• Nie minęło zbyt wiele czasu od rozpoczęcia działalności AKSO, a po całej Otchłani rozniosła się wieść o tajemniczej mgle, w której znikają statki. Czytaj więcej...
  • Wstrząsy naruszyły spokój Morza Łez!
    Odczuwalne są na całym jego obszarze, a także na Herbacianych Łąkach i w Malinowym Lesie.
  • Karciana Szajka została przejęta. Nowa władza obiecuje wielkie zmiany i całkowitą reorganizację ugrupowania. Pilnie poszukiwani są nowi członkowie. Czytaj więcej...
  • Spectrofobia pilnie potrzebuje rąk do pracy! Możecie nam pomóc zgłaszając się na Mistrzów Gry oraz Moderatorów.
Trwające:
  • Skarb Pompei
  • Zmrożone Serce


    Zapisy:
  • Chwilowo brak

    Zawieszone:
  • Brak


  • Drodzy użytkownicy, oficjalnie przenieśliśmy się na nowy serwer! Dokładne informacje na fanpege'u Spectrofobii lub forumowym Discordzie (odnośniki po prawej)!



    Zapraszamy do zapoznania się z Uśrednionym Przelicznikiem Waluty. Mamy nadzieję, że przybliży on nieco realia Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani.

    Szykujcie się na słodkie Walentynki i Dziewannę!

    Zimowa Liga Wyzwań Fabularnych nadeszła. Ponownie zapraszamy też na Wieści z Trzech Światów - kanoniczne zdarzenia z okolic Lustra i Glasville. Strzeżcie się mrocznych kopuł Czarnodnia i nieznanego wirusa!

    W Kompendium pojawił się chronologiczny zapis przebiegu I wojny pomiędzy Ludźmi i KL. Zainteresowanych zapraszamy do lektury.

    Drodzy Gracze, uważajcie z nadawaniem swoim postaciom chorób psychicznych, takich jak schizofrenia czy rozdwojenie jaźni (i wiele innych). Pamiętajcie, że nie są one tylko ładnym dodatkiem ubarwiającym postać, a sporym obciążeniem i MG może wykorzystać je przeciwko Wam na fabule. Radzimy więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujecie się na takie posunięcie.

    Pilnie poszukujemy Moderatorów i Mistrzów Gry. Jeżeli ktoś rozważa zgłoszenie się, niech czym prędzej napisze w odpowiednim temacie (linki podane w polu Warte uwagi).

    ***

    Drodzy użytkownicy z multikontami!
    Administracja prosi, by wszystkie postaci odwiedzać systematycznie. Jeżeli nie jest się w stanie pisać wszystkimi na fabule, to chociaż raz na parę dni posta w Hyde Park
    .
    Marionetki – otwarte
    Kapelusznicy – otwarte
    Cienie – otwarte
    Upiorna Arystokracja – otwarte
    Lunatycy – otwarte
    Ludzie – otwarte
    Opętańcy – otwarte
    Marionetkarze – otwarte
    Dachowcy – otwarte
    Cyrkowcy – otwarte
    Baśniopisarze – otwarte
    Szklani Ludzie – otwarte
    Strachy – otwarte
    Senne Zjawy – otwarte
    Postaci Specjalne – otwarte

    Ponieważ cierpimy na deficyt Ludzi, każda postać tej rasy otrzyma na start magiczny przedmiot. Jaki to będzie upominek, zależy od jakości Karty Postaci.



    » Mroczne Zaułki » Rdzawa Kamienica » Lokum Gawaina
    Poprzedni temat :: Następny temat
    Autor Wiadomość
     



    Dręczyciel

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Członek
    Godność: Gawain Keer
    Wiek: Wygląda na około 30 lat.
    Rasa: Cień
    Lubi: Śliwkową nalewkę, fiolet
    Nie lubi: Gotować, ślimaków, niespodzianek
    Wzrost / waga: 183 cm / 76 kg
    Aktualny ubiór: Czarna koszula, czarne spodnie, czarne sztyblety, połówka Blaszki + medalion z puklem włosów Yako (w kieszeni): https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg//
    Znaki szczególne: Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki
    Zawód: Najemnik do prac wszelakich, zielarz
    Pod ręką: klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze
    Broń: Sztylet, kusza
    Bestia: Furor (Furbo), Kapeluterek
    Nagrody: Blaszka Zmartwienia
    Stan zdrowia: Zszargane nerwy
    SPECJALNE: Administrator Pomocniczy, Moderator
    Dołączyła: 09 Paź 2016
    Posty: 588
    Wysłany: 26 Listopad 2016, 16:40   Lokum Gawaina

    PRZED REMONTEM


    Podpiwniczenie zawsze sprawiało wrażenia zachęcająco przytulnego. Sklepienie było łukowate jak w większości tego typu pomieszczeń. Drewniana podłoga o ciemnym i ciepłym odcieniu została zabezpieczona specjalnym lakierem, co zapewniało jej zarówno ognioodporność, jak i połysk . Ścian nikomu nie chciało się tynkować, więc nadal odznaczały się surowością naturalnego kamienia. Jedynie sufit i ściana kolejnego pokoju wyróżniały się przybrudzonym beżem. Na wyposażenie głównego pomieszczenia składały się duża szafa na ubrania, regały wypełnione słoikami i puzderkami na składniki i zioła, solidny stół i fotel, duży puchaty ozdobny dywan oraz blat ze zlewem i palnikiem, przy którym Gawain zwykle przygotowywał leki. Kaflowy piec znajdował się w zasadzie w ścianie pomiędzy pokojami tak, by ogrzewał oba pomieszczenia. W sypialni prócz łóżka i drzwi prowadzących do łazienki, znajdowało się również solidne biurko i mała biblioteczka. To tam Keer konserwował swoją broń, prowadził księgi oraz przechowywał dokumenty i mapy.

    Niestety meble, podłogi oraz inne drewniane elementy konstrukcyjne spłonęły w niebieskim ogniu. To, co udało się odratować z popiołów zostało przeniesione do łazienki, która jakimś cudem została nietknięta przez choćby pojedynczą iskrę.

    PO REMONCIE


    Pierwsze pomieszczenie przedzielono na jedno większe i drugie mniejsze. Surowy beton pokryto pięknym orzechem, lecz ściany pozostawiono wykończone w surowym kamieniu. Stalowe blaty, zlew i kuchenka z wyciągiem, które składały się na pracownię, zostały na swoim miejscu. Dodano tylko białe kafelki oraz oddzielono ją od kącika biurowego ścianą działową z dużym oknem, zakończoną drewnianym filarem. Pojawiła się też wnęka na szafę, biurko i trzy rzędy półeczek nad nim. Naprzeciwko kącika i pracowni stoją trzy, prawie sięgające sufitu regały z ciemnego drewna.
    Drugie pomieszczenie to mały pokoik dzienny lub wieczorny, jak kto woli. Zaraz po prawej jest wnęka, która może służyć jako półka lub szeroka ława. Wyłożona poduszkami stanowi idealne miejsce do grzania się przy piecu. Jest też parę szafeczek, mały barek oraz stół jadalny i dwa krzesła. Całość utrzymana jest w eleganckich i delikatnych brązach drewna. Kafle pieca wymieniono, ale jego połowa nadal wychodzi na sypialnię, do której wchodzi się przechodząc przez duży łuk.
    Sypialnia wita domowników brązem mebli, beżem tapety oraz czerwienią obić, pościeli i dywaniku. Podobnie jak wcześniej, łóżko wypełnia przestrzeń między ścianą łazienki a piecem, zaś po jego lewej są drzwi oraz szafy na ubrania. W kątku, przy przejściu, stoi pojedynczy skórzany fotel.
    Łazienka pozostała bez zmian.

