• Nie minęło zbyt wiele czasu od rozpoczęcia działalności AKSO, a po całej Otchłani rozniosła się wieść o tajemniczej mgle, w której znikają statki. Czytaj więcej...
  • Wstrząsy naruszyły spokój Morza Łez!
    Odczuwalne są na całym jego obszarze, a także na Herbacianych Łąkach i w Malinowym Lesie.
  • Karciana Szajka została przejęta. Nowa władza obiecuje wielkie zmiany i całkowitą reorganizację ugrupowania. Pilnie poszukiwani są nowi członkowie. Czytaj więcej...
  • Spectrofobia pilnie potrzebuje rąk do pracy! Możecie nam pomóc zgłaszając się na Mistrzów Gry oraz Moderatorów.
Trwające:
  • Skarb Pompei
  • Zmrożone Serce


    Zapisy:
  • Chwilowo brak

    Zawieszone:
  • Brak
  • Drodzy użytkownicy, oficjalnie przenieśliśmy się na nowy serwer!

    SPECTROFOBIA.FORUMPOLISH.COM

    Zapraszamy do zapoznania się z Uśrednionym Przelicznikiem Waluty. Mamy nadzieję, że przybliży on nieco realia Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani.

    Zimowa Liga Wyzwań Fabularnych nadeszła. Ponownie zapraszamy też na Wieści z Trzech Światów - kanoniczne zdarzenia z okolic Lustra i Glasville. Strzeżcie się mrocznych kopuł Czarnodnia i nieznanego wirusa!

    W Kompendium pojawił się chronologiczny zapis przebiegu I wojny pomiędzy Ludźmi i KL. Zainteresowanych zapraszamy do lektury.

    Drodzy Gracze, uważajcie z nadawaniem swoim postaciom chorób psychicznych, takich jak schizofrenia czy rozdwojenie jaźni (i wiele innych). Pamiętajcie, że nie są one tylko ładnym dodatkiem ubarwiającym postać, a sporym obciążeniem i MG może wykorzystać je przeciwko Wam na fabule. Radzimy więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujecie się na takie posunięcie.

    Pilnie poszukujemy Moderatorów i Mistrzów Gry. Jeżeli ktoś rozważa zgłoszenie się, niech czym prędzej napisze w odpowiednim temacie (linki podane w polu Warte uwagi).

    ***

    Drodzy użytkownicy z multikontami!
    Administracja prosi, by wszystkie postaci odwiedzać systematycznie. Jeżeli nie jest się w stanie pisać wszystkimi na fabule, to chociaż raz na parę dni posta w Hyde Park
    .
    Marionetki – otwarte
    Kapelusznicy – otwarte
    Cienie – otwarte
    Upiorna Arystokracja – otwarte
    Lunatycy – otwarte
    Ludzie – otwarte
    Opętańcy – otwarte
    Marionetkarze – otwarte
    Dachowcy – otwarte
    Cyrkowcy – otwarte
    Baśniopisarze – otwarte
    Szklani Ludzie – otwarte
    Strachy – otwarte
    Senne Zjawy – otwarte
    Postaci Specjalne – otwarte

    Ponieważ cierpimy na deficyt Ludzi, każda postać tej rasy otrzyma na start magiczny przedmiot. Jaki to będzie upominek, zależy od jakości Karty Postaci.



    » Misje » Dom Grozy
    Poprzedni temat :: Następny temat
    Autor Wiadomość
     



    Dzieło Sztuki: Abstrakcja

    Godność: Otome Bloodworth
    Wiek: Wizualnie ok. 16 lat
    Rasa: Senna Zjawa
    Nie lubi: Cieni
    Wzrost / waga: 160 cm i 50kg
    Aktualny ubiór: Spódniczka, zakolanówki, koszula, płaszcz, buty wszystko w ciemnych barwach, oraz czerwony szalik.
    Znaki szczególne: Zmieniające kolor i kształt oczy.
    Zawód: Brak
    Pan / Sługa: Brak
    Pod ręką: Dwa zeszyty do rysowania, długopis,
    Broń: Paznokcie?
    Bestia: Chciałbym ._.
    Dołączył: 02 Wrz 2015
    Posty: 198
    Wysłany: 16 Grudzień 2015, 15:22   

    Piętro(?)


    Gdy pojawiła się przed nią jakaś postać, Otome w pierwszej chwili chciała ją zignorować i dalej iść za Lucy. Jednakże gdy tamta zaczęła mówić, Zjawa zatrzymała się w pół kroku niczym sparaliżowana. Dopiero w tym momencie, powoli przeniosła wzrok na twarz dziewczyny. Zanim jednak zdążyła jej odpowiedzieć, Alice cofnęła się i niknęła za jakimiś drzwiami. Zapominając kompletnie o mężczyźnie w płaszczu, ruszyła za nią, mimo iż czuła że coś jest nie tak. Nie wiedziała o co dokładnie chodziło, ale coś - może instynkt? - informowało ją że to wszystko nie trzyma się kupy. Nie miała jednak jeszcze bladego pojęcia o co chodziło. Dlatego też podeszła do drzwi za którymi zniknęła, uchyliła je lekko i zajrzała do środka.
    Jeśli nie było tam nic niebezpiecznego, jak olbrzymie pająki czy dziury w podłodze, Otome weszła do środka rozglądając się po nim dokładnie w poszukiwaniu swojego twórcy.
    - Alice! Czemu tutaj jesteś? I skąd wiesz że ja to ja, skoro nie wyglądam jak ja? Wiesz może co się tu dzieje?
    Gdyby w pokoju było coś wyraźnie niebezpiecznego, wtedy Otome będzie po prostu mówić stojąc przy drzwiach.[/center]
    Falimir
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 16 Grudzień 2015, 19:25   

    - Co mnie podkusiło żeby w ogóle wejść do tego domu?
    Jakkolwiek odpowiedź na to pytanie już znał to za pobyt tutaj winił tylko i wyłącznie własną głupotę. Wstał na równe nogi, aby tylko przekonać się jak irytujący stawał się narastający ból w miejscu licznych ran. Instynktownie poruszył uszami kiedy to nieopodal dochodziły dźwięki, a o dziwo potrafił nawet stwierdzić iż dochodzą one z dołu. Nie minęła chwila i już zetknął się o nienormalnych rozmiarów pająków zdecydowanie wyglądających na agresywne. Napotkał duże trudności przy samym przemieszczaniu się tym babskiem, a co dopiero przy starciu z utrudnieniami takim jak to. Nie było wątpliwości, że jej tężyzna fizyczna pozostawiała wiele do życzenia, aczkolwiek szybkość to już inna sprawa.
    - Ciekawe co takiego potrafi nowe ciało.
    Spojrzał na własne ręce... powiedzmy, że własne. Dopóki nie ogarnąłby jej mocy postanowił najzwyczajniej na świecie unikać konfrontacji z przerośniętymi monstrami, a pomimo bólu wywołanego przez rany szybko poruszał się na nogach. Nie tyle czuł co był świadomy ekscytacji wywołanej przez tyle otwartych nowych możliwości, że mogłoby to się udać. Spojrzał w kierunku drugich drzwi i nie wiedząc dokąd mogły one prowadzić zaczął bieg w ich kierunku. Pozbawiony swoich emocji miał wrażenie, iż jest martwy. Czyżby opętał jakimś cudem ciało Stracha? Na ile to było głupie tak w domyśle wrzucił się do kategorii martwych osób jako, iż Strachy raczej nie grzeszyły żywotnością. Nawet, jeżeli teraz zawali akcję to wiele nie straci. Zastanawiał się tylko czy odzyskanie swojego pierwotnego ciała było jak najbardziej możliwe do wykonania. Teraz jednak biegł przed siebie w kierunku drzwi, próbując przy tym utrzymać równowagę i jednocześnie baczą na niebezpieczeństwa.
     



