• Nie minęło zbyt wiele czasu od rozpoczęcia działalności AKSO, a po całej Otchłani rozniosła się wieść o tajemniczej mgle, w której znikają statki. Czytaj więcej...
  • Wstrząsy naruszyły spokój Morza Łez!
    Odczuwalne są na całym jego obszarze, a także na Herbacianych Łąkach i w Malinowym Lesie.
  • Karciana Szajka została przejęta. Nowa władza obiecuje wielkie zmiany i całkowitą reorganizację ugrupowania. Pilnie poszukiwani są nowi członkowie. Czytaj więcej...
  • Spectrofobia pilnie potrzebuje rąk do pracy! Możecie nam pomóc zgłaszając się na Mistrzów Gry oraz Moderatorów.
Trwające:
  • Skarb Pompei
  • Zmrożone Serce


    Zapisy:
  • Chwilowo brak

    Zawieszone:
  • Brak
  • Drodzy użytkownicy, oficjalnie przenieśliśmy się na nowy serwer!

    SPECTROFOBIA.FORUMPOLISH.COM

    Zapraszamy do zapoznania się z Uśrednionym Przelicznikiem Waluty. Mamy nadzieję, że przybliży on nieco realia Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani.

    Zimowa Liga Wyzwań Fabularnych nadeszła. Ponownie zapraszamy też na Wieści z Trzech Światów - kanoniczne zdarzenia z okolic Lustra i Glasville. Strzeżcie się mrocznych kopuł Czarnodnia i nieznanego wirusa!

    W Kompendium pojawił się chronologiczny zapis przebiegu I wojny pomiędzy Ludźmi i KL. Zainteresowanych zapraszamy do lektury.

    Drodzy Gracze, uważajcie z nadawaniem swoim postaciom chorób psychicznych, takich jak schizofrenia czy rozdwojenie jaźni (i wiele innych). Pamiętajcie, że nie są one tylko ładnym dodatkiem ubarwiającym postać, a sporym obciążeniem i MG może wykorzystać je przeciwko Wam na fabule. Radzimy więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujecie się na takie posunięcie.

    Pilnie poszukujemy Moderatorów i Mistrzów Gry. Jeżeli ktoś rozważa zgłoszenie się, niech czym prędzej napisze w odpowiednim temacie (linki podane w polu Warte uwagi).

    ***

    Drodzy użytkownicy z multikontami!
    Administracja prosi, by wszystkie postaci odwiedzać systematycznie. Jeżeli nie jest się w stanie pisać wszystkimi na fabule, to chociaż raz na parę dni posta w Hyde Park
    .
    Marionetki – otwarte
    Kapelusznicy – otwarte
    Cienie – otwarte
    Upiorna Arystokracja – otwarte
    Lunatycy – otwarte
    Ludzie – otwarte
    Opętańcy – otwarte
    Marionetkarze – otwarte
    Dachowcy – otwarte
    Cyrkowcy – otwarte
    Baśniopisarze – otwarte
    Szklani Ludzie – otwarte
    Strachy – otwarte
    Senne Zjawy – otwarte
    Postaci Specjalne – otwarte

    Ponieważ cierpimy na deficyt Ludzi, każda postać tej rasy otrzyma na start magiczny przedmiot. Jaki to będzie upominek, zależy od jakości Karty Postaci.



    » Tablica Ogłoszeń » P&P » Skargi i zażalenia.
    Poprzedni temat :: Następny temat
    Autor Wiadomość
     



    Porcelanowy Panicz

    Karciana Szajka: Król
    Godność: Lord Oleander de Roitelette
    Wiek: Od dawna jest dorosły, choć wciąż wygląda na 16 lat.
    Lubi: Siebie, władzę, swoje bestie, wszystko co krwawe i potworne
    Nie lubi: Mleka, a fe!
    Wzrost / waga: 160 cm czystego zła! (+ 4 cm dzięki butom) / Lekka niedowaga
    Aktualny ubiór: Beżowa koszula, brązowy krawat z przyczepioną kościaną broszą, czarne spodnie, wysokie skórzane buty zapinane na klamry i ozdobione z przodu króliczymi czaszkami, długi, czarny płaszcz. Do tego klasyczny, czarny kapelusz z doczepionym niewielkim ptasim szkieletem oraz kartą Króla Pik.
    Znaki szczególne: Androgyniczna uroda, dwubarwność tęczówki i ledwie widoczne źrenice
    Bestia: Yūrei – Morita, Eques – Pan Jednorożek, Noaliks – Christo, Avi – Dolly
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Kamień Duszy, Kłamstwożerca
    SPECJALNE: Administrator-Zombie, Grafik | Maskotka Forum
    Dołączył: 25 Lis 2010
    Posty: 2309
    Wysłany: 13 Czerwiec 2014, 21:11   Skargi i zażalenia.  

    Temat służący do zgłaszania swoich skarg na wszystko, co nie działa na forum prawidłowo. Jeżeli uważasz, że padłeś ofiarą niesprawiedliwej decyzji MG lub moderatora, denerwuje Cię zachowanie jednego z graczy lub zauważyłeś jakiekolwiek inne nieprawidłowości, nie krępuj się o tym napisać.

    Zgłaszać skargi może absolutnie każdy, podobnie jak każde zażalenie może być komentowane przez innych użytkowników (chyba że w przypadku danej sprawy administracja poprosi o coś innego), jednak temat ten nie służy do kłótni. Ostatnie słowo ma administrator, toteż jeżeli uzna, że dyskusja przeradza się w sprzeczkę, ma prawo ją zakończyć i podać wyrok.
     



    Zmarły

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Aaron (Aron) Wels alias Amon
    Wiek: 27
    Rasa: Lunatyk
    Lubi: nadmorskie zamki, latarnie, przyglądać się torturom, nazywać siebie Władcą Czasu
    Nie lubi: lekceważenia czasu
    Wzrost / waga: 190cm / 86kg
    Aktualny ubiór: Czarny frak z gustowną, grafitową koszulą w jasne prążki i zgrabny, acz wyrazisty w swojej formie, ciemny cylinder.
    Znaki szczególne: białe włosy, czarne oczy, obcowanie z kapeluszami i zegarami
    Zawód: Latarnik
    Pan / Sługa: - / Doll
    Pod ręką: 1/2 blaszki zmartwienia
    Dołączył: 21 Lip 2014
    Posty: 480
    Ostrzeżeń:
     1/3/3
    Wysłany: 28 Lipiec 2016, 11:06     

    PROSZĘ, ABY NIE WYPOWIADAŁ SIĘ W TYM TEMACIE ZUPEŁNIE NIKT DO MOMENTU, AŻ NIE WYPOWIE SIĘ NAJPIERW OLEANDER, A KOLEJNO JA MU NIE ODPOWIEM.
    INACZEJ ZROBI SIĘ ZBYTNI BAŁAGAN JAK TAK WSZYSCY BĘDĄ CHCIELI ZABRAĆ NARAZ GŁOS. DLATEGO NAJPIERW OCZEKUJĘ ARGUMENTACJI SAMEGO ADMINISTRATORA.
    JEŚLI KTOŚ DO TEJ PROŚBY SIĘ NIE DOSTOSUJE, TO JEGO POST NATYCHMIASTOWO I BEZ OSTRZEŻENIA SKASUJĘ.




    Poniższy dokument ma charakter skargi
    na kilka elementów na forum funkcjonujących,
    a jego punktem wyjścia jest mój udział
    w evencie “Rejs SKSO Maleficent”.




    Słowem wstępu:

    Jak zapewne większość z Was, Drodzy Gracze, zauważyła, zrobiła się niemiła sytuacja na forum w związku z akcją występującą w evencie.
    I pragnę już na wstępie określić, gdyż mam wrażenie, że większość z zainteresowanych o tym zapomina, że cała drama nie tyczy się samej śmierci postaci, a całości przebiegu eventu. Stąd też poniżej opisywany jest cały event. Odniosę się również do kwestii zmiany działania przedmiotu Anielskiej Łzy (tak, zmiana, co zostanie dokładnie rozpisane), która to uderza w ryzyko podejmowane na evencie klasy A.
    Poniższy, przydługi tekst ma na celu rzeczowe przedstawienie powodów, dla których chciałbym cofnąć walkę oraz przelunatykować się bezpiecznie ze statku. To jednak nie jest jedyny cel całej tej rozprawy, gdyż po dokładnym przyjrzeniu się okolicznościom temu eventowi towarzyszącym, uznałem, że pojawiły się problemowe, nieokreślone i niejednoznaczne kwestie, w pewien sposób łączące się ze śmiercią mojej postaci i podejmowanym ku temu ryzykiem. Dlatego też i one są tutaj przeze mnie rozrysowane.





    Spis treści:


    1. Ogólne wrażenie o evencie.
    2. Przebieg eventu dla Aarona.
    3. Walka Aarona z piratem.
    4. Przedmiot „Anielskia Łza”.

      (zalecam przeczytać całość tego dokumentu przed wysnuciem jakichkolwiek wniosków)






    1. Ogólne wrażenia o evencie.



    Na początek chciałbym przedstawić, czym według mnie jest event na forum PBF. Zdefiniowałbym go następująco:

      Event – forma prowadzenia sesji fabularnej, rozgrywanej pomiędzy graczami oraz MG, który występuje przede wszystkim w roli narratora. Event ma na celu zbliżenie do siebie postaci biorących w nim udział wedle scenariusza przygotowanego przez MG, gwarantującego graczom zabawę, a ich postacią dającego możliwość odniesienia cennych korzyści.

    Uważam, że nie opisałbym w ten sposób eventu “Rejs SKSO Maleficent” i poniżej zamieszczam tego powody:


    1. Klimat.

    Postać nie miała okazji spokojnie tej podróży rozpocząć, ani dokładniej podziwiać kunsztu tego statku, a mijał też dopiero pierwszy z trzech planowanych dni podróży. Nie czułem, że jestem na statku, a bardziej w labiryncie nieoznakowanych korytarzy, gdzie łatwo o zgubienie się i spotkanie nieprzyjemnych podróżnych. Postać miała ochotę sobie zwiać swoją rasową mocą, bo nic jej tu nie trzymało, lecz nie chciałem rezygnować z eventu, a dać mu szansę.

    2. Kierunek.

    Cel eventu powinien mobilizować do gry, zachęcać do podjęcia ryzyka, nakreślać główny kierunek, w którym udaje się event. Dla mnie, jako MG, cel to coś, co wydaje się konieczne do realizacji przez graczy oraz ich postacie dla ocalenia innych osób, albo odkrycia czegoś ważnego, tudzież unieszkodliwienia kogoś niebezpiecznego, itp. Aaron nie miał celu w dalszym płynięciu tym statkiem.

    3. Zabawa.

    Jeśli ktoś uważa, że 10 miesięcy pisania postów o tym, jakie to złośliwi ludzie wpadali graczowi pod nogi jest zabawą… I uważa, że powinienem odczuwać radość z możliwości brania w tym udziału i być zadowolonym z tego, że jestem jednym z graczy biorących w tym udział… To posiada inną definicję eventu od mojej.
    Ja męczyłem się za każdym razem, kiedy przychodził nowy NPC, gdyż okoliczności jakie ze sobą niósł, dla mojej postaci były tylko powodem do irytacji, gniewu bądź rozdrażnienia. Czułem jakbym był pionkiem i szykowane dla mojej postaci akcje z góry wskazane były na porażkę przez charakter mojej postaci. A myślę, że MG powinien posiadać jakieś awaryjne scenariusze, które polepszałyby postaciom odbiór przygody z pesymistycznej na optymistyczną. Skoro Seamir spotkała NPC-dziadka z którym potoczyła przyjemną rozmowę, to Aaron też mógłby dostać kogoś dla miłej pogawędki, co przy okazji zachęciłoby go do zostania tutaj.

    4. Sens eventu.

    Ten event, myślę, zgubił wraz z upływem czasu (niedużego nawet, gdyż już wczesną zimą takie wnioski wysnuwałem Oleandrowi) pomysł na swój rozwój. To nawet wyglądało dla mnie tak, jakby Tyk nigdy spójnej koncepcji na niego nie posiadał, a szedł w ciemno. I, jak to oceniła Seamir, w przypadku jej postaci wydarzenia miały uzasadnienie, ale już dla Aarona były tylko chaotycznym ciągiem.

    5. Zdobycie czegoś cennego.

    Za udział w evencie nagradza się i można robić to na różne sposoby. Można coś zdobyć w trakcie jego trwania bądź pod koniec (np. wiedzę, przedmiot, bestię, zabójstwa, zniszczenie czegoś).
    Okej, nie musiałem w czasie eventu czegoś zyskiwać, ale jeśli trafiam już na walkę z piratem, której nie mogę uniknąć, to warto byłoby, abym z tych swoich kilkunastu wcześniejszych postów nabył jakąś korzyść postacią, albo jako gracz wiedział, jaką korzyść da mi wygrana walka. A tak, to się dzieje kolejne zdarzenie, które nie wiadomo, czemu służy. Gdybym miał na przykład pierścień, który z łatwością dostała Seamir, to już bym czuł, że coś zdobyłem łatwo, więc ta walka miałaby jakieś uzasadnienie.

    6. Ryzyko życia.

    Walka z piratem była rzucona z musu przeszkodą, podobnie jak seria natarczywych NPC - byli właściwie nie do uniknięcia. I gdybym miał wybór, nie walczyłbym z piratem, gdyż miałem za zadanie postacią przyłączyć się do nich, a przynajmniej załatwić interesy na ich gruncie. Był to ukryty cel, jako że na ukrywanie celów postaci panuje ogólna zgoda na tym forum.
    Ktoś mówił, że to naturalne walczyć z piratami, skoro miał być ich atak. Otóż wcale to nie jest takie naturalne, bo czemu mam walczyć z nimi, bo tak MG chce? A to skrycie się, sabotaż, ucieczka, przenikniecie na terytorium wroga czy też obserwacja walki; są gorszymi rozwiązaniami? Nie popadajmy w taką skrajność, że tylko jeden typ wydarzeń uznajemy za normalny i pewny, a pozostałe już nie, kiedy to wszystko zależy od tego, na co postać trafi, a dokładniej, na okoliczności, które MG jej przygotuje.

    7. Dostosowanie prowadzonej przez MG akcji do charakteru mojej postaci.

    To będzie dość ciekawy punkt i nie zdziwię się, jeśli wielu on zaskoczy. Bo na to chyba nie zwraca się zbytnio uwagi, a jest jednak na co i powinna być to jedna z pierwszych rzeczy przez MG poczynionych. Aaronem bardzo trudno przychodziło mi uczestnictwo w tym evencie, a zatem takie dostosowanie akcji do charakteru, według mnie, nie wystąpiło.
    Jestem zdania, że po to się robi zapisy wcześniej na event, aby MG mógł przygotować sobie odpowiednio akcje, pasujące pod zgłaszające się postacie. Tak nie było i wiecie, co mój Zegarmistrz powinien co najmniej ze trzy razy już zrobić (co w postach zaznaczałem)? Przelunatykować się do innego świata. Uciec od problemu, bo po co miałby z nim zostawać i męczyć się? Powinien Aaron myśleć tak: może inny statek zaatakują piraci, a tego wcale nie zaatakują – to jest niepewne. Po co się więc tak męczyć z tak natarczywymi podróżnymi i ciągłym brakiem rozeznania się w nieoznakowanych korytarzach? Dziś Fatum jest dość złośliwa… a pójdę sobie.
    A co jeszcze do dostosowania akcji, to wspomnę, że Seamir miała cały czas łatwiej (i to są nawet jej słowa).

    8. Chęci do dalszej gry.

    W stosunku do powyższych zastrzeżeń, kilka razy z tego eventu powinienem już zrezygnować. Na siłę jednak znajdowałem w postaci pokłady sił do wytrzymywania tego całego bałaganu, po to, aby nie osamotnić Kejko [która o to prosiła, byś nie odchodził, przyp. Kejko] w udziale w tym evencie, ani też nie słyszeć głosów typu „Aaron, główny MG, uciekł postacią z eventu, powodując jego rozpad”. Chciałem zostać i na siłę postacią zostałem, a kiedy Tyk chciał mnie wyrzucić (to miało miejsce względnie niedawno), Kejko wstawiła się za mnie i ubłagała o dalszy mój udział. Teraz obwinia siebie za sprowadzenie na mnie śmierci postaci, bo gdyby nie ona, to postacią dalej mógłbym się świetnie bawić w fabule.

    9. Czas trwania.

    Na koniec wspomnę, że czas trwania musiał wybiegać już daleko poza ten przyjęty na jego realizację. To wynikło z jednej z rozmów z Oleandrem, prowadzonej zimą, kiedy to czekał z zadaniami dla KS, gdyż nie byłoby dla niego sensu wstawiać jakichś teraz, jako że event wcześniej od możliwości ich zrealizowania ulegnie zakończeniu. No a chciał wstawić te z eventem związane, aby nimi się członkowie KS możliwie szybko zajęli.





    2. Przebieg eventu



    Skrócony przebieg wydarzeń na evencie dla Aarona. Umieszczam go, aby osoby nie znające eventu mogły się z wydarzeniami zapoznać.


    1 tura:
    MG: brak szczegółowych opisów (jeden obrazek, obecnie niedostępny online) i nikłe wprowadzenie w event – owe przekazano w pełni graczowi do odegrania.
    Aaron: Nakreślenie celu podróży i pomysłu na spędzenie czasu na statku. Opis wyglądu, ekwipunku, przejście przez kontrolę, obranie kierunku na tylną część statku. Przyznam, że nie bardzo czułem postaci w roli podróżującego (ani w tej, ani w kolejnych turach).

    2 tura:
    MG: Nagłe uznanie, że wszyscy przybyli na statek w ostatniej chwili i uniemożliwienie Aaronowi dowiedzenia się o tym, że musi się zgłosić do oficera po kajutę. Wstawienie NPC-dziecka, mającego Aarona za swojego wujka.
    Aaron: Próbował wyciągnąć informacje od dzieciaka (gdzie są kajuty pierwszej klasy i mapa statku), będąc przy tym dość uprzejmym i podając w wątpliwość, że to on jest poszukiwanym. Nawet zabawnie mi się ten post pisało, ale odpowiedź od MG w kolejnej turze prędko to uczucie zgasiła.

    3 tura:
    MG: dzieciak kompletnie zignorował pytania Aarona, uparcie chcąc go zaprowadzić do swojej matki.
    Aaron: Postanowił dać sobie spokój z dzieciakiem, nim kolejne rzędy irytacji powstałyby na skutek braku możliwości dogadania się z malcem. Nie zamierzał dalej iść w kierunku tyłów statku, a wrócić do miejsca, gdzie wszedł na pokład. Próbowałem tutaj dojrzeć postać Seamir oraz zobaczyć, cóż to za tłum przy oficerze się dzieje (by postać mogła o kajutach się dowiedzieć).

    4 tura:
    MG: dziecko poszło w płacz i zostało zostawione samo sobie. Przypadkiem Aaronowi się zabłądziło (choć ciężko mi w to uwierzyć, bo przecież nie wspominano o labiryncie korytarzy, przez który go dzieciak przeprawiał – MG nie opisał nawet samej tej wędrówki, tylko ja wspominałem, ze Aaron za dzieckiem poszedł) i wpadł na grupkę kapeluszników. Jeden z nich w pośpiechu zachęcał do podjęcia gry w zamian za niego, bo mu się śpieszy gdzieś iść. Nie trudno zgadnąć, że to nic przyjemnego dla Aarona nie było.
    Aaron: Dodałem sobie, że to płacz dziecka tak bardzo ponaglił Aarona do ucieczki, ze się mu zgubiło. Kiedy spotkał grających w karty, wziął za bezczelną prośbę o zastąpienie miejsca i próbował przejść dalej.

    5 tura:
    MG: Aaron przeszedł już bez usłyszenia słowa protestu, lecz w jednej z kieszeni nie znalazł swojego biletu.
    Aaron: Choć była możliwość przez MG nadana, by bez celu błąkać się po statku, Aaron po zauważeniu braku ważnego papierka w kieszeni, zamierzał sprawę sobie wyjaśnić, nie chciał bowiem mieć niepotrzebnych problemów. Wrócił do grających i uprzejmie zapytał, czy nie spostrzegli niczego wskazującego na kradzież, tłumacząc się, że był posłańcem z zaginionym papierkiem. Dzięki temu zamierzałem uchodzić za kogoś ważniejszego niż przeciętny podróżnik – takie budowanie sobie pozycji kłamstwem, jest w stylu Aarona.

    6 tura:
    MG: Karciarze zamierzali zwrócić mu bilet, a przy tym jeden z nich, starzec, próbował Aaronowi pewną wiedze przekazać.
    Aaron: Przyjął bilet, sprawdziwszy ze to jego, po czym zgodził się na wysłuchanie starca.

    7 i 8 tura:
    MG: Starzec odszedł z Aaronem na bok, wspominał o potencjale w osobie Aarona, a później zasugerował, że Aaron mógłby zostać Kapitanem tego statku. Dalsze słowa, które wypowiedział, nie dały Aaronowi wiele (długo latałem statkami, widzę potencjał, nie umiem dać nic więcej poza dobrym słowem i radą).
    Aaron: Próbował ciągnąc rozmowę dalej, nie odpowiadając jednoznacznie na postawione pytanie, czy wierzy w zostanie Kapitanem. Nie robił sobie wiele ze słów starca. Wyjawił swoją tożsamość jak i jeden z jego największych życiowych celów – odnalezienie Pani Zegarmistrz. Wspomniał też że nigdy statkiem nie sterował, chcąc tym samym dać do zrozumienia, że w rychłe zostanie Kapitanem nie wierzy. Jednakże wrócił do tego tematu, sugerując że Wiktorowi zależy na przejęciu statku.

    9 tura:
    MG: Wiktor powiedział, że nie o przejęcie statku chodzi, a o jego ratunek. Rzucił też zagadką, zakończył spotkanie jako że ktoś ich podsłuchiwał i proponował spotkanie w barze.
    Aaron: Aaron irytował się na te rozmowę, której brakowało konkretów, na które jest łapczywy. Zgodził się od niechcenia na propozycję spotkania w barze. Napisałem, ze Aaron poszukałby swojej kajuty, przemyłby twarz, położył na chwilę celem rozmyślenia o słowach starca, a potem ruszyłby w poszukiwaniu baru.

    10 tura:
    MG: Dane mu było spotkać za beczkami karłowatą marionetkę, która kolejno pobiegła dalej.
    Aaron: Nie zamierzał gonić za nią, a jedynie wspomnieć jej, że nic jej nie zrobi i chce tylko porozmawiać. Liczył, że zawróci. Nie chciał się bawić z kolejną obcą osobą w nawiązywanie kontaktu, bo dotychczasowe średnio mu się podobały.

    11 i 12 tura:
    MG: Aaron odnalazł swoją kajutę, której drzwi były otwarte, zaś wewnątrz znajdowała się NPC przypominająca jeża, gdyż posiadała miliony kolców. Rzuciła się na Aarona; a później wpadła na niego wraz ze drzwiami.
    Aaron: Kopnął otwarte drzwi aby jeż nadziała się na nie. Czysta złośliwość w stylu Aarona. Próbował przemówić do rozsądku jeżowi jak i zrzucić ją z siebie. Pojawia się nawet jawna chęć przelunatykowania się stąd (“Chciał dać szansę tym statkom, a co go spotyka? Kolejne potwierdzenie tego, że nie ma to jak stare, poczciwe przelunatykowanie się!”).

    13 tura:
    Trwała tu właściwie dalsza kłótnia między postaciami, głównie o to, do kogo należy kajuta.