    Plan mieszkania Pracownia Pracownia 2 Jadalnia Sypialnia Sypialnia 2 Łazienka
    _________________

     



    Dręczyciel

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Członek
    Godność: Gawain Keer
    Wiek: Wygląda na około 30 lat.
    Rasa: Cień
    Lubi: Śliwkową nalewkę, fiolet
    Nie lubi: Gotować, ślimaków, niespodzianek
    Wzrost / waga: 183 cm / 76 kg
    Aktualny ubiór: Czarna koszula, czarne spodnie, czarne sztyblety, połówka Blaszki + medalion z puklem włosów Yako (w kieszeni): https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg//
    Znaki szczególne: Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki
    Zawód: Najemnik do prac wszelakich, zielarz
    Pod ręką: klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze
    Broń: Sztylet, kusza
    Bestia: Furor (Furbo), Kapeluterek
    Nagrody: Blaszka Zmartwienia
    Stan zdrowia: Zszargane nerwy
    SPECJALNE: Administrator Pomocniczy, Moderator
    Dołączyła: 09 Paź 2016
    Posty: 588
    Wysłany: 17 Grudzień 2016, 16:29   

    Przebicie się przez Krainę Snów zajęło mu trochę czasu. Największą trudność nastręczali sami Śniący. Tutaj w Mrocznych Zaułkach było ich jak na lekarstwo. Znalezienie choć paru osób w pobliżu jego mieszkania, wymagało niemałej gimnastyki. Wyszło mu to średnio. Cóż, trudno, będzie musiał się przespacerować.
    Gawain nie był w tej części Krainy Luster tak dawno, że już prawie zapomniał, gdzie dokładnie znajdowała się kamienica, w której mieszkał. Podczas jego nieobecności okolica trochę się zmieniła. Jeden sklep zastąpił inny, tam wycięto drzewo, tu zmieniono płot. Jednak ku jego uciesze atmosfera Mrocznych Zaułków nie uległa zmianie. Ulice dalej pokryte były purpurą mgieł, a światło słoneczne ledwo przebijało się przez plątaninę gałęzi i konarów.
    W końcu znalazł właściwy budynek i wszedł do środka.
    Gdy jednak po tak długim czasie Cień otworzył drzwi swojego lokum, widok okazał się być zgoła przeciwny. Kurz i stare pajęczyny pokrywały każde prześcieradło przykrywające jego dobytek. Zdjął je ostrożnie, tak by drobinki nie osiadły również na nim, po czym otworzył okienka, by wpuścić nieco świeżego powietrza. W szafce pod zlewem znalazł wiadro, jakieś stare szmaty i parę kostek mydła. Jednak zanim zabrał się za szorowanie podłogi i ścieranie kurzu, zapalił jeszcze świece na żyrandolu i parę lamp oliwnych. Broń, płaszcz i sweter odłożył na bok. Tylko by mu przeszkadzały i niepotrzebnie się brudziły. Westchnął przeciągle, po czym zabrał się do pracy.

    * * *

    Jakoś to wyglądało. Nadal nie było idealnie, ale Cień zasypiał już nad wiadrem. Parkiet lśnił, szafki i blaty również. Po pajęczynach nie było śladu. Powinien umyć jeszcze okna, wytrzepać dywan i uprać te prześcieradła. Lub je wyrzucić, bo całkowicie zalazły kurzem. Zostawił sprzątanie i udał się do łazienki, by wziąć szybką kąpiel. Potem pozostało już tylko położyć się do łóżka i zasnąć.

    * * *


    Gawain w końcu rozkleił swoje powieki i usiadł na łóżku, ale nie miał pojęcia, która jest godzina. Świat za oknem zawsze wyglądał prawie tak samo każdego dnia. Zwykle była tam purpurowa mgła, trochę mieszkańców spieszących tu i tam oraz wysokie drzewa i budynki.Cień wstał i smętnie poczłapał do łazienki by się umyć i ogolić.
    Gdy wczoraj sprzątał widział w jakim stanie są jego zapasy ziół i medykamentów. Znaczy w jakim byłyby, gdyby w ogóle istniały. Musiał koniecznie wybrać się na dłuższą przechadzkę i czegoś nazbierać. Jego praca nie należała do bezpiecznych, a on nie był w posiadaniu nawet najmniejszego puzderka maści na rany.
    Bez dłuższego ociągania się ubrał swoje zwyczajowe ciuchy i zaczął pakować do torby potrzebne mu na dzisiaj rzeczy. Wziął sierp, sznurki do przewiązywania pęczków i papier do ich rozdzielania. Do torby dołączyły również sztylet i kusza. Tak przygotowany opuścił swoje mieszkanie i ruszył przed siebie.

    z/t
    _________________

     



    Dręczyciel

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Członek
    Godność: Gawain Keer
    Wiek: Wygląda na około 30 lat.
    Rasa: Cień
    Lubi: Śliwkową nalewkę, fiolet
    Nie lubi: Gotować, ślimaków, niespodzianek
    Wzrost / waga: 183 cm / 76 kg
    Aktualny ubiór: Czarna koszula, czarne spodnie, czarne sztyblety, połówka Blaszki + medalion z puklem włosów Yako (w kieszeni): https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg//
    Znaki szczególne: Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki
    Zawód: Najemnik do prac wszelakich, zielarz
    Pod ręką: klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze
    Broń: Sztylet, kusza
    Bestia: Furor (Furbo), Kapeluterek
    Nagrody: Blaszka Zmartwienia
    Stan zdrowia: Zszargane nerwy
    SPECJALNE: Administrator Pomocniczy, Moderator
    Dołączyła: 09 Paź 2016
    Posty: 588
    Wysłany: 21 Grudzień 2016, 00:15   

    Po tak długim marszu z ciężką kuszą na plecach, torbą obijającą się o udo przez ileś kilometrów i śpiącą lisicą w ramionach, chciał już tylko wejść do środka. Jakoś zdołał otworzyć te przeklęte drzwi jednocześnie trzymając Luci na zmęczonych rękach. Potrzebował wygodnego i stabilnego podłoża. Wybór padł na stół. Był na idealnej wysokości do pracy, a światła też powinien mieć pod dostatkiem. Delikatnie ją na nim ułożył, przesuwając niepotrzebne szpargały na jego skraj, niektóre zrzucając na podłogę. Wyciągnął spod niej płaszcz i odrzucił go na fotel nieopodal. Dopiero teraz mógł zdjąć z siebie kuszę i całą resztę zawadzających mu rzeczy.
    - Pobudka droga panno.- potrząsnął Luci delikatnie i przytknął dłoń do jej czoła. Nie była rozpalona ani przesadnie chłodna. Zanim wszystko przygotuje, powinna się spokojnie wybudzić. Sam podwinął rękawy swetra i zaczął od rozpalenia w piecu. W końcu jego towarzyszka nie może się trząść, gdy będzie zszywał jej ranę. Wstawił wodę do gotowania i zajął się innymi rzeczami. Zapalił wszystkie świece i lampy jakie posiadał, ale zrobił to tylko dla komfortu pacjentki. Widział dobrze nawet w półmroku, więc sam nie potrzebował ich zbyt dużo. Gdzieś też powinien być słoik spirytusu, gaza, bandaże, igła i cała reszta jego oprzyrządowania. Ale to za chwilę, najpierw musiał porządnie wyszorować ręce.
    Jeszcze przez kilka minut krzątał się po pomieszczeniu szukając rzeczy i czekając aż woda się zagotuje. Gdy już wrzała, część odlał do miski, by było czym obmyć ranę. W pozostałej w garnku wygotował wszystkie potrzebne utensylia. Wtenczas wybrał potrzebne zioła i zalał je wrzątkiem. Gdy napar przestygnie, użyje go jako okładu.
    Podszedł do stołu trzymając tępo zakończone nożyce, szklankę wody i coś jeszcze. - Niestety musimy pozbyć się tej nogawki. Lepiej przerób te spodnie na szorty. Ale najpierw weź to. - podał jej dwie tabletki i wodę. - Są przeciwbólowe, ale nie mam pojęcia jak mocno będą na ciebie działać. Jeśli za kilkanaście minut nie poczujesz różnicy, weź drugą.
    Zaczął ciąć od samej kostki aż rozcięcie nie sięgało powyżej rany. Potem spokojnie mógł zabrać się za obmywanie ran nawilżonym i namydlonym kawałkiem materiału. Zaczął od czoła. Delikatnie złapał ją za podbródek i obrócił głowę lekko w bok. Mydliny w oczach raczej by jej nie pomogły. Ostrożnie wymywał kolejne warstwy zaschniętej krwi i pyłu. Teraz miał okazję uważnie i bezkarnie przyjrzeć się rysom jej twarzy. Była w jego typie. Piękna, ale nie zanadto prowokująca. Za to pokazała, że ma charakterek, a do takich zawsze ciągnęło Gawaina. Osoby jej pokroju ciekawiły go i nieustannie zaskakiwały. Mógł sobie wmawiać, że nie lubi niespodzianek, ale jeśli wszystkie przyjmowałyby postać kuszących pań, pewnie w trymiga zmieniłby zdanie. Potem w identyczny sposób zajął się udem na jej zgrabnej nóżce.
    Kolejnym krokiem było dokładne obejrzenie ran. Ta na czole nie była groźna, ale również wymagała szycia. Udo nie prezentowało się najgorzej, choć żeby je obejrzeć musiał parę razy docisnąć gazę do rozcięcia, gdyż znów trochę krwawiło. Zranienie nie było zanieczyszczone, a co najważniejsze było równe. Będzie goiło się szybko. Przetarł wszystko jodyną i wziął igłę, mając nadzieję, że ból nie będzie dla Luci zbyt wielki.
    _________________