    Przytulanka

    Godność: Lucy
    Rasa: Lisokotowilk - taki podgatunek Dachowca, a co!
    Lubi: Enkila
    Nie lubi: Bycia w centrum zainteresowania, głębokiej wody, rasy ludzkiej
    Wzrost / waga: 165 cm/ prawidłowa, choć blisko jej do niedowagi
    Aktualny ubiór: Przemoczone wąskie spodnie do kolan w kolorze brązowym, luźna beżowa bluzka sięgająca pośladków, przewiązana szerokim, brązowym pasem, buty za kostkę nadające się do wyrzucenia
    Znaki szczególne: Lisi ogon, kocie uszy, szmaragdowe oczy
    Zawód: Arcyksiążęca Herbaciana Przytulanka
    Pan / Sługa: Arcyksiążę Rosarium
    Pod ręką: Bezdenna sakwa, a w niej mały kieszonkowy zegarek, bandaże, trochę pieniędzy, kilka długich rzemyków i mnóstwo innych rzeczy, o których nie pamięta
    Broń: Łuk i trzydzieści sześć strzał w sakwie
    Nagrody: Bezdenna Sakwa, Czarodziejska Wstęga, Bursztynowy Kompas, Blaszka zmartwienia
    Stan zdrowia: Lekko podtopiona.
    SPECJALNE: Moderatorka | Wyjazdowa Maskotka Forum
    Dołączyła: 18 Sty 2015
    Posty: 170
    Wysłany: 20 Grudzień 2015, 21:50   

    Jeszcze nigdy wejście po schodach nie było dla Lucy tak męczące. Heloł! Była kotem! Zwinnym, sprawnym, może odrobinę niezdarnym, ale wciąż kotem. Jednakże w tym momencie czuła się niczym betonowy kloc na plastelinowych nóżkach. Kloc, który z każdym przebytym stopniem zwiększa swą masę. Pierwszy raz od nie wiadomo jak dawna dostała zadyszki i..
    O matko, czy to POT?
    Nieprzyzwyczajona do tak dużej, jak na standardy drobniutkiej Lu, masy, osiągnąwszy cel swej wspinaczki, niemalże pędem rzuciła się ku upragnionemu przedmiotowi, szybko jednak zostając sprowadzoną do poziomu podłogi. Och, jak przyjemnie byłoby nie wstawać i przeczekać w tej pozycji, aż cała ta farsa się zakończy, a ona będzie mogła wrócić do ciepłego łóżeczka. Ale, ale… najpierw musi odzyskać ogon! I uszy! I głos!
    Właśnie, głos. Ten dureń, który śmiał obrazić Lu i Elyana z niewiadomych przyczyn szedł za nią i zdawałoby się, że coś mówił. Zdawałoby się, bo w sumie to nie usłyszała go wyraźnie. Momencik! NIE USŁYSZAŁA GO WYRAŹNIE Z TAKIEJ OGLEGŁOŚCI?! Na tę myśl zerwała się na równe nogi i… tak szybko jak się podniosła, tak szybko znów leżała na twardej posadzce, sprawiając sobie kilka dodatkowych siniaków. Łzy wściekłości wywołane własną nieporadnością, napłynęły jej do oczu, a ona sama czuła się niczym początkujący łyżwiarz, podczas swojego pierwszego pobytu na lodowisku. Ostatnia próba, jeżeli i ona zakończy się fiaskiem, niekotce będzie już wszystko jedno, ona się przecież błaźnić nie zamierza. Baaardzo ostrożnie, wspierając się na poręczy, podniosła obolałe ciało do pozycji mocno niestabilnie-gibającej (początkującego łyżwiarstwa ciąg dalszy), lecz względnie pionowej. Kiedy już zorientowała się, że niewykonywanie gwałtownych ruchów, umożliwi jej utrzymanie jako takiej równowagi, niespiesznie ruszyła przed siebie.
    Stan lustra co prawda pozostawiał wiele do życzenia, niemniej spełniało ono swoje pierwotne funkcje. Lecz w tym jednym jedynym przypadku mogłoby odrobinę zakłamać rzeczywistość, gdyż kotka wcale nie poczuła się lepiej, ujrzawszy swe odbicie w gładkiej tafli. Z jej gardła wydobył się wysoki pisk przerażenia, który wysokim piskiem jednak nie był, a jedynie nędzną imitacją jej zdolności wokalnych.
    - Ale-ale-ale jak to?
    Nie była już lisokotem! Nie była nawet kotem! Była jednym z tych, których nienawidziła najbardziej ze wszystkich ras. Była człowiekiem! Gorzej! Była… MĘŻCZYZNĄ! Czy mogłoby być jeszcze gorzej? Otóż mogło! Jeżeli ona została uwięziona w ciele jednej osób przebywających w tym domu, oznaczało to dokładnie tyle, że gdzieś tam biega sobie jej ciało z zupełnie inną osobowością i… wolała nie myśleć do czego może być zdolny ktoś, kto może robić wszystko co mu do łba przyjdzie, nie ponosząc z tego tytułu żadnych konsekwencji. Gdyby tylko wiedziała kim jest TEN KTOŚ, pewnie w tej chwili w akcie desperacji rzuciłaby się w dół do podziemi.
    Ale nie wiedziała. Zamiast tego spostrzegła w lustrze postać nieprzypominającą żadnej ze zgromadzonych wcześniej w holu. Zaskoczona Lu, jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, nie przemyślawszy konsekwencji swojego zachowania, zrobiła gwałtowny w tył zwrot, po czym… straciła równowagę, strącając ze ściany wiszące lustro, które majestatycznie roztrzaskało się na miliony kawałków na głowie Simona.
    _________________
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 805
    Wysłany: 23 Grudzień 2015, 10:12   

    Bardzo przepraszam was za zwłokę. Ale już lecimy dalej.

    Falimir

    Mimo trudności z poruszaniem się i licznych potknięć udało mu się wydostać z labolatoryjnego pomieszczenia. Znalazł się w holu. Jednak nie mógł czuć się bezpiecznie. Pająki zwróciły na niego swoją uwagę i podążały za ciałem Hebi, głodne świeżej krwi. Widać było, że dawno takowej nie zasmakowały.
    Wygląd holu nie stwarzał jednak wielkich nadziei na ratunek. Nie było drzwi wyjściowych, a cały korytarz zdawał się być idealnym miejscem dla kreatur. Nie było tam za dużo miejsca oraz głównym wystrojem były właśnie pajęczyny.
    Gdyby jednak mężczyzna się rozejrzał pomimo tak wielkiego zagrożenia, mógłby dostrzec drzwi. Lekko uchylone, ale jednak nietypowe. Wyglądały bowiem jakby były obramowane, jak jakiś obraz. Jednak próba otwarcia ich doprowadziła by Falimira to pomieszczenia pełnego najróżniejszego rodzaju obrazów. Jedne przedstawiały krajobrazy, inne jakiś ludzi czy zwierzęta, a jeszcze inne przedmioty.

    Queen

    Kotka pochylała się nad dziurą, z której po chwili wybiegły wygłodzone pająki. Były one jednak tak zafascynowane Falimirem, że nie zwróciły na nią uwagi. Została ona przez nie dosłownie zdeptana. Jednak doprowadziło to tylko do jej utraty przytomności. Gdy ją odzyskała była cała obolała, a pomieszczenie było opuszczone. Żadnych pająków, żadnych towarzyszy. Nikogo. Mogła jednak usłyszeć dziwne dzwonki dochodzące zza ściany. A może jej się tylko wydawało.
    (jeśli Q nie odpisze w tej kolejce to odpada.)


    Lucy

    Niezdarna kotka nie do końca przemyślała chyba swoje poczynania. Ciężkie lustro spadło na nią i solidnie przydzwoniło w czarną czuprynę. Lucy straciła przez to przytomność i to na dłuższy czas. Gdy się już ocknęła w korytarzu było cicho. Żadnych kroków, żadnych głosów. Nic! Słychać było tylko standardowe dźwięki starych domów, jakieś skrzypienie i trzeszczenie desek czy jęki starego drewna, poruszanego przez wiatr i ulewę. Ale poza tym nic. Może to dlatego, że dachowiec nie miał już swoich kocich zmysłów? Nie było też śladu po Karolu, którą gonił ją wcześniej.
    Jakby sam ból głowy nie był wystarczający, gdy tylko Lucy by się poruszyła poczuła by w prawym ramieniu dość mocny ból. Spowodowany wbitym do niego kawałkiem szkła. Na szczęście nie trafił ona w żadną tętnicę. Jednak może to utrudnić jej dość mocno dalsze eksplorowanie domu o ile nie znajdzie szybko czegoś, żeby się jakoś opatrzyć. Do tego mogła poczuć nieprzyjemne szczypanie na lewym policzku. Prawowity właściciel ciała na pewno nie byłby zadowolony z wyglądu jego garnituru. Cały podziurawiony i przyozdobiony kawałkami szkła.
    Po rozejrzeniu się Lucy mogłaby zauważyć, że pojawiły się nowe drzwi. Na przeciw tych, w których wcześniej zniknęła dziwna zjawa. Drzwi były uchylone, a ze szczeliny wydobywało się słabe światło. Gdzie więc nasz lisokotowilk się uda?


