod jej wpływem można zapomnieć o konsekwencjach i obrać jeden konkretny pogląd na sprawę - punkt widzenia. Sugestia określa punkt siedzenia i wymachuje bilecikiem na potwierdzenie, że zajmowane miejsce jest należytym, takim samym jak na nadruku.
    Kiedy więc przechodzień widział potargany arkusz papieru, powiewający na wietrze niczym zrywane z dachu ozdoby świąteczne, zastanawiał się: czemu nie trzyma się słupa jak reszta podobnych jej ulotek? A ten papier, czując się obserwowanym, w odpowiedzi układa się w całość i ukazuje pełnie swojego wizerunku, który posiada głębie, rozlewa się na cały zasięg wzroku przechodnia i mówi mu samym tylko wyglądem:

    Ty nie tylko powinieneś tu być, Ty już tutaj jesteś i zostaniesz na dłużej, jeśli zechcesz do mnie przyjść.. Och, pytasz czym jestem? I wtedy tekstem nakrywam prezentowaną przestrzeń, nazywam pojedynkiem, wyścigiem dla wszystkich chętnych. Na czym? Na bestiach. Nie twoja działka? A gdyby bestie miał dostać każdy takiej pozbawiony, stać się jej posiadaczem dość prędko, takiej, jaką sobie tylko zażyczy? I wygląda to ciekawiej, ja na każdą myśl staram się dość naturalnie odpowiadać kolejnym pisanym tekstem, przeskakującym niczym slajdy po ekranie. A gdy pytania ustaną, powtarzam swoją sekwencje od nowa jak na tchnięte magiczną siłą dzieło, przystało.

    Niektórzy machnęli zrezygnowanie, inni zawierzyli jego obietnicy. Jedni i drudzy prędko nie zapomnieli, co widzieli, ale nazwanie tego sugestią jest jedną z ostatnich rzeczy, jaką uczynią.





    Rozdział Pierwszy. Polowanie na Czarownicę


      Parasolniku,
      Spacerując po jednej z uliczek Krainy Luster, mijałeś ścianę przydrożnego budynku, a zachodząc za jej winkiel – w, jak wydawało ci się, boczną alejkę – zostałeś zmuszony do ujrzenia rozerwanego na wietrze papieru, który przed tobą ukazał połacie wielkich kryształów. Wylewały się z obrazka, wypełniały przestrzeń dookoła. Ale wciąż byłeś na tej uliczce, wciąż mogłeś zawrócić wzrokiem od wylewnego pejzażu ostrych, kolorowych kryształów, których było całe mrowie. I jeśli tego nie uczyniłeś, niespodziewanie ale i w naturalny, płynny sposób, dałeś się porwać głębi Kryształowego Pustkowia.

      Kolekcjonerze Obiektów,
      Lubisz słodycze, prawda? Inaczej nie przyniósłbyś na stragan w świecie ludzi kilkunastu cukiereczków. A może bardziej preferujesz warzywa, skoro nimi handlujesz? Mniejsza o preferencje użytkownika. Ano, użytkownika. Użytkujesz sobie gazetę, przewracasz na kolejną stronę i o mało nie przewracasz się z wrażenia. Bo dłonie pojęły ciężar słodkości zapełniających całą ulicę, prezentowaną na szkicu w tym brukowcu (ewentualnie trochę wyższej rangi prasie) na nowo otwartej stronie. Stragan za straganem, na straganie wyrasta, słodkości co niemiara. I czy mógłbyś odmówić zagłębiania się w treść tej gazety, a powrócić wzrokiem do menu, bo może wypadałoby ci zamówić coś bardziej pożywnego? Myślę, że mimo wszystko, uległeś Cukierkowej Uliczce.