    14 tura:
    MG: sugestia, że Aaron nie myśli, że miałby współlokatorkę… A dalej jeżyca próbowała go zaatakować.
    Aaron: Wspomniałem, że gdyby Aaron wiedział, że kajuta będzie dwuosobowa, nie szukałby jej nawet. Szanuje swoją prywatność. Cóż, owszem, pierwszy użył sformułowania, ze to jego kajuta. Ale powiedziane było, że niektóre kajuty są jednoosobowe, a Aarona byłoby stać na taką więc zakładałem, że taką też dostanie. Dalej krzyczał, próbując z tym jednak skończyć i zostawić jej całą kajutę na własność. Ataku próbował uniknąć odskoczeniem w tył.

    15 tura:
    MG: armatnia kula zabiła jeżycę. Inny statek atakował ten.
    Aaron: Próbował uciec do wewnętrznych części korytarzy i znaleźć kogoś kompetentnego z załogi. Broń także chciałby nabyć. Rozważał też przelunatykowanie, ale póki co nie korzystał z tej możliwości.

    16 i dalsze tury:
    Aaron znalazł się przy wejściu na wyższy pokład. Spotkał tez złodziejaszka. Dalej już nawiązała się rozmowa po której Aaron stwierdził, że zatrzyma czas i zobaczy, co tam na górze widać… Ciąg dalszy pewnie pół forum już zna – walka.





    3. Walka Aarona z piratem



    Słowem wstępu.

    Dochodzimy w tym momencie do punktu, który skumulował całą powyższą objętość i wywołał tę dramaturgię. Ta walka od samego początku była dla mnie wielkim i niepotrzebnym zamieszaniem ze strony MG. I mam do zaproponowania dość kluczowe według mnie powody, dla których akcja ta jest całkowicie błędna.


    3.1. Jakie dźwięki powinny być słyszalne.

    Zacznijmy od tego, że dźwięki muszą być słyszane (dlaczego, to wyjaśniam w kolejnych punktach). Myślę, że Aaron powinien słyszeć najdrobniejszy szmer ze strony pirata, skoro wszystko powinno pozostawać w pauzie poza nim samym, a to nakazuje myśleć, że pewna szansa na obronę tego pierwszego ataku była. Bo niby skąd pirat ten wiedział, ze akurat tutaj znajduje się winny działania mocy? I stał sobie tutaj akuratnie i czekał, aż wyjdę spod desek klapy? A dodajmy, ze skoro walczył wraz z innymi, to nagłe zatrzymanie czasu, następujące w losowym momencie, mogło zakończyć się z dużym prawdopodobieństwem wygraniem właśnie prowadzonego przez niego pojedynku, a to powinien Aaron usłyszeć (np. padające na podłogę ciało, przecinanie tego ciała, upadek szabli poległego itp.) i wiedzieć jeszcze przed uchyleniem klapy, że coś jest nie tak.


    3.2. Inicjacja walki.

    Skoro Pirat oczekiwał ostatniego życzenia, to nie rozumiem, z jakiej racji pominięto całkowicie mój post z dialogami? Aaron wypowiedział swoje życzenie: zamierzał się dogadać. Nie był to szczyt dyplomacji, jeśli chodzi o użyte słownictwo, lecz śpieszył się z załatwieniem z piratem porachunków drogą słowną. Nie próbował go atakować, nawet godził się na pojmanie (słowo: „prowadź”). A i naglił go czas związany z długością tej pauzy, to też wymieszały się nerwy z chęcią dogadania się. Właściwie rzecz biorąc, mówił co tylko ślina przyniosła mu na język. To było realne w kontekście tej postaci zagranie, które mi całkowicie pominięto z głupiego wymysłu o dźwięku. Głupiego, bo niech mi ktoś odpowie na takie pytanie, przy założeniu, że dźwięków nie ma: po co pirat z Aaronem rozmawia, skoro wie, że ten mu nie odpowie? Najwidoczniej nie ma zamiaru z nim rozmawiać, więc wyjścia są dwa: albo go zabija, albo puszcza wolno. Chciał zabić (co wynika z kolejnej tury, kiedy wykonuje zamach mieczem), więc logicznym, że powinien to zrobić już teraz, bez tej zabawy w podchody z ostatnim życzeniem. A gdyby chciał walczyć honorowo, to dałby Aaronowi jakąś broń i pozwolił do pojedynku stanąć. Wszystko wskazuje zatem na to, przy Tykowym założeniu o braku dźwięków, że śmierć była bez logicznego powodu oddalana na dalsze tury.

    A jeszcze wspomnę to, że pirat prawdopodobnie musiał wiedzieć, że ma do czynienia z Zegarmistrzem (co sam Aaron próbował mu przekazać w dialogach). A z całą pewnością powinien wiedzieć, jaką moc posiadają Zegarmistrzowie, skoro wie, że potrafi takie neutralizować i taka właśnie trwała. Zatem, pochopne zabijanie jednego z najważniejszych Lunatyków jak i ogółem jednej z najbardziej wpływowych istot magicznych, było bardzo mało rozsądnym posunięciem ze strony pirata.


    3.3. Zmienianie ograniczeń mocy w trakcie walki.

    Co do dźwięku, to sprawa jest prosta: światło także potrzebuje czasu, aby dotrzeć do oczu. Skoro oczy widzą, to znaczy, że uszy też mają prawo słyszeć, bo w obu przypadkach występuje funkcja zależna od czasu, co niszczy tezę: „dźwięk potrzebuje czasu”. I za tę dziką próbę ograniczania, że dźwięk w tej mocy nie działa, powinienem oczekiwać już cofnięcia akcji do momentu sprzed pojawienia się pirata (aby mieć szanse posłyszeć jego walkę w tej zupełnej ciszy).

    Nie godziłem się na takie ograniczenie i dlatego swój post z dialogami napisałem taki, jaki napisałem; ale drugi powód jest też taki (i to nawet ważniejszy), że w tym widziałem jedyny sens tego, że pirat Aarona nie zabija, a prosi go o swoje życzenie, czyli chce posłyszeć, co ten ma do powiedzenia. Sądziłem też, że skoro dźwięków nie ma, to może Pirat w jakiś sposób słowa Aarona usłyszy, albo chociaż pozna z ruchu ust, co ten do niego mówi.

    Ograniczenie na dźwięk było nie fair w tym kontekście, że było ograniczeniem nałożonym na moją moc w momencie, kiedy już z niej korzystałem. Porównałbym to do nałożenia dodatkowego ograniczenia do już zaakceptowanej KP bez konsultacji tego z graczem. Porównanie jest trafne, gdyż Tyk w żaden sposób nie uprzedził mnie o nakładaniu ograniczenia, zaś w KP po to odbywają się dyskusje o ograniczeniach, aby mieli wpływ na te końcowe, aby mogli to negocjować. Nagłe ograniczenie mocy przez MG podczas jej używania jest właściwie pogwałceniem prawa gracza do dyskusji odnośnie mocy, które wybiera swojej postaci.

    A teraz przystąpię do istoty zatrzymania czasu, prezentując ją za pomocą dwóch różnych modeli, gdzie w obu wyjaśnię potrzebę istnienia dźwięków.


    3.4. Model pierwszy - zatrzymanie czasu jako zatrzymanie ruchu.

    Zatrzymanie czasu można dla uproszczenia postrzegać jako zatrzymanie ruchu, czyli zadziałanie „magicznych” sił przeciwstawnych do tych obecnie działających, przez co wszystko, co posiada jakąś prędkość, zatrzymuje się. Lecz jeśli zatrzyma się światło, to by się wówczas nic nie zobaczyło (to jak zamknąć oczy). Dlatego światła, a więc i promieniowania elektromagnetycznego, nie powinno to dotyczyć.

    Skoro zatem możliwe jest zobaczenie wszystkiego wokoło (korzystanie ze zmysłu wzroku), to czemu zmysł słuchu ma zostać wyłączony? Dźwięk to wrażenie słuchowe spowodowane wrażliwością na fale akustyczne, czyli zmiany gęstości i ciśnienia powietrza, co ma miejsce przez poruszanie się cząsteczek powietrza. To, czy te cząsteczki poruszają się na skutek drgania strun głosowych, machnięcia dłonią, poruszeniem się człowieka, czy też poruszenia trzymanej w ręku szabli, nie ma znaczenia – to ciągle to samo. A skoro oczy rejestrują wciąż poruszające się fotony (światło), to czemu uszy mają nie rejestrować fali akustycznej?

    I dalej, jeśli chodzi o zatrzymanie czasu i działanie sił. Każda siła otrzymała „magiczną” siłę ją neutralizującą, dzięki czemu wszystko zastygło w bezruchu. Ale postacie wyjęte z tego zatrzymania (Zegarmistrzowie, pirat i inni im podobni) mogą nadawać dodatkowe siły temu układowi i skoro potrafią przesunąć jakiś obiekt, taki jak szabla, to mogą także przesunąć mechanizm w pistolecie, a ten ma prawo spowodować wybuch prochu, gdyż teraz nie ma prawa pojawić się „magiczna” siła, która ten wybuch zatrzyma (chyba, że Zegarmistrz wykonałby ponowne zatrzymanie czasu dla pistoletu, ale wówczas mógłby zatrzymać też i szablę.) Dlatego też ucieczka Aarona byłaby głupia, gdyż byłby łatwym celem do zabicia.

    I właśnie, dlaczego pirat ma oddziaływać na szable, a nią na powietrze wokoło niej, skoro pirat nie ma mocy zatrzymania czasu, a neutralizowania tego zatrzymania dla samego siebie? Powinien nie być w stanie ruszać czymkolwiek poza samym sobą… no i powiedźmy, że poza swoim ubiorem. Każda jego próba poruszenia dowolnego przedmiotu, w tym swojej broni, powinna zostać spisana na straty, bo jedną rzeczą jest zablokować jakąś moc, a drugą tę moc posiadać. A skoro miałby posiadać zatrzymanie czasu, musiałoby prawdopodobnie trwać ono krócej przynajmniej o jeden post (czyli czas trwania wynieść 2 posty), gdyż moce rangowe (zwłaszcza tak unikalne) mają prawo posiadać mniejsze ograniczenia czasowe.


    3.5. Drugi model, operujący na zatrzymaniu czasu.

    A teraz chcę przedstawić drugi model, gdzie będzie troszkę więcej fizyki, ale wciąż na poziomie gimnazjum plus parę zagadnień (grawitacja) ze szkoły średniej.

    Na początek pytanie, czym jest czas? Czas to na ogół wielkość fizyczna, która określa kolejność zdarzeń, jakie zachodzą w konkretnym położeniu.

    Można mówić o jego spowolnieniu na skutek działania odpowiednio dużej siły grawitacji – to się nazywa zakrzywianiem czasoprzestrzeni i to ma miejsce wokoło każdej masy. Masa, czas i prędkość światła są ze sobą ściśle powiązane, a kiedy masa jest dostatecznie duża, “otrzymuje się” czarną dziurę.

    A co z zatrzymaniem czasu? Fizyka zna jeden, uzasadniony teoriami przykład na zatrzymanie czasu i ma on miejsce za horyzontem zdarzeń czarnej dziury (horyzont zdarzeń to granica, po której przekroczeniu wszystko ulega grawitacji dziury). Więc tutaj niby kreuje się nasza moc Zegarmistrza: przed horyzontem zdarzeń są Zegarmistrz i Pirat, a za horyzontem cała reszta. Niestety, nie zobaczą, co jest za horyzontem zdarzeń, gdyż światło stamtąd nie może się już wydostać.

    Zatem musimy przyjąć, że Aaron magicznie niweluje, dla wszystkiego wokoło, związek czasu z masą i sprawia, że każdy element wokoło ma zatrzymany czas. Poza światłem i powietrzem, bo trzeba coś zobaczyć i mieć czym oddychać.

    Jeśli chce się coś zobaczyć, to od tego przedmiotu musi odbić się światło, a kolejno trafić do oczu obserwatora. Jeśli od jakiegoś przedmiotu odbija się światło, to trudno mówić, aby on uległ zatrzymaniu w czasie, gdyż w momencie, kiedy światło odbija się od niego, to ten przedmiot pochłania pewien zakres fal światła widzialnego, przez co widzimy konkretny kolor, a więc zachodzi pewne zdarzenie. Zdarzenie, które ma swoje miejsce w czasie. Czas zatem nie został zatrzymany.

    Lecz nawet jakby się uprzeć, że takie odbicie/pochłanianie światła nie jest płynięciem dla tego przedmiotu czasu, to co z powietrzem wokoło Lunatyka oraz Pirata? Ono ulega poruszeniu, kiedy ci się przemieszczają, a więc dla tego powietrza nadają jakieś zdarzenia, które mają miejsce w czasie. Czas dla tego powietrza zatem istnieje i bez względu na to, czy ten ruch wywoła się machnięciem dłonią, ruchem szabli czy drganiem strun głosowych, to będzie rozchodzić się tak daleko, jak powinien się rozejść. A na pewno tak daleko, jak chce tego użytkownik. Więc jeśli Pirat szablą chce dotrzeć do Aarona, to sprawia, że powietrze na tej drodze wyzwolone jest z zatrzymania czasu. Czemu zatem Zegarmistrz ma nie wywołać fali akustycznej, celem wypowiedzenia swoich słów? Z puntu fizyki, oba zdarzenia są tej samej klasy – oddziaływaniem w pewnym ośrodku ciała na gaz, który ten ośrodek wypełnia.

    Jeśli zatem poruszy się zatrzymany w czasie przedmiot (szablę, powietrze, mechanizm pistoletu), to ten przedmiot nie będzie już zatrzymany, gdyż zaistniał dla niego ruch, a ruch to zjawisko zachodzące w czasie. A ten wniosek z kolei sugeruje, że pirat powinien dalej walczyć z tym, z kim walczył (bo oddziałuje na niego ruchem szabli, którą miota).

    Widzimy zatem, że każda ingerencja na zatrzymany w czasie przedmiot wyzwala go z zatrzymania, co jest dość oczywistym wnioskiem.

    I skoro moc to zatrzymanie czasu i jakieś obiekty z tego zatrzymania się wyzwala, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby pewne elementy ponownie, w czasie trwania mocy, uległy zatrzymaniu. Mógłby więc Aaron zatrzymać szable, która go atakuje, a Pirat raczej by jej ponownie nie uruchomił, bo to Zegarmistrz ma władze nad czasem, a Pirat jedynie dla siebie tę moc neutralizuje…. co nasuwa pytanie (które zadawałem w poprzednim modelu także), dlaczego pirat może atakować szablą? Pirat zatem powinien także mieć moc zatrzymania czasu, a nie moc blokowania go dla siebie.


    Co prawda to forum o magicznym świecie i istnieje wiele rzeczy, które są jakoś ustalone i tak działają, bo to magia. Nie wszystko da się wziąć na logikę, lecz trzeba próbować do momentu, kiedy to jest możliwe i posiłkować się również prawami fizyki, na tyle, na ile to możliwe. Inaczej byłaby na przykład taka kuriozalna sytuacja, że ktoś niweluje prawo Pascala przy manipulowaniu wodą (hydrokineza), albo zmienia sens reakcji spalania przy pirokinezie.

    Zegarmistrz na forum istnieje od dawna, a jego moc także. Dla mnie, jako zamiłowanej do fizyki osoby, w żaden sposób moc nie potrzebowała wyjaśnień ani ograniczeń, bo wystarczająco jej działanie jak i skutki potrafiłem sobie wyobrazić.


    3.6. Czas aktywacji mocy.

    Pojawiła się też ciekawa kwestia związana z czasem potrzebnym na aktywację mocy. Nigdzie na forum nie ma wzmianki o tym, że moce potrzebują czegoś takiego, aby móc jej użyć (np. wypowiadania nazwy, składania pieczęci, machania ręką/różdżką). Dlatego niezmiernie naturalnym i oczywistym jest dla mnie, że zarówno moce jak i zaklęcia aktywują się natychmiastowo, chyba że w opisie mocy napisano inaczej, tj. zawarto jakieś warunki bądź ramy czasowe. Ja sądziłem, że coś takiego jak przywoływanie sobie zegarków dzieje się natychmiastowo. A mechanizm od zaraz może stać się bardzo głośnym, wręcz ogłuszającym.

    I oczywistym powinno być, że olbrzymią głupotą byłyby, gdyby moja postać chciała czekać ileś tam sekund na aktywacje mocy ogłuszenia, stojąc na wyciągnięcie ręki od uzbrojonego w ostrza i broń palną, pirata. Nie byłaby to postać Aarona, a jakaś inna, bo mój Aaron zna się na swoich mocach doskonale i nie popełniałby takiej głupoty, nawet pomimo tak emocjonalnego rozchwiania, jakie mu towarzyszyło.

    Skoro moce mają mieć czas aktywacji, to proszę sobie to zacząć rozpisywać i wprowadzić do użytku dla nowych fabuł. Mogę nawet chętnie pomóc z tą zawiłością.
    Wspomnę jeszcze, że nigdy jako moderator ograniczeń na aktywację nie nadawałem, ani też nie używałem podczas MGowania.


    3.7 Finalna akcja i inne możliwości ruchu.

    Może były lepsze rozwiązania od mojego, sam gdybałem nad kilkoma, ale użyłem tego, które w mojej ocenie było najlepiej pasującym do specyfiki postaci. Sam jako MG cieszę się, kiedy ktoś wybiera tak jak postać uważa za najlepsze a nie tak, jak jako gracz widzi, że będzie najlepiej. Bo to postacią się kieruje, a nie sobą samym.






    4. Przedmiot „Anielska Łza”



    4.1 Słowem wstępu.

    Niektórych może dziwić, że akurat do tego przedmiotu się odnoszę, zwłaszcza kiedy oficjalnie nie zakomunikowano dokonania zmian. Te się stały i gdzie jest problem? Z nieodpowiednim momentem “uściślenia” działania Anielskiej Łzy, które mocno wpłynęło na grywalność i jest bardzo krzywdzące; a także z użytymi do tego argumentami i niejasnościami w opisie rasy Strachów.

    Dotąd gracz miał prawo ryzykować życie w taki sposób, że Łza może, ale nie musi zadziałać na Stracha, którym by się stał i którym mógłby dla siebie szukać tej Łzy. Poza tym, wielu graczy uważało, że tak ten przedmiot zawsze zadziała (w tym ja) i miało na to powód, który nadmienię w kolejnych podrozdziałach.

    Zmiana dokonana w tym przedmiocie sprawia, że gracz już znacznie bardziej ryzykuje na misjach rangi A, gdyż nie ma żadnej możliwości Strachem wrócić do wcześniejszej swojej formy. Gdyby uściślenie nastąpiło przed zagrożeniem życia Aarona, mógłbym lepiej zdecydować, czy chcę ryzykować aż tyle, czy może jednak się stąd od razu przelunatykuję.

    Tę zmianę w opisie Anielskiej Łzy porównywałbym do dodawania ograniczenia na dźwięk mojemu zatrzymaniu czasu, kiedy używałem tej mocy w dokładnie kluczowym dla życia postaci momencie.
    Ogółem, sytuacja wokoło tego przedmiotu budzi we mnie dość różne i skrajne emocje. A wspomnę, że edycja jego opisu miała miejsce dzień po zabiciu mojej postaci, a godzinę po propozycji Charlesa na SB o chęci przeprowadzenia na ten przedmiot misji.

    A jeszcze wspomnę, że wskrzeszanie Anastasii (Stracha) przez ten przedmiot było na SB poruszane parę razy i wówczas nikt nie zechciał “uściślić” działania tego przedmiotu, ani też mówić, że tak to nie działa. A teraz, w tak niewłaściwym momencie, to uczyniono.

    Sprawa jest też grubsza niż znacznej większości, nawet po tym powyższym wprowadzeniu, może się wydawać. I poniżej wszystko postaram się dokładniej wyjaśnić.


    4.2. Trochę założeń.

    Najpierw jednak zacznijmy od samej sytuacji: śmierć - Strach - Anielska Łza.

    Zakładamy, że postać umiera mi na evencie.
    Teraz ode mnie zależy, czy chcę zostać Strachem:

    • Jeśli nie chcę, to z ciałem Tyk jako MG zrobi, co mu się podoba, a mnie nic do tego. Może je na tyle zniszczyć/stracić, że Seamir nie zdoła go uratować. A nadmienię, że skoro Aaron umiera, to event miał miejsce już po spotkaniu Aarona z Seamir i ich wspólnym wyznaniu sobie uczuć. Seamir zatem uczyniłaby wszystko, co w jej mocy, aby jego poległe ciało ze sobą zabrać, a nie wiadomo, czy to by się jej powiodło (i czy by o jego istnieniu w ogóle się dowiedziała).
      [Bym mogła bardziej, ale niestety nigdzie nie mamy wspomniane o tym, że wiemy iż jesteśmy na tym samy rejsie i siebie szukamy. Ale ja mogę mimo to pokierować swoją postacią tak, by przynajmniej miała możliwość zauważenia go - rzecz jasna - o ile MG na to pozwoli swoim działaniem. A i chciałam by wypróbować pierścień co ożywia trupy, więc wypatrzenie kilku ciał wydaje się logicznym. Przyp. Kejko]

    • Jeśli jednak zostanę Strachem, to zostaję nim od razu, dalej jestem w evencie, i potrzebuję zrobić nową KP. Choć jeśli wziąłbym rangę Duchowej Zguby, to wówczas z eventu znikam i pojawiłbym się gdziekolwiek we świecie (bo trafiam do innego ciała). Jestem wolny od eventu i mogę grać dalej.


    I po zabraniu przez Seamir ciała bądź zostaniu Strachem, chciałbym wrócić przez Anielską Łzę do poprzedniego życia, tj. bycia powtórnie Zegarmistrzem.

    W wypadku zostania Strachem, zabrano mi dosłownie sprzed nosa i sprzed oczu tę możliwość, bo opis traktował o tym, że przynajmniej jest na to jakaś szansa, w którą miałem prawo wierzyć oraz prawo jej dostąpić.

    A co do samej Anielskiej Łzy, to zarówno Seamir + Anastasia jak i Revi + Eliot + Wendy; mają logiczne powody szukać dla Aarona Łzy. Tak tylko wspominam, żeby ktoś nie pomyślał, że nie ma kto tego artefaktu szukać.


    4.3. „Stara” „Anielska Łza”:

    Teraz zajmijmy się samym przedmiotem. Oto opis sprzed dokonanej zmiany:

    Cytat:
    Anielska Łza
    Tajemniczy eliksir, którego zdobycie graniczy wręcz z cudem. Na wszystkie światy istnieją jedynie dwa małe flakoniki tego specyfiku. Ponoć jest to materialna forma magii, która przywróciła do życia Strachy. Anielska Łza, nazywana też po prostu Eliksirem Nieśmiertelności może być użyta tylko jeden raz. Dzięki niej można przywrócić zmarłego do życia, a także, gdy osoba bliska śmierci wypije eliksir, wszystkie jej obrażenia zostają wyleczone.
    Przedmiot jednorazowy. O jego użyciu należy powiadomić administrację.



    4.4. Czym są Strachy:

    A tu wycinek z definicji rasy Strachów:

    Cytat:
    Strachy są to pół-duchy. Istoty magiczne, które już raz umarły, jednak odrodziły się na nowo.

    A zatem Strach to coś, co już się odrodziło. To już jest istota magiczna, która żyje. Nie ma wzmianki w opisie rasy o żadnej magii, która to uczyniła. Umarły, ale odrodziły się. Same się odrodziły i nie potrzebowały do tego niczego. Niby proste, aaale….

    Pytanie brzmi, czym jest pół-duch? To kojarzy się z możliwością bycia niematerialnym. Ale jak można być w połowie duchem? Albo jest duch, albo go nie ma. Tak samo jak nie można być pół-świętym, ani w pół-urodzonym, ani też w pół-stworzonym.