    Otome

    Po uchyleniu drzwi, Otome mogła zauważyć sporych rozmiarów salon. Przynajmniej tak to wyglądało. Na przeciwległej ścianie znajdowały się dwa wielkie okna. Pomiędzy nimi stał kominek, w którym wesoło trzaskał ogień. Przed nim stał stoli przyozdobiony różnymi rodzajami ciasteczek. Ich zapach tak samo jak zapach świeżej herbaty, wypełniał cały pokój. W kącie stało drzewko, przystrojone bombkami i kolorowymi światełkami. Obok stolika znajdowały się dwa wyglądające na wygodne fotele. Jeden z nich zajęty przez Alice, która wesoło uśmiechała się do Zjawy.
    -
    Jakbym mogła nie poznać mojej ukochanej Otome?
    Pokój był widocznie stary ale w miarę wysprzątany. Nie było tam aż takiej warstwy kurzu, ani tylu pajęczyn. Był dość ciemny. Mimo tego wyglądał dość przytulnie i ciepło.
    Alice cały czas patrzała zapraszająco na Otome i pokazywała fotel obok, prosząc by się do niej przyłączyła.Jakby sam ból głowy nie był wystarczający.


    Rozłączyliście się dlatego też kolejność jest w pełni dowolna w pisaniu. Pamiętajcie tylko by nie pisać drugi raz przed postem MG.
    _________________

     



    Duchowa Zguba

    Godność: Raven Black
    Wiek: Wygląda na dwadzieścia parę
    Rasa: Kotostrach
    Lubi: Wszystko co piękne i uroczę, czekoladę, zwierzęta i dobre książki | Krew, broń palną oraz białą, walkę
    Nie lubi: Owadów, kłamstw, spisków | Różowego, beznadziejnych żartów
    Wzrost / waga: 160 cm + 5 cm dzięki butom/ 50kg
    Aktualny ubiór: Fabułka: jasno-beżowy sweterek z rękawkami 3/4 w czarne kropki, czarna, zwiewna spódnica do połowy uda, jasne buty na obcasie, czarna torebka, złoty łańcuszek do połowy piersi, złota bransoletka, specjalne pasy do trzymania noży na brzuchu oraz na udzie, zakryte przez spódnicę.
    Znaki szczególne: Blizna na prawym policzku, kocie uszy i puszysty (jak u persa) ogon
    Pan / Sługa: - / Egon
    Pod ręką: Cała masa noży, dwa pistolety, trochę pieniędzy, telefon, słuchawki, kilkanaście paczek zapałek, worek zapalniczek, ulubiona książka
    Broń: Noże, spluwy, pazurki.
    Bestia: Forets - Shiro
    Nagrody: Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Rewelacja
    Dołączyła: 07 Kwi 2015
    Posty: 356
    Wysłany: 24 Grudzień 2015, 10:21   

    Raven widząc szybko zbliżające się pająki, wpadła w lekką panikę. Nie znała możliwości tego ciała ani magii jaką posiada, więc była praktycznie bezbronna. Zaczęła nerwowymi ruchami przeszukiwać kieszenie, kiedy została przygnieciona wielkim cielskiem stworzenia. A potem następnym i kolejnym, aż w końcu została tylko ciemność.
    Obudził ją wredny głos, który był tak cichy i odległy, że mogło się wydawać, iż jest nie prawdziwy. Tępy, pulsujący ból całego ciała zalał ją z ogromną mocą w jednej chwili. Z trudem i niespotykanym dotąd wysiłkiem, otworzyła oczy i nieśpiesznie podparła się na rękach. Rozejrzała się po pomieszczeniu i odkryła, że jest całkowicie sama. Żadnych pająków, ani ludzi. Tylko ona i głos w głowie, który stawał się coraz głośniejszy, a słowa bardziej wyraźnie. – No w końcu! Wyspała się śpiąca królewna? Wstawaj i znajdź nasze ciało! Nie chce tego – odbiło się obleśnie od kości czaszkowych. – A co ja jestem? Czarodziejka? – zabrzmiał męski głos, a kota aż podskoczyła, jednak zaraz uświadomiła sobie, że jest to głos należący do tego ciała.
    Kiedy udało jej się stanąć na nogach, usłyszała dzwonienie dochodzące zza ściany. Nieśpiesznym krokiem ruszyła do ściany, a kiedy się przy niej znalazła – przyłożyła ucho i ogłuszający dźwięk dał jej się we znaki. Odsunęła się od gładkiej powierzchni i rękami wybadała miejsce wokół niej. Co chciała osiągnąć? Sama nie była pewna ale kiedy natrafiła na pustą przestrzeń – wiedziała, że to jest to. Znalazła ukryte przejście w ścianie, a to było coś. Z duszą na ramieniu weszła do przejścia, które okazało się być połączone dużych rozmiarów tunelem.
    _________________
    Przez noc droga do świtania, Przez wątpienie do poznania, Przez błądzenie do mądrości, Przez śmierć do nieśmiertelności.


    #d23b68 | #a4254b
    Retro z Egonem: Szary, puchaty sweterek, pastelowo-różowa spódnica, białe rajstopy w delikatnym wzorkiem w różowe kwiaty, jasno-różowe buty na obcasie, szara parasolka w czarne nutki.
    Retro z Yako: Słomiany kapelusz z kwiatami oraz wstążką, ciemne okulary przeciwsłoneczne, jasno-żółta sukienka za kolano z brązowym paskiem, łańcuszek na szyi w kształcie kotka, brązowe sandały na lekkim obcasiku.
    Falimir
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 25 Grudzień 2015, 20:25   

    Potykając się o własne nogi dosłownie ledwo zdołał umknąć krwiożerczym pająkom, pośpiesznie zamykając za sobą drzwi i słysząc drapanie za nimi niemalże oparł się o drzwi, lecz upewniając się iż są zamknięte odskoczył od nich, by nie kusić losu. Nie spocił się, nie odczuwał strachu czy adrenaliny, a jedynie instynkt drapieżcy zaczął mu wariować. Dzięki tej nabytej nadpobudliwości jak i kolejnej pary cycków był na tyle lekki, by wymanewrować z dala od zagrożenia. Znajdował się teraz w pokoju wypełnionym obrazami. Nie do końca miał ochotę na wizytę w galerii sztuki, ale jakby nie patrzeć był uwięziony, a uchylić drzwi nawet nie zamierzał.
    - Kurwa... kur- k... kur... kurwa ale ładnie klnę.
    Ciężko mu było uwierzyć, iż tak zacne ciało i słodki głos należał do jakiejś pokręconej wariatki. Jak to mówią... ładna skórka, psia naturka. Rozważał w tym momencie czy nawet, jeśli odzyskałby ciało to ból by do niego nie wrócił. Zdecydowanie by chciał zważywszy na to, iż w niej czuje się nijak niczym pusta butelka po wódce. Poza tym nie umiał chodzić w tych przeklętych buciorach, a to dodatkowo utrudniało mu przechadzkę.
    - Całkiem ciekawe.
    Rzucił po pewnej chwili kiedy to nie mając jednak żadnej alternatywy pojedynczo podchodził i oglądał obrazy. Jedne bardziej interesujące, a inne całkowicie dziwne i chore. W końcu natknął się na taki, który całkowicie był zakurzony jak gdyby od dawna zaniedbane i nikt o nie nie dbał. Przejechał ręką po obrazie, by zgarnąć kurz i przyjrzeć się obrazowi z bliska. Podobnie postąpił tak z kilkoma innymi, aczkolwiek bardziej zastanawiało go jak wyjść z tego pomieszczenia. Możliwe też, iż za jednym obrazem mogło być tajemne przejście lub po prostu coś przydatnego, ale głowy nie dałby sobie uciąć. A zresztą... i tak był martwy, a przynajmniej tak się czuł więc co takiego miałby do stracenia w chwili zagrożenia. Jedynie pierwotny instynkt teraz pchnął go niedawno do ucieczki.
    Po chwili zastanowił się jakie faktycznie ta pinda posiadała moce, aczkolwiek dalej nie miał wskazówek jak ich użyć.
     