      Monochromatyczny,
      Twoja era chyba już przeminęła, odkąd tylko kolor zadomowił się na dobre w tym świecie? Czyli mówiąc dosadniej: nigdy nie nadeszła? A gdyby jednak zjawiła się, wypełniła wszystko dookoła?
      Spacerujesz sobie tuż za miastem, przysiadasz na ławce i spoglądasz prosto przed siebie. Dostrzegasz malarza stojącego przy sztaludze, kreślącego kolorowe kwiaty w odcieniach szarości. Kwiaty mają ostro zakończone płatki, chcą chyba pochlastać siebie i trzymające je łodygi gdy tylko wiatr nastanie. Taki talent posiadać może tylko baśniopisarz. Powstajesz, postępujesz kilka kroków przed siebie. Wiatr rzeczywiście przychodzi, porywa płótno – owe przylega ci do twarzy. Odrywasz je i widzisz jak już nie ma na nim kwiatów – są tylko kolce. Kolce kryształów, jeden z drugiego wyrastający, wszerz i wzdłuż się mnożące. Nagle chcesz upuścić płótno, rzucić na ziemię, bo masz wrażenie jakbyś włożył dłonie między ostre kolce – tak rzeczywista zdaje się być głębia powstałego malowidła - ale nie jest prosto ci tego dokonać, a czym bardziej chcesz, tym bardziej odczuwasz, że pośród Kolczastego Pustkowia jesteś.

      Przytulanko... Nie, już Topielico,
      Dzisiaj wiele nie poprzytulasz. Ale czy to dla Ciebie wielkie utrudnienie? Możesz przecież poprzytulać jutro, z nawiązką!
      Chyba że jutra miałoby już nie być.
      A tymczasem odpoczywasz, leżąc na dachówkach parterowego domku. Patrzysz w chmury, odnajdujesz w nich ciekawe kształty. I ni stad, ni zowąd, niebo przyćmiewa deszczowa chmurka. Nie lubisz wody, spadasz na cztery łapy i człapiesz pod najbliższe zadaszenie, stojąc komuś na werandzie przed domem. Patrzysz na pustą uliczkę, na rosnącą po całej jej szerokości kałużę. Odbija się w niej drewniany słup, a na nim przyklejone jest ogłoszenie. Ogłoszenie w kałuży jest znacznie większe niż być powinno. Przyglądasz się jak wraz z chmurami się przeplata namalowany na plakacie rysunek: duży obszar lasów, kolorowy od kwiatów – wszystkiego dziesiątki gatunków. I aż chce się tam być, bo tam nie pada. Wystarczy tylko przeskoczyć balustradę by wejść do poszerzającego się, pięknego widoku, a potem wdrapać się na wysokie drzewo z nadzieją dosięgnięcia promieni słońca… Lecz to są Ogrody Strachu. One nie cierpią radości.

      Ludożerco, przeglądasz książkę, pełną rozmaitych ilustracji. Odnajdujesz w niej popularną w świecie ludzi ilustrację - wpisanie człowieka w kwadrat i w okrąg. Przyglądasz się, a głód w Tobie rośnie. Nasila się i nasila. Przypominasz sobie, że tę książkę ktoś wcisnął ci w łapy i wziąłeś, uznając za ciekawy przedmiot, za wartą przeczytania lekturę. Bo okładka ci się spodobała - kompozycja wielu setek kolorowych trójkątów, układających się w skomplikowane kształty geometryczne. Bo grubość nie jest taka zła. Bo w razie czego, zawsze można wyrzucić do śmieci.
      Oddajesz się głębi obrazka. Człowiek traci na ostrości i rozmazuje się przed tobą, rozchodząc na boki i znikając w kryształach. Jesteś na Kryształowym Pustkowiu.



    Wymienionych powyżej graczy zapraszam do całkiem dowolnego tematu w lokacji, którą im przypisałem. Dowolnego z wyjątkiem takich, w których toczą się misje.
    Póki co, proszę nic w tym temacie nie pisać.




    _________________


    x x x x
      
     



    Zmarły

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Aaron (Aron) Wels alias Amon
    Wiek: 27
    Rasa: Lunatyk
    Lubi: nadmorskie zamki, latarnie, przyglądać się torturom, nazywać siebie Władcą Czasu
    Nie lubi: lekceważenia czasu
    Wzrost / waga: 190cm / 86kg
    Aktualny ubiór: Czarny frak z gustowną, grafitową koszulą w jasne prążki i zgrabny, acz wyrazisty w swojej formie, ciemny cylinder.
    Znaki szczególne: białe włosy, czarne oczy, obcowanie z kapeluszami i zegarami
    Zawód: Latarnik
    Pan / Sługa: - / Doll
    Pod ręką: 1/2 blaszki zmartwienia
    Dołączył: 21 Lip 2014
    Posty: 484
    Ostrzeżeń:
     1/3/3
    Wysłany: 27 Kwiecień 2015, 22:14     



    Rozdział Drugi. Panie Kapitanie, płyńmy!




