• Nie minęło zbyt wiele czasu od rozpoczęcia działalności AKSO, a po całej Otchłani rozniosła się wieść o tajemniczej mgle, w której znikają statki. Czytaj więcej...
  • Wstrząsy naruszyły spokój Morza Łez!
    Odczuwalne są na całym jego obszarze, a także na Herbacianych Łąkach i w Malinowym Lesie.
  • Karciana Szajka została przejęta. Nowa władza obiecuje wielkie zmiany i całkowitą reorganizację ugrupowania. Pilnie poszukiwani są nowi członkowie. Czytaj więcej...
  • Spectrofobia pilnie potrzebuje rąk do pracy! Możecie nam pomóc zgłaszając się na Mistrzów Gry oraz Moderatorów.
Trwające:
  • Skarb Pompei
  • Zmrożone Serce


    Zapisy:
  • Chwilowo brak

    Zawieszone:
  • Brak
  • Drodzy użytkownicy, oficjalnie przenieśliśmy się na nowy serwer!

    SPECTROFOBIA.FORUMPOLISH.COM

    Zapraszamy do zapoznania się z Uśrednionym Przelicznikiem Waluty. Mamy nadzieję, że przybliży on nieco realia Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani.

    Zimowa Liga Wyzwań Fabularnych nadeszła. Ponownie zapraszamy też na Wieści z Trzech Światów - kanoniczne zdarzenia z okolic Lustra i Glasville. Strzeżcie się mrocznych kopuł Czarnodnia i nieznanego wirusa!

    W Kompendium pojawił się chronologiczny zapis przebiegu I wojny pomiędzy Ludźmi i KL. Zainteresowanych zapraszamy do lektury.

    Drodzy Gracze, uważajcie z nadawaniem swoim postaciom chorób psychicznych, takich jak schizofrenia czy rozdwojenie jaźni (i wiele innych). Pamiętajcie, że nie są one tylko ładnym dodatkiem ubarwiającym postać, a sporym obciążeniem i MG może wykorzystać je przeciwko Wam na fabule. Radzimy więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujecie się na takie posunięcie.

    Pilnie poszukujemy Moderatorów i Mistrzów Gry. Jeżeli ktoś rozważa zgłoszenie się, niech czym prędzej napisze w odpowiednim temacie (linki podane w polu Warte uwagi).

    ***

    Drodzy użytkownicy z multikontami!
    Administracja prosi, by wszystkie postaci odwiedzać systematycznie. Jeżeli nie jest się w stanie pisać wszystkimi na fabule, to chociaż raz na parę dni posta w Hyde Park
    .
    Marionetki – otwarte
    Kapelusznicy – otwarte
    Cienie – otwarte
    Upiorna Arystokracja – otwarte
    Lunatycy – otwarte
    Ludzie – otwarte
    Opętańcy – otwarte
    Marionetkarze – otwarte
    Dachowcy – otwarte
    Cyrkowcy – otwarte
    Baśniopisarze – otwarte
    Szklani Ludzie – otwarte
    Strachy – otwarte
    Senne Zjawy – otwarte
    Postaci Specjalne – otwarte

    Ponieważ cierpimy na deficyt Ludzi, każda postać tej rasy otrzyma na start magiczny przedmiot. Jaki to będzie upominek, zależy od jakości Karty Postaci.



    » Upiorne Miasteczko » Dworzec AKL
    Poprzedni temat :: Następny temat
    Autor Wiadomość
     