    Dzieło Sztuki: Abstrakcja

    Godność: Otome Bloodworth
    Wiek: Wizualnie ok. 16 lat
    Rasa: Senna Zjawa
    Nie lubi: Cieni
    Wzrost / waga: 160 cm i 50kg
    Aktualny ubiór: Spódniczka, zakolanówki, koszula, płaszcz, buty wszystko w ciemnych barwach, oraz czerwony szalik.
    Znaki szczególne: Zmieniające kolor i kształt oczy.
    Zawód: Brak
    Pan / Sługa: Brak
    Pod ręką: Dwa zeszyty do rysowania, długopis,
    Broń: Paznokcie?
    Bestia: Chciałbym ._.
    Dołączył: 02 Wrz 2015
    Posty: 198
    Wysłany: 27 Grudzień 2015, 13:30   

    Otome powoli wkroczyła do pokoju, zamykając za sobą drzwi. Pomieszczenie to wydawało jej się dziwne i kompletnie nierealne. Na dole wszystko było kompletnie zniszczone i panował tam mrok oraz chłód, dlaczego więc tutaj było tak ładnie i przytulnie? Cóż, w Krainie Snów coś takiego było całkowicie normalne, jednak Zjawa zdążyła się już nauczyć że w innych wymiar jest zupełnie inaczej. A w żadnym śnie na pewno nie byli, przecież umiała coś takiego rozróżnić. I dlatego to pomieszczenie wzbudzało w niej uczucie niepokoju.
    - Alice, wiesz co tu się dzieje? Co to za miejsce? - Otome powtórzyła swoje pytania, na które nadal nie uzyskała odpowiedzi, przyglądając się teraz siedzącej na fotelu dziewczynie. Jej wygląd i głos bez wątpienia należały do Alice, jednak Zjawie nadal coś w niej nie pasowało. Mimo tego zbliżyła się do niej. Nagle jej spojrzenie na filiżankę z herbatą stojącą obok Alice. Zjawa pociągnęła nosem. I w tym momencie dostała dowód, który utwierdził ją w swoim przekonaniu.
    Zbliżyła się jeszcze bardziej, jakby chcąc usiąść na wolnym fotelu, jednak zamiast tego skoczyła na siedzącą dziewczynę i przygwoździła ją. Posiadanie ciała Kapelusznika, cięższego od jej własnego, w końcu okazało się przydatne.
    - Alice nienawidzi czarnej herbaty. Kim jesteś?!
    _________________
     



    Przytulanka

    Godność: Lucy
    Rasa: Lisokotowilk - taki podgatunek Dachowca, a co!
    Lubi: Enkila
    Nie lubi: Bycia w centrum zainteresowania, głębokiej wody, rasy ludzkiej
    Wzrost / waga: 165 cm/ prawidłowa, choć blisko jej do niedowagi
    Aktualny ubiór: Przemoczone wąskie spodnie do kolan w kolorze brązowym, luźna beżowa bluzka sięgająca pośladków, przewiązana szerokim, brązowym pasem, buty za kostkę nadające się do wyrzucenia
    Znaki szczególne: Lisi ogon, kocie uszy, szmaragdowe oczy
    Zawód: Arcyksiążęca Herbaciana Przytulanka
    Pan / Sługa: Arcyksiążę Rosarium
    Pod ręką: Bezdenna sakwa, a w niej mały kieszonkowy zegarek, bandaże, trochę pieniędzy, kilka długich rzemyków i mnóstwo innych rzeczy, o których nie pamięta
    Broń: Łuk i trzydzieści sześć strzał w sakwie
    Nagrody: Bezdenna Sakwa, Czarodziejska Wstęga, Bursztynowy Kompas, Blaszka zmartwienia
    Stan zdrowia: Lekko podtopiona.
    SPECJALNE: Moderatorka | Wyjazdowa Maskotka Forum
    Dołączyła: 18 Sty 2015
    Posty: 170
    Wysłany: 29 Grudzień 2015, 20:36   

    Ocknęła się, a w zasadzie obudził ją tępy ból głowy. W pierwszej chwili nie widziała, gdzie się znajduje, jednakże była wdzięczna, że w końcu udało jej się obudzić z tego koszmaru. Stary dom, dziura w podłodze, zamiana ciał, wystarczająco dużo atrakcji jak na jeden wieczór. Niestety, szybki rzut oka na pomieszczenie i koszmar ponownie stał się rzeczywistością. Powoli zaczęło do niej wracać, co miało miejsce przed utratą przytomności. Brodziła w kałuży niewielkich szklanych odłamków, a jeden niefortunny ruch mogła przypłacić kolejnym skaleczeniem. Przeczesała palcami włosy, jednocześnie delikatnie kontrolując czy podczas uderzenia, w skórę głowy nie został wbity kawałek lustra. Ostry ból w ramieniu, towarzyszący wykonywanej czynności, uświadomił kotkę, że jeden fragment znajduje się właśnie tam.
    - Że też akurat w takim momencie.
    Ciało, które aktualnie błądziło sobie gdzieś po domu, miało przy sobie sakwę, z którą nieczęsto zdarzało jej się rozstać, a w niej podstawowy zestaw do udzielania pierwszej pomocy, w tym jakieś bandaże. W tej sytuacji niemożliwym było odnalezienie jej własności, gdyż prawdopodobnie wciąż znajdowała się ona w podziemiach. Z cichym westchnięciem (w tym ciele brzmiało to bardziej jak charknięcie), zabrała się za oględziny ubioru, w celu stworzenia prowizorycznego opatrunku, jednak użycie do tego garnituru, czy też uściślając - jego strzępek, zdawało się nie być rozsądnym pomysłem, ze względu na wciąż tkwiące w nim drobne odłamki. Ostrożnie wyciągnęła tkwiący w ramieniu fragment, modląc się, aby nie spowodowało to zbyt obfitego krwawienia. Prędzej czy później znajdzie kawałek szmaty, którym będzie mogła opatrzyć ranę. Zresztą, czym ona tak właściwie się przejmowała? Ciało i tak nie należało do niej, więc kotce bez różnicy było czy przedstawicielowi tej parszywej rasy wda się zakażenie, czy całkowicie straci on rękę z powodu konieczności amputacji. Mogłaby żałować każdego, tylko nie ich.
    Ta myśl podsunęła jej pewien pomysł. Skoro ciało nie należy do niej, to po jego śmierci będzie musiała wrócić do własnego. Ewentualnie każdego innego, w którym w tym momencie znajdował się umysł Simona. Jej przecież nic nie groziło, nie uśmierca siebie, tylko nienależącą do niej powłokę. A jeżeli od tego będzie zależał powrót, do swojego ciała, była w stanie uśmiercić każdą kolejną osobę, do której trafi. Warto zaznaczyć, że choć takie zachowanie nie leży w naturze naszego Dachowca, im dłużej przebywała w tym domu, tym bardziej nerwy zaczęły jej puszczać, a ona sama popadać w paranoję. Możliwe, że zwyczajnie nie radzi ona sobie ze stresem, ewentualnie maczała w tym palce, ponura aura nawiedzonego domu, mieszając kotce w głowie.
    Teraz należało wprowadzić plan w życie. Rozejrzała się po domu. Nie miała pojęcia jak długo była nieprzytomna, nie była w stanie dosłyszeć niczego, za wyjątkiem cichych trzasków i skrzypnięć, a i te wydawały się być jakby przytłumione, bolała ją głowa, ramię krwawiło, a niezliczona ilość drobnych skaleczeń na całym ciele niemiłosiernie szczypała, z tym znajdującym się na policzku na czele. A przede wszystkim chciało jej się płakać.
    - Wytrzymaj jeszcze trochę, wkrótce już będzie po wszystkim.
    W korytarzu dostrzegła kolejne drzwi, których wcześniej tam nie było. Ostrożnie, aby nie sprawić sobie bólu (w końcu dopóki przebywa w tym ciele, wciąż czuje każde otrzymane obrażenie), udała się do pokoju za nimi, umyślnie zamykając za sobą drzwi. Jeżeli to, co kryło się w pomieszczeniu, zamierzało pozbawić kotkę życia, nie miała zamiaru protestować.
    _________________
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 805
    Wysłany: 6 Styczeń 2016, 22:37   