    Parasolniku,
    Pojawiłeś się ponownie na uliczce, będąc na powrót samotnym spacerowiczem - obraz wokoło wykruszał się, stawał się drobinkami papieru i formował, z rozsianego na wietrze, w upadający ci do stóp. Na ścianie budynku widniał nie tak dawno plakat, ale obecnie pałętał się po chodniku. Jego tło stanowiła, obrobiona w klimacie fantasy, fotografia przedstawiająca Ciebie i twojego parzystokopytnego – zamiast wcześniejszego pejzażu kryształowej pustki. Napis głosił o rozpoczęciu się Bestialskiego Pościgu na wyspie Kal’Amanhar.
    Rewers plakatu zawierał mapę Morza Łez z zaznaczoną na niej centralnie wyspą, a na niej port, do którego nakazywano dopłynąć z odpowiednim wyposażeniem. A żadne inne mapy tej wyspy nie zawierają…

    Kolekcjonerze Obiektów,
    Sałata została ci w ustach, ale siedziałeś już powtórnie w pewnej knajpie, z gazetą w ręku. Na przeglądanej wcześniej stronie nie ma już pustej ulicy pełnej straganów: Ty, wraz z kicałkiem, znajdujecie się na niej, wyrywając sobie główkę sałaty z rąk.
    A poniżej, wciąż na tej samej stronie brukowca, znajduje się mapa Morza Łez z zaznaczoną na niej centralnie wyspą Kal’Amanhar, a na niej port, do którego nakazywano dopłynąć z odpowiednim wyposażeniem. A żadne inne mapy tej wyspy nie zawierają…

    Monochromatyczny,
    Powtórnie trzymasz w dłoniach plakat pełen kolców, ale już przyzwyczajasz się do tego, że są tylko malowidłem, dwuwymiarowym zobrazowaniem twojej niedawnej przygody – pomiędzy kryształami znajdujesz się wraz ze swoim smoczym Ra, oboje ze spojrzeniami pełnymi obaw i siły. Przebywającego tu dotąd baśniopisarza wraz ze sztalugą, już nie ma – został po nim tylko pędzel, być może zgubiony w popłochu ucieczki.
    Na odwrocie płótna również znajduje się malunek: mapa Morza Łez z zaznaczoną na niej centralnie wyspą, a na niej port, do którego nakazywano dopłynąć z odpowiednim wyposażeniem. A żadne inne mapy tej wyspy, zwanej Kal’Amanhar, nie zawierają…

    Topielico,
    Pojawiasz się na kałuży przed czyimś domem. Deszcz już ustał padać i to jedyna oznaka upływu czasu w tym miejscu. Na wodzie pływa plakat, przedstawiający las pełen zieleni, a pomiędzy kolorowymi kwiatami Ciebie wraz z trójgłową bestią, stojącą za Tobą i patrzącą na Ciebie z góry. Odwracasz się w jego kierunku, a na Twojej twarzy nie widać strachu, zaś zaciśnięte dłonie w pieści sugerują podjęcie wyzwania.
    Na rewersie plakatu zauważasz mapę Morza Łez z zaznaczoną na niej centralnie wyspą Kal’Amanhar, a na niej port, do którego nakazywano dopłynąć z odpowiednim wyposażeniem. A żadne inne mapy tej wyspy nie zawierają…

    Ludożerco,
    Książka trzymana w twoich dłoniach, otwarta gdzieś w połowie, zawiera na jednej stronie Ciebie, wpisanego w kwadrat i okrąg, zaś po drugiej to samo poczynione jest z lodowym lisem. Przez oba szkice przelewa się napis, głoszący o wyścigu na wyspie Kal’Amanhar.
    Odwracasz stronę na następną stronę i widzisz mapę Morza Łez z zaznaczoną na niej centralnie wyspą, a na niej port, do którego nakazywano dopłynąć z odpowiednim wyposażeniem. A żadne inne mapy tej wyspy nie zawierają…

    A cała wasza piątka posiada obrażenia i zmiany z polowań, które doskonale pamiętacie i macie stuprocentową pewność, że działy się dosłownie przed chwilą.