    Upiorny Arystokrata

    Godność: Jego Wysokość Arcyksiążę Rosarium, Lord Protektor Krainy Luster
    Wiek: Niektórzy czynami starają się dowieść, że zbyt długo już Rosarium żyje na tym świecie, choć on sam jest odmiennego zdania.
    Rasa: Upiorny Arystokrata
    Lubi: Równy krok marszowy arcyksiążęcych legionów, które białą i czerwoną różę niosą do najdalszych zakątków krainy luster; zapach kwiatów w ogrodach Różanego Pałacu i spokojny szum fontann.
    Nie lubi: Nieposłuszeństwa i fałszywych idei, niszczących piękno niewinnych oczu, niegdyś szczęścia tylko pragnących.
    Wzrost / waga: 178 / 70
    Aktualny ubiór: .
    Znaki szczególne: Tykowość
    Pod ręką: Złoty zegarek kieszonkowy
    Bestia: Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
    Nagrody: Lustrzany Pierścień, Zegarmistrzowski Przysmak, Nić Opętania, Lodowy Klejnot, Kamień Duszy, Umbraculum
    SPECJALNE: Administrator, Mistrz Gry | Mister Spectrofobii 2011, Najlepszy Pisarz 2012
    Dołączył: 28 Gru 2010
    Posty: 1341
    Wysłany: 1 Lipiec 2014, 20:05   Dworzec AKL

    Upiorne Miasteczko odwiedzają tylko co odważniejsi mieszkańcy krainy luster, reszta unika go, choćby przez przygnębiający widok przyozdobionych rdzą wagoników, czy karuzel kręcących się powoli bez śmiechu dzieci, czy też klauny o ostrych zębach przechadzające się pomiędzy budkami, w których niegdyś sprzedawano jedzenie dla rozweselonych dzieci, czy też urządzona konkursy. Niedawno jednak obok istniejącego tu cyrku wyrósł jeszcze jeden, po drugiej stronie miasteczka, połączony z nim długim korytarzem i uwieńczony licznymi flagami z białą i czerwoną różą. Z daleka wydawać się może, że to prawdziwy namiot i jakiś inny cyrk powstał w tym miejscu, lecz zbliżywszy się można ujrzeć dziw wielki, że to budynek stabilny, o twardych ścianach z trzema wejściami dla pociągów i dwoma dla ludzi pragnących odbyć podróż Arcyksiążęcą Koleją Lustrzaną. Jedno umieszczone we wspomnianym korytarzu i kierujące podróżnika do Upiornego Miasteczka, drugie zaś pozwalające uniknąć upiorów rozrywki i udać się w stronę przeciwną.
    We wnętrzu wciąż czuć cyrkowy klimat, szczególnie że tory biegną wokół centralnie umieszczonego placu, na którym można kupić bilety, usiąść na krótką chwilę, czy też zejść na niższy poziom, gdzie trwa wieczny jarmark pełen sprzedawców w stroju klaunów, czy akrobatów zachwalających swoje towary. Dworzec posiada pięć peronów połączonych ze sobą, z placem w centrum i z wyjściem za pomocą mostów. Przy każdym z peronów rozmieszczone są liczne ławki, a ponadto tablice informacyjne, mniejsze jednak niż te wiszące nad kasami, gdzie zakupić można bilety, umieszczonymi w samym centrum placu.
    Sklepienie wypełnione złotymi gwiazdami na niebieskim tle, mającymi nie tylko służyć za sztuczne niebo, lecz i być elementem stylizacji dworca na cyrk. Najbardziej niezwykłe są jednak gwiazdy podwieszone na stalowych linach, które wynająć można w kasach i spędzić tam noc. Zaledwie jeden pokój i niewielka łazienka, idealne dla niskich osób lub Japończyków, a ponadto osób, które nie czuję lęku na wieść, ze spać będą dziesięć metrów nad ziemią, a do pokoju dostaną się za pomocą jednoosobowej windy wyposażonej w metrową barierkę z każdej strony, które to, gdy nie są używane, tworzą krawędź wewnętrznego placu.
    _________________