    Opis Strachów jest niejasny i niedoprecyzowany. Jest martwy, bo przecież umarł. No ale przecież "odrodziły się na nowo". Co to w ogóle znaczy: odrodził się na pół-ducha? To ducha czy pół-ducha? Czy ducha uznajemy za coś martwego? A pół-ducha?
    "Precyzowanie" takich rzeczy opisów i mówienie coś w stylu "dla mnie [Administratora] tak i tak to działa”, kiedy nagle zachodzi potrzeba użycia opisu zarówno rasy jak i przedmiotu, jest niesprawiedliwa i krzywdząca, zwłaszcza jeśli jest już stan alarmowy dramy. [Przyp. Eli]


    No i Strachy nie mają emocji, a ich ciało sprawnych pewnych funkcji (układ pokarmowy, układ rozrodczy, procesy starzenia się), więc to sugeruje, jakby dusza żyła w martwym ciele; że Strach to forma życia ducha w martwym ciele, a martwe ciała się ożywia przecież Anielską Łzą.

    Jest też w opisie powiedziane: “często, znienacka, stają się półprzezroczyści", co implikuje jakąś niematerialność, co wiąże się ze stanem ducha. Coś jakby ciało uświadamiało sobie że jest martwe, ale dusza nie uleciała. [Przyp. Eli]

    I ten nieścisły opis kojarzy się ze słynnym powiedzeniem “Jeden Rabin powie tak (…)”. A jeśli są jakieś problemy z interpretacją, na pomoc przychodzi posiłkowanie się pomysłowością, kreatywnością i podejściem indywidualnym graczy. Każdy, kto na forum tworzył Stracha, miał jakąś swoją wizję na niego, zbudowaną w oparciu o ten opis, a skoro opis jest tak nieścisły, to te wizje miały prawo dość się między sobą różnić. A z resztą, sam na początku Noritoshim nie potrafiłem połapać się w tym wszystkim i grałem bardziej jak duchem niż czymś w pełni materialnym; i uważam, że dalej mam prawo tak to postrzegać, bo opis mi na to pozwala.


    4.5. Zmiany dokonane w przedmiocie

    Poniżej zamieszczam cytaty tego samego zdania, pierwsze ze starej wersji, a drugie z nowej:

    • „Ponoć jest to [ten specyfik we fiolce] materialna forma magii, która przywróciła do życia Strachy.”
    • "Ponoć jest to [ten specyfik we fiolce] materialna i wzmocniona forma magii, która pozwoliła Strachom wrócić do świata żywych. "


    Wg mnie, sens tych zdań diametralnie się różni, przy czym drugiego zdania nie potrafię jasno zrozumieć, bo nie posiadamy definicji na forum ani świata żywych, ani jakiegoś innego, a co za tym idzie, nie znamy sposobu podróżowania między nimi i warunków temu towarzyszących. A nadmienić trzeba, że każda religia ma swoje podejście do podróży ciała/duszy przez światy, więc nie może gracz mieć jednej jedynej i poprawnej na to wizji.

    Wiadomo jednak, co znaczy "wrócić do życia" - oznacza to tyle, że wraca się do życia, które się utraciło. A niezależnie od interpretacji, czym jest Strach (czy to forma nowego życia, czy forma nieżycia; gdyż stare życie z pewnością utracił na skutek śmierci), powrócić do tego utraconego życia można. Bo dlaczego nie? Czy dla magii jest spora różnica pomiędzy:

    • wróceniem do życia zwłok, których stan może być w zaawansowanym rozkładzie (nie określono tu warunków, więc czemu same kości, albo nawet jedna kość, mogłyby do tego nie wystarczyć?),

      oraz:

    • wróceniem do życia tego samego ciała, lecz zachowanego w nienaruszonym stanie, które nie przedstawia całości metabolizmu właściwego dla żywej istoty (przypominam: pokarm, rozrodczość, starzenie się), a dusza wciąż jest w ciele i nie uciekła śpiewać z aniołami (czy co tam innego w tym nieokreślonym dla KL świecie “nie-żywych” się znajduje)?

    Jak dla mnie, druga sytuacja jest znacznie bardziej sprzyjającą dla Anielskiej Łzy.

    Wracając jednak do tych dwóch przytoczonych zdań. Pierwszego nie umiem sobie wytłumaczyć inaczej niż w taki sposób: kiedyś te flakoniki z magią mogły przywrócić do życia jakieś Strachy. A używany tu czas przeszły widzę w ten sposób, że obecnie ostały się tylko dwa flakoniki i nie użyto ich jeszcze (nawet postacie nie wiedzą, czy jeszcze istnieją i w jakiej ilości), i nie wiadomo, na kogo były w przeszłości użyte (o ile w ogóle były). Samo zaś gdybanie może być owocem tego, że nie wiadomo, czy dotąd przywróceni byli już Strachami, czy tylko truchłami. Generalnie, wszystko ma tutaj wydźwięk legendy, ale skoro sugeruje się, ze mogło do życia Stracha przywrócić, to czemu to się nagle zabiera i czemu dopiero teraz, w tak niewygodnym dla mnie momencie?


    4.6. Interpretacja działania przedmiotu.

    Wracając jednak do poprzedniego opisu Łzy (bo to ten opis uważam za aktualny, jako że on funkcjonował w chwili mojej śmierci). Z jego opisu kluczowy jest cytat:
    Cytat:
    „Ponoć jest to materialna forma magii, która przywróciła do życia Strachy.”


    Próbowano tłumaczyć mi to tak, że magia ta pozwala umarłym stać się Strachami, ale jednocześnie nie może Stracha wrócić do żywych. Dlatego, że niby to jest już zmiana rasy. Ale skąd w ogóle taka interpretacja tego zdania, skoro jego treść mówi o wracaniu Stracha do życia, a nie o sposobie jego powstawania? A nie można nawet jednoznacznie stwierdzić, na podstawie opisu Strachów, czy one żyją. Najbardziej logiczne jest, że dusza żyje, a ciało nie, co oznacza, że posiadamy martwe ciało.

    Co zaś do martwego ciała, to powstało trochę tych postaci specjalnych (42, Melanie, Cecylie), które już umarły. I w takim wypadku każdy ma prawo, po śmierci swojej postaci, zrobić postać specjalną, której ciało jest martwe, a takowe ma prawo podlegać wskrzeszeniu przez Łzę, bo dlaczego nie? A zatem, czemu utrudniać powtórne zostanie Strachom żywymi, tym bardziej że ich opis jest niejasny i sam w sobie nie zabrania takiego użycia Łzy?

    A wracając do toku rozumowania osób, które zmieniły opis przedmiotu, i elementu zmiany rasy, który tam widzą. Skoro nie można by jej zmienić tym przedmiotem, to na jakiej podstawie np. Opętaniec (albo ktokolwiek inny) dzięki tej magii miałby stać się Strachem, czyli zmienić swoją rasę? W jedną stronę działa, a w drugą już nie? Gdzie tutaj jest konsekwencja? Nie widzę jej.

    I ciekawi mnie, dlaczego ta magia ma zmarłemu dawać życie jako Strach, a nie życie, jakie utracił, skoro ta sama magia ożywia umarłych? To też jest nielogiczne. A w opisie rasy Strachów jest napisane, że same się odrodziły. Ale moment, och, przepraszam! Zrobiono zmianę w opisie przedmiotu poprzez dodanie słowa “wzmocniona”. Ale przecież takie dodawanie epitetu tym bardziej zmienia działanie przedmiotu. Niemniej, w starej wersji, wzmianka o czymś takim nie występuje, a to on powinien być dla mojej postaci aktualnym.

    Suma summarum, nałożono pozbawione logiki ograniczenia bez negocjacji tego z graczami i to w momencie, kiedy przedmiot ten jest kluczowy dla dokonującej się śmierci.



    I teraz będzie najlepsze. Powiedziano mi, że skoro użyto sformułowania “ponoć”, to oznacza ono tyle, że zdanie nie musi być prawdziwe. Ale to w takim razie przyznano tym samym, że mam prawo wierzyć w to, że Strach może życie odzyskać! A chwilę później tę wiarę (wraz z zaistnieniem takiej możliwości) odebrano poprzez nałożenie ograniczenia. I czy my tutaj mamy jakieś ćwiczenia z działu logiki pt.: „wskaż fałszywe zdanie”, czy fachowe opisy? Dla mnie to „ponoć” ma tylko jedno znaczenie: nadanie bajkowego akcentu. Że kiedyś tak mogło być, ale nie musiało, jednak z pewnością jest to możliwe.
    A dlaczego tak z tym bajkowym tonem to rozumiem (a wielu graczy także)?

    Uwaga. Teraz wyraźnie zaznaczam, że takich sposobów konstrukcji zdań jest bardzo sporo na forum (wypisanych mam 13 opisów, w tym trzy dość kuriozalne, jak płeć u R. White, krew u lunatyków oraz powstanie Sarenów na Bestialskim Pościgu. A co do Sarenów, to sam jako MG wyraźnie tam napisałem, że miało to miejsce. W takim wypadku nasuwa się myśl, że forma “ponoć” służy dla stwarzania niepewności u postaci, a treść, która za gdybaniem stoi, jest oczywistą prawdą dla graczy.). A i po co w ogóle dawać w opisie rangi Sztukmistrza połowę opisu jako przypuszczenia, a połowę jako prawdę? Takie coś można zwymyślać wszystkim rasom i rangom, i wesoło pogubić w tym, co jest prawdą, a co kłamstwem.
    To jest już pewna stylistyka opisów na Spectrofobii, a w tych gdybaniach zawsze tylko jedną teorię się wymienia, co już samo w sobie jest sugestią, że inaczej niż się gdyba, być nie może.
    Kwestię tej stylistyki w opisach należy zatem jednoznacznie wyjaśnić:

    • albo wszystkie rozumie się jako artystyczne zabiegi dla podkreślenia bajkowego/legendarnego klimatu i gracz ma wiedzieć, ze są prawdziwe, zaś postacie niekoniecznie,
    • albo precyzujemy wszystkie opisy. Ale w tym wypadku mam prawo zrezygnować z udziału w evencie, bo zmieniono zasady ożywiania w trakcie jego trwania.

    I nie muszę chyba mówić, że pierwsza opcja wydaje się zupełnie naturalną.


    A w ramach podsumowania powiem tylko, że zmiany w opisie Anielskiej Łzy uczyniono w bardzo zły i nieprofesjonalny sposób i tego faktu, w świetle powyższego, nie można podważyć. Administracja takim podejściem do sprawy bardzo zaszkodziła temu forum i w efekcie wygrzebałem dość poważny problem, związany z opisami ras, rang, bestii, przedmiotów i NPC, czyli wszystkiego, co ten świat buduje.


    PROSZĘ, ABY NIE WYPOWIADAŁ SIĘ W TYM TEMACIE ZUPEŁNIE NIKT DO MOMENTU, AŻ NIE WYPOWIE SIĘ NAJPIERW OLEANDER, A KOLEJNO JA MU NIE ODPOWIEM.
    INACZEJ ZROBI SIĘ ZBYTNI BAŁAGAN JAK TAK WSZYSCY BĘDĄ CHCIELI ZABRAĆ NARAZ GŁOS. DLATEGO NAJPIERW OCZEKUJĘ ARGUMENTACJI SAMEGO ADMINISTRATORA.
    JEŚLI KTOŚ DO TEJ PROŚBY SIĘ NIE DOSTOSUJE, TO JEGO POST NATYCHMIASTOWO I BEZ OSTRZEŻENIA SKASUJĘ.
    _________________


    x x x x
     



    Porcelanowy Panicz

    Karciana Szajka: Król
    Godność: Lord Oleander de Roitelette
    Wiek: Od dawna jest dorosły, choć wciąż wygląda na 16 lat.
    Lubi: Siebie, władzę, swoje bestie, wszystko co krwawe i potworne
    Nie lubi: Mleka, a fe!
    Wzrost / waga: 160 cm czystego zła! (+ 4 cm dzięki butom) / Lekka niedowaga
    Aktualny ubiór: Beżowa koszula, brązowy krawat z przyczepioną kościaną broszą, czarne spodnie, wysokie skórzane buty zapinane na klamry i ozdobione z przodu króliczymi czaszkami, długi, czarny płaszcz. Do tego klasyczny, czarny kapelusz z doczepionym niewielkim ptasim szkieletem oraz kartą Króla Pik.
    Znaki szczególne: Androgyniczna uroda, dwubarwność tęczówki i ledwie widoczne źrenice
    Bestia: Yūrei – Morita, Eques – Pan Jednorożek, Noaliks – Christo, Avi – Dolly
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Kamień Duszy, Kłamstwożerca
    SPECJALNE: Administrator-Zombie, Grafik | Maskotka Forum
    Dołączył: 25 Lis 2010
    Posty: 2309
    Wysłany: 28 Lipiec 2016, 23:02     

    Aaron napisał/a:
    JEŚLI KTOŚ DO TEJ PROŚBY SIĘ NIE DOSTOSUJE, TO JEGO POST NATYCHMIASTOWO I BEZ OSTRZEŻENIA SKASUJĘ.

    Na przyszłość proszę nie stosować podobnych gróźb wobec graczy.


    1. Odniosę się tutaj do niektórych podpunktów. W podsumowaniu wyjaśnię dlaczego tylko do niektórych.
    1.3. Jeżeli Twoja postać nie była szczególnie chętna na sprawdzenie co eventowe NPC miały jej do zaoferowania, to nie dziw się, że event był dla Ciebie nudny. Oczekiwałeś natychmiastowych wyjaśnień od tychże NPC, zamiast po prostu dać się ponieść eventowi. Tutaj poruszę też kwestię zachowania samych NPC, która zostanie rozwinięta w punkcie 3.2. Każdy NPC ma swój charakter. Trudno od dziecka oczekiwać, że nagle się uspokoi i zacznie szczegółowo opowiadać o wszystkim Aaronowi. Zauważyłem, że bardzo się irytowałeś, jeżeli natychmiast nie dostałeś odpowiedzi, jak na tacy. No cóż, MG nie zawsze będzie musiał chcieć przekazać Ci wszystko w jednym poście. Ty z kolei bardzo szybko porzucałeś podsyłane przez MG wątki.
    Co do tempa odpisywania, tworzyli je wszyscy na evencie. Jesteśmy tylko ludźmi, czasem przyjdą sprawy prywatne, które uniemożliwią nam napisanie posta na forum. W przypadku prowadzącego co semestr dochodziła sesja na studiach. Z tego, co wiem, to Ty byłeś tutaj osobą odmawiającą odpisania w evencie, bo „poczekasz tyle, ile czekałeś na post Tyka” podczas kiedy Tyk wcześniej nie odpisywał, bo miał sesję, a Twoje posty pojawiały się na innych kontach. Skoro więc byłeś jedną z osób przedłużających trwanie eventu i to bez powodu, nie widzę uzasadnienia tych narzekań. Praktycznie każdy event trwa u nas kilka miesięcy. Ten zarzut można zatem postawić dowolnemu eventowi na Spectrofobii. Niestety, nijak nie jestem w stanie temu zaradzić, bo musiałbym chyba teleportować się do każdego gracza i MG z osobna oraz stać nad nimi z batem, żeby pisali posty szybciej.
    1.5. Być może otrzymałbyś coś cennego wcześniej, gdybyś spróbował bardziej wczuć się w event. Seamair jednak podążała za wątkami nakreślonymi przez MG, w przeciwieństwie do Aarona, którego nic nie interesowało. Bardzo możliwe, że otrzymałbyś coś cennego pod koniec eventu. Głupotą ze strony MG byłoby jednak rzucanie graczom nagród po to, by podejmowali rozsądne akcje w evencie. Nie do tego służą nagrody. One są za to, że już podjęło się jakieś działanie.
    1.6. Wybacz, jeżeli w tym punkcie zabrzmię niesympatycznie, ale po co w ogóle wybrałeś się na ten event? Żeby mieć pretensje do MG, że podstawiał postaci NPC? To naprawdę dziwne, że postać na evencie natyka się na NPC? Podobnie: piraci atakują statek, podejmują walkę – co w tym dziwnego, że można wdać się w walkę z piratem? Oczywiście, mogłeś z nim nie walczyć, o czym również napiszę później. Tutaj odniosę się tylko do tego, że NPC w evencie to naprawdę nie jest nic dziwnego i zamiast za wszelką cenę je ignorować i twierdzić, że były strasznymi przeszkodami, można było jednak sprawdzić jakie wątki szykował dla Ciebie MG. Poza tym, to misja rangi A! Misja z ryzykiem śmierci. Powinieneś być na to przygotowany. Tę kwestię rozwinę, odpowiadając na zarzuty dotyczące walki z piratem i Anielskiej Łzy.
    1.7. Jest mi bardzo przykro, ale cały świat nie będzie dostosowywał się do Twojej postaci. MG ma prawo zarówno wykorzystywać zalety postaci na jej korzyść, jak i wady na jej niekorzyść. Trzeba brać pod uwagę, że nie tylko Aaron i postaci graczy mają jakiś charakter, ale NPC również. Dziecko jest dzieckiem, a nie robotem, które zaraz wyrecytuje to, o co Aaron zapytał. Osobiście, nie uznaję takiego argumentu. Dlaczego? Rozwinę to w punkcie 3.2, gdzie rozpisałem się szerzej na temat wpływu charakteru postaci na jej działania. Ty nie mogłeś nawet mieć pewności czy dana atrakcja w ogóle Ci nie pasowała, skoro od razu się zniechęcałeś i nie pociągnąłeś wątku żadnego NPC.
    1.8. Osobiście uważam, że jeżeli tak źle grało Ci się na evencie, powinieneś był zrezygnować. Tyk nawet Ci to proponował. Dlaczego tak uważam? Sam piszesz, że się jedynie irytowałeś i event do Ciebie nie przemawiał. MG się irytował, że ignorujesz jego akcje. Prośby Kejko nie są tu żadnym argumentem, bo decyzję podjąłeś Ty. Dogadanie się z MG i wcześniejsza rezygnacja z eventu byłaby dużo rozsądniejsza, niż ciągnięcie czegoś, co nie daje Ci satysfakcji i jednoczesne pokazywanie MG poprzez swoje posty, jak bardzo event Ci się nie podoba (tę kwestię również rozwinę).
    1.9. Patrz punkt 1.3.
    Podsumowanie: Zacznę od tego, że zastanawiam się do czego ma dążyć ta skarga. Miałbym unieważnić cały piracki event? Unieważnić rejs? Dać Tykowi reprymendę, bo organizuje nudne eventy? To po prostu Twoja opinia. Stąd nie odniosłem się do wszystkich podpunktów, gdyż nie uważam, że każda z tych kwestii potrzebuje mojego wyjaśnienia. Masz prawo do swoich subiektywnych odczuć i ich wyrażania. Niestety, nie jesteśmy w stanie dogodzić każdemu graczowi pod względem atrakcji. W 100% szanuję, że event nie przypadł Ci do gustu. To oczywiste, że nie każdemu graczowi musiał się spodobać. Niemniej, to jest właśnie opinia na temat eventu, a nie powody do wnoszenia skargi na event(?). Odnośnie sensu i przebiegu eventu wypowie się jeszcze Tyk, ale ja uważam, że event przebiegał prawidłowo. Wydłużał się w czasie, to prawda, ale ten zarzut można postawić 99% misji na Spectrofobii (jak nie 100%). Przykro mi, że misja Ci się nie podobała. Na przyszłość mogę jedynie poradzić omijanie eventów organizowanych przez Tyka oraz prowadzonych przez niego wątków jako MG, skoro już wiesz, że jego styl Ci nie odpowiada.