    QUEEN

    Straszka w ciele Cyrkowca odnalazła tajny tunel prowadzący do…następnego tunelu. Potem do następnego i następnego. A kolejny do dwóch innych. Innymi słowy, weszła w jeden wielki labirynt. Na pierwszy rzut oka nie wyróżniał się jednak od innych tuneli. Zwykłe korytarze. Problem pojawiłby się gdyby Queen chciała wrócić do punktu wyjścia. A czemu? Ponieważ go nie było. Co jakiś czas przejścia się zamykały, a otwierały inne. Tak więc jeśli pamiętała, że powinna skręcić w lewo to najprawdopodobniej jedyny tunel jaki napotka poprowadzi ją w prawo. Ale nie mogła być tego pewna.
    Początkowy tunel był ciemny, jednak po jakimś czasie pojawiły się kolorowe mrugające światełka. Coś jakby lampki choinkowe. Co pewien czas mogła też usłyszeć dziwne dzwonki. Początkowo zdawały się wesołe i czyste. Im bliżej nich się znajdowała tym bardziej ten dźwięk zdawał się jakby stary. Jakby dzwonek nie miał już sił by wydawać jakiekolwiek odgłosy.
    Im bardziej Straszka zbliżała się do środka labiryntu tym częściej mogła usłyszeć także inne dźwięki. Jakby…szczęk kości? Ale to raczej niemożliwe prawda?

    FALIMIR

    Doświadczony żołnierz miał nie lada zagadkę do rozwiązania. Udało mu się ukryć przed pająkami. Jednak ich drapanie nadal było słyszalne jeszcze przez jakiś czas. Jednak najpewniej nie to teraz zaprzątało jego uszatą głowę, gdyż gdy próbował zgarnąć kurz z obrazu jego ręka nie napotkała płótna. Po prostu przeleciała przez nie, a mężczyzna mógł spokojnie dotknąć to co było w jego wnętrzu, a może nawet wyciągnąć?
    Jednak skoro Falimir mógł wsadzić tam rękę to czy czasem to co jest w obrazie nie mogło do niego wyjść? Nie miał jednak czasu do namysłu. W pewnym momencie drapanie za drzwiami ucichło. Jednak zastąpił je inny dźwięk. Jakby warczenie? Czy może dyszenie.
    Jeśli rozejrzeć się po pomieszczeniu to łatwo można by się zorientować, że te dziwne dźwięki pochodziły właśnie z obrazów, które ożyły. Oczywiście nie wszystkie. Tylko kilka większych. Jakiś koślawy tygrys wyszedł z jednego z nich. Z innego jakiś facet z mieczem. A jeszcze z innego banda jakiś zabijaków. Pozostałe malowidła tylko się przyglądały. No i dopingowały głośno. Kilka chyba nawet zmieniło swoje ramy i zaczęło się zakładać kto wygra. Czy będzie to ta kocica czy może jednak ktoś z obrazowych tworów?
    Jeśli Falimirowi przyszłoby do głowy aby uciekać przez drzwi to niestety bardzo się rozczaruje, gdyż są one zamknięte na cztery spusty, a tym wątłym ciałkiem raczej ich nie wywarzy. Pozostaje mu walka. Czego jednak użyje? Sztyletu, czy może jakiegoś miecza czy szabli znalezionej na jednym z obrazów?

    OTOME

    Otome dość szybko zorientowała się, że coś jest nie tak. Widać bardzo dobrze znała swoją Alice. Dziwna zjawa zaśmiała się tylko na słowa dziewczyny i rozpłynęła w powietrzu wzburzając ogromne tumany kurzu. Gdy ten opadł, pokój nareszcie pasował do reszty budynku. Stary, zaniedbany, zakurzony. A choinka to już w ogóle. Bombki popękane, a drzewko łyse. Całkowicie pozbawione swoich igieł. Samo jedzenie i herbatka też nie nadawało się do spożycia. Całe było spleśniałe i chodziły po nim robale. Ble.
    Jednak nie to było najgorsze. Widmo znów się pojawiło. I tym razem wyglądało jak upiorna wersja Otome. Tylko bardziej przypominająca zombie i to takie zrobione na chrupko. Zbliżała się do Kapelusznika nieubłaganie, ogradzając jedyną drogę ucieczki. Każdy jej krok wypalał małą dziurę w podłodze, a w całym pokoju śmierdziało spalenizną.
    Jedyną szansą Otome jest walka. Ale czym potrafi walczyć? Szpadą? Czy może czymś co znajduje się w pomieszczeniu. Chociaż może wystarczy pogadać albo raczej zagadać i wyminąć widmo, które najwidoczniej miało chętkę na małą przekąskę. Chociaż, może chciało się tylko przytulić.

    LUCY

    Jeśli Kotka miała zamiar zginąć to mocno się rozczaruje, gdyż za drzwiami znalazła tylko spróchniałe schody prowadzące, chyba, na strych. Na ich szczycie mogła jednak zauważyć coś więcej niż pajęczyny i kurz. Znajdował się tam bowiem wychudzony kot. Nic dziwnego można powiedzieć. Przecież mógł się tutaj ukryć tak jak ona. Gdyby jednak się mu przyjrzeć, można by zobaczyć coś nietypowego. Mianowicie, miał on dwa ogony i jedno ucho. Drugie najprawdopodobniej stracił. Jego maść też była niespotykana, gdyż był cały zielony. Tylko oczy świeciły czystą bielą.
    Jednak pomimo nietypowego wizerunku nie wyglądał on na zbyt groźnego. Wylizywał spokojnie łapki, a gdy zobaczył, ze jakiś mężczyzna wdziera mu się na terytorium, ten tylko pomachał ogonami i dumnie zniknął w pomieszczeniu. Miałcząc przy tym zapraszająco.
    Jeśli Lucy zdecyduje się tam wejść, zobaczy średnich rozmiarów strych. Nie wyróżniający się zbytnio niczym. No może poza kotem., który wygodnie rozłożył się na miękkim fotelu.
    W pomieszczeniu można znaleźć stare pudła z jakąś zawartością, świeczki, zapałki, rozbite lusterko. I…zaraz! Czy to coś to apteczka? Na to wygląda. Jest stara. Jednak można w niej znaleźć jakieś bandaże czy coś w tym rodzaju. Z kąta za to można usłyszeć ciche chlupanie wody. Może nadaje się do picia, a co za tym idzie do wymycia ran?
    _________________

     



    Dzieło Sztuki: Abstrakcja

    Godność: Otome Bloodworth
    Wiek: Wizualnie ok. 16 lat
    Rasa: Senna Zjawa
    Nie lubi: Cieni
    Wzrost / waga: 160 cm i 50kg
    Aktualny ubiór: Spódniczka, zakolanówki, koszula, płaszcz, buty wszystko w ciemnych barwach, oraz czerwony szalik.
    Znaki szczególne: Zmieniające kolor i kształt oczy.
    Zawód: Brak
    Pan / Sługa: Brak
    Pod ręką: Dwa zeszyty do rysowania, długopis,
    Broń: Paznokcie?
    Bestia: Chciałbym ._.
    Dołączył: 02 Wrz 2015
    Posty: 198
    Wysłany: 7 Styczeń 2016, 13:10   