    *****
    Vivienn
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 10 Październik 2014, 14:35   

    -Niestety, nic co mogłoby Ci się przydać na dzień dzisiejszy. Byłam dość daleko stąd i nie miało to nic wspólnego z naszymi krainami.-
    Westchnęłam nieco przybita owym faktem, że nie było zbyt wiele rzeczy, a przynajmniej ty misyjnych , którymi mogłabym się podzielić z Arcyksięciem.
    -A powiedz mi proszę. U Ciebie coś się zmieniło? Wiesz..musisz mnie zaznajomić z wszystkimi zmianami, abym czasem nie popełniła nawet najmniejszego błędu. -
    Oświadczywszy to ścisnęłam delikatnie palcami przedramię Rosarium.
    - No może dowiedziałam się, że nie powinno się ufać mężczyznom.-
    Oczywiście, to powiedziałam specjalnie. Bacznie przyglądałam się teraz tak niby dyskretnie Arystokracie.
    Swoją drogą czy on czasem nie miał żony? Coś mnie tu zaczęło psychicznie niejako uwierać. Zastanawiałam się w tej chwili czy moje sny czasem nie za bardzo nade mną "królują". Mam nadzieję, że nie zacznę mieszać fikcji z rzeczywistością. Teraz obydwoje staliśmy na dworcu, na jednym z peronów i oczekiwaliśmy na odpowiedni "wagon". Swoją drogą.. korciło mnie co może uległo zmianie w Pałacu? Służba się zmieniła? Czy wciąż ta sama? Ciekawość moja zaczęła się dumnie prężyć czując, że rośnie.
     



    Upiorny Arystokrata

    Godność: Jego Wysokość Arcyksiążę Rosarium, Lord Protektor Krainy Luster
    Wiek: Niektórzy czynami starają się dowieść, że zbyt długo już Rosarium żyje na tym świecie, choć on sam jest odmiennego zdania.
    Rasa: Upiorny Arystokrata
    Lubi: Równy krok marszowy arcyksiążęcych legionów, które białą i czerwoną różę niosą do najdalszych zakątków krainy luster; zapach kwiatów w ogrodach Różanego Pałacu i spokojny szum fontann.
    Nie lubi: Nieposłuszeństwa i fałszywych idei, niszczących piękno niewinnych oczu, niegdyś szczęścia tylko pragnących.
    Wzrost / waga: 178 / 70
    Aktualny ubiór: .
    Znaki szczególne: Tykowość
    Pod ręką: Złoty zegarek kieszonkowy
    Bestia: Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
    Nagrody: Lustrzany Pierścień, Zegarmistrzowski Przysmak, Nić Opętania, Lodowy Klejnot, Kamień Duszy, Umbraculum
    SPECJALNE: Administrator, Mistrz Gry | Mister Spectrofobii 2011, Najlepszy Pisarz 2012
    Dołączył: 28 Gru 2010
    Posty: 1341
    Wysłany: 10 Październik 2014, 15:48   

    Zmiany przez niektórych uznawane są za potrzebne i zawsze pozytywne. Ludzie Ci twierdzą, że nie ma zmian, które są złe, a wszyscy, którzy tak twierdzą po prostu patrzą zbyt płytko na rzeczywistość. W rzeczywistości jednak nie każda zmiana jest dobra i te powinny podlegać ocenie. Co nie oznacza, że zmiana nie może przynieść skutków, których ocena będzie odmienna. W końcu utrata czegoś, może umożliwić nam zyskanie czegoś znacznie bardziej wartościowego. W przypadku Rosarium nie zmieniło się jednak wiele. Oczywiście, można mówić o tak wspaniałych terminach jak utworzenie kolei czy uzurpowanie sobie tronów, lecz w jego życiu zmiany są nieznaczne.
    - Nic co byłoby warte opowiedzenia. Wszystko toczy się właściwym torem, spokojnie i planowo. Wszystkie drobne sprawy odkryjesz podczas naszej małej podróży.
    Po tych słowach skręcił w stronę ogromnego pociągu, który stał nie przy peronie, a na wolnej przestrzeni zostawionej specjalnie na ogromne pociągi AKL, które są do prywatnego użytku Rosarium.
    - Przyjmując pesymistyczny punkt widzenia nie powinno się ufać nikomu, w końcu każdy ma potencjał do wykorzystania naszej wiary do swoich prywatnych celów, bądź po prostu do niewywiązywania się z przyjętych zobowiązań. - Co z tego, że ten kotek postanowił nie ufać połowie tylko istot myślących? Z drugiej jednak strony takie stwierdzenie mogłoby być niebezpieczne, jeśliby postanowiła nie ufać Rosarium, a mimo to dla niego pracować. Byłoby to więc nieco podejrzane, ale może kryje się za tym jakaś niezwykle ciekawa historia? O to właśnie postanowił spytać.
    - Co jednak jest przyczyną tego braku zaufania?
    Jeszcze warto poruszyć kwestię żony. Niestety bowiem Tyk ma żonę! Znaczy same posiadanie żony nie jest niczym złym, gorzej jak ma się z osobą, która tę żonę prowadzi niezbyt dobre relacje! Wtedy wszystko staje się nieco skomplikowane...
    _________________