    2. Tutaj jest opisany przebieg eventu Twoim okiem, więc właściwie nie mam nic do komentowania.


    3.
    3.1. Myślę, że odniosę się do całej kwestii dźwięku w jednym punkcie, żeby było mi wygodniej. Analizę całej sytuacji umieściłem w połączonych punktach 3.4 i 3.5.
    3.2. Powiedzenie, że post Aarona nie był szczytem dyplomacji to prawdziwy eufemizm. To było po prostu obrażanie uzbrojonego przeciwnika, mając jednocześnie ostrze przy gardle. Wyjątkowo (nie)rozważne posunięcie! Aaron długo obrażał przeciwnika, zanim złożył mu dosyć nieciekawą ofertę. Jakież to informacje mógł posiadać tak cenne dla pirata i skąd pomysł, że pirat w ogóle chciałby go wysłuchać? Aaron powinien zachęcić pirata do tego, żeby darował mu życie, a nie dodatkowo go podjudzać. Powiem szczerze, że po takim maratonie obelg to nawet będąc przyjacielem Aarona, nie chciałbym z nim rozmawiać i miałbym w nosie, co mógłby mi zaoferować. Tym bardziej mógł tego nie chcieć pirat, więc może nawet lepiej, że w ogóle Aarona nie słyszał. Wszak zanim doszedł do składania jakiejkolwiek oferty, zdążył kilkukrotnie pirata obrazić, więc ten mógłby wręcz przystąpić do ataku szybciej, tym samym dając mu mniejsze szanse na obronę.
    Skąd pirat miał wiedzieć, że ma do czynienia z Zegarmistrzem? Aaron nie miał tego napisanego na czole i nie powiedział tego piratowi wprost. „Dawanie do zrozumienia” to nie to samo, co przedstawienie się. A co jeżeli pirat nie czytał między wierszami? Oleander i Tyk również są rozpoznawalni z nazwiska, ale to nie Świat Ludzi, gdzie widujesz sławy na co dzień w internecie. Jeżeli ktoś nigdy ich nie zobaczył, mógłby nie wiedzieć z kim rozmawia. Pirat mógł również nie mieć zielonego pojęcia, jak wygląda Zegarmistrz, nawet jeżeli o samym istnieniu Zegarmistrza słyszał. Moc zatrzymania czasu nie jest tutaj wystarczającym dowodem, ponieważ inni również mogą takową posiadać (jest słabsza, niż u Zegarmistrza, ale nadal – pirat miał małe szanse, żeby tylko po tym domyślić się z kim rozmawia).
    Przy okazji tego punktu chciałbym też poruszyć kwestię charakteru postaci jako wymówki dla jej nierozważnego zachowania. Takowy argument kilkukrotnie podnosiłeś bowiem w rozmowach ze mną. Tutaj wyjaśnię dlaczego go nie uznaję. Ponieważ właściwie wszystko można zrzucić na charakter postaci i nagle okaże się, że za nic nie trzeba ponosić odpowiedzialności. Nie zrobił uniku – był zbyt dumny, żeby zrobić unik! Był arogancki wobec NPC – taki jest charakter tej postaci, masz to znosić! Bohatersko osłonił swoją piersią towarzyszkę przed atakiem – nie może zginąć, bo to taki charakter! I wiele podobnych przykładów można wymyślać w nieskończoność. Każdy tworzy taki charakter postaci, na jaki ma ochotę, ale musi się liczyć z konsekwencjami. Tak samo, jak tworzysz postać ze schizofrenią paranoidalną. MG może w każdej chwili wejść do tematu i napisać, że nastąpił atak choroby. Podobnie ma prawo wykorzystywać najróżniejsze zaburzenia osobowości, charakteropatie oraz cechy negatywne występujące u postaci, a w tym przesadną pewność siebie i dumę Aarona. Osobiście uważam jednak, że nawet będąc patologicznie pewnym siebie, Aaron mógł podjąć wiele rozsądniejszych kroków, niż te, na które zdecydował się w walce.
    3.3. Jako główny MG powinieneś wiedzieć najlepiej, że na sporne posty się nie odpisuje, tylko od razu zgłasza swoje zażalenia (odsyłam do regulaminu MG). Skoro odpisałeś na post, automatycznie przyjąłeś ograniczenia nałożone przez Tyka. Z kolei sam przyznając teraz, że napisałeś post w takim tonie, ponieważ nie podobały Ci się ograniczenia MG, pokazujesz swój własny brak szacunku do MG i jego roli w evencie. „Nie pasuje mi, to sobie zignoruję”. Tym sposobem zmarnowałeś cały post na przemowę, która równie dobrze mogła wcale nie zainteresować pirata, o czym wspomniałem wcześniej. Jeżeli chciałeś zrobić z Aarona dyplomatę-amatora, mógłby on chociaż spróbować faktycznie zachować się dyplomatycznie, a nie obrażać rozmówcę. Wybacz ostre słowa, ale z tego posta wręcz biło oburzenie. Tylko nie oburzenie postaci, a gracza. Gdyby to tylko Aaron był oburzony, mógłby odczuwać też coś jeszcze – chociażby niepokój związany z tym, że ktoś może poruszać się w jego zatrzymanym czasie. Może to sprawiłoby, że uruchomiłby się w nim instynkt samozachowawczy i podjąłby bardziej racjonalne decyzje.
    3.4 i 3.5. Powiem szczerze, że nie mam ochoty wchodzić w dyskusje fizyczne. Jasne, mógłbym teraz wyciągnąć książki do fizyki i zacząć się nad tym rozwodzić, jednak mocy nie da się wytłumaczyć w sensie fizycznym. Jak fizycznie wytłumaczysz sam fakt, że czas się zatrzymał, ale dla jednej osoby nie? Jak wyjaśnisz fizycznie fakt, że w czyjejś dłoni pojawiła się kula ognia, nie parzy ona właściciela i leci tam, gdzie sobie zażyczy? Jak wyjaśnisz fizycznie, że ze snów powstają żyjące istoty? Nie da się. Magię na forach fantasy wyjątkowo ciężko byłoby wyjaśnić argumentami fizycznymi, tak, by miały one sens w 100%. Fizyką można się co najwyżej lekko posiłkować w niektórych przypadkach, dlatego ja uznaję argumenty logiczne. Tutaj jednak chciałbym nawiązać do czegoś innego. A mianowicie tego, że dźwięk w samym przebiegu bitwy niewiele by zmienił. Dlaczego? Już tłumaczę!
    W samej bitwie dźwięk nie miał szansy wiele zmienić. Gdy dowiedziałeś się o ograniczeniach, tak czy siak, napisałeś post kipiący oburzeniem, pełen obelg wobec pirata. Czy masz jakąkolwiek pewność, że pirat stałby spokojnie i czekał, aż Aaron dostatecznie zmiesza go z błotem? Może jednak nagle zmieniłby zdanie na temat życzenia i zaatakował szybciej? Jest to wersja znacznie bardziej prawdopodobna, niż to, że zainteresowałyby go informacje, które może posiadać (lub nie) przypadkowy nieznajomy z mocą zatrzymania czasu. Aaron swoim zachowaniem stracił też większość szans na dołączenie do piratów. Piraci to nie są tekturowe scenografie. Jako NPC, mają swoje charaktery i rozum. Postaci graczy jak najbardziej mogą do załogi dołączyć, ale... Dlaczego pirat miałby chcieć przyjąć do załogi kogoś, kto go obraża, sądzi, że jest od niego lepszy, używa przeciwko niemu mocy i może nie mieć nic cennego do zaoferowania (podejrzewam, że złoto bardziej przemówiłoby do wyobraźni pirata, niż bliżej nieokreślone informacje)? Przypominam, że Czarnozęby również jest Lunatykiem, więc Lunatyckie sekrety zna, a Aaron nie powiedział piratowi wprost, że jest Zegarmistrzem. Co do kolejnego posta, po którym nastąpiła śmierć Aarona, napiszę o nim więcej w kolejnym punkcie.
    3.6. Gdyby moce działały w trybie natychmiastowym, byłoby to głupotą. Czy sam chciałbyś walczyć z kimś, kto w UŁAMKU sekundy jest w stanie Cię ogłuszyć? Walki wtedy trwałyby najwyżej minutę, skoro na przyzwanie czegoś i ogłuszenie przeciwnika potrzeba sekundy. Taka moc jest kompletnie OP. Aaron zrobił unik, przywołał zegarek, zegarki zsunęły się na łańcuszkach, po czym użył mocy. To nijak nie może trwać krócej, niż dźgnięcie go ostrzem. Nawet jeżeli moc dosięgnęła pirata, nie ogłuszyłaby go od razu. To musiałoby chwilę potrwać. Zanim ból stałby się wystarczająco dotkliwy, pirat spokojnie zdążyłby zadać Aaronowi śmiertelną ranę. I tutaj dochodzimy do kolejnej kwestii: wchodzenia przez Ciebie w kompetencje MG. Uznałeś, że pirat na pewno został ogłuszony i tak bardzo się na tym skupiłeś, że nie przewidziałeś innej możliwości. Nawet opisałeś wiele kroków na przód o tym, jak Aaron pirata unieruchamia, chociaż Tyk jako MG prosił jedynie o wykonanie uniku. Gdybyś zamiast tego przewidział, że przeciwnik może nie zostać ogłuszony, mógłbyś dojść do wniosku, że w takim wypadku zastosuje kontratak. Przypominam, że to była walka w zwarciu! To logiczne, że nieudany atak mógł się skończyć śmiercią Aarona, ponieważ pirat znajdował się dostatecznie blisko, by natychmiast zadać cios. MG nie będzie robił wykreślanki z Twoich postów „to jest ok, ale to nie, to w sumie mogę zaliczyć, a tego nie”. Powinieneś przewidzieć, że Twój atak może się nie udać. Jak już mówiłem – to była walka w zwarciu. Aaron się odsłonił, nie próbował się wycofać i dał piratowi doskonałą okazję do śmiertelnego ataku.
    3.7. Tutaj odsyłam do punktu 3.2. Jeżeli tworzysz postać, która nie posiada instynktu samozachowawczego, to nie dziw się, że MG może wykorzystać to przeciwko Tobie. Cały świat nie dostosuje się do Aarona, bo „ma taki charakter”. Działania powinny być przede wszystkim logiczne. Jeżeli ktoś postępuje nieroztropnie w prawdziwym życiu, to również ponosi tego konsekwencje. Rozumiem, że to tylko forum fantasy, ale zachowajmy trochę realizmu. Jeżeli, przykładowo, stworzę postać naiwną i bardzo ufną, nie mogę liczyć na to, że MG nigdy nie wykorzysta tego przeciw niej.


    4. Tutaj nie będę się już odnosił do każdego punktu z osobna, tylko zaserwuję ciągły tekst. Mam nadzieję, że to nie problem.
    Zacznę od tego, że zmiana w działaniu przedmiotu nie zaszła. Dlaczego? PONIEWAŻ NIGDY NIE BYŁO MOŻLIWOŚCI, BY STRACH WRÓCIŁ DO POPRZEDNIEJ RASY. Nigdy. Żaden opis i wprowadzona w nim zmiana tego faktu nie przeskoczą. Taka opcja nie była możliwa nawet przez sekundę. Wystarczyło mnie zapytać i taką odpowiedź by się uzyskało.
    Sami (bo dołączam też Eliota) twierdzicie, że opis rasy nie jest dość precyzyjny. Dlaczego zatem nie zostało to zgłoszone wcześniej? Skoro jest dla Was nieprecyzyjny, oznacza to, że mieliście jakieś wątpliwości już przed całą tą aferą. Wątpliwości powinny być wyjaśniane z administratorem. Myślę, że odpowiedź na to pytanie jest taka, że wygodniejszym było założenie czegoś, co akurat jest Wam na rękę. Powtarzałem to już wiele razy: na forum NIE obowiązuje zasada, że „skoro nie ma napisane, to to wolno”. Otóż nie wolno. Trzeba napisać do admina i wyjaśnić sytuację, bo admin też człowiek i mogło się zdarzyć, że czegoś nie uwzględnił bądź niejasno sformułował jakieś zdanie. Możliwość powrotu Stracha do dawnej rasy a jej brak to jednak kwestia istotna i wymaga wyjaśnienia. Wtedy wiedzielibyście, że opcji powrotu Stracha do poprzedniej rasy po prostu nie ma. Dlaczego ciągle mówię, żeby się 10 razy zastanowić zanim się zmieni/wybierze rasę swojej postaci? Na pewno nie dlatego, że jest to takie łatwe i zawsze możliwe. Czasem trzeba ponosić konsekwencje swoich decyzji. Rozumiem, to tylko gra, ale to nie znaczy, że cokolwiek lekkomyślnego zrobisz, zaraz znajdziesz milion sposobów na cofnięcie tego. Osobiście uważam, że i tak sporą dogodnością jest u nas możliwość życia po życiu jako Strach, zamiast kategorycznej śmierci postaci. Na większości forów śmierć postaci to śmierć i nie dostaje się drugiej szansy. Skoro została mi zwrócona uwaga na niejasny opis rasy, zajmę się jego doprecyzowaniem. Podobnie nie widzę żadnego problemu w zwróceniu mi uwagi na opisy czegokolwiek, które brzmią niejasno. Jeżeli coś jest niejasne, wręcz trzeba mi o tym mówić!
    Aaron napisał/a:
    Zmiana dokonana w tym przedmiocie sprawia, że gracz już znacznie bardziej ryzykuje na misjach rangi A, gdyż nie ma żadnej możliwości Strachem wrócić do wcześniejszej swojej formy. Gdyby uściślenie nastąpiło przed zagrożeniem życia Aarona, mógłbym lepiej zdecydować, czy chcę ryzykować aż tyle, czy może jednak się stąd od razu przelunatykuję.

    Czyli sam właśnie przyznałeś, że postąpiłeś podczas walki lekkomyślnie, bo „#yolo, najwyżej wskrzeszę sobie postać”. To już samo w sobie jest niezwykle nieodpowiedzialne, mówiąc delikatnie. Misje rangi A po to są misjami rangi A, żeby gracz wiedział jak wiele ryzykuje. W innym wypadku nie mają one kompletnie sensu. Bo co to za misja z ryzykiem śmierci, jak zaraz możesz sobie na milion sposobów tę śmierć odkręcić? Głupota. Akurat dodatkowa misja po Łzę nie byłaby dostateczną „karą” za śmierć. Skoro ktoś zachował się wystarczająco lekkomyślnie, że doprowadził do śmierci swojej postaci, powinien ponieść konsekwencje.
    Przedstawię jeszcze dlaczego na Strachy Anielska Łza nie zadziała (w tym sensie, o jakim pisze Aaron) według mojego zamysłu na ten przedmiot. Cytując opis rasy Strachów: „Strachy są to pół-duchy. Istoty magiczne, które już raz umarły, jednak odrodziły się na nowo.” – Odrodziły się, więc powróciły do świata żywych, do życia, ale w zmienionej formie. Nie są już zatem uważane za zwłoki lub osoby w stanie agonalnym, na które Anielska Łza działa. Poza cechami osoby martwej, wykazują też cechy osoby żywej i nieumierającej. Mogą się poruszać, mówić, są zdrowe, mogą jeść ludzkie jedzenie (choć nie muszą). Jeżeli postać w danym stanie może funkcjonować, Łza na nią nie zadziała. W opisie chodzi o to, że gdyby zdanie z „ponoć” było prawdziwe, magia ta byłaby tym samym rodzajem magii, co siła, która powoduje, że zmarli zostają Strachami. Niestety (lub stety), magia zdążyła już na nich zadziałać i nie zadziała ponownie. Ile żyć miałaby mieć wtedy postać? 10? Uważam, że 2 szansy (zmiana w Stracha i wskrzeszenie za pomocą Anielskiej Łzy, jeżeli umrze ponownie jako Strach) w zupełności wystarczą. Forum ma być zabawą, ale coś takiego zmieniłoby je raczej w smutny żart, gdzie wszystko wolno, bo przecież co ja się będę przejmować MG, najwyżej odbębnię misję i się wskrzeszę...
    Jeżeli opis był aż tak nieczytelny i źle go zrozumieliście to przepraszam, naprawdę bardzo mi przykro. Nikt inny wcześniej podobnego problemu mi nie zgłaszał (wspominanie na SB się nie liczy, bo nie jestem duchem świętym, żeby zawsze wiedzieć kto co tam pisze; mnie osobiście nikt o tym nie powiedział), a nie zawsze jestem w stanie przewidzieć jak ktoś zinterpretuje dane słowo. Jak tylko o tym usłyszałem, opis uściśliłem.


    PODSUMOWUJĄC: Rozumiem, że mogłeś się czuć rozczarowany eventem, ale nie jest to w żadnym razie powód, by unieważnić śmierć Twojej postaci na nim. Wiem, że Tyk dawał Ci możliwość zrezygnowania z eventu wcześniej, co byłoby rozsądniejsze, niż odpisywanie MG na odczepnego i liczenie, że jakoś to będzie (na misji rangi A!). Fakt, że event był dla Ciebie nieciekawy jest już Twoją indywidualną sprawą. Nie wymagamy od graczy, by brali udziału w każdym evencie każdego MG. Skoro od początku wiedziałeś, że nie przepadasz za stylem Tyka jako MG, mogłeś w rejsie nie brać udziału, a skoro się już jednak zgłosiłeś, wypadałoby rozsądnie kierować swoją postacią. Misje rangi A ZAWSZE były obarczone wielkim ryzykiem, dlatego właśnie są misjami rangi A. Postępując nieroztropnie na takim evencie, sam podpisałeś wyrok śmierci na Aarona. Działanie Anielskiej Łzy nie ulegnie zmianie, ponieważ opcji powrotu Strachów do poprzedniej rasy nie było. Wszelkie przyszłe wątpliwości polecam omawiać ze mną, a nie zakładać możliwe rozwiązania na własną rękę, bo po to właśnie jest administrator, żeby wyjaśniać to, co w świecie forum jest nieoczywiste.
    Dziękuję jednak (naprawdę) za zwrócenie uwagi na niejasne opisy. Obiecuję zająć się sprecyzowaniem tego, co faktycznie może brzmieć niejednoznacznie dla użytkowników.



    U W A G A !
    Po moim poście napisze Tyk, jako druga strona sporu i MG prowadzący event. Później okazję do wypowiedzenia się będą mieli pozostali MG*, o ile chcą. Potem Aaron będzie miał szansę na ostatnią wypowiedź, po czym sprawa zostanie zamknięta moim werdyktem. Z góry mówię, że posty zawierające obelgi wobec jakiegokolwiek użytkownika Spectrofobii będą natychmiast usuwane, toteż proszę o odpowiednie słownictwo.

    Użytkowników nieposiadających funkcji MG lub moderatora prosiłbym o niewypowiadanie się w przypadku tej skargi. Dziękuję.

    *W przypadku MG na okresie próbnym, wymagane jest faktyczne rozpoczęcie tej pracy, a zatem napisanie co najmniej kilku-kilkunastu postów jako MG. Jeżeli MG na okresie próbnym nie jest pewien czy może już się wypowiedzieć, proszę o kontakt.
     



    Upiorny Arystokrata

    Godność: Jego Wysokość Arcyksiążę Rosarium, Lord Protektor Krainy Luster
    Wiek: Niektórzy czynami starają się dowieść, że zbyt długo już Rosarium żyje na tym świecie, choć on sam jest odmiennego zdania.
    Rasa: Upiorny Arystokrata
    Lubi: Równy krok marszowy arcyksiążęcych legionów, które białą i czerwoną różę niosą do najdalszych zakątków krainy luster; zapach kwiatów w ogrodach Różanego Pałacu i spokojny szum fontann.
    Nie lubi: Nieposłuszeństwa i fałszywych idei, niszczących piękno niewinnych oczu, niegdyś szczęścia tylko pragnących.
    Wzrost / waga: 178 / 70
    Aktualny ubiór: .
    Znaki szczególne: Tykowość
    Pod ręką: Złoty zegarek kieszonkowy
    Bestia: Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
    Nagrody: Lustrzany Pierścień, Zegarmistrzowski Przysmak, Nić Opętania, Lodowy Klejnot, Kamień Duszy, Umbraculum
    SPECJALNE: Administrator, Mistrz Gry | Mister Spectrofobii 2011, Najlepszy Pisarz 2012
    Dołączył: 28 Gru 2010
    Posty: 1341
    Wysłany: 29 Lipiec 2016, 04:37     

    Wstępu nie będzie. Każdy sytuację zna, a zapoznawszy się z argumentami jednej i drugiej strony oceni kto ma rację. Pozwolę sobie tylko odnieść do tego jest mi zarzucane.

    1. O evencie

    1. Klimat.
    Zarzut 1: brak klimatu
    Zarzut o tyle ciekawy, że całkowicie bez znaczenia. Nawet jeżeli przyjąć, że nie potrafiłem zbudować klimatu, to nie ma to żadnego wpływu na przedmiot sprawy. W końcu na forum nie karze się Mistrzów Gry za to, że wykreowany przez nich klimat nie odpowiadał wszystkim a eventów z tego powodu się nie cofa. Przypomnijmy na przykład ten, który nie podobał się niektórym z powodu wprowadzenia do horroru elementów z gry logicznej (portala). W mniemaniu niektórych całkowicie zepsuło to klimat, ale czy z tego powodu cokolwiek zostało cofnięte lub unieważnione?
    Zastanówmy się jednak na ile ten zarzut w ogóle jest trafny.
    Postać jak najbardziej miała okazję rozpocząć spokojnie podróż. Wszak to nie ja postanowiłem, że moja postać wystrzeli jak z procy na drugi koniec statku, chociaz pozostali gracze pozostali w pobliżu wejścia. Mogli wtedy odgrywać zaplanowany dla nich scenariusz. Aaron natomiast w ogóle zignorował odległości, nowość miejsca i fakt, że wypadałoby najpierw się zakwaterować. Na samym początku zamiast spokojnie rozpocząc rejs, doszukiwał się ataku piratów. Przytoczę jednak słowa samego zainteresowanego, które wyjaśnią dobrze brak klimatu i podsumują to wszystko co u góry napisałem: „Przyznam, że nie bardzo czułem postaci w roli podróżującego (ani w tej, ani w kolejnych turach)”.
    Jeżeli ktoś nie czuje własnej postaci, przez błędną decyzję wprowadzając ją do eventu, którego profil z samego początku był znany, nie może winić Mistrza Gry za brak klimatu. Nie ma klimatu fabuły, bez wczucia się we własną postać.

    2. Kierunek.
    Zarzut 2: Brak określonego celu dla postaci
    Umieściłem wszystkie informacje potrzebne do tego, żeby gracz mógł dobrze przemysleć, czy jego postać ma cel by wziąć w evencie udział i znajdzie dla siebie kierunek. W końcu informacja o rejsie statkiem, połączona z ogłoszeniem o pojawieniu się piratów prowadzi do oczywistych wniosków. SKSO Maleficent zostanie zaatakowany. Takie też wnioski wysnuł Aaron, który o piratach mówił w jednym ze swoich pierwszych postów.
    W ramach dygresji dodam, że pozafabularnie wszyscy dążyli do dość jasno określonych celów. Seamair została zaproszona na statek ze względu na swojego dziadka i dzięki temu w evencie miała możliwość dołączenia do SCR – którego członkiem był jej krewny, Aaron miał dołączyć do piratów i spotkał npc, którzy mogli mu w tym pomóc, a fabularnie celem było odegranie ataku piratów. Bardzo istotnego ze względu na liczbę ocalonych oraz zaginięcie bardzo ważnej osoby jaką jest podróżująca na statku Arystokratka. To jednak jest pozafabularny kierunek dla eventu, a mówimy o fabularnym.
    Jednak wymyślenie tego nie należy do Mistrza Gry. Może on pomóc – jak w wypadku Seamair, jednak to gracz powinien zastanowić się czy jego postać ma czego szukać na takim statku i to gracz powinien wymyślić ten cel. Mogę go wspierać, jeżeli gracz mi taki przedstawi i zaproponuje coś od siebie, lecz nic takiego nie miało miejsca.
    Praktyka, w której Mistrz Gry narzuca graczom motywy działania ich postaci byłaby całkowicie błędna.

    3. Zabawa.
    Zarzut: Brak zabawy

    Trudno jest argumentu tego typu nie uznać za śmieszny. Zabawa jest czymś niemierzalnym, trudno jest o niej rozmawiać i jako subiektywna nie może być w żadnym razie argumentem. Jednak zastanówmy się, czy postulat posiadania alternatywnych scenariuszy nie został spełniony? Pomimo odrzucania podstawionych NPC Aaron wciąz dostawał kolejnych. Nie podjął wątku z dzieckiem, pomimo że mógł dostać do rozmowy matkę dziecka – o wiele bardziej poważną. Nie napisał też do mnie z propozycją niczego, co by mu odpowiadało. W żadnym wypadku nie dodawałem mu NPC, którzy mieliby być dla niego złośliwi, czy mieliby jego postaci przeszkadzać. O tym jednak będzie szansa wspomnieć później. Zastanówmy się jednak, czy problemem jest tutaj zły dobór postaci niezależnych, czy charakter Aarona, który nie pozwolił mu na sensowne reagowanie na otaczającą go rzeczywistość? Jeżeli Zegarmistrz nie nadawał się na event, to można było go nie zapisywać, a nie winić NPC, że też mają własne charaktery i własne motywy działania.

    4. Sens eventu.
    Zarzut: Brak sensu

    Jaki był sens eventu? Oczywiście rejs statkiem oraz atak piratów na ten statek. To jednak nie o ten sens chodzi, a raczej o spójnośc fabuły graczy. I zgadzam się, że fabuła Seamair jest znacznie spójniejsza. Z drugiej strony trzeba zauważyć, że nie wynika to z mojego faworyzowania jednego gracza względem drugiego. Po prostu w wypadku Aarona musiałem ciągle wymyślać „awaryjne scenariusze”, ze względu na nie wejście w nim interakcję, nie kontynuowanie rozpoczętego przeze mnie wątku. Tak jak założono, Aaron miał dołączyć do piratów i do tego celu go – małymi krokami – prowadziłem. Oczywiście nie zaplanowałem całego eventu wcześniej, nie miałem gotowych scenariuszy. Miałem szkielet, który gracze powinni wypełnić treścią. Nie mogłem przecież ograniczać ich wolności i na siłę zmuszać Zegarmistrza, żeby podązył za chłopcem. Jednak gdyby podążył, to mógłby spotkać matkę dziecka i dowiedzieć się, że rzeczywiście miała ona brata bardzo podonego do niego. W tej fabule mógłby zdobyć broń, a później spotkać postać, która pomoże mu dostać się do upragnionej frakcji korsarzy Czarnozębego. Później było spotkanie z piratami. Mówili mętnie? Jak mieli mówić, gdy wokół było więcej straży niż pasażerów, a Aaron był znany od niedawna? Gdy jednak trwały walki na pokładzie, odnaleźliby Lunatyka i udzieli mu wsparcia. Wtedy byłby czas na konkrety, gdy wszystkie karty byłyby odsłonięte. Później była jeszcze jedna próba zaprowadzenia Aarona do wspomnianej kobiety i śledzący go chłopiec.
    Przyznam jednak, że event był przyśpieszony. Miał trwać trzy dni, jednak zbyt się ciągnął by zrealizować go w pełni. Dlatego atak nastąpił szybciej niż planowano i wiele wątków nie znalazło w nim swojego miejsca. O tych nie ma nawet co mówić.

    5. Zdobycie czegoś cennego.

    Zarzut: Brak wiedzy o nagrodach

    Podzielmy ten zarzut na dwie kwestie. Po pierwsze na to, że postać powinna raczej walczyć o swoje życie, a nie żeby zdobyć jakiś przedmiot. Ten mógł być znaleziony przy piracie. Możliwe nawet, że byłby ujawniony, gdyby walka potrwała dłużej. Gracz nie musi być na każdej chwili zachęcany świecidełkami, jeżeli wie, że jego trud zostanie wynagrodzony w przyszłości. Aaronowi nikt nie odebrał nadziei na nagrodę.
    Może jednak chodzi tutaj o fakt, że Seamair dostała pierścień w dość prosty sposób i dość szybko? Jednak nikt nie powiedział, że przedmiotu tego nie straci w walce. To był prezent od dziadka, a nie końcowa nagroda. Ta może się zmienić w zależności od poczynań samej zainteresowanej. Pytanie też kiedy Aaron miałby dostać cokolwiek? Kiedy miałby się dowiedzieć o tym?
    Na przykład gdyby poszedł za chłopcem do jego matki, a ona dałaby mu prezent. Na przykład gdyby dogadał się z jeżycą, był tym który ogarnie sytuację – w ramach przeprosin. Jednak nie podjęto żadnego z tych wątków, nie miałem nawet okazji by cokolwiek zaoferować.