    Anastasio Wild, Dominico Jekyll, Kejko Hanari,
    Spacerujecie gdzieś, najpewniej w waszym ulubionym miejscu – niekoniecznie w Krainie Luster: Dee spaceruje po Glassville. Widzicie potargane plakaty, zamieszczone na słupach. Bierzecie je w dłonie z myślą przyklejenia na powrót, by móc ujrzeć ich treść, zdradzaną przez mozaikę pastelowych kolorów. I wtedy widzicie siebie; jesteście tam namalowane w towarzystwie swoich bestii - każda para z osobna na swoim plakacie. Kto mógł być tak podły, by was namalować?! A może to wasze mleczne siostry?.. Nie, jesteście to wy, macie nawet taki sam ubiór, jaki w tej chwili posiadacie na sobie. I znacie te bestie przy was stojące. Zrywacie plakaty, oglądacie się na boki w obawie, ze ktoś was może obserwować – ale nic z tych rzeczy.
    I w oczy rzuca wam się awers, przedstawiający mapę Morza Łez z zaznaczoną na niej centralnie wyspą, a na niej port, do którego nakazywano dopłynąć z odpowiednim wyposażeniem. A żadne inne mapy tej wyspy, nazywanej Kal’Amanhar, nie zawierają…
    Dee ten podejrzany malunek zerwała i niedługo potem wróciła do domu, zmęczona całym dniem. Myślała o zdobyczy przed snem, leżącej pomiędzy książkami w plecaku. Zasnęła, a w marach sennych dane jej było przygotowywać się do wyścigu i wyruszyć na wyspę.
    Cała wasza trójka była zafascynowana wyścigiem, reklamowanym jako wydarzenie dla was przeznaczone, pełne przygód i rozrywki. Chcieliście tam być, ryzyka nie dostrzegaliście na tyle dużego, by zrezygnować z udziału.



    I podobnie działo się z pozostałą piątką uczestników – również chcieli się zjawić, ciekawość pchała ich na przód.
    Wszystkim wam dano informacje na mapie o czasie 24 godzin na przybycie w wyznaczone miejsce; na dopłynięcie do portu. Organizatorem jest znana niektórym w środowisku Arystokratów kobieta pod imieniem Leszejla Corner. Nazwisko angielskie, nieprzypadkowo, budzące obawy wraz z niecodziennymi poglądami tej osoby. Niemniej, jej położenie rodowe jest znaczące w pałacu, który zamieszkuje.




    Wy Wszyscy. Przybycie w wyznaczone miejsce mogło nieść ze sobą różne skutki, a nawet owocować niespodziewanymi konsekwencjami na przyszłość. Ale raczej każdemu udało się bezpiecznie trafić na wyspę.
    Nie jesteście intruzami, kiedy zjawiacie się w nieznanym położeniu. Ale jesteście głupcami bądź ofiarami, kiedy nie potraficie swojego położenia określić.
    Zaproszeni goście, jesteście tu, bo przede wszystkim chcieliście tu przybyć, chcieliście zmierzyć się z postawionym wam wyzwaniem.
    _________________


    x x x x
     



    Zmarły

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Aaron (Aron) Wels alias Amon
    Wiek: 27
    Rasa: Lunatyk
    Lubi: nadmorskie zamki, latarnie, przyglądać się torturom, nazywać siebie Władcą Czasu
    Nie lubi: lekceważenia czasu
    Wzrost / waga: 190cm / 86kg
    Aktualny ubiór: Czarny frak z gustowną, grafitową koszulą w jasne prążki i zgrabny, acz wyrazisty w swojej formie, ciemny cylinder.
    Znaki szczególne: białe włosy, czarne oczy, obcowanie z kapeluszami i zegarami
    Zawód: Latarnik
    Pan / Sługa: - / Doll
    Pod ręką: 1/2 blaszki zmartwienia
    Dołączył: 21 Lip 2014
    Posty: 484
    Ostrzeżeń:
     1/3/3
    Wysłany: 12 Listopad 2015, 19:01     



    Rozdział Trzeci. Pościg!


    Pościg miał miejsce w tym temacie. Zakończył się zwycięstwem Anastasii, do której wkrótce dołączyli Eliot oraz Kejko. Pozostali uczestnicy zostali uziemieni w drodze do mety. Za zwycięstwo, Straszka otrzymała kawałek magicznego kryształu. Jej bój okazał się na tyle bogaty w poświęcenie, że zdobyła pełną ufność swojej upolowanej wcześniej bestii. Podobnie także stało się w wypadku Lunatyka i jego króliczej bestii.
    Na tym jednak rozdzielanie nagród, a tym bardziej event, się nie kończą.
    Teraz właściwie zaczyna się epicki finał!