    Trzymana przez nią istota nagle się rozwiała, a wraz z nią zniknęła iluzja pięknego świątecznego pokoju. Stało się to ku olbrzymiej uldze Otome, która najbardziej obawiała się, że istota kopiująca Alice zacznie płakać i przekonywać o swojej prawdziwości, czy coś w tym stylu. Bo mimo świadomości że ma się przed sobą oszusta, ciężko jest skrzywdzić kogoś bliskiego.
    Po chwili tajemnicza postać znów się pojawiła, jednak z innym wyglądem. Cóż, jej upiorna wersja nie zrobiła na dziewczynie większego wrażenia - gorzej wyglądała rano bez makijażu. To oczywiście żart, bo jako Abstrakcja nie musiała się malować a i tak była piękna. Tylko jeszcze o tym nawet nie wiedziała.
    Gdy sobowtór ruszył w jej stronę, Otome zaczęła żałować że zachowała się tak impulsywnie. Mogła podejść do tego rozsądniej i przez rozmowę wyciągnąć informacje o tym czym właściwie jest ta postać i czego chce. Na razie jedyne co nasuwało się jej na myśl to podobne do niej istoty które spotykała w Krainie Snów. Nie miały one określonego kształtu i zazwyczaj były raczej złowrogie. Czyżby zatem jakiś senny twór oprócz niej przeniknął do materialnego wymiaru? A może jednak byli w Krainie Snów? Tak dużo pytań, tak dużo wątpliwości. A czasu na szukanie odpowiedzi mało, bo Upiorna Otome była coraz bliżej. Na rozmowę było chyba już za późno, a jeśli tamta chciała coś przekąsić to zapewne było to ciało Charlesa. A przytulanie byłoby zapewne bardzo... ciepłe, sądząc po tym co zostało z podłogi.
    Rozejrzała się po pokoju w poszukiwaniu broni, nie zobaczyła jednak nic co mogłoby się przydać. I nagle przypomniała sobie, że przecież nosi całą stertę skarbów na swojej głowie. Ściągnęła zatem Kapelusz i włożyła doń rękę, skupiając się na myśli potrzebuje czegoś do walki. Od razu poczuła jak jej dłoń trafia na jakiś chłodny i twardy przedmiot. Chwyciła go i tak oto wyciągnęła z kapelusza szablę. Karabin maszynowy byłby lepszy, no ale lepsze to niż nic. Założyła kapelusz z powrotem na głowę, a szable chwyciła w obie dłonie czubkiem ostrza skierowaną w stronę wroga. Zaczęła manewrować w okół stołu, aby wyminąć swoją upiorną wersję. Według jej planu powinny się znaleźć po przeciwnych stronach stołu.
    - Kim jesteś i czego chcesz? - Zjawa postanowiła powtórzyć pytanie, choć nie spodziewała się odpowiedzi.
    _________________
    Falimir
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 11 Styczeń 2016, 09:29   

    Jak nie jeden problem z głowy to następny. Podobnie było i w tym przypadku co powoli zaczynało męczyć mężczyznę, który w sumie był kobietą. A mówią, że gorzej być nie może. Nie dość, że był praktycznie cały roznegliżowany, to jeszcze banda zmutowanych karykatur ściennych zdecydowała się przypuścić atak na jego osobę, a właściwie jej osobę. Instynktownie, zaczął się rozglądać za jakąś bronią, a skoro asortyment był całkiem różnorodny chwycił za broń odpowiadającą szybkości kotki. Jedyną według niego dobrą opcją był rapier. Lekki, szybki, a we wprawionych rękach całkiem zabójczy. Na ile nie uśmiechało mu się skakać między przeciwnikami z praktycznie gołą dupą, bo w prześwitującej koszuli to mógł nie mieć wielkiego wyboru. Uważnie przyglądał się tygrysowi, acz i reszta bandy zbliżała się niemiłosiernie w jego kierunku. Próbował w chwili obecnej manewrować tak, by nie dać się zapędzić w kozi róg, momentami parując lub unikając ciosów na tyle na ile tylko mógł.
    - Czy musimy się uciekać do barbarzyńskich metod? Co powiecie na rozmowę przy herbatce...? Tygrys też może do nas dołączyć!
    Jeżeli nie daliby mu większego wyboru to zmuszony by został z nimi walczyć. Jakież ona do diaska ma moce? Przydałyby mu się one teraz, a miękkiej kostki w pobliżu brakowało.
     



    Duchowa Zguba

    Godność: Raven Black
    Wiek: Wygląda na dwadzieścia parę
    Rasa: Kotostrach
    Lubi: Wszystko co piękne i uroczę, czekoladę, zwierzęta i dobre książki | Krew, broń palną oraz białą, walkę
    Nie lubi: Owadów, kłamstw, spisków | Różowego, beznadziejnych żartów
    Wzrost / waga: 160 cm + 5 cm dzięki butom/ 50kg
    Aktualny ubiór: Fabułka: jasno-beżowy sweterek z rękawkami 3/4 w czarne kropki, czarna, zwiewna spódnica do połowy uda, jasne buty na obcasie, czarna torebka, złoty łańcuszek do połowy piersi, złota bransoletka, specjalne pasy do trzymania noży na brzuchu oraz na udzie, zakryte przez spódnicę.
    Znaki szczególne: Blizna na prawym policzku, kocie uszy i puszysty (jak u persa) ogon
    Pan / Sługa: - / Egon
    Pod ręką: Cała masa noży, dwa pistolety, trochę pieniędzy, telefon, słuchawki, kilkanaście paczek zapałek, worek zapalniczek, ulubiona książka
    Broń: Noże, spluwy, pazurki.
    Bestia: Forets - Shiro
    Nagrody: Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Rewelacja
    Dołączyła: 07 Kwi 2015
    Posty: 356
    Wysłany: 4 Luty 2016, 20:28   

    Czuła się, jakby szła niekończącym się tunelem z całą masą rozwidleń, zakrętów i skrętów. Im bardziej chciała zaleźć wyjście, dotrzeć do miejsca, z którego rozbrzmiewa dzwonienie, tym bardziej gubiła się, nie mogąc odnaleźć drogi. Kotka w ciele białowłosego mężczyzny próbowała zawrócić nie raz, ale za każdym razem zmieniał się układ ścian. Choć dosłownie minutę temu skręciła w prawo – chcąc wrócić, musiałaby skręcić w lewo – to teraz nie było tam przejścia czy chociażby małej szparki. Nic. Tylko zimna ściana.
    Dodatkowo bardzo denerwował ją fakt, że nie posiadając swoich kocich oczu – nie jest w stanie niczego zobaczyć, a jej wyostrzone zmysły przepadły. Dlatego niezmiernie się ucieszyła, kiedy kolorowe światełka zaczęły oświetlać drogę, a ona – choć dalej nie specjalnie dobrze – zaczęła widzieć.
    Zastrzygłaby uchem, słysząc nieprzyjemny dla ucha dźwięk, gdyby posiadała swoje kocie atrybuty. Zdziwiona nagłą zmianą, aż przystanęła w miejscu. Nie rozumiała, dlaczego miłe dzwoneczki nagle zmieniają się w coś tak niemiłego, jednakże cała ta sytuacja była zdecydowania nie do ogranięcia przez kogokolwiek. Westchnęła tylko ciężko i ruszyła dalej. Po chwili wędrówki usłyszała coś, co ją dosłownie przeraziło. Szczęk kości rozległ się echem, a kropelki potu spłynęły jej po karku. Spojrzała w dół, chcąc upewnić się, że to nie ona przez przypadek nadepnęła na jakąś, lecz wiedziała, że niczego pod stopami nie znajdzie. I nie znalazła. Do głowy przyszło jej, że w najlepszym wypadku jakaś z nowo poznanych osób gdzieś tam błądzi, a w najgorszym – jakiś kościotrup, lub cała armia kościotrupów, postanowił wstać z ziemi i wybrać się na przechadzkę.
    _________________
    Przez noc droga do świtania, Przez wątpienie do poznania, Przez błądzenie do mądrości, Przez śmierć do nieśmiertelności.


    #d23b68 | #a4254b
    Retro z Egonem: Szary, puchaty sweterek, pastelowo-różowa spódnica, białe rajstopy w delikatnym wzorkiem w różowe kwiaty, jasno-różowe buty na obcasie, szara parasolka w czarne nutki.
    Retro z Yako: Słomiany kapelusz z kwiatami oraz wstążką, ciemne okulary przeciwsłoneczne, jasno-żółta sukienka za kolano z brązowym paskiem, łańcuszek na szyi w kształcie kotka, brązowe sandały na lekkim obcasiku.
     