    Wysłannik Inari

    Wiek: Wyglada na ok 25
    Rasa: Lisi demon
    Lubi: Miłe towarzystwo
    Wzrost / waga: 190/85 // 175/60
    Aktualny ubiór: Czarne buty sportowe, ciemnie, potargane jeansy, biały T-shirt, czarna, skórzana kurtka. Na szyi medalion w kształcie kompasu, zawierający pukiel rudych włosów.
    Znaki szczególne: Oczy zmieniające kolor w zależności od głodu właściciela (błękit-fiolet-szkarłat)
    Zawód: Aktor/Aktorka
    Pod ręką: Klucz od domu, pieniądze, broń
    Broń: Naginata
    Bestia: Schnee [Yuuki], Kapeluterek
    Nagrody: Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Pocięty przez wybuchającego gluta.
    Dołączył: 19 Lis 2016
    Posty: 721
    Wysłany: 21 Grudzień 2016, 12:48   

    Luci obudziła się i powoli usiadła. Zawroty głowy już prawie minęły. Przetarła lekko oczy i rozejrzała się po lokum swojego wybawcy. Widziała jak Cień krząta się po mieszkaniu, rozpala świece i przygotowuje narzędzia. Nie odzywała się jednak, widząc jaki jest skupiony. Nie chciała mu przeszkadzać.
    Gdy do niej podszedł z lekami, wodą i nożyczkami uśmiechnęła się lekko - tnij ile trzeba, chyba nie umrę od tego, że stracę jedne spodnie, a poza tym taką cenę za swoją głupotę mogę zapłacić - przyjęła leki. Zamyśliła się na chwilę po czym połknęła od razu dwie tabletki i popiła je wodą. Nim jednak Cień zdążył zapytać powiedziała - leki mają dla mnie bardzo słabe działanie, więc aby coś zaczęło działać muszę brać duże dawki - wyjaśniła i wzruszyła ramionami. Wiedziała, że nawet jakby wzięła z osiem tych tabletek to najprawdopodobniej nic by to nie dało. Nie musiała tego jednak mówić Gawainowi, nie chciała go martwić.
    Spokojnie przyglądała się jak sprawnie rozcina jej nogawkę. Nie czuła żalu, w końcu to tylko spodnie, a za głupotę trzeba płacić. Zniszczone spodnie były bardzo niską ceną.
    Dała oczyścić sobie rany, nie krzywiła się przy tym zbytnio. Osiemset lat życia, podwyższyło jej wytrzymałość na ból. Nadal go odczuwała jednak mogła znieść troszkę więcej niż większość istot. Syknęła dopiero gry Cień przetarł ranę na udzie jodyną. Położyła się znów na stole i zakryła oczy ręką.
    Oddychała głęboko, nie odzywała się jednak, dając mężczyźnie pracować. Rękę zdjęła z oczu dopiero gdy Gawain zaczął zszywać jej ranę na czole. Spojrzała wtedy na niego swoimi fioletowo-niebieskimi oczami. Mógł w nich zobaczyć zaufanie i wdzięczność za pomoc. Spokojnie pozwalała mu na wszelakie czynności, nie broniąc się ani nie uciekając. Niech robi co ma zrobić.
    _________________

    Lusian - #744AE8
    Luci - #AA2BB5

    Yako theme <3
     



    Dręczyciel

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Członek
    Godność: Gawain Keer
    Wiek: Wygląda na około 30 lat.
    Rasa: Cień
    Lubi: Śliwkową nalewkę, fiolet
    Nie lubi: Gotować, ślimaków, niespodzianek
    Wzrost / waga: 183 cm / 76 kg
    Aktualny ubiór: Czarna koszula, czarne spodnie, czarne sztyblety, połówka Blaszki + medalion z puklem włosów Yako (w kieszeni): https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg//
    Znaki szczególne: Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki
    Zawód: Najemnik do prac wszelakich, zielarz
    Pod ręką: klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze
    Broń: Sztylet, kusza
    Bestia: Furor (Furbo), Kapeluterek
    Nagrody: Blaszka Zmartwienia
    Stan zdrowia: Zszargane nerwy
    SPECJALNE: Administrator Pomocniczy, Moderator
    Dołączyła: 09 Paź 2016
    Posty: 588
    Wysłany: 21 Grudzień 2016, 21:25   

    Widział jak lisica walczy ze sobą. Zbladła nieco, choć Gawain dziwił się, że to w ogóle jest możliwe, gdyż jej skóra normalnie była prawie porcelanowa i nieskazitelna. Mimo wszystko nie dało się nie zauważyć, jak napina wszystkie mięśnie i zaciska zęby, gdy zszywał jej udo. Wszystkie zabiegi znosiła bez nawet jednego zająknięcia czy słowa skargi. Doprawdy dzielna z niej była pacjentka. Aż ciężko uwierzyć, że leki na nią nie działają. Gdzieś kiedyś słyszał, że kobiety mają większy próg bólu niż mężczyźni, co było dla niego zupełnie logiczne. Koniec końców, natura nie obchodziła się z nimi łaskawie.
    Równy szew na udzie spinał rozcięty mięsień porządnie, ale niezbyt ciasno. Rana była głęboka, a odcięcie dopływu tlenu do niższych warstw byłoby fatalne w skutkach. Namoczył gazę w ziołowym naparze i przybandażował ją do uda Luci.
    - Dzięki ziołom rana nie powinna puchnąć ani ropieć, ale zobaczymy czy działa to na ciebie w praktyce dopiero za kilka godzin. - wyjaśnił pokrótce. Jeszcze tylko ponownie wyparzył igłę i zabrał się za dalsze szycie. Czuł na sobie spojrzenie kobiety. Nie było w nim strachu, jedynie zaufanie, spokój oraz zmęczenie. Musiała padać na twarz. Najpierw naskakała się i nabiegała, zaraz potem została poważnie raniona, a teraz jeszcze znosiła tyle bólu. Zaczął bandażować jej głowę.
    - Szwy na czole zdejmiemy za parę dni, żebyś nie miała blizny, ale noga może potrzebować paru tygodni. Już, proszę! - zakończył robienie z niej częściowej mumii. - Ugotowałbym ci coś, gdybym tylko był w posiadaniu czegokolwiek, ale wiesz, Cienie nie muszą jeść niczego materialnego. A poza tym... jestem okropnym kucharzem. Za to mam trochę jakichś owocowych powideł, miód i nalewkę śliwkową. W zasadzie mam same rzeczy o długiej przydatności do spożycia. Choć alkohol nie pomaga zbytnio w gojeniu. Niczego innego nie mogę ci w tej chwili zaproponować, prócz kandyzowanych łodyg różnych roślin. - wzruszył ramionami. - Jutro z samego rana pójdę kupić coś więcej. Co do ubrań to możesz zawłaszczyć jakieś moje, jeśli chcesz. - wskazał palcem za siebie, na szafę, po czym padł na fotel obok stołu.
    Był nieco znużony. Zarówno psychicznie jak i fizycznie. Wydawało mu się, że ten dzień ciągnął się w nieskończoność. Może było to wywołane powoli narastającym i dającym się we znaki głodem, a może ilością wydarzeń w ostatnim czasie.
    _________________





    Wysłannik Inari

    Wiek: Wyglada na ok 25
    Rasa: Lisi demon
    Lubi: Miłe towarzystwo
    Wzrost / waga: 190/85 // 175/60
    Aktualny ubiór: Czarne buty sportowe, ciemnie, potargane jeansy, biały T-shirt, czarna, skórzana kurtka. Na szyi medalion w kształcie kompasu, zawierający pukiel rudych włosów.
    Znaki szczególne: Oczy zmieniające kolor w zależności od głodu właściciela (błękit-fiolet-szkarłat)
    Zawód: Aktor/Aktorka
    Pod ręką: Klucz od domu, pieniądze, broń
    Broń: Naginata
    Bestia: Schnee [Yuuki], Kapeluterek
    Nagrody: Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Pocięty przez wybuchającego gluta.
    Dołączył: 19 Lis 2016
    Posty: 721
    Wysłany: 21 Grudzień 2016, 23:00   