    Rozdział Czwarty. Konfrontacja z Przeszłością


    Podróżni (wspomniana powyżej trójka) dotarła do centrum wyspy - Komnat - a wraz z nimi zjawiła się tu także Gwiazda - jedyna, jak o sobie mniema - zdolna do zatrzymania mrocznych mocy płonących w tym miejscu, których potęgi turyści w pełni nie mogli jeszcze zaznać.
    Zdani na jej widzimisię (bądź też prawdziwe przepowiednie) wybrali się po artefakty pomocne w dalszej neutralizacji sił kłębiących się we wnętrzu wyspy.

    Gwiazda rozpoczęła inkarnację potężnego czaru, a skutki odnalazły się parę minut później.
    Jej Zaklęcie posiadało wspaniałą moc.
    Zaciekłość kobiety w walce z mrocznymi siłami przekraczała granice znane współczesnym czarodziejom. Prawdziwie, była zdolna do ukazania wielkiej potęgi magii.
    Ale to niemal tylko i wyłącznie dlatego, że tutejsze miejsce było w nią bogate. I to ich złoża wprawiały w niestabilność całą wyspę, a także okoliczne wody. Wstrząsy sięgały nawet lądu, na przykład Herbacianych Łąk i Malinowego Lasu.
    Jej dłonie krwawiły, będąc dotykanymi ogromną energią. Łuna poblasku z niej bijąca sięgała wysoko do chmur, a wyraz twarzy w żaden sposób nie zdradzał, czy wszystko postępuje zgodnie z jej oczekiwaniami - królował tutaj ból, ale w oczach drzemała także i wytrwałość.
    Zagrzmiały łańcuchy splecione na wierzchołkach potężnych szczytów, ulewny deszcz uczynił z okolicznych mokradeł jedną wielką kałużę. Siarczysty piorun dotknął kajdan, przeszył skały.
    Jeśli jeszcze była nadzieja dla tej ziemi, tliła się ona w sercach i rękach obecnych tu turystów.


    Co kilka-kilkanaście minut pojawiają się wstrząsy na Morzu Łez, odczuwane także w Herbacianych Łąkach i Malinowym Lesie. Zniszczenia nie są znaczące, lecz samo trzęsienie ziemi odczuwalne. Słabsze drzewa łamią się, klifowe wybrzeża kruszą się, mury starych budynków pękają. Ponadto, nad Morzem Łez kłębią się ogromne, ciemne chmury. Nie trudno domyślić się, że to tam znajduje się epicentrum tych wstrząsów. A tym bardziej, że nie są to zwykłe ruchy tektoniczne.

    Ogłoszenie fabularne w tej sprawie: http://spectrofobia.cba.p...p?p=50798#50798
    _________________


    x x x x
     



    Zmarły

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Aaron (Aron) Wels alias Amon
    Wiek: 27
    Rasa: Lunatyk
    Lubi: nadmorskie zamki, latarnie, przyglądać się torturom, nazywać siebie Władcą Czasu
    Nie lubi: lekceważenia czasu
    Wzrost / waga: 190cm / 86kg
    Aktualny ubiór: Czarny frak z gustowną, grafitową koszulą w jasne prążki i zgrabny, acz wyrazisty w swojej formie, ciemny cylinder.
    Znaki szczególne: białe włosy, czarne oczy, obcowanie z kapeluszami i zegarami
    Zawód: Latarnik
    Pan / Sługa: - / Doll
    Pod ręką: 1/2 blaszki zmartwienia
    Dołączył: 21 Lip 2014
    Posty: 484
    Ostrzeżeń:
     1/3/3
    Wysłany: 11 Luty 2016, 17:10     