    Przytulanka

    Godność: Lucy
    Rasa: Lisokotowilk - taki podgatunek Dachowca, a co!
    Lubi: Enkila
    Nie lubi: Bycia w centrum zainteresowania, głębokiej wody, rasy ludzkiej
    Wzrost / waga: 165 cm/ prawidłowa, choć blisko jej do niedowagi
    Aktualny ubiór: Przemoczone wąskie spodnie do kolan w kolorze brązowym, luźna beżowa bluzka sięgająca pośladków, przewiązana szerokim, brązowym pasem, buty za kostkę nadające się do wyrzucenia
    Znaki szczególne: Lisi ogon, kocie uszy, szmaragdowe oczy
    Zawód: Arcyksiążęca Herbaciana Przytulanka
    Pan / Sługa: Arcyksiążę Rosarium
    Pod ręką: Bezdenna sakwa, a w niej mały kieszonkowy zegarek, bandaże, trochę pieniędzy, kilka długich rzemyków i mnóstwo innych rzeczy, o których nie pamięta
    Broń: Łuk i trzydzieści sześć strzał w sakwie
    Nagrody: Bezdenna Sakwa, Czarodziejska Wstęga, Bursztynowy Kompas, Blaszka zmartwienia
    Stan zdrowia: Lekko podtopiona.
    SPECJALNE: Moderatorka | Wyjazdowa Maskotka Forum
    Dołączyła: 18 Sty 2015
    Posty: 170
    Wysłany: 7 Luty 2016, 14:42   

    Z każdym krokiem serce biło jej coraz szybciej. Wbrew jej wcześniejszym założeniom, wcale nie czuła się przygotowana na śmierć, nawet jeżeli miałoby to warunkować powrót do własnego ciała. Może problemem nie był sam zgon, który zgodnie z planem kotki miał być tylko stanem przejściowym, a ból jaki odczuje tuż przed nim, pozostając przez ten czas w ciele Simona. Czując, że z każdą kolejną chwilą jej nogi robią się coraz bardziej jak z waty, wzięła głęboki wdech i ruszyła schodami na górę, licząc, że nie zmieni zdania, nim dotrze na szczyt. Skrzypienie wydobywające się spod jej nóg było dezorientująco ciche, co uniemożliwiało kotce określenie czy te spróchniałe dechy wytrzymają ciężar, z jakim działało na nie ciało dorosłego mężczyzny. Od czasu zamiany borykała się z kilkoma problemami, spowodowanymi głównie niewspółmiernością pomiędzy istotami magicznymi, a przeciętnymi ludźmi, jak również istotnymi różnicami parametrów ciała kobiety i mężczyzny, chociażby wagi, której aktualnie kotka nie potrafiła określić.
    Dotarłszy na górę, mogła się odrobinę uspokoić, gdyż nic nie wskazywało na obecność kogokolwiek, poza nią samą. Jedyny wyjątek stanowił mały kot.
    - O kurczę, zielony.
    Wzrok płatał jej figle, albo ograniczony ludzki umysł Simona nieprawidłowo przetwarzał informacje. Kot był nietypowym przedstawicielem gatunku, podobnie zresztą jak ona sama, co w dużej mierze spowodowało, że Lucy z miejsca zapałała sympatią do tego wychudzonego chodzącego nieszczęścia. Toteż gdy kocisko udało się w głąb pomieszczenia, podążyła za nim, odsuwając od siebie obawę, że mieszkaniec tego domu może ją wpędzić w jeszcze większe kłopoty. Przecież dokładnie w tym celu tutaj przyszła.
    Maluch zaprowadził ją do pomieszczenia niczym nie różniącego się od przeciętnego stychu. Ilość znajdujących się tu pudeł świadczyła, że właściciel domu miał duży problem z gromadzeniem i pozbywaniem się starych i niepotrzebnych rzeczy, co mogło zakrawać o zbieractwo. Pobieżnie przejrzała zawartość kilku z nich, znajdując starą apteczkę. Spojrzała w kierunku kota, który wyłożył się na miękkim fotelu i zupełnie nie zwracał uwagi na towarzyszącą mu ludzką istotę. Przez krótką chwilę miała wrażenie, że zwierzak celowo przyprowadził ją w to miejsce, umożliwiając tym samym opatrzenie ran. Te z kolei nie krwawiły mocno, choć nieprzerwanie pozbawiały kotkę niewielkich ilości krwi. Śmierć z wykrwawienia? Czemu nie, z pewnością skorzysta, gdy nie będzie widziała lepszych perspektyw, lecz te skaleczenia były zbyt małe, aby umożliwić jej wykonanie planu, dlatego najlepszym wyjściem będzie ich opatrzenie. Jakość bandaży co prawda nie była zachwycająca, musiała się jednak zadowolić tym, co znalazła. Ostrożnie owinęła materiał wokół najgorzej wyglądających rozcięć, zastanawiając się jednocześnie czy osoba znajdująca się w jej ciele, odpowiednio zadbała o skręconą podczas upadku kostkę. Po tym zabiegu zabrała się za przeglądanie pozostałych pudeł. Może uda jej się znaleźć coś wartego uwagi.
    _________________
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 805
    Wysłany: 14 Luty 2016, 15:10   

    OTOME

    Upiorna Otome wydawała się nie przejmować tym, że ciało Kapelusznika stoi z wycelowaną w jej kierunku bronią. Coraz bardziej się zbliżała do Otome, cały czas szczerząc się w upiornym uśmiechu. Za sobą zostawiała bardzo wyraźny spalony ślad.
    Gdy zjawa była na tak blisko, że czubek szabli dotykał jej koszuli, zatrzymała się. Spojrzała w oczy Otome i w końcu odpowiedziała na pytanie.
    - Czego chce? – upiór zrobił krok w przód – ja chcę się tylko zabawić.
    Mówiąc to rzuciła się na Otome. Szpada przeszłą ją na wylot, jednak nie zrobiła jej najmniejszej krzywdy. Zjawa rzuciła się na biedną Abstrakcje. Jeśli Otome nie odskoczyła na czas, straszydło wciągnęło ją w kominek, w którym pojawił się ogień. To na pewno zabolało, jednak po chwili Otome mogła się zorientować, że leży na zimnej podłodze. W pomieszczeniu jest ciemno i zimno. Nie ma tam nikogo poza nią samą. O dziwo upadek nie doprowadził do żadnych obrażeń. Można by powiedzieć, że to wszystko to była iluzja. Można by. Gdyby nie lekkie popatrzenia na twarzy i rękach, oraz lekko spopielone włosy. Ale tylko lekko.
    Jeśli jednak Abstrakcji udało się uskoczyć, Zjawa zniknęła. Jedyne co po niej pozostało to nadpalona podłoga. Chwile po jej zniknięciu broń zrobiła się czerwona i bardzo gorąca. Tak bardzo, że pozostawiła po sobie dość bolesne poparzenia na rękach. Jeśli jednak w nich się nie znajdowała. To po prostu wypaliła dziurę w podłodze i spadła.
    Otome została sama. Nic też nie wskazywało na to, by coś się miało jeszcze wydarzyć. Jednak jeśli planowałaby wyjść z pokoju, napotkała by jeden problem. Drzwi nadal są zamknięte. Ale może uda jej się znaleźć coś, co umożliwi jej wyjście z tej sytuacji.


    FALIMIR

    Dopiero po chwili bandyci zorientowali się w jakim stanie jest Falimir. Oczywiście bardzo im się to spodobało. Widząc jak sięga po broń, zaczęli się śmiać. Nie zignorowali jej jednak całkowicie. W końcu dużo było przypadków, w których to kobieta skopała komuś tyłek. Na hasło o herbacie, zaczęli się śmiać i drwić z Falimira, że chętnie ją zaproszą, ale dopiero jak ona zaspokoi ich potrzeby. Chyba nie trzeba się domyślać o co im może chodzić.
    Niestety strój Falimira raczej nie działał na jego korzyść.
    Tygrys jakoś przestał się nim interesować. Chyba uznał, że lepiej poleżeć w kącie i poczekać aż ta rozwrzeszczana banda zrobi swoje. No bo przecież oni nie zjedzą mu kolacji prawda? Co najwyżej ładnie ją pokroją dzięki czemu kociakowi będzie łatwiej się rozprawić z truchłem.
    Bandyci powoli okrążali zhebisiowanego Falimira. Co jakiś czas jeden z nich robił wypad do przodu, jakby sprawdzając refleks tego kociaka w piżamce. Jednak unikali ataków rapiera bardzo skutecznie. Jednak był to dopiero początek zabawy.
    Po kilku minutach takiego sprawdzania, ataki zaczęły być bardziej zgrane. Jeden atakował z jednej strony, drugi, niby przypadkiem zahaczał o koszule kotki ukazując tym sposobem jej kobiece walory.
    Dla starego żołnierza to na pewno nie było przyjemne.
    Bandyci nie mieli żadnego szacunku dla istoty, która stała przed nimi. A poza tym. Skąd mogli wiedzieć, że nie jest ona kobietą? W końcu to tylko wielkie plamy farby.