    6. Ryzyko życia.
    Zarzut: Pirat nie chciał z Aaronem rozmawiać

    Wbrew pozorom chęć dołączenia do piratów przez Aarona nie była tajna. Wiedziałem o niej i prowadziłem mu fabułę tak, by mógł do nich dołączyć. Czy to jednak oznacza, że wszyscy piraci mieli traktować go jak kamrata? Szczególnie Ci, dla których byłby uciążliwy bo mieliby go pilnować? O tym że pirat postanowił go zaatakować decyduje Mistrz Gry, a nie gracz. Takie wyjście nie ma w sobie nic niewiarygodnego a dopiero wykazanie czegoś takiego mogłoby być argumentem.
    Pirat natomiast zaatakował bo jest piratem, złoczyńcą, który chce złota, krwi i rumu. Sam jego wygląd wskazywał, że nie należy raczej do oratorów. To że zaatakował wynikało z jego charakteru. Aaron nie zrobił nic, by zdobyć uznanie w jego oczach, by stać się GODNYM wysłuchania. Co więcej gdyby uznać, że jego słowa zostały wypowiedziane, tylko rozłościłby przeciwnika i straciłby wszelkie szanse na pozytywną z nim relacje, nawet jak sam byłby pod banderą Czarnozębego. Piraci mają naprawdę wysokie mniemanie o sobie i kpią ze wszystkich innych. Dlaczego więc pirat miałby go nie zaatakować? Mowa tutaj o innych drogach: ucieczce, ukryciu się... dlaczego więc Aaron nie wybrał żadnej z nich, a postanowił z piratem walczyć?
    Mowa tutaj o możliwości wyboru. Nie każdy jednak daje wybór. Piraci raczej nie zastanawiają się przed złupieniem statku i posłaniem go na dno, czy jego załoga wolałaby łupić morza i oceany, czy też woli być ofiarami. Tak i tutaj Aaron nie miał możliwości decydować o tym, czy pirat będzie walczył. Mógł za to tej walki uniknąć, odskoczyć, zaszyć się w labiryncie korytarzy. Wybrał walkę.

    7. Dostosowanie prowadzonej przez MG akcji do charakteru mojej postaci.
    Zarzut: Brak dostosowania fabuły do charakteru postaci
    Zarzut: Seamair miała łatwiej

    Rozpocznę od zarzutu drugiego, gdyż jest bardzo ciekawy. W zasadzie czy Seamair miała łatwiej? Na pewno miała spójniej, możliwe nawet że ciekawiej. Muszę jednak stwierdzić, że to nie wina Mistrza Gry, a gracza odrzucającego wszelkie zaproponowane watki bez ich zbadania.
    I teraz przechodzimy do pierwszego, że fabuła nie była dostosowana do charakteru postaci. To znaczy, że jacy mieli być NPC? Wszystko ma być podporządkowane pod postać, a gracz nie może natrafić na żadną sytuację, z którą się musi zmierzyć? Żadnych przeszkód? Czy dobry Mistrz Gry to taki, który obraca cały świat wokół jednej postaci, czy też taki, którzy pokazuje, że gracze są jedynie elementami większej całości. Nikt nie traktuje ich specjalnie. W istocie bowiem zarzut braku dostosowania fabuły do charakteru postaci sprowadza się chyba do tego, że cały świat w którym obracał się Zegarmistrz nie był jemu podporzadkowany. Trudno jest rozpatrywać ten argument inaczej, skoro za wyjątkiem dziadka Koniczyny postacie niezależnie nie były z nią konsultowane. Wprowadzony kot był taki, a nie inny i tez musiała na niego zareagować. Może to problem jest w samym zegarmistrzu, że na ten event się nie nadawał, a mimo to został na niego zapisany?
    Co więcej przypominam, że wątek Seamair był ustalony ze mną. Gracz sam wyszedł z inicjatywą, a ja mogłem ją rozwinąć i nadać temu odpowiedni kształt. Ze strony Aarona takiej inicjatywy nie było. Tak więc dawałem mu takich NPC jacy byli, a więc w żadnym razie nie podporządkowanych pod postać.

    8. Chęci do dalszej gry.
    Zarzut: Brak

    Po pierwsze wyjaśnię jasno, ze Kejko w żaden sposób nie jest winna śmierci Aarona. Jeżeli ktoś mógłby być obwiniany to właśnie sam Zegarmistrz, a dlaczego to później. Co więcej w chwili, o której mowa nawet nie myslałem, że niebawem Aaron zginie. Powiem więcej! Ja nie byłem tego pewien nawet wieczorem, zanim nie przeczytałem dokładnie posta, a wiedziałem tylko jaki wykona pierwszy unik. Trudno jest więc obwiniać kogokolwiek, a już szczególnie Kejko.
    Co zaś się tyczy braku chęci do dalszej gry, to nikt nie przyszedł z tym do mnie i nie spytał co ja o tym sądzę. Moje zdanie natomiast jest takie, że nie powinno się brać udziału w evencie, który nie przynosi komuś satysfakcji, bo na przykład postać do niego nie pasuje – jak w tym wypadku. Nie mówiłbym, że Aaron uciekł, ani też nigdy bym tak nie myślał. Prowadzenie zaś eventu dla samej Seamair nie byłoby dla mnie żadnym problemem. Nikt jednak ze mną o tym nie rozmawiał.
    Jeżeli więc gracz decyduje się pozostać na evencie – rangi A przypominam – to obowiązują go te same zasady co resztę. Można zginąć, trzeba więc być ostrożnym. Brak chęci nie może usprawiedliwić lekceważenia przeciwnika. Charakter postaci może, jednak trzeba się liczyć z konsekwencjami swoich działań.

    9. Czas trwania.
    Zarzut: Event się przeciąga

    Zgadzam się, że event się przeciągał. W końcu z ataku w kolejnych dniach rejsu zmieniłem na atak już w pierwszym. Właśnie z tego powodu, że posty szły zbyt wolno. Zastanowić się jednak należy czy nie jest to przypadłość typowa dla spectro? Czy nie jest tak, że wszystkie eventy trwają dłużej niż powinny. Czy jednak w istocie była to wina Mistrza Gry? Spędziłem kilka chwil by policzyć co ile pojawiały się posty Aarona i moje, licząc od chwili kiedy taki post można było napisac (w czasie gdy odpisywałem na posty dopiero po postach Seamair i Aarona liczyłem od posta ostatniego, to samo jeżeli chodzi o kolejkę, gdy jeden z graczy nie mógł odpisywać) wliczając tylko naszą dwójkę , bo to nas dotyczy zarzut. Zsumowałem liczbę dni, po których nastąpił odpis oraz wyciągnąłem z tego średnią co ile dni ten post następował. W efekcie otrzymałem wynik około 6 dni w moim wypadku i 7 dni w przypadku Aarona, a więc wyniki zbliżone i niesposób kogokolwiek winić to za przeciąganie eventu. Oczywiście w moim wypadku WLICZYŁEM długie przerwy związane z sesją zimową (ponad 20 dni) i letnią (ponad 40 dni) chociaż przynajmniej przez część tych okresów zgłoszoną miałem nieobecność, uznając, że branie pod uwagę takich czynników może być niesprawiedliwe.
    Na dodatek nigdzie nie napisałem ile trwać będzie event. Musi on toczyć się w stosownym tempie i ustalanie z góry jakiejś daty jest niemożliwe i jak się przekonaliśmy rzadko się sprawdza.

    10. Podsumowanie

    Pojawia się tutaj wiele argumentów, z których żaden nie dotyczy istoty sprawy, a więc tego że Aaron umarł. Dopóki gracz nie zobaczył ostatniego posta – w którym tak w ogóle został upomniany za to, że w swoim poście sam sobie zaliczył użycie mocy, pomijając niejako Mistrza Gry i pisząc dalszą część posta, uznając atak za pewny i skuteczny, czego robić nie wolno – nie było mowy o żadnej skardze. W istocie chodzi tutaj tylko o śmierć, w innym wypadku skarga taka zostałaby złożona dużo wcześniej.

    Pochylić się należy także nad przygotowaną przez Aarona definicją eventu, która nie jest zła, gdyby usunąć z niej elementy oczywiście zbędne. Prawdą jest, że jest to forma prowadzenia sesji fabularnej z Mistrzem Gry w roli narratora. To jednak wystarczy, a dalsze precyzowanie powoduje tylko chaos.
    Po pierwsze nie każdy event ma na celu zbliżenie do siebie graczy. Istnieją takie, w których gracze nie wchodzą lub wchodzą w ledwie nikłe interakcje, a także takie gdzie gracze stają po przeciwnych stronach barykady i wręcz się antagonizują.
    Przygotowanie scenariusza przez Mistrza Gry wynika z samego faktu prowadzenia przez niego eventu jako narratora. Niepotrzebne powtarzanie czegoś, co przecież zostało już zawarte. Ten scenariusz powinien jednak być szkieletem ledwie, by zostawić graczom możliwośc decydowania i ewentualnie zaprowadzić ich do zamierzonego celu inną drogą.
    Gwarantowanie graczom zabawy jest pustym hasłem, a sama zabawa pojęciem na tyle niemierzalnym, że niesposób umieszczać w definicji eventu.
    Odnoszenie przez kostaci korzyści także jest elementem zbędnym. Czym jest korzyść? Czy jest nią samo przeprowadzenie ciekawej fabuły? Przecież i takie są eventy. Może chodzi o korzyść w postaci bestii czy przedmiotu magicznego (na spectro?) ale co z eventami, na które ludzie idą dla samej tylko zabawy?
    Czy jednak nie jest kuriozalne powoływanie się na własną definicję i podporządkowywanie pod nią swojej narracji? Moim zdaniem jest.


    2. przebieg eventu


    Osoby nieznające eventu powinny przede wszystkim zapoznać się z postami, gdyż to one stanowią rzetelne źródło wiedzy o evencie. W istocie jednak powinny zapoznać się tylko z ostatnim i najwyżej dla lepszego rozeznania cofnąć się do poczatku walki. W końcu jak już mówiłem wcześniej przed śmiercią Aarona nie było mowy o żadnym odwołaniu, czemu więc mamy się cofać do tak zamierzchłych czasów?
    W żadnym razie subiektywny skrót napisami oczami Aarona, czy taki sam skrót napisany z mojego punktu widzenia nie mogą i nie powinny być przez nikogo brane pod uwagę za podstawę swojej oceny. To oczywiste, że kazdy chciałby przedstawić przebieg eventu w sposób dla siebie korzystny. Tak więc daruję sobie pisanie „przebieg eventu oczami Mistrza Gry” skupię się za na tym, co wydało mi się ciekawe.

    Zarzut 1: Brak szczegółowych opisów
    Mistrz Gry nigdy nie opisuje sytuacji z matematyczną precyzją, opisując każdy detal, a jedynie to, co niezbędne jego zdaniem graczom. I tak tez uczyniłem, było napisane tak dużo jak było konieczne dla graczy, którzy w tamtej chwili mieli opisać przede wszystkim sposób w jaki przejdą przez kontrolę. Szczegółowy rozkład pomieszczeń, czy opis innych zacumowanych statków byłby nużący i nie miałby celu. Istotne jednak jest co innego. Wszystko czego Mistrz Gry nie dopisał, a jest graczowi potrzebne, ten może uzyskać po kontakcie z nim. Każdy z nas jest w końcu tylko człowiekiem i też może o czymś zapomnieć. Jest to droga naturalna i w takim zakresie jak była wykorzystana, udzieliłem odpowiedzi na wszystkie pytania.
    Ten zarzut pokazuje jednak pięknie to o czym mówiłem w poprzednim akapicie, jak pod pozorem ułatwienia próbuje się przemycić zdania o charakterze ocennym. W istocie gdyby być precyzyjnym powinno się napisać o części Mistrza gry: Wskazanie graczom na swobodę oznaczenia celu podróży, opis SKSO Maleficent (zdjęcie było jedynie dodatkiem), informacja o kontroli przed wejściem i zachęcenie graczy do przemycania broni – by mogli ją później ewentualnie wykorzystać i czuli się bezpieczniej, krótka informacja czym jest AKSO, wskazanie graczom oczekiwania co do ich pierwszego posta: opisanie ekwipunku, przebiegu kontroli i ewentualnej próby przemycenia czegoś oraz rozpoczęcie po odbyciu kontroli na pokładzie oraz ogólne wskazania dla graczy.
    Jeżeli ktoś nie wierzy, może spojrzeć na posty i dowiedzieć się, ze wszystko co zostało tu przeze mnie wskazane, w moim pierwszym poście się znajduje. Mam tez nadzieję, że zniechęci to was do brania za jedyne źródło wiedzy „skrótu” Aarona.

    Dalsza analiza jest moim zdaniem bezcelowa, zwrocę jednak uwagę na to czy problemem są NPC, czy może raczej sam Aaron.
    1. Dziecko go irytowało ponieważ było dzieckiem. Trudno wymagać od dziecka, że będzie udzialało informacji, gdy hura znalazło wujka! I chciało go pokazać mamie. To nic dziwnego, że nie miało zamiaru mu odpowiadać, chciało tego co ono chce. Takie są dzieci. Może i taki jest Aaron, jednak majac te kilka dodatkowych lat powinien wiedzieć o czymś takim jak podstęp i spróbować traktować dziecko, jak dziecko – a nie ruchomy punkt informacyjny.
    2. Aaron jest zły za brak konkretów, a jednoczesnie unika jednoznacznej odpowiedzi. Wierzy że pirat, który i tak ryzykuje wciągając nieznajomego w jego planu otrzyma od razu wszystkie informację nawet nie obligując się do wzięcia udziału w planie.
    3. Spotkanie z jeżycą warto sobie przeczytać, ponieważ nie widziałem tam próby przemówienia do rozsądku. Przytoczę dialogi Aarona:
    „- Złaz ze mnie, kobieto!
    - Zwariowałaś?! Co Ty robisz, co cię napadło, w mojej kajucie!”
    Czy to są słowa, w których próbuje się przemówić do rozsądku komuś wyraźnie opóźnionemu umysłowo? Moim zdaniem trafniej byłoby zrozumieć na czym polega problem i spróbować do niej dotrzeć.
    Co zaś się tyczy kajuty. Aaron mógł do mnie napisać, że koniecznie chce jednoosobową. Takie owszem były, ale on otrzymał akurat dwuosobową. Nie mówiąc o tym, że to mogłoby się przerodzić w całkiem ciekawy wątek związany z tym, że Aaron chciałby, a wręcz żądał wymiany kajuty na inną – bo np. kupował bilet na jednoosobową.

    3. Walka

    Zarzut 1: Skąd pirat wiedział, że Aaron jest tam, gdzie jest?
    Mistrz Gry nie powinien zdradzać wszystkich swoich sztuczek, prawda? Aaron powinien raczej udowodnić, ze coś takiego możliwe nie było, a możliwości było wiele: otwierająca się klapa, mógł mieć moc która mu na to pozwoli, to była jedyna pobliska droga na pokład i postanowił zaryzykować, mógł nawet tam stać i wyciągnąc ostrze dopiero gdy zorientował się, że Aaron jest w pobliżu. Tyle możliwości.

    Zarzut 2: Pirat mówił do Aarona, choć ten mu nie mógł odpowiedzieć
    Zastanawiam się czy nie wzięto pod uwagę, że tak naprawdę to on jedynie z Aarona zakpił używając swojej mocy telapatii. Chciał przed jego smiercią spojrzeć mu w oczy, zadrwić, a potem go zaatakować. W żadnym jednak razie zamiary pirata nie oznaczały, że śmierć rzeczywiście nastąpi – to już leżało w gestii gracza.
    Oczywiście jednak zauważyć trzeba, że obrażanie pirata i wywyższanie się – przed człowiekiem, który uważa, że jedynie siła pozwala na stanie ponad innymi i pluje na wszelkie dotąd istniejące świetości, jasno wskazuje, że pirat nie dałby mu skończyć. Nawet gdyby go słyszał, nawet gdyby z niego nie drwił, to nie dałby mu dokończyć swojej wypowiedzi, bo zwyczajnie zirytowany wykonałby atak. Dlatego też wycięcie lub istnienie tej przemowy w istocie nie ma żadnego znaczenia. Może gdyby Aaron zaczął krzyczeć o złocie, o bogactwie i o tym co może interesować piratów, to pochylenie się nad tą kwestią byłoby celowe. Obecnie nie jest. Szczególnie, że pirat musiałby takiego Aarona pilnować, gdyby ten próbował coś kombinować, skoro jedynie on jest zdolny negować jego moc. To oczywiste, że nie chciałby zabrać ze sobą Aarona, bo to dla niego dodatkowy obowiązek. Wolał zabić i wrócić do rubasznej rzezi.

    Zarzut 3: Pirat zabija wielkiego lunatyka i jedną z najbardziej wpływowych istot magicznych (z własnego mianowania)
    Piraci tacy są. Przed nimi mógłby stać każdy, a oni nie zawachaliby się go ściąć. Nawet wtedy gdy za sobą miałby realną siłę, to dla pirata nie ma to znaczenia. To są ludzie gardzący wszelkimi starymi hierarchiami. Dla niego przeszyć mieczem Zegarmistrza nie różni się od zabicia kogokolwiek innego.

    Zarzut 4: ograniczenie mocy w trakcie walki
    W istocie światło także potrzebuje czasu, jednak zastanówmy się, czy to światło w chwili zatrzymania czasu już nie padało? Czy w takim razie Aaron powinien ślepnąć? Nie, przecież on nie zatrzymał światła! On widział wszystko w takim stanie, w jakim było w chwili zatrzymania czasu. Ponadto sprowadzenie dyskusji o mocy na grunt fizyczny nie ma większego sensu, ze względu na to, że moce same w sobie działają wbrew fizyce. Nie ma praw dobrych do opisania tego o czym tu mówimy w fizyce i nie tam trzeba ich szukać, a forum to nie instytut badań nad zjawiskami fizycznymi, by się nad tym rozwodzić.
    Powiedzmy wyraźnie, ze MG ma prawo interpretować moc mieszcząc się w granicach wyznaczonych przez moderatora przy sprawdzaniu karty postaci. Przytoczone dwa modele tylko świadczą na rzecz tego, że realizowałem w pełni swoje uprawnienia. Zgoda gracza nie jest tutaj wymagana. Jego moc w istocie nie została w żaden sposób zmieniona, w końcu w normalnych warunkach mówienie czegokolwiek nie ma sensu. Skoro czas stoi w miejscu i tak nie ma go kto usłyszeć. Mówienie więc o dodatkowych ograniczeniu, w czasie gdy jest to interpretacja mocy przez MG do czego jest uprawniony w celu uzupełniania luk, które powstały w związku ze stosowaniem mocy, jest tak naprawdę niezrozumieniem roli Mistrza Gry, który musi nad wszystkim czuwać. W wypadku jeżeli gracz czuje się okropnie pokrzywdzony takim ograniczeniem może się od posta odwołać w chwili, której ten post jest napisany, nie zaś wtedy kiedy jego postać zginie i domagać się będzie cofnięcia do chwili sprzed uznania o takim lub innym działaniu mocy. Na obecnym etapie kwestia dźwieku i zatrzymania czasu jest po prostu bez znaczenia. Jak mówiłem wcześniej pirat, który jest obrażany i jeszcze słyszy wywyższającego się Aarona zaatakowałby i tak. Może gdyby ten dobrał inne słowa argumenty tego typu mogłyby być brane pod uwagę, obecnie nie ma o tym mowy. Na śmierci bowiem w żaden sposób nie zaważyło to, czy dźwięk był, czy też go nie było.
    Dlatego też dyskusja o tym jak powinno działać zatrzymanie czasu może być dalej podejmowana, na razie nie będę się nią zajmował jako nieistotna dla sprawy, a w jej celu może powstać ogólny opis działania mocy zatrzymania czasu, który będzie wiązał MG. Do tego czasu to Mistrz Gry jest odpowiedzialny za interpretację mocy i decydowanie jak powinny one działać.

    Zarzut 5: Czas aktywacji mocy
    Najpierw zacznę od żartu i zapytam gdzie na forum jest napisane, że wykonanie machnięcia mieczem trochę trwa, a nie jest natychmiastowe? Gdzie na forum napisano, że strzała wystrzelona z łuku, a nie pojawia się w celu? Nigdzie. Pisanie o rzeczach oczywistych jest zbędne. Na świecie każda akcja zajmuje okreslony czas. Wiele razy sprawdzając Karty Postaci zwracam na to uwagę graczom na takie oczywiste szczegóły, by czasem ich nie ominęli.
    Przypominam, że Aaron musiał kucnąć dosć energicznie, co zawsze powoduje delikatne zachwianie równowagi. Powiecie, że nie traci na tym nawet sekundy? Owszem, ale to trwa. Ta maleńka częśc sekundy trwa, tak samo jak trwa pomyślenie o tym, żeby przyzwać zegarek, następnie zsunięcie trzech zegarków na nadgarstki. Myśl o użyciu mocy, rozpoczęcie działania zegarków, które nawet jeżeli nabierałyby bardzo szybko głosności nie są natychmiastowe. W tym czasie pirat musiał wykonać szybkie, proste pchnięcie, które było naturalnym przedłużeniem jego ruchu. Mówienie, że Aaron powinien być szybszy jest w świetle tego dość zabawne. Pamiętać tez należy, że najwczesniej mógł zacząć przyzywać zegarki w chwili uniku, bo to był odpowiedni czas na to. Jednak podczas samego uniku był zajęty raczej kucaniem, a nie używaniem zaklęcia. Toteż trzeba i to w czasie odsunąć.
    Teraz jednak podam argument dlaczego nie może to być tak rozumiane, jakby Aaron chciał. Moc, która działa obszarowo i ogłusza jest silna – bez wątpienia. Czy więc ograniczenie w postaci zegarków nie jest swego rodzaju kompromisem? Musisz mieć zegarki, a dostajesz moc silniejszą niż zwykle. Jednak czy taki kompromis nie traci sensu w chwili, gdy wszystko to ma trwać mniej niż szybkie, proste pchnięcie ostrzem? Nie mówiąc o tym, że czy ktoś chciałby na forum postać, która jest w stanie Cię ogłuszyć nim zrobisz cokolwiek bo twierdzi, że tak działą moc?
    Argument o tym, ze Aaron zna znakomicie swoje moce również jest mierny. To Mistrz Gry jest od oceniania tego czy jakieś działanie się udało, czy nie. To że ktoś zginął lekceważąc przeciwnika i szarżując nie może być zmienione przez argument, że on wie lepiej jak jego moce działają. To rolą Mistrza Gry jest oceniać skutecznośc i sensowność działań.

    Dodam jeszcze ze swojej strony, że nad tym czy Aaron powinien umrzeć myslałem dość długo. Co mnie ostatecznie przekonało? Brak choćby najmniejszej wzmianki o ewentualnej obronie. Brak choćby wzięcia pod uwagę, że pirat ma w drugiej ręce ostrze, że może go kopnąć. Jest za to wkroczenie w sferę uprawnień Mistrza Gry i zaliczenie samemu sobie ataku. Teraz zapytam jednak: co jeżeli pirat miałby moc, która blokuje wszelkie moce? Czy więc logiczne było stawiać wszystko po raz kolejny na moc, gdy można było wykonać znacznie sensowniejszy i przede wszystkim pewniejszy ruch? Czy też po prostu Aaron w istocie za bardzo polega na swoich mocach i myśli, że za ich pomocą będzie w stanie pokonać każdego przeciwnika – nawet bossa eventu. Jeżeli to drugie, a jest to wysoce prawodpodobne biorąc pod uwagę argumentację w stylu „znam swoje moce”, to czy taki event, gdzie każdego przeciwnika tak łatwo pokonać miałby sens?