    Demonica dzielnie wytrzymywała zabiegi. Mimo iż zbladła, a na jej czole pojawiły się kropelki potu. Nie odezwała się nawet na temat bólu. Oddychała głęboko. Odetchnęła z ulgą, gdy Cień skończył szycie jej nogi. Przytaknęła głową, słysząc, że zioła w opatrunku powinny jej pomóc w gojeniu się rany. Sama nie wiedziała czy to na nią zadziała. Jednak nigdy nie miała problemów z jakimiś zakażeniami więc nie martwiła się, że coś będzie nie tak. Gdyby demona dało się tak łatwo pozbyć, że tylko zrani się go brudnym narzędziem, a ten dostanie zakażenia i umrze w męczarniach to już dawno nie byłoby jej na tym świecie, albo chodziłaby jako jakiś półduch bez emocji.
    Pozwoliła sobie zaszyć jeszcze ranę na głowie. Ten zabieg nie był już aż tak bolesny, pewnie dlatego, że nie była ona aż tak głęboka jak rana, którą miała na udzie. Słuchała uważnie mężczyzny - to mam rozumieć, że nie dość, że nie zostawiłeś mnie na tej polanie, wziąłeś mnie do siebie i zająłeś ranami to zapewnisz mi schronienie póki nie wydobrzeję? - spojrzała na niego. Mógł zauważyć, że jej oczy znów się zmieniły. Tym razem nie przeważał błękit, a czerwień. Jednak nadal były one fioletowe. Dużo energii poszło na to by wytrzymała ból. Dość dawno też nie jadła porządnie, jak już to podjadała tylko. Robiła się coraz bardziej głodna, miała więc nadzieję, że teraz Cień jej nie wyśle gdzieś do domu. W szczególności, że chyba daleko by nie zaszła, nie z tą nogą.
    Gdy skończył bandażować jej głowę, uśmiechnęła się - a dostanę naklejkę "dzielny pacjent"? - zaśmiała się lekko. Nie podnosiła się, musiała uspokoić oddech. Leżała więc patrząc się w sufit i słuchając mężczyzny. Skierowała na niego swój wzrok. Jedzenie...tak...potrzebowała go, ale nie w rozumieniu takim o jakim mówił Gaw. Powoli usiadła na stole i zwiesiła z niego nogi. - szczerze to nie jestem szczególnie głodna - uśmiechnęła się do Cienia - ale może się napijemy w ramach świętowania udanego zabiegu i może na początek dobrej znajomości? - zapytała nieśmiało. Na razie nie miała zamiaru podkradać mężczyźnie ubrań ale chyba będzie musiała, nie miała nic innego ze sobą. Machała leniwie puchatym, czarnym ogonem, powoli zbierała się, żeby zejść ze stołu. Widziała, że Gaw też chyba jest już wszystkim zmęczony. Kto wie, może w tematyce głodu pomogą sobie nawzajem?
    _________________

    Lusian - #744AE8
    Luci - #AA2BB5

    Yako theme <3
     



    Dręczyciel

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Członek
    Godność: Gawain Keer
    Wiek: Wygląda na około 30 lat.
    Rasa: Cień
    Lubi: Śliwkową nalewkę, fiolet
    Nie lubi: Gotować, ślimaków, niespodzianek
    Wzrost / waga: 183 cm / 76 kg
    Aktualny ubiór: Czarna koszula, czarne spodnie, czarne sztyblety, połówka Blaszki + medalion z puklem włosów Yako (w kieszeni): https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg//
    Znaki szczególne: Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki
    Zawód: Najemnik do prac wszelakich, zielarz
    Pod ręką: klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze
    Broń: Sztylet, kusza
    Bestia: Furor (Furbo), Kapeluterek
    Nagrody: Blaszka Zmartwienia
    Stan zdrowia: Zszargane nerwy
    SPECJALNE: Administrator Pomocniczy, Moderator
    Dołączyła: 09 Paź 2016
    Posty: 588
    Wysłany: 22 Grudzień 2016, 01:01   

    Słyszał wszystkie jej pytania głośno i wyraźnie, ale póki co puszczał je mimo uszu. Potrzebował choćby tych pięciu minut nicnierobienia. Leniwie obrócił głowę w jej stronę i uchylił powieki.
    - A wolałabyś bym cię tam zostawił? - zapytał chłodno i powoli wstał. Stał nad nią przez chwilę w zupełnej ciszy, po czym złapał jej ucho pomiędzy opuszki palców. To że będzie miała coś przeciwko, było wątpliwe. W końcu zaufała mu na tyle, że dała się zanieść do domu zupełnie obcego jej faceta, który w dodatku sam ją postrzelił. Miętosił jej futrzastą małżowinę z roztargnieniem, nie będąc pewnym czy czuł się urażony, czy po prostu miał już dziś dość. - Nie jestem bezduszny. Możesz u mnie zostać, póki nie poczujesz się lepiej i nie zaczniesz chodzić o własnych siłach. - opuścił rękę. Jej oczy znów zmieniły kolor, a Gawain nabierał coraz większych podejrzeń, że nie był to jedynie element "urody" lisicy. Uwaga o naklejce wyrwała go z zamyślenia.
    - Też spędziłaś trochę czasu w Świecie Ludzi?- spytał niezbyt dyskretnie, jednocześnie zdając sobie sprawę, że jego słownictwo prawdopodobnie różniło się od tego charakterystycznego dla mieszkańców Krainy Luster. Zabawiłem w Anglii zdecydowanie zbyt długo - skarcił się w myślach. Musiał nad tym trochę potem popracować. Wolał się niczym nie wyróżniać, nawet jeśli kontakty z ludźmi nie należały już do rzadkości. Poczuł ukłucie niepokoju. Co prawda, szczerze wątpił w to, że ich spotkanie było ustawione i istniały na to o wiele lepsze sposoby niż prowokowanie go do polowania, ale wrogów raczej mu nie ubywało. Chyba powoli popadał w paranoję i faktycznie potrzebował dziś drinka. Luci też nie powinno zaszkodzić. - Zresztą zaraz mi opowiesz to i owo. Najpierw znajdę butelkę i szkło. - uśmiechnął się przyjaźnie i znów zaczął grzebać po szafkach. Nie była głodna? Po całym dniu brykania i przygód? Apetyt miała z pewnością, ale na co? Tego Keer nie był do końca pewien.
    Wrócił do niej z butelką bursztynowego płynu i dwoma kieliszkami. Wgramolił się na stół zaraz obok niej i wciągnął ją na stół obejmując ją w pasie. - Zostajesz tutaj. Chyba, że chcesz bym cię gdzieś zaniósł. - odkorkował flaszkę zębami. Nalał im obojgu i wręczył jej naczynie. - A więc za twoje zdrowie i naszą znajomość! - uniósł swój kieliszek i stuknął się z nią, po czym upił mały łyk.
    _________________





    Wysłannik Inari

    Wiek: Wyglada na ok 25
    Rasa: Lisi demon
    Lubi: Miłe towarzystwo
    Wzrost / waga: 190/85 // 175/60
    Aktualny ubiór: Czarne buty sportowe, ciemnie, potargane jeansy, biały T-shirt, czarna, skórzana kurtka. Na szyi medalion w kształcie kompasu, zawierający pukiel rudych włosów.
    Znaki szczególne: Oczy zmieniające kolor w zależności od głodu właściciela (błękit-fiolet-szkarłat)
    Zawód: Aktor/Aktorka
    Pod ręką: Klucz od domu, pieniądze, broń
    Broń: Naginata
    Bestia: Schnee [Yuuki], Kapeluterek
    Nagrody: Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Pocięty przez wybuchającego gluta.
    Dołączył: 19 Lis 2016
    Posty: 721
    Wysłany: 22 Grudzień 2016, 12:49   