    Rozdział Piąty. Finał


    Eliot wybrał chyba najgorzej jak mógł – Przebudzeni przecież łaknęli winnej ich wiekowego snu. A że śnili wraz z uwięzioną ciemną mocą, nic dziwnego, że ulegli jej potędze. Wyrwać pradawną istotę, na wieki skąpaną w samym sercu ciemności, na swoją stronę to tak, jakby przekonać Szatana, żeby przeszedł na pierwotną stronę. Po co, przecież bezmyślność i uległość słabych ras jest tak piękna do doglądania i mnożenia!
    Kapłanka choć nie patrzyła, słyszała wszystko i wiedziała, do czego postepowanie wcześniej jej uczynnych osób zmierza. W skrócie: byli skłóceni w decyzjach, choć interes mieli ten sam - przeżyć i opuścić tę cholerną wyspę.
    A oddalali się od tego celu niemiłosiernie.
    Kiedy więc spodziewała się nawiązania nierównej walki z rozgoryczoną Kotką, druga stanęła między nimi i przedłużyła oczekiwanie na agonie. Myśli Kejko dobiegły do Gwiazdy, a ta nie zdążyła im odpowiedzieć. W gruncie rzeczy, czas na to miała, tyle tylko, że nie miała zbyt wiele do powiedzenia – ona sama błądziła pośród niewiedzy. Jej jedyną nadzieją było to, że będzie miała trójkę osób po swojej stornie. Wszystko jednak zmierzało do tego, że nie będzie mieć ani jednej.
    Eliot pchnął z powodzeniem czarnowłosą, a ostatnim akordem telekinezy zbliżył niebezpiecznie blisko wrót Gwiazdę. W odwecie, potężny ogon Lazura pozbawił go równowagi – zarówno tej względem pionu jak i magicznej, ażeby móc kontynuować władanie mocą na ognistowłosej kobiecie.

    Mrok zza wrót, mrok potężny, miał gwiazdę na wyciągnięcie ręki, która była kompletnie bezbronną i nieporadną. Kejko mogła próbować się do niej zbliżyć, niestety, czas na wiele nie pozwalał. Głosy Przebudzonych dudniły, wprawiały w drżenie wszechobecny lód. Gorejące piorunami niebo z porywistym wiatrem śnieżyło na każdy cal wyspy, a niestabilność podłoża wytrącała wszelką równowagę ze swoich ram.
    Cień przekroczył próg i ostatecznie uwięziona przez lata Siła ostała się w pełni w teraźniejszym wymiarze. Łańcuchy zerwały się, szczyty stromych wierchów oderwały. Ogromne skały pokryte lodem, upadły pomiędzy czwórkę tu obecnych i szereg wynurzający się z bramy. Z centralnie umieszczonego szczytu, jak gdyby kulistego ołowiu skutego lodem, roztaczała się paraliżująca protagonistów aura.


    ***


    Przebudzeni swoim cieniem wdarli w ciało Gwiazdy. Jej pancerz jako nietrwałe rzemiosło pierwszy ustąpił i skruszył w powietrzu. Jej istnienie, jako córka wyższej rasy, opierało się bratniej sobie sile. Magii posiadała w sobie więcej niż zdołała jej z siebie wydobyć, bowiem przez wiele lat czerpała energię z pobliskich gwiazd; każdej nocy zbierała cząstkę światła do siebie.
    Jednym ruchem gałki ocznej sprawiła, że Kejko znalazła się tuż przy niej, a przymknięciem powiek skierowała ją daleko na wschód od siebie, zostawiając w jej dłoniach swoje… serce.
    Potężne kształty, płonące cieniem, o rogatych łbach, jadowitych językach i żelaznych kłach; wydostawały się ze skutych lodem brył, strąconych z korony skalnej. Przebudzeni wnikali w ich ciała, sami będąc wysokiej i szczupłej postury bez jednoznacznego kształtu, bez widocznych rys twarzy. Niby płaskie elementy, jakby tło, a jednak materialne istoty.
    Niby duchy, a jednak ich obecność wyczuwalna. Dopiero gdy wystarczająco blisko Anastasii i Eliota się pojawiali, można było dostrzec ołowiane pancerze i fioletowo-siwe twarze o spłaszczonym nosie, krętych rogach i wychodzących na zewnątrz kłach. I kiedy Gwiazda została już tylko gasnącą kulą ognia, Przebudzeni podarowali pozostałym tu istotom pełne tortur Dobranoc…