    Zarzut 6: Mistrz Gry zignorował specyfiką postaci
    Jak mówiłem już gdzieś wcześniej nie zabraniam tworzyć graczom postaci, które mają taki charakter, co każe im podejmować ryzykowne działania. Z drugiej jednak strony czy to powinno w jakikolwiek sposób wpłynąć na realizm walki? Czy należy ratować kogoś, kto nawet nie napisał o ewentualnej próbie obrony? Czy też może takie postacie powinny być traktowane jak wszystkie inne? Mistrz Gry jest od oceniania tego co gracz zrobił, a nie od nagradzania go za to, ze podjął działanie, które jego zdaniem jest pasującym do postaci.
    Ten argument jest warty obejrzenia jednak i od drugiej strony. Czy w ogóle może być uznany? Każdy może powiedzieć, że wybrał takie, a nie inne wyjście dlatego, że to bardziej pasuje do jego postaci i w ten sposób tłumaczyć swoje nierozważne postępowanie. Co więcej w poście nigdzie nie zostały rozważone alternatywy, pokazanie, że postać zachowała się własnie tak, a nie inaczej z powodu swojego charakteru. Jest tylko wykonanie takiego ruchu i oburzenie na zaistniałą sytuację.
    Jeżeli tworzy się postać, która nie nadaje się do rozmów z NPC, nie nadaje się do walki bo robi głupoty, które mogą ją kosztować życie, to czy taki gracz ma być faworyzowany i ma mu się pozwalać na więcej? Moim zdaniem nawet odnośnie zwykłego gracza nie jest to okolicznośc łagodząca – tacy ludzie powinni unikać tego, w czym ich postać się nie sprawdza. W wypadku jednak kogoś, kto nazywa się głównym Mistrzem Gry wymogi są znacznie wyższe. Wymaga się żeby to nie Mistrz Gry ratował postać, gdy gracz zrobi coś głupiego, lecz by to gracz postarał się przewidzieć wszystkie możliwości i rozpisać alternatywy na przypadek niepowodzenia jednego z działań. Co za to dostałem do oceny? Post składający się ze wstępu, które ma pokazywać – w dość marny moim zdaniem sposób – oburzenie Aarona, zdań dotyczących akcji właściwej, które w poście zostały sobie samemu zaliczone (nie do pomyslenia w przypadku Mistrza Gry z takim stażem!) oraz opis ponad 10 kolejnych czynności, które był już napisane w trybie przypuszczającym ale ich podstawą była skuteczność tych wcześniejszych. I zastanawiam się, czy rzeczywiście był to błąd ze strony Aarona, czy też świadoma próba manipulacji i wpływania na decyzję Mistrza Gry, który to przecież decyduje czy użycie mocy się uda, czy też nie. Tak samo jak decyduje czy kula z pistoletu trafi bądź czy postać skoczy dość daleko.


    W zasadzie nie jest to wszystko co można by napisać, jednak uznałem, że nie ma sensu wchodzić w zbyt szczegółowe spory. Dodam jeszcze tylko na końcu, że w całym tym odwołaniu zabrakło tego co najważniejsze. Udowodnienia, że decyzja Mistrza Gry była niesłuszna, że bardziej prawdopodobna była inna możliwość. Jedyną próbą był argument o czasie aktywacji mocy. Wszystko inne tak naprawdę nie dotyka istoty problemu, a więc tego, że Aaron postanowił kucnać i będąc tuż przy przeciwniku użyć mocy – choć oponent miał dwa ostrza, a Zegarmistrz żadnego.

    4. Anielska łza

    O przedmiocie i żadaniach z nim związanych nie będę się nawet wypowiadał. Chociaż odwołanie dotyczy ostatniego posta, cały event jest jakoś powiązany. Związek łzy, której Aaron nawet nie miał – a przecież jej zdobycie to misja rangi A, nie jesienny spacerek – z odwołaniem jest raczej zerowy. Natomiast argument, że gdyby wiedział, że nie może się wskrzesić do poprzedniej formy, w wypadku gdyby był świadom działania Łzy, w odwołaniu od decyzji MG stwierdzającego śmierć – a więc próbie zanegowania samej śmierci jest absurdalny. Może oczywiście wynikać z niewiary we własne argumenty, ale podkreślić trzeba jasno, że działanie przedmiotu nie zostało nigdy zmienione, a jak ktoś sądzi inaczej to niech mi pokaże tę mityczną niematerialną moc, która przywraca Strachy do życia w rozumieniu Aarona – czyli przywraca im poprzednią rasę. Jeżeli czegoś takiego nie znajdzie, to oczywistym będzie, że rozumieć to należy jako skrót myślowy: przywraca zmarłych do życia jako Strachy.


    Podsumowując skarga Aarona jest całkowicie niezasadna.
    _________________

    *****
     



    Lwie Serce

    Godność: Kejko Hanari
    Wiek: 23
    Rasa: Dachowiec
    Lubi: noc, sztukę, słodycze, ucinać sobie drzemki, głaskanie, intrygujące osoby, mleko, skrzydlato-rogate bestie
    Nie lubi: dręczenia zwierząt, zimna, gdy ktoś jej rozkazuje, niewoli
    Wzrost / waga: 170 cm / 55 kg
    Aktualny ubiór: Kejko ma na sobie dobrze dopasowaną szara tunikę zwieńczoną przez czarny gorset. Na jej nogach spoczywają długie czarne getry oraz zgrabne skórzane e botki na 4 cm obcasie. W ubiorze kotki można też dostrzec magiczne elementy w postaci: magicznej wstęgi związanej wokół nadgarstka, oraz srebrnego paska wyposażonego w Kamień Dusz, zaś na szyi dziewczyny pobłyskuje magiczny kryształ pełniący rolę atrakcyjnego wisiorka. Nie brak również niewielkiego skórzanego plecaka o czarnej barwie.
    Znaki szczególne: Piękne neonowo niebieskie kocie oczy.
    Zawód: Poszukiwaczka kłopotów... znaczy przygód // Artystka/Flecistka chwilowo na L4 ._.
    Pan / Sługa: brak / brak
    Pod ręką: Plecak a w nim przydatne drobiazgi
    Broń: dwa półdługie miecze, cienki srebrny łańcuch
    Bestia: Gatto (Neo), Aureum (Lazur)
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Latająca Miotła, Czarodziejska Wstęga, Korale Zamiarne, Kamień Dusz, Kamień Duszy, Tęczowa Różdżka, Blaszka Zmartwienia
    Stan zdrowia: Utrata palca serdecznego i kości śródręcza... Poza tym okaz zdrowia.
    Kryształ: 1.5g (nieoszlifowany, zatopiony w szkle)
    SPECJALNE: Mistrz Gry | Odkrywca Drugiej Strony Lustra
    Dołączyła: 05 Sty 2013
    Posty: 488
    Wysłany: 31 Lipiec 2016, 22:27     

    Admin też człowiek.
    MG też człowiek.
    Gracz też człowiek.
    Człowiek ma prawo do pomyłem.
    To tak na wstępie, myślę, że warto zapamiętać. A teraz do rzeczy. Jak już stwierdzono przyczyna omawianego tu sporu zasiała na forum zamieszanie i niemiłą atmosferę. Zdecydowanie tak owa nie sprzyja czerpaniu przyjemności z gry. Głos w tej sprawie zabrać postanowiłam, ponieważ też w pewien sposób przyczyniłam się do aktualnego stanu rzeczy.

    Aaron wspominał o tym, że był przeze mnie namawiany do dalszego uczestnictwa w evencie mimo braku ku temu własnych dalszych chęci. Z tego miejsca chcę go przeprosić za to uporczywe nękanie z mojej strony. Wiem, że ostateczne decyzja o pozostaniu i tak należała do niego i nie stanowi to żadnego argumentu do zmian. Mam tego świadomość, ale również tego, że, ja nie powinnam wywierać na nikim presji niepotrzebnej. Było to z mojej strony niewłaściwe i za to przepraszam.


    Przechodząc dalej…
    Nie będę jednak odnosić się do wszystkich punktów skargi a jedynie tego kluczowego w moim odczuciu. Mowa o finalnej walce postaci Aarona z Piratem NPCem. Problem zaczął się tu jeszcze zanim te dwie postaci się ze sobą spotkały. Zaczął się z chwilą, kiedy postać Aarona zatrzymała czas, używając mocy, jaką posiadała z faktu wybranej rangi Zegarmistrza. Pan i Pani Zegarmistrz to szczytowa ranga dla rasy Lunatyków i na forum znajduje się już od dawna. Przy mocy zawarta jest informacja ile postów trwa jej działanie oraz ile należy odczekać przed ponownym jej użyciem. Podczas zaistniałego na evencie konfliktu okazuje się, że pomocnym okazałby się również opis natury działania tej mocy, ponieważ jej interpretacja ze strony gracza oraz MG są niespójne.
    Dla porównania gdybym to ja sama prowadziła postać o takiej mocy, uważałabym, że poza samym użytkownikiem mocy w chwili jej użycia cały świat zastygałby w bezruchu. Istoty, ludzie, rzeczy pozbawione byłby możliwości zmiany swojej pozycji/ ułożenia. Jednak postać użytkująca moc mogłaby swobodnie się poruszać, wprawiać w ruch rzeczy, przestawiać je itp. Np. będąc złośliwym zatrzymać czas i zabrać krzesło osobie, która miała na nim właśnie siadać.
    Miałam okazję dwukrotnie spotkać się z wykorzystaniem mocy zatrzymania czasu ( w wykonaiu Aarona ) podczas zwyczajnej fabuły ( raz z Revi, raz przy Seamair ). Toczyły się wtedy rozmowy i monolog ze strony Zegarmistrza docierał wtedy do uszu moich postaci. Ciężko mi powiedzieć jak powinna wyglądać kwestia zmysłów innych postaci podczas działania takiej mocy. Nie będę próbować rozgryzać tego pod kontekstem fizycznym ale…
    Czas zatrzymuje się dla wszystkich i wszystkiego z wyjątkiem posiadacza mocy ( i postaci na nią odpornych). Działanie mocy dla samego Zegarmistrza trwa kilka minut?, lecz dla reszty świata są to jakieś ułamki sekund? Czy przez tak krótki czas zmysły mogą coś zarejestrować coś dziwnego, jeśli nie mają tego bezpośrednio przed oczami? Nic się nie zmienia widzi się to, co przed sobą i słyszy to, co wokół siebie ( ale jako że wszystko wokół się nie rusza to też nie wydaje dźwięków więc w praktyce ciężko coś słyszeć). Ale Zegarmistrz może się poruszać wiec i przy tym dźwięki wydawać. Więc jeśli Zegarmistrz podczas działania swej mocy będzie chciał działać na swoje najbliższe otoczenie, osobę to ta może dostrzec jego ingerencje, może w jakimś zniekształconym i mniej wyraźny sposób, ale jednak?

    W moim odczuciu rozumienia mocy zatrzymania czasu uznałabym, że dźwięki i inne zmysły powinny funkcjonować prawidłowo przynajmniej dla postaci moc zatrzymania czasu posiadającą i dla tych na nią odporną. Skoro NPCowy pirat mógł się poruszać to choćby dźwięki kroków słyszalne powinny być i to samo w przypadku zegarmistrza. Skoro wszystko inne zastyga w bezruchu to nie ma jak dźwięków wytwarzać jednak ta dwójka powinna słyszeć się wtedy nawzajem. (Smutną też wydaje mi się wizja Pana i Pani Zegarmistrz, którzy zatrzymują czas a nie mogą wtedy zamienić ze sobą choćby słowa, bo dźwięk się nie rozchodzi.)

    Kwestia dotycząca tej mocy nie jest łatwa i wymagałaby doprecyzowania. W tym wypadku niejasność dotycząca używania mocy przypadła w momencie konfliktowym dla gracza i MG. Nie powinno wtedy dojść do ustalenia jakiegoś kompromisu między użytkownikami ( w tym wypadku jedynym na forum z takiej mocy korzystającym) tej mocy/ MG / Administracją, skoro natura mocy nie została wcześniej klarownie ujęta w opisie? By dopiero potem ruszyć z dalszą akcją już w jasnym dla obu stron świetle dotyczącej możliwości i ograniczeń.



    Poruszyć chciałabym też temat dotyczący przedmiotu Anielskiej Łzy. Przedmiot magiczny o niezwykłej mocy i którego zdobycie nie należy do łatwych, ponieważ wymaga zaliczenia misji rangi A. Jest to również przedmiot unikalny, to też można się po nim wiele spodziewać. Poprzedni opis przedmiotu sugerował, że przedmiot ten może nawet przywrócić do życia Stracha. A w każdym razie uważam, że wielu graczy tak właśnie ten opis mogło interpretować. Jeśli o mnie samą chodzi to właśnie w ten sposób był przeze mnie rozumiany. Jako że jest to przedmiot unikatowy i trudny do zdobycia nie jest dziwnym, że „na co dzień” nie zwracano względem niego tyle uwagi, skupiono ją w chwili kiedy nad postacią zaczęła krążyć wizja śmierci.

    Tak naprawdę spór o samą łzę nie dotyczy tego, co dzieje się na okręcie/ evencie lecz tego co będzie po nim. Jeśli postaci grozi śmierć nic dziwnego, że zaczyna myśleć o alternatywach i drogach ratunku. Nagła zmiana opisu, który miał taką a nie inną postać od dawna w takich okolicznościach mogła zostać odebrana nieprzychylnie. Nie aktualny opis dawał jednak takie a nie inne nadzieje które zostały z jego zmianą odebrane.
    _________________

    #66cccc


    ~Uważaj, z kim zadzierasz… bo nagle z kota może zrobić się pantera!~



    ~Aktualny ubiór~




    #D10D96

     



    Zmarły

    Karciana Szajka: Walet
    Godność: Aaron (Aron) Wels alias Amon
    Wiek: 27
    Rasa: Lunatyk
    Lubi: nadmorskie zamki, latarnie, przyglądać się torturom, nazywać siebie Władcą Czasu
    Nie lubi: lekceważenia czasu
    Wzrost / waga: 190cm / 86kg
    Aktualny ubiór: Czarny frak z gustowną, grafitową koszulą w jasne prążki i zgrabny, acz wyrazisty w swojej formie, ciemny cylinder.
    Znaki szczególne: białe włosy, czarne oczy, obcowanie z kapeluszami i zegarami
    Zawód: Latarnik
    Pan / Sługa: - / Doll
    Pod ręką: 1/2 blaszki zmartwienia
    Dołączył: 21 Lip 2014
    Posty: 480
    Ostrzeżeń:
     1/3/3
    Wysłany: 14 Sierpień 2016, 18:50     

    1. Słowem wstępu:

    Próbuję od wielu dni napisać tutaj coś, ale po kilkukrotnym przebrnięciu przez ledwie małą część argumentów Oleandra, jestem tak rozchwiany emocjonalnie, że poważnie boję się o swoje psychiczne zdrowie.

    Żeby była jasność: czytałem oba Wasze posty i to po parę razy. I nie potrafię pojąc, że taka wielka nieskładność Wasze odpowiedzi cechuje. Dużą część moich argumentów pominięto, Oleander nie raczył się nawet na każdy temat wypowiedzieć, a skargę kierowałem wyłącznie do niego, gdyż nie zamierzam tutaj prowadzić dyskusji z osobą, którą uważam za niekompetentną - a za taką uważam, skoro zaskarżam cały event i początek MGowania w walce z piratem. Jakbym chciał dyskutować tylko z Tykiem, to bym to robił na pw albo gg. I wiele razy na gg dyskutowałem, ale stwierdziłem że to nie ma już sensu i dlatego złożę skargę do Admina.

    Nie mam sił dalej tutaj pisać, poważnie martwię się o swoje nerwy. Takiej ignorancji ze strony Administracji jeszcze nie spotkałem. A z resztą, wszystko ładnie napisałem w swoim pierwszym poście, poświęcając mu na prawdę dużo czasu.

    W przyszły weekend umieszczę skargę nr 2, która dotyczyć będzie ostatniej tury w evencie, bo o niej tutaj nie rozprawiałem z tego powodu, że uznałem za konieczne odniesienie się najpierw tylko do początku walki, a konkretniej do kwestii działania mocy.





    2.

    Poniżej umieszczam słowa, które wysłałem Oleandrowi wczoraj, jako moją niezgodę na termin 48 godzin na odpowiedź:

    Cytat:
    Jest mi niezmiernie przykro, a jednocześnie nie rozumiem powodów takiego postępowania, że tak po prostu narzucacie mi swoje ramy czasowe na odpis, wysuwając przy tym pochopny wniosek, że jestem jak najbardziej w stanie odpisywać w skardze. A ponadto nie rozumiem, dlaczego ograniczono wolność wypowiedzi w temacie skargi, czemu pomogła edycja treści tematu, który wolność wypowiedzi każdemu graczowi, bez wyjątku, nadawał.


    Ale wracając już do kwestii terminu 48 godzin. Tak nieprofesjonalnie i przez Tyka poleciłeś mi, ze taki mam termin i nie mam prawa dyskusji w związku z nim. A ponadto przekazano mi to przez gg. To samo w sobie wygląda bardzo nieprofesjonalnie.
    Co do postów, które wstawiłem na forum – dwa z nich to posty pisane jako MG. Jedną z fabuł zakończyłem. W pozostałych normalnie odpisałem.
    Potrzebowałem tych postów, by poczuć że ogółem fabuły prowadzi mi się na tym forum przyjemnie. Potrzebowałem takiego impulsu – wrzucenia postów hurtem, bo miałem ochotę dotąd skasować w cholerę wszystkie swoje postacie. I chyba nadal mam na to chęć…
    A jednocześnie siadłem do pisania skargi… i emocje tak wzięły nade mną górę, że nie potrafiłem tego kontynuować. Dlatego też ten urlop jest dla mnie tak kluczowym. W czasie tej mojej nieobecności przez blisko tydzień byłem na wyjeździe wakacyjnym. W tę środę trafił mi się w rodzinie pogrzeb. Od czwartku pomagam rodzicom aż do dziś włącznie przy przygotowaniach do jutrzejszych Chrzcin mojej siostrzenicy. Impreza potrwa parę dni, bo kuzynostwo zostaje na dłużej. A przed wyjazdem wakacyjnym byłem jeszcze na światowych dniach młodzieży.


    Jak widać, trafiły mi się wjazdy plus niespodziewana przykrość, a do tego wszystkiego zachowanie Twoje oraz Tyka zadziałało na mnie bardzo negatywnie. Emocje się we mnie gotują i potrzebuję czasu, aby w ogóle cokolwiek odpisać, aby przedstawić swoje racje, których mi nie brakuje i sam mam problem z ułożeniem i zapamiętaniem ich wszystkich, a co dopiero mówić o ich spisaniu.


    Możesz zignorować moje problemy i problem czasowej dostępności i zakończyć tę sprawę, ale przypomnę ci, że z Dark wiele razy czekałeś aż wróci do forum (a w tym czasie też na przykład co parę miesięcy odpisywała mi w fabule z Miraną – czy wtedy dawałeś jej dwa dni na wrócenie do obowiązków forum?); Cecylka co roku dostaje twój kredyt zaufania, który trwoni po kilku dniach obecności na forum. A ode mnie wymagasz terminów w odpisywaniu we skardze, gdzie potrzebny jest czas, bo sprawa jest grubsza niż na przykład napisanie dowolnego postu w evencie. Nie starasz się o przyśpieszenie trwania eventów, a narzucasz mi takim nieprofesjonalnym sposobem termin odpisu w skardze… To wszystko jest dla mnie bardzo niezrozumiałe, niesprawiedliwe i krzywdzące. A sam wiele razy obiecałeś mi że na przykład sprawdzisz mój opis kryształów bądź opis roślin… Przez te rzeczy jestem blokowany fabularnie, ale nie narzucam ci żadnych 48 godzin, a cierpliwie czekam, aż to uczynisz… Więc liczyłbym na chociaż tyle samo cierpliwości z Twojej strony.





    3.
    A poniżej umieszczam urywki wypowiedzi, które uważam za nadające się do publikacji, spośród tych, które dotąd do tej skargi przez te kilkanaście dni napisałem:

    Cytat:
    “Na przyszłość proszę nie stosować podobnych gróźb wobec graczy. “

    To żadna groźba. Chciałem bardzo sensownej dyskusji, w której reszta forum będzie mogła wypowiedzieć się zarówno wobec mojej wersji jak i wobec Twojej. Ale Ty poszedłeś krok dalej, odcinając niemal całe forum od dyskusji. Jeśli ja zagroziłem, to Ty najwyraźniej sterroryzowałeś. Wedle mojej prośby, teraz mogłyby się wypowiedzieć wszyscy z forum. Wedle twojego postu, nie ma prawa już nikt, a mogli wybranymi MG i musieli to zrobić w terminie 24 godzin. Różnica jest dość spora.
    A skąd tę liczbę (24h) wziąłeś, to ja kompletnie nadal nie mam pojęcia. Sprawę się rozwiązuje aż każdy, kto chce się wypowiedzieć, wypowie się. Limit czasu to najgłupsze co można w dyskusji narzucić. Limity czasowe zachowaj sobie na eventy a gwarantuję ci że wówczas np. piracki event by dawno się skończył. A to temat do dyskusji jest, to wynika z jego treści (a swoją drogą, treść została edytowana w czasie powyższego sporu, tak by pozwalał Oleandrowi ograniczać prawo wypowiedzi innym).



    1.3

    NPC:

    Dlaczego wychodzisz z założenia, że z każdym nadgorliwym NPC należy rozmawiać, bo inaczej event będzie nudnym dla gracza? Tym sposobem jawnie przyznajesz, że rozmówki z NPC to musi być jedyne, co się w sensie eventu widzi. A przecież NPC to tylko jedna z wielu części eventu. Skoro NPC były złe, a ja się nudziłem, to znaczy że Tyk za bardzo pokładał w NPCetach nadzieję i to był jego błąd. Mógł pozwolić postaci działać swobodniej, czego zresztą sam oczekiwałem od pierwszego postu w evencie.


    Tyk sam mi pisał na gg, że nie ma sensu z dzieckiem rozmawiać, także najwidoczniej wówczas mnie celowo wprowadzał w błąd, a tak czynić nie można.

    Dziecko nie było skore do rozmowy, upierało się na swoim więc… nie było sensu dalej w to wnikać, bo Aaron na to sił zwyczajnie nie miał. Poza tym, nie każde dziecko w KL/SO musi być psychicznie dzieckiem, bo może mieć umysł dorosłego, doświadczonego życiem 40-latka - psychika nie idzie tutaj w parze z wyglądem.

    Dziecko nie sprawiało wrażenia, by szansa na dialog miała zaistnieć, więc Aaron ta interakcję porzucił. Głupotą byłoby oczekiwać: a może matka dziecka da mi coś fajnego, to przemęczę się z dzieciakiem! Gdyby Aaron miał takie podejście do każdego z NPCetów, które codziennie spotyka, to nie byłby Aaronem, którego ja znam. On musi mieć jakiś powód by się interesować innymi.