    Opuściła niepewnie uszka i wzrok, słysząc chłodny to mężczyzny - nie chciałabym, przepraszam. - spojrzała na niego niepewnie, gdy do niej podszedł i patrzał na nią w ciszy. Zamrugała zdziwiona, czując jak miętosi jej ucho. Przymknęła oczy. Było to przyjemne, a do tego nie mogła nie skorzystać z okazji. Gdy otworzyła oczy, ich tęczówki na powrót miały kolor czysto fioletowy.
    Uśmiechnęła się miło do Cienia - dziękuję Ci. Nigdy nie pomyślałam nawet, że możesz być bezduszny - poruszyła lekko ogonem i pogładziła go lekko po policzku. Chciała mu pokazać, że nigdy nie myślała o nim źle. Tym razem jednak nie kradła mu energii, może potem nadarzy się lepsza okazja.
    Spojrzała na niego zaskoczona, gdy zapytał ją o Świat Ludzi. Już miała odpowiedzieć gdy ten powiedział, że najpierw pójdzie po szkło i butelkę. Czekała cierpliwie, rozglądając się znów po pomieszczeniu.
    Zaśmiała się lekko, gdy wciągnął ją znów na stół. W sumie nie chciała nigdzie mu uciekać, ale skoro ma zostać to zostanie na stole - dobrze panie doktorze - puściła mu oczko i przyjęła trunek. - za naszą znajomość - uśmiechnęła się i skosztowała napoju - mmm skąd wziąłeś taką pyszną nalewkę? - zapytała delektując się nią. Uśmiechnęła się do Gawa ciesząc się ciepłem w gardle i niezwykłym smakiem. W końcu jednak postanowiła odpowiedzieć na jego pytanie - pytałeś czy spędziłam trochę czasu w Świecie Ludzi - zaczęła - można powiedzieć, że spędziłam tam większość swojego życia, tam pow....tam się narodziłam - poprawiła się - mieszkałam tam dość długo i podróżowałam po świecie. - zamyśliła się - jednak nie pochodzę z Anglii, tylko z Japonii - uśmiechnęła się do Cienia obserwując jego reakcje - po jakimś czasie usłyszałam plotki o jakiejś magicznej Krainie i zaczęłam szukać informacji, aż tu trafiłam, trochę przypadkiem. - upiła troszkę nalewki - potem rozpętała się wojna, więc zaczęłam zwiedzać Krainę Luster. Teraz co jakiś czas odwiedzam Świat Ludzi, ale głównie zamieszkuję tutaj - zakończyła i poruszyła lekko uszkami.
    - Domyślam się, że Ty też tam czasem zaglądasz, skoro zadałeś takie pytanie? - uśmiechnęła się miło - jeśli nie chcesz to nie musisz odpowiadać, jednak skoro troszkę tu pomieszkam to miło byłoby się troszkę lepiej poznać. - dodała nieśmiało.
    Nie chciała wyciągać z niego zbyt wielu informacji, jednak miło by było, żeby też coś o sobie powiedział. Jak na razie wiedziała tylko jak ma na imię, a chętnie dowiedziałaby się czegoś więcej, w szczególności, że najpewniej spędzą ze sobą trochę czasu.
    _________________

    Lusian - #744AE8
    Luci - #AA2BB5

    Yako theme <3
     



    Dręczyciel

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Członek
    Godność: Gawain Keer
    Wiek: Wygląda na około 30 lat.
    Rasa: Cień
    Lubi: Śliwkową nalewkę, fiolet
    Nie lubi: Gotować, ślimaków, niespodzianek
    Wzrost / waga: 183 cm / 76 kg
    Aktualny ubiór: Czarna koszula, czarne spodnie, czarne sztyblety, połówka Blaszki + medalion z puklem włosów Yako (w kieszeni): https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg//
    Znaki szczególne: Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki
    Zawód: Najemnik do prac wszelakich, zielarz
    Pod ręką: klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze
    Broń: Sztylet, kusza
    Bestia: Furor (Furbo), Kapeluterek
    Nagrody: Blaszka Zmartwienia
    Stan zdrowia: Zszargane nerwy
    SPECJALNE: Administrator Pomocniczy, Moderator
    Dołączyła: 09 Paź 2016
    Posty: 588
    Wysłany: 22 Grudzień 2016, 22:20   

    Jej oczy zmieniały barwę z zaskakującą częstotliwością i chyba było to związane z jej samopoczuciem. Cień pewnie dalej analizowałby Luci, gdyby nie to, że odwzajemniła jego dotyk. Jej miękkie i wypielęgnowane dłonie znacznie różniły się od jego własnych, teraz szorstkich i zmęczonych.
    Słysząc jak nazywa go doktorem, uśmiechnął się szelmowsko i poczuł jak na moment ubywa mu lat. Pytanie o nalewkę miło połechtało jego ego.
    - Jedna z niewielu rzeczy, którą potrafię zrobić i nie smakuje jak niezidentyfikowana breja. Cieszę się, że ci smakuje. - odpowiedział ze szczerym uśmiechem na ustach. Cieszył się jak dziecko, sam nie wiedział dlaczego. Dawno nie zaznał takiej odmiany. Z zaciekawieniem wysłuchał również krótkiej relacji lisicy z pobytu w Świecie Ludzi. Coś tam się nawet zająknęła, ale Gawain zrzucił winę na zmęczenie. - Serio narodziłaś się po tamtej stronie z mocami i w ogóle? Łał... - skwitował z niedowierzaniem. Interesowało go, ile osób podobnych Luci może przebywać na Ziemi, ale pewnie się z tym ukrywała i raczej nie miała okazji nikogo poznać. Za to przypomniał sobie coś o jej tatuażu. Widział kiedyś jakiś dokument z motywem wieloogoniastego lisa skacząc po kanałach. Coś o folklorze Japonii. Gdy usłyszał jej pytanie uśmiechnął się gorzko i spojrzał w swój kieliszek. - Spędziłem tam pół swojego dotychczasowego życia. Poniosło mnie w tamte strony po wojnie w Krainie. Nie miałem do czego ani do kogo wracać. Nim się obejrzałem utonąłem w prostych wygodach i nowościach. Zarabiałem na czym się dało i nie były to chlubne zajęcia. Zwłaszcza, że brak cienia to nie jest coś co można wytłumaczyć ot tak i pracować w jakiejś małej firmie. Szmuglowałem to i owo, czasem ktoś zalegał z długiem. Nie pytałem, oni nie pytali o mnie. To trochę ironiczne, ale sam stałem się własnym cieniem.- wychylił kieliszek do dna i dolał im obojgu. - Pewnie zapytasz czemu wróciłem. Miałem dość, gdy uderzył mnie fakt, że tam też nikt na mnie nie czeka. Ech! I nikt nie zaakceptuje. - wzruszył ramionami. Spływało to po nim jak po kaczce. Wszystkie te słowa należały do przeszłości i na zawsze pozostaną w jej zaciśniętej pięści. Nie miał zbytnio czego żałować. Świata nie zmieni, więc płynął z prądem, starając się trzymać brodę nad taflą wody. Nic dodać, nic ująć.
    Kątem oka obserwował Luci. Była zadziornie urocza... albo na odwrót, uroczo zadziorna. Jego pomysł mógł nie wypalić, ale nie wyglądała na cnotkę. Do tego przelotnie gładziła go tu i tam i nawet nazwała przystojnym. Jeśli istniały jakieś sygnały, które kobiety ponoć wysyłają, to te były flarą na nocnym niebie. Keer zwrócił twarz w jej stronę i znalazł się blisko jej własnej.
    - Znasz grę "prawda czy wyzwanie"? - szepnął jej do ucha uśmiechając się lekko.
    _________________





    Wysłannik Inari

    Wiek: Wyglada na ok 25
    Rasa: Lisi demon
    Lubi: Miłe towarzystwo
    Wzrost / waga: 190/85 // 175/60
    Aktualny ubiór: Czarne buty sportowe, ciemnie, potargane jeansy, biały T-shirt, czarna, skórzana kurtka. Na szyi medalion w kształcie kompasu, zawierający pukiel rudych włosów.
    Znaki szczególne: Oczy zmieniające kolor w zależności od głodu właściciela (błękit-fiolet-szkarłat)
    Zawód: Aktor/Aktorka
    Pod ręką: Klucz od domu, pieniądze, broń
    Broń: Naginata
    Bestia: Schnee [Yuuki], Kapeluterek
    Nagrody: Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Pocięty przez wybuchającego gluta.
    Dołączył: 19 Lis 2016
    Posty: 721
    Wysłany: 23 Grudzień 2016, 00:14   