    ***


    Zbudziła się na gruzowisku, mając po swojej zarówno prawicy jak i lewicy kamienny mur, a przed nią znajdował się stos kości, unoszący się nad dołem do połowy zalanym wodą. Z kości formowały się kształty. Spłoszone zwierzęta, w liczbie kilku sztuk, pędziły do nich, wnikając w nie jak gdyby były dla nich pancerzem. Chluśnięcie wody ze zbiornika spoiło na zawsze wielkie poroże z ciałem bestii o nowym kształcie, z sylwetką kobiecą, jakże podobną do tej, którą posiadała Gwiazda. Kejko nie posiadała w swoich dłoniach serca, jednak słyszała, jak jego tętno bije w nowopowstałych istotach, których było sztuk siedem. Słyszała ich szepty – to były ostatnie znaki obecności Strażniczki tej Wyspy. Ulegały one deformacji, stawały się podobne bestialskiemu brzmieniu. Wpadły z impetem w Kejko, a jedna z bestii powiodła ją na swoim grzbiecie. Poczuła jak serdeczny palec zostaje brutalnie nabity na poroże innej bestii i wyrwany z dzierżącej go prawej dłoni, wraz z odpowiadająca mu kością śródręcza. Zaniesiona została na brzeg morza.
    Bądź serdeczną, a ktoś będzie serdeczny. Podasz palec, a będzie chciał i całą rękę.

    Poranny blask padał skośnie na zaschniętą krew, roje błota, zostawione w chaosie kosmyki włosów, stargane w szmaty ubrania, poprzecinaną skórę, liczne rany i poparzenia. Wypluci na brzeg jak niechciana zaraza, trucizna w żołądku morskiego olbrzyma. Nie dość dobrzy wojownicy, polegli w boju o wyspę. Pozbawieni kości – Anastasia swojej prawej kości promieniowej, Eliot prawej dolnej części żuchwy, Kejko wskazującego palca. Ubytki krwi bliskie stanu krytycznego, wewnętrzne krwotoki walczące o urwanie nici Ariadny. Rany Kejko nieco mniejsze od pozostałej dwójki – mniejsze na tyle, że spośród dostępnych dla tamtych około trzech godzin życia w obecnym stanie, ona miała o jakieś dwie więcej. Wszyscy jednak dość czasu by dotrzeć zarówno do miasta jak i błądzić po lasach – bo nie wiedzą, gdzie dokładnie są i w którym kierunku do najbliższych wiosek.
    Cała trójka po trzech stronach Morza. Byli tylko przeżutym przez morze niezdrowym pokarmem, ale niczym w porównaniu do tego, który prawdziwe ognisko zapalne w potędze wód wywołał. A ich bestie razem z nimi, równie nieporadne, choć w ich przypadku zagrożenie życia tak poważne nie istniało.




    Epilog.


    Rodzina: ojciec, matka, syn i babka; przypłynęli na wyspę zanim Upiorna zdołała pierwszy swój Pościg rozpocząć. Przez wiele dni bezskutecznie próbowali z niej się wydostać, a każdej nocy zmuszani byli do rozłąki i szukania się w odmętach dżungli. Pomarli, jedno po drugim. Wyspa nie była im miła – mroczne siły już wtedy bliskie były uwolnieniu.
    Przed wiekami dawni mieszkańcy wyspy, gdy nadeszły ich ostatnie dni, zostali po boju ze złą siłą pogrzebani w masowej mogile. I owa otworzyła się za sprawunkiem Upiornej, aby móc swoją objętość powiększyć nowymi ofiarami; Eliot podczas pościgu napotkał się na nią.
    Upiorna to odczuła wewnętrznie. Jeszcze zanim wyścig dobiegł końca, przeczuwała, że popełniła nienaprawialny błąd. Jedna drobna nieuwaga, jedna pomyłka. Zapomniała przeczytać między wierszami w pradawnej księdze. Sądziła, że odegranie pogoni do centrum wyspy wystarczy, aby niczym zegar kolejno zmarli jego uczestnicy. I zsyłanie kolejnych grup pozwoli kośćmi zaludnić cały jej obszar, aby kolejno powołać do życia kościane ustrojstwa.
    Zapomniała o tym, że wyspa posiada swoją straż, a dokładniej jedną strażniczkę, oddaloną na mile ponad ziemski padół – Gwiazdę. I gdy ona jak meteoryt runęła na wyspę, wiedziała, że pora ewakuować się stąd jak najszybciej. Pobiegła do portu, bowiem dotąd spacerowała wzdłuż brzegu, aby ze skraju plaży wypatrywać zmian – śladów walki przyciągniętych zaproszeniem osób i ich bestii w zaszytej śmiercią dżungli.
    Jakże niemiłym stał się dla niej fakt, ze lepsza łódź znikła – Svart postanowił naprędce pożegnać się z wyspą. Została jej mniejsza łódź, która wobec burzliwych wód stanowi spore ryzyko. Posiadała jednak księgę, między której wierszami nie zdołała czytać, której treść, choć studiowana dziesiątki lat, wciąż swoją nieokrzesaną mądrością i przepełnioną równaniami matematyką nie pozwalała tak po prostu rogatej odgadnąć planu wszechświata, układu gwiazd, zegara podziemi, zdarzeń z przeszłości.
    Upiorna nie dopłynęła do brzegów, a jej truchło wraz z niezwykłą księgą spoczywa na dnie morskim, centralnie pod wyspą Kal'Amanhar.