    MG nie dawał mi żadnych wskazówek, a powinien coś zasugerować, by ułatwić mi uczestnictwo w evencie, skoro sam charakter postaci to uczestnictwo utrudnia; skoro widzi że zaraz mogę z eventu postacią się lunatykować. A jednak tylko rzucał NPCeami i czekał co ja zrobię, a ja zawsze robiłem to samo Aaronem - dopóki czul się na siłach, rozmawiał, a w przypadku ignorancji, sam zamierzał ignorować. Czasem ze złością. Głupotą jest robić to samo i oczekiwać innych rezultatów, a takim doświadczeniem nazwałbym to, co Tyk robił: każdy NPC wchodził z butami na mojego Aarona. Tyk nie potrafił zmienić planu działania. Zmiana NPC to nie zmiana planu działania, bo nowa postać robi dalej to samo - narzuca się. A można robić wiele rzeczy poza narzucaniem się.

    Skoro Tyk potrafi tylko NPC w evencie używać i tylko jeden model zachowania im przypisywać, to świadczy to najpewniej o złym prowadzeniu eventu. Mógłby porozmawiać ze mną o wprowadzeniu NPC takiego jak ja chce, skoro Seamir dostała swojego dziadka. Mógłby zamiast NPC wprowadzić jakąś może bestię (zbiegłą komuś na przykład)? Albo ślady czegoś, co zaciekawiłoby Aarona. Np. ślady wskazujące na kradzież, morderstwo, albo inne przestępstwo, albo na obecność piratów na statku, albo różne inne rzeczy, które zdobyłyby ciekawość jego wzroku i umysłu. Aaron to obserwator, on przyglądać się lubi martwej naturze, a tej nie było wcale w opisach MG - zero jakiś oznaczeń w korytarzach, jakiejś mapy - nic. Nie wiem nawet, jak ten statek sobie wyobrażać, bo nie było dokładnych opisów. Mam tutaj na myśli układy pomieszczeń, sposoby oznaczania dróg, zakres pomieszczeń, jakimi statek dysponuje. Ja nie wiem, jak mam ten statek widzieć - a opisy MG sprawiały, że bylem w labiryncie korytarzy. Nie wiedziałem, którędy do swojej kajuty się udać, gdzie będzie bar, ile w ogóle poziomów ma ten statek... To był labirynt, a nie turystyczny statek.



    Tempo i czas odpisów:

    Z każdym miesiącem, czasy odpisów się wydłużały i już po pierwszej sesji egzaminacyjnej było to doskonale widać. Powiem to raz jeszcze; MG ma obowiązek pilnować stałego tempa odpisu w evencie, bo jeśli raz się ono wydłuży, to drugi raz stanie się to szybciej i na dłuższy okres czasu. Tyk ani razu nie narzucił terminu odpisu. A bezczelnie narzucacie terminy w skardze, gdzie każdy z graczy ma prawo do swobodnej dyskusji. Nikt nie chce zakończenia sprawy w terminie 48 godzin poza Tobą i Tykiem. Każdy chce by sprawa znalazła finalne rozwiązanie, a jeśli trzeba na nie czekać, to się poczeka. Bo nikt nikogo nie goni z terminem na tym forum, więc nagle pół forum tego nie powinno oczekiwać w takiej sprawie jak składanie skargi na administracje.


    Cytat:
    “Z tego, co wiem, to Ty byłeś tutaj osobą odmawiającą odpisania w evencie, bo „poczekasz tyle, ile czekałeś na post Tyka” podczas kiedy Tyk wcześniej nie odpisywał, bo miał sesję, a Twoje posty pojawiały się na innych kontach.”

    Może nie opieraj się na wiedzy innych, a samemu sprawdzaj szczegóły, bo najwidoczniej źle wiesz i mieszasz kilka spraw w jedną. Owszem, powiedziałem tak Tykowi jakoś w czerwcu, bo byłem wkurzony tym, że najpierw pół miesiąca nie odpisywał, a dopiero potem zgłosił nieobecność na miesiąc. Więc wyszedłem z założenia, prawiąc czystą złośliwość na gg, że zrobię to samo, bo czemu nie, skoro MG może to gracz tym bardziej. To MG ma dawać przykład!
    A wiosną to Tyk miał jako pierwszy objaw odpisywania swoimi dwiema innymi postaciami, ruszając je po wielu miesiącach/latach zamrożenia, a zwlekał z odpisem w evencie. Ja tak robiłem teraz, latem. Także to Tyk w obu sytuacjach dał zły przykład jako pierwszy.


    Cytat:
    “Praktycznie każdy event trwa u nas kilka miesięcy. Ten zarzut można zatem postawić dowolnemu eventowi na Spectrofobii. Niestety, nijak nie jestem w stanie temu zaradzić, bo musiałbym chyba teleportować się do każdego gracza i MG z osobna oraz stać nad nimi z batem, żeby pisali posty szybciej. “

    I masz obowiązek to czynić, bo jesteś Administratorem i skoro kolejne eventy się dłużą, to należy coś z tym zrobić, a nie zostawić w spokoju. Bo doskonale widać, że dłużenie się eventów wpływa negatywnie na nie i gracze rezygnują z nich (często ponad połowa uczestników!). A skoro nie umiesz nic z tym zrobić, to może wypada popytać graczy/MG, co proponowaliby na polepszenie sytuacji?
    Nie musisz przyjmować postawy dyktatora (wystarczy ze robisz to tutaj) wobec uczestników eventu i stać nad nimi - wystarczy zwyczajnie nałożyć ograniczenie czasowe i zagrozić, że po tym czasie zostaną w akcji pominięci. A takie pominiecie wcale nie musi mieć skutku śmiertelnego (wręcz nie powinno mieć), bo zawsze może trafić się dla gracza akcja bez szkody, albo z nieznaczną szkodą. A za kolejną nieobecnością można gracza z eventu usunąć, ot co. Najwyżej event się zakończy po miesiącu z braku uczestników, ale przynajmniej gracze będą wiedzieć, ze terminów mają pilnować. I da się ich tego nauczyć, wierz mi.


    Nie rozumiem natomiast, czemu tak po prostu zezwalacie na opuszczenie eventu i dalszą grę bez skutków, a zarazem tak upierdliwie Tyk zsyła na moją postać śmierć, nie mając na to logicznego powodu. Te dwie rzeczy są tak irracjonalne, że aż podważają w tym momencie sens eventów rangi A. To przypomina jakąś rosyjską ruletkę - ucieknij, albo zostań. Jak zostaniesz to może pirat cię zabije, chyba że bez broni to odwleczesz jakoś w czasie. To brzmi totalnie bezsensownie.



    AD 1.5


    Nagrody:

    Nie interesuje mnie, co by było gdyby, skoro jako gracz nie miałem o tym pojęcia. Poza tym, sam tu gdybasz, więc to nadal nie było nic pewnego. Teraz to Tyk może nawet wymyślić 40382 scenariuszy, rozpisać je i pokazywać, jak wiele mogłem zyskać. Ważne jest, co proponował MG w postach, a tam nie było najmniejszego wskazania na zdobycie jakiejś nagrody. I zero wskazówek.

    Seamir podążała za wątkami z NPC, bo miała łatwiej. A wątek z jednym z NPCetów nawet miała wcześniej z Tykiem uzgodniony (ten z dziadkiem).


    Cytat:
    “Głupotą ze strony MG byłoby jednak rzucanie graczom nagród po to, by podejmowali rozsądne akcje w evencie. Nie do tego służą nagrody. One są za to, że już podjęło się jakieś działanie. “


    Och, moment, czekaj, bo aż nie wierzę w to, co czytam. Przepraszam bardzo, ale czy Ty mi tutaj teraz sugerujesz, że gdybym dostał jakąś nagrodę typu ciekawy przedmiot magiczny, to Aaron zachowywałby się fajniej a ja nie robił tej dramy tutaj? Niestety, to nie byłaby prawda. Nie o to zresztą mi chodziło, kiedy o nagrodzie wspominałem. Nagroda mogłaby tłumaczyć nadgorliwość NPC oraz zaistnienie walki z piratem, ale taka nagroda nie miała miejsca, więc nie ma powodu dla którego ta walka tak randomowo się działa, a NPC tak bardzo byli szkodliwi.




    Inne uwagi:

    Nie wiem, czemu nadal nie napisano, co się z powietrzem w zatrzymaniu czasu dzieje, wg. Was. Jeśli się powietrze nie porusza, to wszystko się musi poruszać jak w betonie, czyli wcale - bo pojawia się opór powietrza. To oczywiste. Jak dla mnie powietrze nie może być zatrzymane w czasie, bo inaczej moc traci swój sens. Tak samo jak fotony nie mogą być zatrzymane w czasie, bo moc traciłaby swój sens.





    I poniżej zamieszczam komentarze na kilka cytatów, które od razu mi się bardzo nie spodobały w waszych wypowiedziach:


    "pokazywanie MG poprzez swoje posty, jak bardzo event Ci się nie podoba (tę kwestię również rozwinę)."
    No ciekawy wniosek wysnułeś. Posty są stylistyką kreowaną przez myśli Arona, a nie moje. To Aaron miał dość wydarzeń na evencie, nie ja.

    "Zacznę od tego, że zastanawiam się do czego ma dążyć ta skarga. Miałbym unieważnić cały piracki event? Unieważnić rejs? Dać Tykowi reprymendę, bo organizuje nudne eventy?"
    Pozwolić mi z eventu odejść z życiem.

    "Wydłużał się w czasie, to prawda, ale ten zarzut można postawić 99% misji na Spectrofobii (jak nie 100%)".
    Po poprzednich doświadczeniach, nie powinieneś dawać temu eventowi mniej czasu niż trwały inne, a wyraźnie dałeś w rozmowie zimowej do zrozumienia, Oleandrze, że oczekiwałeś końca jeszcze zimą.

    "Powiem szczerze, że po takim maratonie obelg to nawet będąc przyjacielem Aarona, nie chciałbym z nim rozmawiać i miałbym w nosie, co mógłby mi zaoferować."
    Dla Aarona był to szok, ze jego moc zatrzymania czasu nie działa na pirata. Ale pirat mógł ten fakt brać pod uwagę, miałby dodatkowy argument, ze to Zegarmistrz może być i mógłby go chcieć wysłychać. Bo chciał, skoro nie zabił od razu.

    "Skąd pirat miał wiedzieć, że ma do czynienia z Zegarmistrzem?"
    Bo zablokował jego moc. To oni słyną z tej mocy, więc duża szansa, ze na niego pirat trafił, bardzo duża. Powstają legendy o nich z czasem związane.


    " Z kolei sam przyznając teraz, że napisałeś post w takim tonie, ponieważ nie podobały Ci się ograniczenia MG, pokazujesz swój własny brak szacunku do MG"

    to był przypadkowy powód i nie brak szacunku, a brak akceptacji na jego głupotę z dźwiękiem.

    "Wybacz ostre słowa, ale z tego posta wręcz biło oburzenie. Tylko nie oburzenie postaci, a gracza."
    nie moje, a Aarona, nie mieszaj mnie w to. Taka stylistyka narracji.

    "Powiem szczerze, że nie mam ochoty wchodzić w dyskusje fizyczne. Jasne, mógłbym teraz wyciągnąć książki do fizyki i zacząć się nad tym rozwodzić, jednak mocy nie da się wytłumaczyć w sensie fizycznym."
    Mówię o rzeczach których uczy się w gimnazjum plus w pierwszej klasie szkoły średniej. To nie jest nawet poziom studiów. Ja tłumaczę fizyką jedynie samo pojęcie zatrzymania czasu i jakie są tego skutki dla innych obiektów. Idąc modelem czysto fizycznym, każda rzecz powinna mieć swój czas i mieć go zatrzymany, a jakiekolwiek oddziaływanie na taką rzecz powodować powinno, że nie będzie już zatrzymana w czasie.
    Jeśli z tym się nie zgadzasz, to tak jakbyś wymyślał swoją teorię o np stanie skupienia, wrzeniu wody, prawu Pascala, czy o zasadach dynamiki.Podstawy fizyki MUSZĄ obowiązywać - inaczej postacie nie potrafiłyby żyć, a świat posypał się jak domek z kart.

    "Jak wyjaśnisz fizycznie fakt, że w czyjejś dłoni pojawiła się kula ognia, nie parzy ona właściciela i leci tam, gdzie sobie zażyczy? "

    Prosto. Że istnieje bariera pomiędzy dłonią, a ogniem, która nie pozwala na oddziaływanie tych ciał na siebie. I że kula posiada pęd, który pozwala jej lecieć.
    Słucham, jak wyjaśnisz mi kwestię braku ruchu cząsteczek powietrza w zatrzymaniu czasu.

    "Powtarzałem to już wiele razy: na forum NIE obowiązuje zasada, że „skoro nie ma napisane, to to wolno”
    och, pierwsze słyszę. To forum dla wyobraźni i nie ma gracz prawa sądzić, że wszytko jest z automatu zabronione.... tylko ze jest jak najbardziej dozwolone, chyba ze napisano inaczej. Forum jest od KREATYWNOŚCI. Gracze nie mogą być sztucznie ograniczani. Mają mieć prawo robić wszystko, chyba, że jakieś temat na forum mówi w danej sprawie inaczej. Nie możesz graczy ograniczać stwierdzeniem, że jak coś jest nieopisane, to trzeba zapytać Ciebie, bo Ty wiesz, jak to będzie działać. Skoro wiesz, to proszę cię abyś natychmiast te wszystkie niedopowiedzenia napisał i dopiero potem pozwalał na dalszą rozgrywkę na forum.
    Skoro na forum coś jest niedopowiedziane, to masz problem, ze tego nie uczyniłeś i powinieneś iść za tym, co gracz sugeruje, by miało miejsce, a nie bezwzględnie narzucać swoją wolę. Chociaż byś uczynił otwartą dyskusję. Wystarczy iść tokiem prostym: słuchajcie, mój błąd, że tego nie wyjaśniłem/opisałem to niejednoznacznie. Jakie proponujecie na to rozwiązanie, bo ja uważam że to powinno być tak i tak.
    Ale trzeba najpierw chcieć, pomyśleć, że forum jest dla graczy i ich kreatywność jest ważniejsza od tego, co sobie pięć lat temu myślałeś, a nie spisałeś. To ich kreatywność sprawia, że forum istnieje nadal. Więc jeśli z Łżą jest problem, to powinieneś graczy zapytać: jak uważają za odpowiednie, a nie zmieniać opis a jednocześnie twierdzić, że stary był poprawny. Skoro poprawny, to po co pisać nowy?

    "bo admin też człowiek i mogło się zdarzyć, że czegoś nie uwzględnił bądź niejasno sformułował jakieś zdanie. "
    Jak napisałem wyżej, w takiej sytuacji uczyń dialog. Zawaliłeś więc posłuchaj, co gracze o tym myślą, a nie swoją wole narzucasz.

    "Wtedy wiedzielibyście, że opcji powrotu Stracha do poprzedniej rasy po prostu nie ma."
    i bym tak nie ryzykował. A tak, to miałem prawo sądzić, że jest, bo opis przedmiotu mi to sugerował. Tak, uciekłbym Aaronem kiedy miał na to jako postać ochotę, bo wiedziałbym wówczas, że Strach to forma ostateczna i w ewentualnej ewentualności nie odrodzę się. Ale w żadnym wypadku nie liczyłem na to że oleję event i najwyżej skorzystał ze Łzy jako Strach... to była opcja awaryjna, a nie mój tok postępowania.


    "Skoro została mi zwrócona uwaga na niejasny opis rasy, zajmę się jego doprecyzowaniem." -
    Czyli potwierdzasz, ze miałem prawo sądzić, że ożywia Strachy, bo był niejasny opis.

    "Czyli sam właśnie przyznałeś, że postąpiłeś podczas walki lekkomyślnie, bo „#yolo, najwyżej wskrzeszę sobie postać”."
    przekręcasz moje słowa. Ewentualnych ewentualności w śmierci mi ubyło, wiec ryzyko jest większe, ot co.

    "Skoro ktoś zachował się wystarczająco lekkomyślnie, że doprowadził do śmierci swojej postaci, powinien ponieść konsekwencje. " - to wcale nie było lekkomyślne.

    "Niestety (lub stety), magia zdążyła już na nich zadziałać i nie zadziała ponownie. "

    to jakiś twój chory wymysł, bo nigdzie o tym nie jest napisane.

    " Ile żyć miałaby mieć wtedy postać? 10? " - dopóki Anielskiej Łzy by starczyło.... myśl logicznie, a nie głupoty wypisujesz. Są dwie sztuki Łzy.

    "bo przecież co ja się będę przejmować MG, najwyżej odbębnię misję i się wskrzeszę... " - no jasne, wmawiaj mi że olewałem życie postaci na evencie... bo mnie by się chciało babrać we wskrzeszanie.....

    "Jeżeli opis był aż tak nieczytelny i źle go zrozumieliście to przepraszam, naprawdę bardzo mi przykro." -
    jako autor nieprecyzyjnego opisu i zmian z powodu nie precyzji powinieneś ponieść tego konsekwencje. Inaczej ja mogę powiedzieć: przykro mi że mój post sprawił śmiertelną sytuację, ale nie poniosę za to konsekwencji, bo sobie wymyśliłem, że moja postać przeżyje......................
    Konsekwencje - czegoś nie zrobiłeś do porządku, to jest problem do rozwiązania.

    "Nikt inny wcześniej podobnego problemu mi nie zgłaszał (wspominanie na SB się nie liczy, bo nie jestem duchem świętym, żeby zawsze wiedzieć kto co tam pisze; mnie osobiście nikt o tym nie powiedział)"
    liczy, bo dla obecnych tam graczy było to w takim razie faktem prawdziwym, skoro wątpliwości nie zgłosili, a to znaczy, że teraz ich oszukałeś tą zmianą.


    "ale nie jest to w żadnym razie powód, by unieważnić śmierć Twojej postaci na nim."
    jest, bo event był pomyłką, która chciałem dla dobra Tyka jako MG przetrwać, by miał dwójkę graczy finalnie, a nie jednego albo zero....... Szedłem mu na rękę, a on wciąż nie potrafił eventu wyprowadzić na prostą. Wysyłał kolejne NPC z nadzieją, ze Aaron zmieni swoje zachowanie... To był zły pomysł na poprawę sytuacji.

    " Skoro od początku wiedziałeś, że nie przepadasz za stylem Tyka jako MG,"
    chciałem mu dać szanse! Że może teraz się uda, żeby nie czuł się przeze mnie w jakiś sposób nienawidzony...
    _________________


    x x x x
     



    Porcelanowy Panicz

    Karciana Szajka: Król
    Godność: Lord Oleander de Roitelette
    Wiek: Od dawna jest dorosły, choć wciąż wygląda na 16 lat.
    Lubi: Siebie, władzę, swoje bestie, wszystko co krwawe i potworne
    Nie lubi: Mleka, a fe!
    Wzrost / waga: 160 cm czystego zła! (+ 4 cm dzięki butom) / Lekka niedowaga
    Aktualny ubiór: Beżowa koszula, brązowy krawat z przyczepioną kościaną broszą, czarne spodnie, wysokie skórzane buty zapinane na klamry i ozdobione z przodu króliczymi czaszkami, długi, czarny płaszcz. Do tego klasyczny, czarny kapelusz z doczepionym niewielkim ptasim szkieletem oraz kartą Króla Pik.
    Znaki szczególne: Androgyniczna uroda, dwubarwność tęczówki i ledwie widoczne źrenice
    Bestia: Yūrei – Morita, Eques – Pan Jednorożek, Noaliks – Christo, Avi – Dolly
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Kamień Duszy, Kłamstwożerca
    SPECJALNE: Administrator-Zombie, Grafik | Maskotka Forum
    Dołączył: 25 Lis 2010
    Posty: 2309
    Wysłany: 14 Sierpień 2016, 21:32     

    1. Przykro mi, drogi Aaronie, ale to nie Ty tutaj decydujesz kto ma kompetencje do wypowiadania się w kwestii Twojej skargi. Skarga została złożona przeciwko Tykowi, więc automatycznie to on stał się drugą stroną sporu i ma święte prawo wypowiedzenia się, a ja wręcz muszę go wysłuchać. Niewysłuchanie, co ma do powiedzenia osoba, wobec której wnosisz skargę byłoby wysoce niesprawiedliwe z mojej strony! I nie ma tutaj znaczenia fakt, że nie uważasz Tyka za osobę kompetentną w kwestii jego własnego eventu. Ja jestem tutaj jedynie od oceny argumentów obu stron (Ciebie i Tyka) oraz przedstawienia ostatecznego werdyktu.

    Nie widziałem powodu, by odnosić się do wszystkiego, gdyż bardzo wiele wypowiedzi było po prostu Twoją negatywną opinią na temat eventu, do której masz prawo. Mówiłem już wielokrotnie, że to, iż nie jesteś zadowolony z eventu nie jest powodem do unieważnienia śmierci Aarona na nim.

    Warto nadmienić, że w punktach 3.6 oraz 3.7 obecnej skargi już odnosiłeś się do drugiej tury walki. Te argumenty nie mogą zatem zostać użyte w kolejnej skardze, ponieważ zarówno ja, jak i druga strona sporu (Tyk) już się do nich odnieśliśmy. Możesz przedstawić jedynie całkiem nowe argumenty dotyczące drugiej tury walki, o ile takie posiadasz.


    2. A to moja odpowiedź na Twój wniosek. Z góry bardzo przepraszam wszystkich graczy za zawarte tutaj ostrzejsze słowa, jednak skoro ujawniamy tajemnicę korespondencji, przekopiowałem wszystko słowo w słowo, a na prywatnym komunikatorze czasem zdarza mi się korzystać z mniej profesjonalnego słownictwa.
    Cytat:
    Najpierw odniosę się do „ograniczania prawa do wypowiedzi”. Myślę, że sam zrobiłeś to jako pierwszy, dosłownie grożąc, że będziesz kasował niewygodne posty graczy, chociaż byłoby to ewidentne nadużycie Twoich uprawnień, które posiadasz jako techniczny, a nie moderator bądź administrator. Ja jedynie wystosowałem prośbę do graczy, by w tej konkretnej sprawie wypowiedzieli się moderatorzy/MG. Patrząc na Twoje groźby, uważam nadal, że było to najrozsądniejsze wyjście.
    Teraz odnośnie limitów czasowych – obowiązywały one od początku. Najpierw otrzymałeś tydzień na zgromadzenie wszystkich argumentów. Potem ja i Tyk odpowiedzieliśmy Ci w przeciągu 24h. MG po zdeklarowaniu czy chcą się wypowiadać, czy nie, otrzymywali również 24h. Kejko poprosiła o przedłużenie terminu i dlatego otrzymała 48h. By było sprawiedliwie, Tobie również zaoferowaliśmy 48h.
    Myślę, że warto tutaj poruszyć kwestię Twojej „nieobecności”, bo prawdziwą nieobecnością tego nazwać nie można. Miało Cię nie być, a siedzisz na forum całymi dniami, chyba nawet więcej, niż normalnie. Na SB piszesz bez problemu, na posty fabularne również odpisałeś. Zatem nic nie stoi na przeszkodzie, byś odpisał w temacie ze skargami. Nieobecności nie działają wybiórczo! Skoro deklarujesz, że Cię nie ma i nie możesz odpisywać, to albo nie odpisujesz na wszystko, albo odpisujesz na wszystko. Nie widzę żadnego powodu, by czekać nieskończoność na Twoją odpowiedź, skoro od początku nie wykazujesz chęci uzgodnienia realnego terminu, tylko uciekasz na udawaną nieobecność. Nie napisałeś do mnie pytając o przedłużenie bądź wspólne ustalenie terminu, nie raczyłeś nawet powiedzieć wcześniej o jakimkolwiek wyjeździe czy spotkaniu rodzinnym. Nie musiałeś się tłumaczyć dokładnie, ale wypadałoby o prawdziwej nieobecności poinformować, a nie rzucać, że „nie lubię administracji, więc biorę nieobecność na czas nieokreślony, skoczcie mi”. Gdybyś faktycznie chciał ochłonąć, zrobić sobie przerwę od forum, zrozumiałbym nieobecność w 100%. Niestety, Ty tylko siedzisz na SB i szukasz zaczepki, zasłaniając się tym, że „przecież Cię nie ma”, chociaż jesteś i siedzisz na forum godzinami.
    Ty nie masz prawa mi narzucać żadnych czasowych limitów, bo nie jesteś administratorem. Czekaliśmy na Dark i Cecille, bo cóż, chcieliśmy. W tym przypadku to Tobie powinno zależeć na ewentualnym przedłużeniu terminu i to Ty powinieneś się tym zainteresować, a nie robić wszystko, jakbyś chciał uciec na udawaną nieobecność i pokazywać, jak to masz administrację w czterech literach. Od początku trzeba było to rozegrać inaczej, a nie teraz mieć pretensje, że forum ma dosyć Twojego, pardon my french, gówniarskiego zachowania i jawnego chamstwa. Twoja „nieobecność” to kpina i potwierdzi to na forum każdy.
    Jako ciekawostka, od wczoraj wypytuję graczy, czy powinienem dać Ci więcej czasu, czy też pozostać przy postawionych 48h. Oto niektóre z wypowiedzi:
    „Nori stanowczo przesadza. Mimo wspomnianej nieobecności na czas nieokreślony udzielał się co jakiś czas na SB przez co samo to powinno unieważnić jego zgłoszenie. Po dostaniu odpowiedzi na skargę stwierdził nagle,że on nie ma na to siły i nie chce o tym rozmawiać. Nie może teraz nagle uciekać od tej sprawy skoro administracja stara się by jak najszybciej rozwiązać.”
    „Uważam, że powinniśmy zostać przy danych mu 48 godzinach, w końcu tak strasznie miało go nie być, a siedział sobie na sb, a z tymi postami to się można powiedzieć, że wkopał totalnie, niech pisze to odwołanie, a nie udaje, że go nie ma”
    „Zostać przy 48h, co on ma 10 lat, że odwala taki cyrk?”
    Na 8 spytanych graczy, 5 graczy było za tym, by pozostać przy 48h, a 2 wstrzymało się od głosu. Ten jeden gracz, który chciał dać Ci więcej czasu argumentował to tym, że… chciałby przeczytać Twoją odpowiedź na skargę, bo będzie śmiesznie.