    - Jest świetna - uśmiechnęła się do niego -naprawdę masz talent!
    Opowiadała spokojnie, jednak nie dawała mu zbyt wielu informacji na swój temat. Nie zdradziła mu np. swojej rasy. Zgaduj zgadula. Może mu się uda dojść do tego samemu.
    - Może tego po mnie nie widać, ale narodziłam się w czasach, gdy w Świecie Ludzi, takie istoty jak my były czczone, a nie tępione, czy porywane na eksperymenty - powiedziała z lekkim zakłopotaniem nie wiedząc jak Gawain zareaguje na to, że już trochę lat sobie ta lisica liczy. W końcu nie wiedziała ile on sobie liczy.
    Słuchając jednak jego wypowiedzi, uznała, że jest on od niej o wiele wiele młodszy. Ale cóż, w Krainie Luster nie było to tak ważne jak w Świecie Ludzi, gdzie mało kto dożywał setki. Były to wręcz wyjątki.
    Wsłuchiwała się w jego historię i opuszczała coraz niżej swoje czarne uszy. Nie wiedzieć czemu, zrobiło jej się go żal. Mimowolnie objęła go delikatnie, mówiąc - nie martw się, na mnie też nigdy nikt nigdzie nie czekał i pomyśl że w najbliższym czasie ja będę oczekiwać Twoich powrotów - wiedziała dobrze jak to jest być nieakceptowanym przez społeczeństwo, jednak Yako miała tę cechę, że potrafiła przybrać postać, która wyglądała na ludzką i nie zdradzał jej brak cienia.
    Odsunęła się jednak dość szybko, nie chcąc go do siebie zniechęcić czy też by wyrobił sobie o niej jakieś niezbyt przychylne dla sytuacji zdanie. Gdy jednak nachylił się do niej, spojrzała na niego lekko zaskoczona. Nie odsuwała się jednak. Słysząc jego pytanie, uśmiechnęła się zadziornie - oczywiście, że znam - zamachała mocno ogonem, zaciekawione co też takiego chodzi mu po tej rudej głowie - jednak, jako, że Ty tu jesteś gospodarzem, proponuję żebyś zaczął od zadania mi pytania - mrugnęła do niego - jednak proszę, aby w razie wybrania przeze mnie wyzwania, nie kazał mi stepować, czy skakać, bo tego na pewno nie dam rady Ci wykonać - zaśmiała się miło. Jeśli Cień przystał na jej propozycję, lisica spokojnie wybrała "prawdę" i czekała na jego pytanie.
    _________________

    Lusian - #744AE8
    Luci - #AA2BB5

    Yako theme <3
     



    Dręczyciel

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Członek
    Godność: Gawain Keer
    Wiek: Wygląda na około 30 lat.
    Rasa: Cień
    Lubi: Śliwkową nalewkę, fiolet
    Nie lubi: Gotować, ślimaków, niespodzianek
    Wzrost / waga: 183 cm / 76 kg
    Aktualny ubiór: Czarna koszula, czarne spodnie, czarne sztyblety, połówka Blaszki + medalion z puklem włosów Yako (w kieszeni): https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg//
    Znaki szczególne: Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki
    Zawód: Najemnik do prac wszelakich, zielarz
    Pod ręką: klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze
    Broń: Sztylet, kusza
    Bestia: Furor (Furbo), Kapeluterek
    Nagrody: Blaszka Zmartwienia
    Stan zdrowia: Zszargane nerwy
    SPECJALNE: Administrator Pomocniczy, Moderator
    Dołączyła: 09 Paź 2016
    Posty: 588
    Wysłany: 23 Grudzień 2016, 17:48   

    - Dzięki - wybąkał pod nosem. Nie przywykł do pochwał i zawsze uważał je za trochę dziwne. Nigdy nie prowadziły one do dalszego rozwoju, jedynie go hamowały. Cenił za to konstruktywną krytykę, ale o taką było ciężko, zwłaszcza po tylu latach dopieszczania każdego elementu przepisu.
    - To kiedy to było? Byłaś lokalnym bóstwem? - zapytał zbity z tropu. Z pewnością była od niego starsza, ale nie interesowało go o ile. Znacznie bardziej ciekawił go stan wiedzy, światopogląd oraz charakter Luci. Musiała dużo doświadczyć i widzieć przez te wszystkie lata. Jego umysłem przez chwilę zawładnęła wizja młodej zmiennokształtnej. Czy bardzo zmieniła się od swych narodzin? Czy wojny w Świecie Ludzi wywarły na niej duże wrażenie? A co z technologią? Radziła sobie z nią, a może od niej stroniła? Tyle pytań bez odpowiedzi. Przynajmniej na razie. Z tym, że każde z nich byłoby zadane przez kogoś, kto narodził się jako Lustrzak. Luci pewnie miała więcej wspólnych przeżyć z ludźmi. Była ewenementem. Istota magiczna, przez długi czas odizolowana od innych, czczona i nieścigana. W tym momencie pytanie, jakie chciał jej zadać Gawain, ostatecznie się wyklarowało.
    Zaskoczyła go tą dozą czułości. Nie potrzebował pocieszenia. Życie szło naprzód, a on z nim. Jednak obietnica czyjejś obecności, gdy będzie wracał do siebie, była naprawdę miła. Światło w oknach, ciepło bijące od pieca i ktoś komu można opowiedzieć, co działo się w ciągu dnia. Z drugiej strony czuł się odrobinę skrępowany. Czegokolwiek by nie robił, będzie czuł na sobie spojrzenie stale zmieniających się oczu Luci.
    Wypadałoby też znaleźć jej dodatkowe zajęcie. Miał trochę książek, ale czy zainteresują one lisicę, tego nie był pewien. Jeśli umiała grać, zawsze mógł pożyczyć jakiś instrument. Może nawet by się czegoś od niej nauczył? Ewentualnie mogli grać w karty, szachy lub coś innego.
    Zmierzwił jej włosy śmiejąc się cicho. - Uszy do góry! - zakomenderował. - Zwłaszcza, że mam już dla ciebie pytanie. Co do wyzwań... zawsze zostają ci jeszcze ręce, prawda? - uśmiechnął się wrednie, tylko po to by jej dopiec. - Dobra, zadaję. Jaki był twój pierwszy dzień w Krainie Luster? - szybko wyrzucił z siebie słowa, podekscytowany potencjalną odpowiedzią.
    Przy swojej kolejce stawia na "wyzwanie" nadal woląc się wygłupić, niż uchylić rąbka tajemnicy.
    _________________





    Wysłannik Inari

    Wiek: Wyglada na ok 25
    Rasa: Lisi demon
    Lubi: Miłe towarzystwo
    Wzrost / waga: 190/85 // 175/60
    Aktualny ubiór: Czarne buty sportowe, ciemnie, potargane jeansy, biały T-shirt, czarna, skórzana kurtka. Na szyi medalion w kształcie kompasu, zawierający pukiel rudych włosów.
    Znaki szczególne: Oczy zmieniające kolor w zależności od głodu właściciela (błękit-fiolet-szkarłat)
    Zawód: Aktor/Aktorka
    Pod ręką: Klucz od domu, pieniądze, broń
    Broń: Naginata
    Bestia: Schnee [Yuuki], Kapeluterek
    Nagrody: Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Pocięty przez wybuchającego gluta.
    Dołączył: 19 Lis 2016
    Posty: 721
    Wysłany: 23 Grudzień 2016, 22:23   