    ***


    Wyspa istnieje, lecz pozbawiona jakiejkolwiek cząstki życia. Żadna najdrobniejsza bakteria nie miała szans na przeżycie – każde życie było pochłaniane i unicestwiane. Jak kłębiący się wirus w ciele, tak i ona zaatakowana od wewnątrz – wyspa, która niegdyś była kolebką życia, teraz świadczyła o jego końcu - oto Alfa i Omega w dziejach Krainy Luster, jedna z legend, jeden z wielu czynników, który decydował w formowaniu się Krainy takiej, jaką znamy ją dotychczas, a uwieziony przez lata na dnie morskim. Teraz dryfował po jego tafli i zwiastował to, co najgorsze.

    Wyspa uwolniła swoich myśliwych. Upiorna zmierzała do tego, że powstanie ich setki, ale zbyt mało uczestników pomarło, aby na więcej można było pozwolić. Ruszyły w cztery strony świata, jako zbieracze kości, chcące uzbierać ich możliwie najwięcej.
    Księga głosi, że gdy każdego gatunku jedna kość w ich zbiór wpadnie, a cały ten zbiór jednego rodzaju kości przynajmniej jedną sztukę posiądzie, kości na nowo zostaną rzucone i nowe rasy przyjdą po obecnych, a obecne wrócą do stanu przemijania.
    Korsarze, Łowczynie, nowe wcielenie Gwiazdy - pochłonięte mrokiem teraz roztaczała go po Krainie, dzięki czemu jego pozostała część nie wychodziła poza wyspę – bo nie dość mu siły sięgnąć dalej.
    Do wyspy zaś może wkroczyć każdy, lecz nieliczny opuścić nią – a gdy z jej brzegu odpłynie, to wraz z cząstką gnieżdżącego się na niej mroku. I gdyby tak każdy na nią przypłynął i odpłynął, życie po raz wtóry ją objęło, zaś wokoło mrok się roztoczył wraz z odpływającymi i poza wyspą nie byłoby już niczego, co życiem nazwać można.




    Od Autora.


    Spisaną w tym temacie księgę, wraz ze wszystkimi postami mojego autorstwa w linkowanych w niej tematach, prawdziwie spisałem w ilości kilku sztuk. Słowo w słowo. Owe księgi zostaną przeze mnie wręczone wybranym randomowo postacią na fabule. A zatem sława o uczestnikach pościgu rozejdzie się po Krainie, wraz z ich dokonaniami, które niekoniecznie w oczach wszystkich mogą pozostać chlubnymi. Ta sława będzie tym wymowniejsza, że owe księgi nie będą zwykłym stosem kartek, zapiętym w skórę. Owy twór emanować będzie wyczuwalną, wielką aurą, a poczynienie jakichkolwiek zmian w ich strukturze nie będzie łatwe. Staranie wykonana, spisana odręcznie na pergaminie, ze starannie poczynionymi inicjałami na każdej stronie. Księga Bestialskiego Pościgu - opis wydarzeń, które prawdziwie się zdarzyły, a których kontynuacja pozostaje otwartą sprawą dla Eliota, Anastasii i Kejko. O ile zdołali przetrwać.
    _________________


    x x x x
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Po drugiej stronie krzywego zwierciadła... Strona Główna
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  
    Szybka odpowiedź

    Użytkownik: 
               

    Wygaśnie za Dni
     
     



    Copyrights © by Spectrofobia Team
    Wygląd projektu Oleandra. Bardzo dziękujemy Noritoshiemu za pomoc przy kodowaniu.

    Forum chronione jest prawami autorskimi!
    Zakaz kopiowania i rozpowszechniania całości bądź części forum bez zgody jego twórców. Dotyczy także kodów graficznych!

    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Template AdInfinitum
    Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 9