    QUEEN

    Im bardziej zbliżała się do wnętrza labiryntu, tym wyraźniej było słychać szczęk kości. Jednak nie brzmiał on jak łamanie kości ale raczej jak stukanie.
    Za czasem lampki zaczęły przypominać kolorowe, świecące czaszki, naturalnej wielkości. Nie byłoby to może jakoś specjalnie straszne, gdyby nie fakt, że one chyba się ruszają. Obserwują swoimi pustymi oczodołami każdy ruch obcego cyrkowca.
    Co jakiś czas pojawiały się dodatkowe tunele, skrzyżowania, rozwidlenia. Jednak dziwne ozdoby naścienne bardzo wyraźnie pokazywały drogę. A może nawet zapraszały do środka labiryntu, gdzie można było już usłyszeć coś więcej niż tylko szczęk kości. Jakby…rozmowy? Muzykę.
    Kotka nie musiała długo czekać na rozwiązanie tej zagadki.
    Po kilku zakrętach znalazła się w całkowitym centrum labiryntu. Skąd to może wywnioskować? Może stąd, że znalazła się w wielkim pomieszczeniu, na którego środku stał wielki okrągły stół. Po przeciwnej stronie znajdowała się scena, na której grała kapela. Ale zaraz…czy ja tam widzę szkielety?
    Owszem!
    Zarówno na scenie jak i przy okrągłym stole można było zauważyć tylko i wyłącznie szkielety. Jednak nie takie zwykłe, martwe, leżące kupki kości tylko żyje (jeśli można to tak nazwać), gadające, grające szkieletory.
    Jak tyko zorientowały się, że jednak nie są tam sami nastała cisza. Wszyscy zaczęli wgapiać się w biedną Queen. Po chwili jednak powstał okrzyk radości. Trupki szybko zaciągnęły ciało Elyana do stołu i częstując go świecącym, tęczowym napojem, zaprosiły na partyjkę pokera.


    LUCY


    Opatrunki nie były pierwszej jakości, jednak nadawały się na prowizorkę. Przynajmniej nie padnie gdzieś w jakimś kącie w osłabienia.
    Przeszukanie pudeł na wiele się Lucy nie zdało. Pudła były albo puste, albo zawierały jakieś zakurzone materiały.
    Ale zaraz. Czy to nie jest czaszka? Tak! To ludzka czaszka ale jakby z rogami. Może jakiegoś biednego arystokraty?
    Kotka mogła jej nawet nie zauważyć w trakcie poszukiwań jakiś bardziej potrzebnych przedmiotów. Niemniej jednak zauważył ją kot, który natychmiast wraził w nią swój łebek. Efekt musiał być dość ciekawy.
    Gdy Lucy opatrzyła już swoje rany, a kot założył swoją „maskę” zaczął ciągnąć mężczyznę za spodnie. Jakby zachęcając go do pójścia za nim. Po czym zniknął w dziurze w ścianie. Dość ciemnej.
    Jeśli Lucy zdecyduje się podążyć za tym wybrykiem natury, znajdzie się ona na ciemnej, kręcone zjeżdżalni.
    Zjazd będzie dość długi i ciekawy. Nie widać nic. No może poza zdziwionymi zjawami, gdy ktoś nagle przez nie przejedzie. Jedne duszki grały w karty, inne rozmawiały. Ej zaraz! Czy ta parka się całowała?
    Ślizg był nietypowy. Zjeżdżalnia nie zawsze prowadziła w dół. Czasem w górę, czasem na boli. Miała pełno zakrętów. Czasem chyba nawet jechało się do góry nogami. A może to duszki znajdowały się na suficie? Kto tam wie, co kontrktor miał na myśli.
    Jazda trwała kilka minut, a na samym jej końcu znajdowało się pomieszczenie z … piłeczkami. Ciemne pomieszczenie wypełnione piłkami. Takimi jak w basenikach dla dzieci. Sięgają one powyżej pasa kotki. Utrudniają poruszanie. Ale przecież musi być jakieś wyjście z tego raju dla dzieci prawda?
    _________________

     



    Duchowa Zguba

    Godność: Raven Black
    Wiek: Wygląda na dwadzieścia parę
    Rasa: Kotostrach
    Lubi: Wszystko co piękne i uroczę, czekoladę, zwierzęta i dobre książki | Krew, broń palną oraz białą, walkę
    Nie lubi: Owadów, kłamstw, spisków | Różowego, beznadziejnych żartów
    Wzrost / waga: 160 cm + 5 cm dzięki butom/ 50kg
    Aktualny ubiór: Fabułka: jasno-beżowy sweterek z rękawkami 3/4 w czarne kropki, czarna, zwiewna spódnica do połowy uda, jasne buty na obcasie, czarna torebka, złoty łańcuszek do połowy piersi, złota bransoletka, specjalne pasy do trzymania noży na brzuchu oraz na udzie, zakryte przez spódnicę.
    Znaki szczególne: Blizna na prawym policzku, kocie uszy i puszysty (jak u persa) ogon
    Pan / Sługa: - / Egon
    Pod ręką: Cała masa noży, dwa pistolety, trochę pieniędzy, telefon, słuchawki, kilkanaście paczek zapałek, worek zapalniczek, ulubiona książka
    Broń: Noże, spluwy, pazurki.
    Bestia: Forets - Shiro
    Nagrody: Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Rewelacja
    Dołączyła: 07 Kwi 2015
    Posty: 356
    Wysłany: 18 Luty 2016, 21:09   

    Białowłosa straszka w ciele cyrkowca miała wrażenie, że zawodzi ją wzrok, ponieważ kolorowe lampki zaczęły przyjmować kształt równie kolorowych czaszek, które (o zgrozo!) wydawały się poruszać. Raven przetarła kilka razy oczy, jednak ten dziwny efekt świateł, ponieważ tak to sobie tłumaczyła, nie sprawiał wrażenia, że zamierza zniknąć.
    Czując na sobie wzrok mieniących się we wszystkich kolorach czaszek – dzielnie przemierzała tunel. Kolorowe czaszki ewidentnie prowadziły ją w jakieś określone miejsce, lecz ona, uwięziona w obcym ciele, nie miała pojęcia gdzie zmierza. Gdyby miała swój ogon, to kurczowo by się go trzymała, ponieważ z każdym krokiem mogła usłyszeć rozmowy, śmiechy i muzykę. Niby nic strasznego, jednak kotka nie wiedziała czego może się spodziewać, więc przygotowywała się na najgorsze czymkolwiek, by nie było.
    Kiedy znalazła się w samym środku labiryntu tuneli – stanęła jak wryta i otworzyła lekko usta, przez co nie wyglądała na zbyt inteligentną. Jednak jej postawa wcale nie wydawała się uwięzionej niewłaściwa czy nietaktowna, ponieważ poruszające się żywe szkielety nie należą do normalnych zjawisk. W ogóle nie są normalne, a ten świat wiele już widział.
    Kotka zbladła, gdy wszystkie kościotrupy spojrzały na nią, a na Sali zapanowała grobowa cisza. Straszka zbladłaby jeszcze bardziej, gdyby było to możliwe, kiedy została radośnie przywitana przez towarzystwo i zaciągnięta do stołu, poczęstowana śmiesznym, kolorowym napojem i zaproszona do gry w pokera. Kocica przełknęła ślinę i z nikłym uśmieszkiem na ustach, przyjęła kielich, który odłożyła na stół i zgodziła się na partyjkę.
    _________________
    Przez noc droga do świtania, Przez wątpienie do poznania, Przez błądzenie do mądrości, Przez śmierć do nieśmiertelności.


    #d23b68 | #a4254b
    Retro z Egonem: Szary, puchaty sweterek, pastelowo-różowa spódnica, białe rajstopy w delikatnym wzorkiem w różowe kwiaty, jasno-różowe buty na obcasie, szara parasolka w czarne nutki.
    Retro z Yako: Słomiany kapelusz z kwiatami oraz wstążką, ciemne okulary przeciwsłoneczne, jasno-żółta sukienka za kolano z brązowym paskiem, łańcuszek na szyi w kształcie kotka, brązowe sandały na lekkim obcasiku.
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Po drugiej stronie krzywego zwierciadła... Strona Główna
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Copyrights © by Spectrofobia Team
    Wygląd projektu Oleandra. Bardzo dziękujemy Noritoshiemu za pomoc przy kodowaniu.

    Forum chronione jest prawami autorskimi!
    Zakaz kopiowania i rozpowszechniania całości bądź części forum bez zgody jego twórców. Dotyczy także kodów graficznych!

    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Template AdInfinitum
    Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 10