    Zamyśliła się na chwilę - było to raczej dawno temu, chyba nawet wcześniej niż się urodziłeś, ale to chyba nie jest ważne - uśmiechnęła się uroczo - W pewnej japońskiej wiosce pomylili mnie z wysłannikiem jakiejś ich bogini....Inari chyba się nazywała o ile pamiętam - zamilkła na chwilę, jakby chciała sobie przypomnieć - tak...na pewno Inari, bogini płodności i lisów, więc widząc gadającego lisa, od razu wzięli mnie za jej wysłanniczkę - zaśmiała się - miałam wszystko co sobie zażyczyłam więc nie było sensu ich wyprowadzać z błędu, ale po jakimś czasie mi się znudziło. Bo co to za życie bez przygód i ryzyka? Kiedy wszystko, nawet odebranie życia Ci uchodzi na sucho i nawet nikt nie odważy się na Ciebie spojrzeć krzywo? Tak chciałeś więc tak musiało się stać. Poszłam więc w świat, poznawałam różne miejsca i osoby, aż pewien rudzielec postanowił, że zapoluje sobie na czarnego lisa i proszę, jesteśmy tutaj - mrugnęła do niego zalotnie i przeczesała długie włosy.
    Poprawiła się na stole i odcięła do końca nogawkę, którą Cień wcześniej rozciął. Trochę ją irytował dyndający materiał spodni, pozbyła się więc go szybko.
    Zerknęła na niego i uśmiechnęła gdy zmierzwił jej czarne włosy. Wyszczerzyła swoje białe, lisie zęby w uśmiechu, czując zaproszenie do zabawy. Przyszła na tę polanę z nudy i czuła, że odchodziła ona właśnie daleko. Mimo, że z powodu własnej głupoty była teraz uziemiona w domu tego Cienia, miała wrażenie, że da radę jej zapewnić rozrywkę.
    Słysząc, że ma już dla niej pytanie, spojrzała na niego, uważnie wsłuchując się w jego słowa. Gdy skończył zadawać pytanie, zamknęła oczy. Próbowała sobie przypomnieć ten dzień. W końcu minęło już...ile? 40? 50 lat?
    - Powiem Ci, że dość trudne pytanie wybrałeś - przyznała - dawno nie wspominałam tego dnia - bo też po co? - Przybyłam do Krainy Luster jakieś...czterdzieści, może pięćdziesiąt lat temu - zaczęła i spojrzała w sufit - szukałam informacji na temat tego miejsca. Ludzie zaczęli mi się wydawać nudni, a im bardziej rozwijała się technologia tym bardziej bezkształtni się robili - przyznała - pewnego dnia natrafiłam na dziewczynę w dziwnym kapeluszu. Nie pasowała do otoczenia, a do tego zachowywała się dziwnie. Rozglądała, jakby coś ukrywała i pilnowała, żeby nikt jej nie śledził, a ja z racji, że nie miałam nic lepszego do roboty, poszłam za nią i gdy przeszłam, przez dziwne czerwone lustro, znalazłam się w tej Krainie - zamachała ogonem - musiałam aż usiąść, gdy zobaczyłam co jest po drugiej stronie. Poczułam się jakbym cofnęła się w czasie, do tego wszystko wydawało się takie magiczne. - zrobiła rozmarzoną minę - znalazłam się w miejscu, które było wolne od tej całej technologii, a jednocześnie nie zmuszało do ciągłego ukrywania się. W końcu mogłam pokazać swoje uszy i ogon i nikt nie patrzył na mnie krzywo. - zamilkła na chwilę i dopiła swoją nalewkę - prawie cały dzień krążyłam, oglądając okolicę, aż natrafiłam na tę dziewczynę - zerknęła na Cienia - okazała się na tyle miła i pomocna, że opowiedziała mi coś nie coś na temat tej krainy, a nawet zaproponowała, że mnie przenocuje, nim znajdę miejsce dla siebie. - uśmiechnęła się jakby do siebie - spędziłyśmy miło wieczór na pogawędkach na temat obu światów, a następnego dnia zaczęłam szukać dla siebie jakiegoś lokum - zakończyła. Gawain nie musiał przecież wiedzieć, że tego dnia nie pokazała się w Krainie Luster jako Luci tylko jako Lusian. Nie musiał też wiedzieć, że wieczór z tajemniczą Kapeluszniczką, nie zakończył się na pogawędkami, a bardzo upojną nocą, której dziewczyna na pewno długo nie zapomni. Przeszedł ją miły dreszcz na to wspomnienie. Mmmmm dawno nie miała okazji się dobrze zabawić.
    - Mam nadzieję, że wyczerpałam temat - uśmiechnęła się do gospodarza - i domyślam się, że teraz moja kolej - słysząc, że mężczyzna wybrał wyzwanie, zamyśliła się i poruszyła lekko uszami. W końcu jednak wpadła na pomysł - w takim razie mam dla Ciebie bardzo trudne zadanie. - spojrzała na niego poważnie - widzę, że zajmujesz się ziołami, więc Twoje zadanie to ... - zrobiła krótką przerwę - zaparzenie herbatki ziołowej, która mnie rozgrzeje, ale! - uśmiechnęła się zadziornie - możesz do tego użyć tylko jednej ręki, możesz sam wybrać którą to zrobisz.
    Na potwierdzenie, że mimo iż rozpalił w kominku nadal jest jej zimno, otuliła się lekko ogonem i zadrżała. Zimno jej nie dokuczało, ale chętnie sprawdzi jego umiejętności. Może i nie umiał gotować, ale ziół nie spalił, gdy przygotował opatrunek. Chciała też sprawdzić na ile mężczyzna potrafi się zabawić, ale chciała zacząć powoli, od takich niewinnych czynności.
    W swojej turze, Yako tym razem wybrała wyzwanie. A co jej tam, przynajmniej się trochę zabawi.
    _________________

    Lusian - #744AE8
    Luci - #AA2BB5

    Yako theme <3
     



    Dręczyciel

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Członek
    Godność: Gawain Keer
    Wiek: Wygląda na około 30 lat.
    Rasa: Cień
    Lubi: Śliwkową nalewkę, fiolet
    Nie lubi: Gotować, ślimaków, niespodzianek
    Wzrost / waga: 183 cm / 76 kg
    Aktualny ubiór: Czarna koszula, czarne spodnie, czarne sztyblety, połówka Blaszki + medalion z puklem włosów Yako (w kieszeni): https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg//
    Znaki szczególne: Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki
    Zawód: Najemnik do prac wszelakich, zielarz
    Pod ręką: klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze
    Broń: Sztylet, kusza
    Bestia: Furor (Furbo), Kapeluterek
    Nagrody: Blaszka Zmartwienia
    Stan zdrowia: Zszargane nerwy
    SPECJALNE: Administrator Pomocniczy, Moderator
    Dołączyła: 09 Paź 2016
    Posty: 588
    Wysłany: 26 Grudzień 2016, 20:57   

    Słuchał jej opowieści z niesłabnącym zainteresowaniem. Wzmianka o tym, że liczy sobie więcej lat niż on, nie zaskoczyła go. Spędziła w Krainie Luster więcej, niż on liczył wiosen. Może to nawet lepiej? Zwykle przebywał w towarzystwie osób młodszych od siebie. Biła od niech szczeniacka pewność siebie i przeświadczenie o własnych możliwościach. Pełni werwy, butni i nieposkromieni. Szybko nudzili Gawaina, nie mając do zaoferowania nic poza kolejną kolejką w barze.
    - To tak jak mnie. Poznasz ich trochę i każdy wydaje się taki sam. A już na pewno, gdy pochodzą z tego samego miasta czy nawet kraju. - skomentował jej podejście do ludzi. Poczuł lekkie ukłucie, gdy słyszał o ukrywaniu się w ich świecie. Jej pewnie było łatwiej. Mogła jakoś schować ogon i włożyć czapkę, kolor oczu zrzucić na soczewki albo nosić je by ten kolor ukryć. Chyba też powinien sobie jakieś sprawić, choć i tak nie zamierzał szaleć w tłumie. Preferował bezpieczny mrok i ciszę.
    Lisica mile łechtała jego ego przeciągając jego łowy i przenosząc je tutaj. Tak jak w lesie, teraz też musiał się wykazać, by zdobyć zainteresowanie Luci. Nie do końca zdawał sobie sprawę z jej umiejętności. Wodziła go za nos, jednocześnie rozpościerając iluzję, iż to Cień ją zdobywa, a nie ona jego. Każdy wystudiowany, ale niepozbawiony naturalnego wdzięku gest, był przewidziany. Tu mrugnięcie, a tam uśmiech.
    - Miało być trudne. - udał zawiedzionego. - Wybieram prawą rękę. - To naprawdę było proste. Nie raz trzeba było naciągać kuszę jedną ręką, a było to wykonalne, gdyż był to nowocześniejszy model, nie kawał średniowiecznego żelastwa. Zabrał się za robotę, nie ociągając się ani sekundy dłużej. Nalał wody, wstawił garnek na gorący jeszcze palnik i wrzucił weń zioła i parę przypraw. Cicho nucił pod nosem jakąś wymyślaną na bieżąco melodię. Wziął słoik z miodem by dosłodzić napój, po czym przystanął w zamyśleniu. Nie mógł przytrzymać go drugą ręką. W końcu podwinął sweter i oparł naczynie o swój brzuch. Inaczej ześlizgnęłoby się po materiale. Po paru próbach zdołał go odkręcić. Uśmiechnął się do Luci kręcąc głową i dodał bursztynowego płynu do garnka. Wymieszał całość, przelał ją do kubka i wręczył go Luci, zamaszyście się przy tym kłaniając.
    - Wedle życzenia. - powiedział uroczyście i usiadł koło niej. - Twoje wyzwanie... - potarł policzek w zamyśleniu - Opisz mnie używając słów zaczynających się na kolejne litery mojego imienia. Po prostu utwórz akronim. Nie muszą być to same przymiotniki, całe zdanie też będzie w porządku. Opis nie musi być prawdziwy. Pozostawiam ci pełną dowolność. - uśmiechnął się bardziej do siebie, niż do niej. Chciał sprawdzić nie tyle, co Luci o nim myśli, ale jaka jest. W końcu każdy ocenia innych wedle własnej miary.
    A czy zadanie będzie trudne to już zależało od samego lisa.
    Przy swojej turze, Gawain wybiera pytanie.
    _________________