    W kwestii „ciekawostki” zaznaczam jednak, że pytałem niektórych graczy wyłącznie w celu poznania ich prywatnej opinii. Żadna z nich nie miała wpływu na podjętą przeze mnie decyzję, gdyż takowe podejmuję samodzielnie.

    Myślę, że warto też zaznaczyć, że chociaż twierdzisz, iż 48h to dla Ciebie stanowczo za mało czasu na odpisanie w skardze, to jednocześnie miałeś go dość, by bombardować mnie na gg ścianami tekstu po kilkaset słów jedna od godziny 1 do 4 w nocy. Pomyśl ile więcej odpisu na skargę mogłeś napisać w tym czasie! No, i jednak udało się wyrobić. :)


    3.
    Aaron napisał/a:
    To żadna groźba.(…)

    Była to autentyczna groźba w dodatku będąca ewidentnym nadużyciem uprawnień z Twojej strony. Posiadałeś dostęp do panelu jedynie jako techniczny, w zaufaniu, a nie moderator lub administrator. Nie miałeś zatem żadnego prawa do kasowania postów graczy ani nawet grożenia im czymś takim. Jest to absolutnie niedopuszczalne.
    Jako administrator, miałem prawo uznać, że w przypadku tego sporu osobami kompetentnymi będą MG – oni najlepiej powinni ocenić czy event w żadnym momencie nie naruszył regulaminu. Jeżeli ktoś spoza naszych MG koniecznie chciał się wypowiedzieć, zawsze mógł w tej sprawie zwrócić się do mnie i zapytać o specjalne pozwolenie. Ale cóż, to trzeba się zainteresować samemu. Nie ukrywam, że treść głównego posta w temacie została edytowana. Uznałem, że powinno znaleźć się tam wyjaśnienie.
    Aaron napisał/a:
    NPC:
    (…)

    W punkcie 1.3 można zauważyć pewną nieścisłość. Z jednej strony chcesz być pozostawionym samemu sobie, z drugiej natomiast piszesz, że nie otrzymywałeś wskazówek od MG. O co więc chodzi? Moim zdaniem po prostu chodziło o to, by MG pominąć. Tak też było w ostatnim poście walki, sam zaliczyłeś sobie skuteczne użycie mocy i pisałeś cały swój post w oparciu o to, jakby był to pewnik. Mowa tutaj o zmianie sposobu działania, a ja zapytam czy konieczność nadgorliwości NPC nie wynika po prostu z faktu nie wchodzenia z nimi w żadną interakcję, a za punkt główny eventu uznanie spotkania z Seamair? Z tego, co wiem, MG był o takie spotkanie proszony i nawet początkowo zgodził się do niego doprowadzić, przy czym jednak, by nie przeciągać, event został przyśpieszony.
    Zadam jednak kolejne pytanie: czy Aaron, będący Lunatykiem uwielbiającym zdobywać wiedzę, nie był ciekawy, że dziecko z kimś go pomyliło? Czy nie oznaczałoby to, że istnieje możliwość, że istnieje ktoś bardzo podobny do niego? Nie chciałby tego sprawdzić? Nie musiał. Zresztą, czy to co, mówił MG na gg może mieć wpływ, skoro odgrywałeś swoją postać? I czy MG powinien zmuszać gracza, żeby na siłę podążał za danymi mu NPC, czy też powinien – jak było w tym wypadku – oddać decyzję w ręce gracza i pozwolić mu decydować?
    Mowa też o tym, że MG nie dawał dostatecznych opisów. Zarzut zbytniego realizmu? W końcu ktoś, kto pierwszy raz pojawia się na obcym miejscu – na przykład na statku – nie zna dokładnego rozkładu pomieszczeń. Błądzi i wszystko wydaje się mu być labiryntem. Tak też było w tym wypadku. Czemu więc miałbyś wiedzieć więcej, skoro Twoja postać takiej wiedzy nie mogła posiadać?
    Aaron napisał/a:
    Może nie opieraj się na wiedzy innych, a samemu sprawdzaj szczegóły(…)

    Wcale nie wiem źle. Sam przyznałeś, że tak obwieściłeś Tykowi i faktycznie posty pojawiały się w Twoich innych fabułach, tylko nie w evencie, co w końcu poskutkowało pominięciem Cię w kolejce.
    Aaron napisał/a:
    I masz obowiązek to czynić, bo jesteś Administratorem i skoro(…)

    Nie, nie mam żadnego obowiązku tego robić. Co więcej, nie jestem w stanie zmusić graczy do odpisania. Jestem administratorem, a nie prezydentem internetu. Co ja mogę im zrobić? Zagrozić, że wyrzucę ich z forum, bo odpisują o tydzień za długo? Ty jakoś nigdy moich próśb nie brałeś sobie do serca, może oni również by tego nie zrobili. Ograniczenia czasowe w eventach jak najbardziej mogą istnieć, decydują o nich MG. Oto cytat z tematu „Informacje ogólne” z forum Eventy:
    Cytat:
    Czas na odpisanie w evencie może być dowolny lub ustalony przez MG prowadzącego. W przypadku limitu czasu, po jednokrotnym braku odpisu w terminie gracz wypada z kolejki. Jeżeli po raz kolejny nie napisze posta na czas, zostaje wykluczony z misji.
    UWAGA: Osoby notorycznie zapisujące się na eventy i nie pojawiające się na nich lub znikające po kilku postach bez usprawiedliwienia, karane będą ostrzeżeniami!

    Aaron napisał/a:
    Nie rozumiem natomiast, czemu tak po prostu zezwalacie na opuszczenie eventu(…)

    Ponieważ rozumiemy, że event mógł Ci się nie podobać i gdybyś omówił tę kwestię z MG, mógłbyś z niego zrezygnować bez negatywnych konsekwencji. Nie będę się już tutaj rozwodzić nad tym, że śmierć Aarona miała logiczny powód, gdyż wszystkie zostały doskonale wypisane w poprzednim poście moim oraz poście Tyka.
    Aaron napisał/a:
    Seamir podążała za wątkami z NPC, bo miała łatwiej.(…)

    A kto Tobie bronił również omówić z MG jakiś wątek, który byłby dla Ciebie ciekawy? Nikt. Sam wręcz uznałeś, że chcesz swoje plany ukrywać przed MG. Nielogicznością jest w takim wypadku zasłanianie się tym, że scenariusz zaproponowany dla Ciebie przez MG nie był dość interesujący.
    Aaron napisał/a:
    No ciekawy wniosek wysnułeś.(…)

    Naturalnie, że tak. I dlatego poświęciłeś pół skargi na opisywanie, jak bardzo TOBIE wydarzenia na evencie się nie podobały i jaki event był zły według CIEBIE. Warto nadmienić, że Aaron nie był narratorem i chociaż jego uczucia oraz myśli z pewnością miały wpływ na styl narracji, wyraźnie dało się wyczuć z postów niechęć samego gracza, a nie zaś postaci (co znajduje potwierdzenie w całej zamieszczonej tutaj skardze). Podobnie Aaron był tak oburzony swoją niedziałającą mocą, że aż jeden post zajęła mu przemowa i przez cały ten czas nie zorientował się on, że dźwięku nie ma. To zdecydowanie bardziej wygląda na oburzenie gracza, a nie postaci.
    Aaron napisał/a:
    Po poprzednich doświadczeniach, nie powinieneś dawać temu eventowi(…)

    Niestety, rzeczywistość czasem weryfikuje nasze oczekiwania.
    Aaron napisał/a:
    Dla Aarona był to szok, ze jego moc zatrzymania czasu nie działa na pirata.(…)

    Pod warunkiem, że pirat faktycznie chciałby się zastanawiać dlaczego ktoś go obraża. Mógłby mieć to w nosie i nie szukać w pamięci wszystkich istot magicznych wyższych rangą, które mógł oburzyć fakt niezadziałania ich mocy.
    Aaron napisał/a:
    Bo zablokował jego moc.(…)

    O tym już wspominałem. Zegarmistrzowie posiadają najsilniejszą moc zatrzymania czasu, jednak posiadać ją jako taką może każdy. Pirat nie musiał się nad tym zastanawiać, skoro Aaron nawet nie raczył się przedstawić, tylko rzucał obelgami.
    Aaron napisał/a:
    to był przypadkowy powód i nie brak szacunku, a brak akceptacji na jego głupotę z dźwiękiem.

    Owszem, brak szacunku.
    Aaron napisał/a:
    Mówię o rzeczach których uczy się(…)

    Podstawy fizyki obowiązują, ale już tłumaczyłem, że mocy magicznych NIE DA SIĘ wyjaśnić samą fizyką. Jak w sposób fizyczny wyjaśniłbyś w takim razie przyzywanie zegarków przez Aarona? W fizyce nie ma czegoś z niczego. Jak to zatem możliwe, że w jego ręce z niczego pojawiają się zegarki? Czy można uznać, że energia, którą Aaron zużywa na to zaklęcie jest wystarczająca, by zbudować zegarek? Skąd jednak, w sensie fizycznym, zmiana energii na materiały potrzebne do stworzenia zegarka? Oraz jak, biorąc pod uwagę prawa fizyki, doszło do połączenia tych materiałów w działający mechanizm tak szybko? Dlatego właśnie moce powinny być tłumaczone logiką, a nie samą fizyką, biologią czy chemią.
    Aaron napisał/a:
    Prosto. Że istnieje bariera pomiędzy(…)

    Nadal nie wyjaśniłeś skąd ta kula ognia wzięła się w dłoni oraz jak żyjące istoty mogą powstawać z ludzkich snów.
    Aaron napisał/a:
    och, pierwsze słyszę. To forum dla wyobraźni i nie ma gracz prawa sądzić(…)

    Owszem, tak właśnie sądzić powinien. O wszystko, co nie jest pewne, należy pytać administrację.
    Aaron napisał/a:
    Skoro na forum coś jest niedopowiedziane, to masz problem, ze tego nie uczyniłeś i powinieneś iść za tym, co gracz sugeruje

    Ja również pierwsze słyszę, bym musiał się we wszystkim słuchać innych. Zawsze biorę pod uwagę zdanie moich użytkowników, jednak czasem wynikają takie sytuację, że się z którymś z nich nie zgodzę. Z uwagi na pełnioną przeze mnie funkcję administratora, podejmuję w takim wypadku decyzję, którą uważam za lepszą dla forum.
    Aaron napisał/a:
    i bym tak nie ryzykował.(…)

    I po raz kolejny pokazujesz swój brak szacunku do MG. Zamiast samemu „uczynić dialog” i napisać do MG w sprawie rezygnacji z eventu, Ty byś sobie po prostu uciekł, bo tak.
    Aaron napisał/a:
    Czyli potwierdzasz, ze miałem prawo sądzić, że ożywia Strachy, bo był niejasny opis.

    Potwierdzam, że masz prawo sądzić, że świat został stworzony przez Latającego Potwora Spaghetti. Każdy ma prawo sądzić co tylko chce i ja nie mam wpływu na to, co wymyślisz. Nie miałem pojęcia, że opis jest niejasny, ale skoro okazało się, że jest, to został on przeze mnie uściślony.
    Aaron napisał/a:
    dopóki Anielskiej Łzy by starczyło(…)

    Więc gracze mogliby zażądać nowych Łez. Bo w sumie czemu nie? Dla mnie nie do pomyślenia było przywrócenie poprzedniej formy Strachowi, toteż nie chcę już nigdy wątpić w ludzką kreatywność.
    Aaron napisał/a:
    jako autor nieprecyzyjnego opisu i zmian z powodu nie precyzji(…)

    Przecież je poniosłem – opis poprawiłem i przeprosiłem. Prawdziwe „konsekwencje” mogłyby wystąpić w momencie, gdyby ktoś już zdobył Łzę i chciał użyć jej właśnie w celu przywrócenia Strachowi dawnej formy. Nic takiego nie miało miejsca, więc, na szczęście, udało się zapobiec prawdziwemu konfliktowi na czas.
    Aaron napisał/a:
    liczy, bo dla obecnych tam graczy było to w takim razie faktem prawdziwym(…)

    To bardzo mi przykro, że gracze biorą wszystko na SB za „fakt prawdziwy”, niezależnie od tego, kto to napisze. A jeżeli ja mam zacząć się wszystkiego domyślać, to zawsze możesz mi znaleźć i opłacić kurs telepatii.
    Aaron napisał/a:
    jest, bo event był pomyłką(…)

    Po raz kolejny powtarzam: to Twoja opinia. Masz do niej prawo, ale to nie jest merytoryczny argument.

    Zauważyłem, że w ogóle nie odniosłeś się do argumentów Tyka (a wcześniej tak zażarcie twierdziłeś, że każdy powinien móc się wypowiedzieć!). Nie jest to z Twojej strony rozsądne, gdyż, jak mówiłem, to nie ja jestem tutaj drugą stroną, a właśnie Tyk. Niemniej, to Twoja wola. Druga odpowiedź w skardze i tak była jedynie opcjonalna, ponieważ wszystkie argumenty powinny zostać przedstawione w Twoim pierwszym poście.




    W E R D Y K T :

    Po zapoznaniu się ze wszystkimi argumentami, stwierdzam, że nawet jeżeli ograniczenie Tyka było przesadne, nie miało ono istotnego wpływu na walkę i mieściło się w granicach kompetencji MG. Aaron twierdzi, że zachowanie postaci było powodowane jej charakterem, a sama postać i tak początkowo braku dźwięku nie zauważyła. Przyjmując zatem, że posty Aarona w walce wyglądałyby tak, jak teraz, obecność dźwięku nie miała szans zmienić wyniku starcia. Warto także przypomnieć o podpunkcie A punktu 5 Regulaminu MG, który mówi, że na sporny post odpisywać nie można do czasu rozwiązania sporu. Nie zgłaszając oficjalnych zażaleń od razu (a dopiero po tym, jak postać zginęła w dalszym toku walki) i odpisując na post MG, Aaron automatycznie przyjął nałożone ograniczenia związane z brakiem dźwięku.

    Anielska Łza nigdy nie oferowała możliwości przywrócenia Strachom bądź nieumarłym Postaciom Specjalnym powrotu do ich formy sprzed śmierci. Jeżeli gracze wykażą zainteresowanie taką opcją, być może zostanie ona wprowadzona na forum w przyszłości, jednak z całą pewnością nie poprzez przedmiot Anielskiej Łzy.

    Zażalenia odnośnie eventu zostały przyjęte do wiadomości, jednak są one jedynie opinią gracza i nie mogą stanowić podłoża do ukarania prowadzącego, gdyż nie doszło do naruszenia regulaminu forum. Nie zostały przedstawione argumenty, które pozwoliłyby na odwołanie decyzji podjętej przez MG w sprawie śmierci Aarona. Sprawa przedmiotu Anielskiej Łzy została wyjaśniona. Decyzją administratora, skarga zostaje oddalona.
     



    Krwiopijca

    Godność: Rosemary
    Wiek: w sumie prawie 90
    Rasa: Senna Zjawa
    Lubi: Przemoc
    Nie lubi: kotów, słodyczy i kawy
    Wzrost / waga: 176/65
    Aktualny ubiór: Event:https: //imgur.com/a/Kh5YN Fabuła: https://imgur.com/a/pBRDK8L
    Znaki szczególne: Elektryzujaco niebieskie oczy(źrenica i tęczówka w tym samym kolorze), charakterek
    Zawód: Najemnik/tancerka pole dance
    Pod ręką: glock, dwa sztylety, buteleczka z chloroformem, sakiewka z pieniędzmi
    Broń: wiatrówka, dwie maczety, Glock-17
    Bestia: Dziwotwór- Pączuś
    Stan zdrowia: Zdrowa
    SPECJALNE: Mistrz Gry (okres próbny)
    Dołączyła: 31 Sie 2016
    Posty: 235
    Wysłany: 11 Listopad 2016, 19:18     

    A więc. Składam zażalenie na MG w fabule Rosemary z Agriosem.


    Zacznijmy od tego że po analizie "bezpiecznej domowej strefy gdzie mg nie mogą od tak wbić" z innym MG, wyszło na jaw że żaden MG tak naprawdę nie miał wprawa wbić do pokoju Agriosa: a to dlatego że Agrios jasno dał znać we wcześniejszych postach że jest to jego "mieszkanie". Znaczy się że zamieszkuje tam na stałe mimo ze to hotel.

    Następnie chodzi o opóźnianie. I Tyk i Sophie odpisy dają gdy najdzie ich ochota. Odnosze czasem wrażenie że olewaja te fabułę. Opóźniają wszystko. Nie mam jak rozwinąć swojej postaci to samo Agrios przez to że i jedno i drugie daje posty raz na ruski rok. Skoro już się tam wbili Nie proszeni, to chyba wypada by fabuła leciała w miarę plynnie prawda? Fabula która już dawno by się skończyła gdyby nie oni, ciągnie się i ciągnie. Nie łaska też by chociażby któreś z nas poinformować o tym że nie są w stanie dać odpisów. Mam już po dziurki w nosie ciągłego czekania aż łaskawie ktoś da tam odpis.. Gdyby nie ich wtargniecie, Rosie i agrios dawno by mogli iść do przodu q tak stoją w miejscu od ponad miesiąca jak nie dwóch prawie.

    Mam nadzieje ze ktoś cos z tym zrobi. Cała ta akcja winna zostać anulowana z racji że jest to stale miejsce zamieszkania Agriosa.



    Dziękuję za uwagę.
    _________________
     



    Porcelanowy Panicz

    Karciana Szajka: Król
    Godność: Lord Oleander de Roitelette
    Wiek: Od dawna jest dorosły, choć wciąż wygląda na 16 lat.
    Lubi: Siebie, władzę, swoje bestie, wszystko co krwawe i potworne
    Nie lubi: Mleka, a fe!
    Wzrost / waga: 160 cm czystego zła! (+ 4 cm dzięki butom) / Lekka niedowaga
    Aktualny ubiór: Beżowa koszula, brązowy krawat z przyczepioną kościaną broszą, czarne spodnie, wysokie skórzane buty zapinane na klamry i ozdobione z przodu króliczymi czaszkami, długi, czarny płaszcz. Do tego klasyczny, czarny kapelusz z doczepionym niewielkim ptasim szkieletem oraz kartą Króla Pik.
    Znaki szczególne: Androgyniczna uroda, dwubarwność tęczówki i ledwie widoczne źrenice
    Bestia: Yūrei – Morita, Eques – Pan Jednorożek, Noaliks – Christo, Avi – Dolly
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Kamień Duszy, Kłamstwożerca
    SPECJALNE: Administrator-Zombie, Grafik | Maskotka Forum
    Dołączył: 25 Lis 2010
    Posty: 2309
    Wysłany: 11 Listopad 2016, 19:32     

    Przyznaję, że ingerencje MG w wątki toczące się w domach postaci są u nas rzadkością. Nie jest to jednak tak, że MG absolutnie nie mają prawa tam pisać. Mają, ale na ogół uznajemy fabuły toczące się w domostwach postaci za poniekąd prywatne. Dodam, że warto dobrze przemyśleć kwestię zamieszkania postaci, gdyż różne miejsca sprawiają, że mogą wyniknąć z tego różne nieprzewidziane konsekwencje. Jeżeli postać mieszka w niebezpiecznej lokacji (np. Ogród Strachu) lub miejscu, które nie jest jej własnością (np. hotel, opuszczony budynek niemieszkalny), jest bardziej narażona na ingerencję MG.
    Odnosząc się jednak do tej konkretnej sprawy: akcja nie zostanie anulowana, jednak wystosuję prośbę do MG, by pospieszyli się z odpisami lub w przypadku, gdy nie są w stanie tego zrobić, jak najszybciej zakończyli swoje wtrącenie. Zostaną też upomnieni, gdyż nieinformowanie graczy, którym prowadzi się fabuły o swojej nieobecności/dłuższym czasie odpisywania jest zwyczajnie niegrzeczne.
    _________________

    Nagrody:


    ADMIN NA URLOPIE. W razie problemów, proszę kontaktować się z Tykiem i Mari.
     



    Krwiopijca

    Godność: Rosemary
    Wiek: w sumie prawie 90
    Rasa: Senna Zjawa
    Lubi: Przemoc
    Nie lubi: kotów, słodyczy i kawy
    Wzrost / waga: 176/65
    Aktualny ubiór: Event:https: //imgur.com/a/Kh5YN Fabuła: https://imgur.com/a/pBRDK8L
    Znaki szczególne: Elektryzujaco niebieskie oczy(źrenica i tęczówka w tym samym kolorze), charakterek
    Zawód: Najemnik/tancerka pole dance
    Pod ręką: glock, dwa sztylety, buteleczka z chloroformem, sakiewka z pieniędzmi
    Broń: wiatrówka, dwie maczety, Glock-17
    Bestia: Dziwotwór- Pączuś
    Stan zdrowia: Zdrowa
    SPECJALNE: Mistrz Gry (okres próbny)
    Dołączyła: 31 Sie 2016
    Posty: 235
    Wysłany: 11 Listopad 2016, 19:40     

    Dziękuję 😊
    _________________
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Po drugiej stronie krzywego zwierciadła... Strona Główna
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  
    Szybka odpowiedź

    Użytkownik: 
               

    Wygaśnie za Dni
     
     



    Copyrights © by Spectrofobia Team
    Wygląd projektu Oleandra. Bardzo dziękujemy Noritoshiemu za pomoc przy kodowaniu.

    Forum chronione jest prawami autorskimi!
    Zakaz kopiowania i rozpowszechniania całości bądź części forum bez zgody jego twórców. Dotyczy także kodów graficznych!

    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Template AdInfinitum
    Strona wygenerowana w 0,74 sekundy. Zapytań do SQL: 9