    Wysłannik Inari

    Wiek: Wyglada na ok 25
    Rasa: Lisi demon
    Lubi: Miłe towarzystwo
    Wzrost / waga: 190/85 // 175/60
    Aktualny ubiór: Czarne buty sportowe, ciemnie, potargane jeansy, biały T-shirt, czarna, skórzana kurtka. Na szyi medalion w kształcie kompasu, zawierający pukiel rudych włosów.
    Znaki szczególne: Oczy zmieniające kolor w zależności od głodu właściciela (błękit-fiolet-szkarłat)
    Zawód: Aktor/Aktorka
    Pod ręką: Klucz od domu, pieniądze, broń
    Broń: Naginata
    Bestia: Schnee [Yuuki], Kapeluterek
    Nagrody: Bursztynowy Kompas
    Stan zdrowia: Pocięty przez wybuchającego gluta.
    Dołączył: 19 Lis 2016
    Posty: 721
    Wysłany: 27 Grudzień 2016, 01:48   

    Nie zareagowała na jego marudzenie, że zadanie miało być trudne. W końcu nie o to jej chodziło. Przyglądała się z zaciekawieniem jak mężczyzna sprawnie przygotowuje napar. Widząc jak sięga po słoik i już chce pomóc sobie drugą ręką, machnęła lekko ogonem - nie oszukujemy - zaśmiała się. Gdy Cień podwinął sweter, skupiła wzrok na jego brzuchu i oblizała się lekko. Gawain jednak nie mógł tego zauważyć. - brawo za pomysłowość - powiedziała za to z uśmiechem i zaklaskała teatralnie w dłonie.
    W trakcie przygotowania herbaty, odcięła drugą nogawkę. Uznała, że woli już nierówne szorty niż takie pół na pół, jedna noga tak a druga siak. Wyeksponowała tym samym obie zgrabne nogi. Siedziała jednak na stole jakby nigdy nic, czekając na Cienia. Gdy ten już przyszedł, powąchała herbatkę - mmm pachnie wybornie - uśmiechnęła się i spróbowała herbaty, wcześniej trochę na nią dmuchając - mmm od razu mi cieplej- zerknęła na Gawaina znad kubka - a zadanie nie miało być trudne, powiedziałam tak, żeby Cię zainteresować, a cel był taki, żeby do moich łapek trafiła herbatka - uśmiechnęła się wrednie - a oglądanie jak to robisz jedną ręką było o wiele ciekawsze niż jakbyś to parzył w tradycyjny sposób - zamachała ogonem zadowolona.
    Słysząc jego wyzwanie, opuściła kubek i zamyśliła się - Gawain, Gawain - powtórzyła kilka razy, aż w końcu zerknęła na niego - Gawain Atrakcyjny Wariat Adorujący Inteligentne Niewiasty - wypaliła jednym tchem i pokazała mu język.
    Zadanie nie było zbyt trudne, choć lisica nie zna mężczyzny zbyt dobrze. Pierwsze wrażenie jednak jej wystarczyło.
    Słysząc, że tym razem wybrał pytanie, rozejrzała się po mieszkaniu. Widać było, że brakuje tam kobiecej ręki. Nie wyglądało też na to, żeby Gawain miał wielu gości, pewnie jest typem samotnika. W końcu więc spojrzała mu w oczy i zapytała - Co taki przystojniak robi sam, otaczając się tylko ziołami, a nie panienkami? - przyglądała mu się z zainteresowaniem, poruszając lekko ogonem i popijając napar.
    W swojej turze uznała, że znów chce wyzwanie. Gawain coraz bardziej zaczyna jej się podobać.
    _________________

    Lusian - #744AE8
    Luci - #AA2BB5

    Yako theme <3
     



    Dręczyciel

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Członek
    Godność: Gawain Keer
    Wiek: Wygląda na około 30 lat.
    Rasa: Cień
    Lubi: Śliwkową nalewkę, fiolet
    Nie lubi: Gotować, ślimaków, niespodzianek
    Wzrost / waga: 183 cm / 76 kg
    Aktualny ubiór: Czarna koszula, czarne spodnie, czarne sztyblety, połówka Blaszki + medalion z puklem włosów Yako (w kieszeni): https://i.imgur.com/xOQrcNC.jpg//
    Znaki szczególne: Czarne twardówki oczu, bursztynowe tęczówki
    Zawód: Najemnik do prac wszelakich, zielarz
    Pod ręką: klucz do domu Yako i mieszkania, pieniądze
    Broń: Sztylet, kusza
    Bestia: Furor (Furbo), Kapeluterek
    Nagrody: Blaszka Zmartwienia
    Stan zdrowia: Zszargane nerwy
    SPECJALNE: Administrator Pomocniczy, Moderator
    Dołączyła: 09 Paź 2016
    Posty: 588
    Wysłany: 27 Grudzień 2016, 13:46   

    Kobiety, mogły zamarzać na kość, ale zawsze musiały się należycie prezentować. Długie, zgrabne nogi same przyciągały wzrok. Gdy skłonił się podając herbatę Luci, mógł lepiej się im przyjrzeć.
    - Dostanę jakieś dodatkowe punkty za kreatywność, skoro pokaz tak ci się podobał? - zapytał zaczepnie. Gdy lisica opuściła nieco kubek nachylił się nad nim i szybko upił z niego łyk. - Chyba mam prawo spróbować swojego dzieła? - powiedział niewinnie i posłał jej uśmiech. Tym razem już doszedł do jego oczu. Herbata nie wyszła mu najgorzej, ale była trochę zbyt słodka jak na jego gust. Gdyby miał komu gotować, sprawy miałyby się zgoła inaczej. Większość potrafiła zrobić jajecznicę czy kanapki. Jedyne jedzenie jakie Gawain uznawał to jednoskładnikowe pseudo-potrawy. Nie miał w zwyczaju jeść normalnego jedzenia, nie pamiętał więc smaków, a co za tym idzie, nie potrafił ich skutecznie łączyć.
    Słysząc jak kobieta cicho powtarza jego imię, gdy zastanawiała się nad odpowiedzią, wyobraził sobie, jakby brzmiało wykrzykiwane lub szeptane podczas wspólnych igraszek. Na tę myśl poczuł miły dreszcz i uśmiechnął się delikatnie, ukradkiem gapiąc się na wklęsłości i wypukłości Luci.
    Zaśmiał się słysząc opis swojej osoby. Był prawdziwy, choć nieco przesadny. Do wariatów się nie zaliczał, ale w świetle dzisiejszych wydarzeń przyjął ten epitet z godnością. - Nie boisz się przebywać z takim Atrakcyjnym Wariatem? Kto wie, co jeszcze mógłby ci zrobić? - powiedział, jakby była to jedna z mrożących krew w żyłach historii zasłyszanych w szynku. Gdy usłyszał pytanie, na moment utonął w jej oczach, zamyślony. Upił mały łyk nalewki. Mógł jej dużo powiedzieć. Nie miał zamiaru paplać o MORII oraz sypać nazwiskami swoich pracodawców.
    - Gdybyś tylko zobaczyła to miejsce wczoraj. Istny rozgardiasz. Pół nocy to szorowałem. - wskazał ręką całość. - Wczoraj wróciłem na stare śmieci. Jeśli chodzi o gości, to masz rację, nie mam ich wielu. To mieszkanie stanowi dla mnie bardziej bazę wypadową niż dom. Prowadzę księgi, przygotowuję leki i konserwuję broń. To nie tak, że stronię od kobiet... ale która chciałaby tu przyjść. Jest tyle innych miejsc, do których mógłbym je zabrać. A zioła? Bez nich byłbym zaropiałym i bliznowatym straszydłem. Param się parszywymi zajęciami, ale przynajmniej robię użytek ze swoich talentów. Nie miałem żadnych zapasów, więc poszedłem czegoś poszukać i natknąłem się na ciebie. I puf! - uniósł ręce do góry - Teraz ten przystojniak już nie jest sam! A twoje wyzwanie polega na pocałowaniu lub dotknięciu tego, co najbardziej ci się we mnie podoba. - odłożył kieliszek spokojnie na nią spoglądając. Rozszerzone źrenice prawie przykryły tęczówkę, pozostawiając jedynie cienkie obręcze bursztynu.
    Wybiera wyzwanie w swojej kolejce.
    _________________

    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Po drugiej stronie krzywego zwierciadła... Strona Główna
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Możesz załączać pliki na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Copyrights © by Spectrofobia Team
    Wygląd projektu Oleandra. Bardzo dziękujemy Noritoshiemu za pomoc przy kodowaniu.

    Forum chronione jest prawami autorskimi!
    Zakaz kopiowania i rozpowszechniania całości bądź części forum bez zgody jego twórców. Dotyczy także kodów graficznych!

    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Template AdInfinitum
    Strona wygenerowana w 0,8 sekundy. Zapytań do SQL: 10