    *****
    Vivienn
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 10 Październik 2014, 18:35   

    Skupiałam całą swoją uwagę na Rosarium. Jeśli chodzi o zmiany, mówiąc najkrócej są i te złe. Nie ma nigdzie w życiu czegoś co ciągle było by dobre, albo złe. Zwykle jest to naprzemienne. Poprawiłam wolną ręką swoje włosy chwytając je za końce i przekładając na jedno z ramion.
    Podsumowałam w swojej głowie słowa Arcyksięcia. Wszystkiego się dowiem w swoim czasie.. no cóż zatem musiałam wciąż badawczo obserwować otoczenia. Wtem moi oczom pokazało się niezwykłe zjawisko. Pociąg wcale nie zatrzymał się na swoim peronie.. Zaskoczona odwróciłam swoją twarz na Arystokratę.
    -To Twoja robota? -
    Spytałam unosząc prawy kącik warg ku górze. Szczerze mówiąc nie mogłam się doczekać już kolejnych rzeczy, które mnie zaskoczą.
    -Oh, Lord. - Zaczęłam poszerzając swój uśmiech.
    - Nie mówiłam tego poważnie. Z całym szacunkiem, ale Rosarium ufam najbardziej. Przynajmniej do tej pory się to nie zmieniło. - Oświadczyłam nieco przylegając ramieniem do jego ramienia. Ale to było chwilowo, taki krótki gest.
    Może i miał żonę.. ale Vivienn tego nie sprawdzała, a także nigdy o to nie pytała i nigdy jej o tym nie wspomniano. Była zatem przekonana, że jej towarzysz był sam.
    -Jeśli chodzi o zaufanie, czasem wolę.. choć częściowo ufać każdemu. Bywa zabawnie jeśli w coś się wpakuję. To niesie za sobą niejako ryzyko, a to podnosi adrenalinę, którą tak lubię.. -
    Westchnęłam bezgłośnie zwilżając zaraz swe spierzchnięte wargi wilgotnym języczkiem.
     



    Upiorny Arystokrata

    Godność: Jego Wysokość Arcyksiążę Rosarium, Lord Protektor Krainy Luster
    Wiek: Niektórzy czynami starają się dowieść, że zbyt długo już Rosarium żyje na tym świecie, choć on sam jest odmiennego zdania.
    Rasa: Upiorny Arystokrata
    Lubi: Równy krok marszowy arcyksiążęcych legionów, które białą i czerwoną różę niosą do najdalszych zakątków krainy luster; zapach kwiatów w ogrodach Różanego Pałacu i spokojny szum fontann.
    Nie lubi: Nieposłuszeństwa i fałszywych idei, niszczących piękno niewinnych oczu, niegdyś szczęścia tylko pragnących.
    Wzrost / waga: 178 / 70
    Aktualny ubiór: .
    Znaki szczególne: Tykowość
    Pod ręką: Złoty zegarek kieszonkowy
    Bestia: Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
    Nagrody: Lustrzany Pierścień, Zegarmistrzowski Przysmak, Nić Opętania, Lodowy Klejnot, Kamień Duszy, Umbraculum
    SPECJALNE: Administrator, Mistrz Gry | Mister Spectrofobii 2011, Najlepszy Pisarz 2012
    Dołączył: 28 Gru 2010
    Posty: 1341
    Wysłany: 10 Październik 2014, 18:56   

    Jeśli o żonach właśnie mówimy, bo to jest kwestia, która mnie niezwykle interesuje z powodu odpisu, który cały dzień dziś kreuje na balu, to właśnie zastanawiam się co też mojej "drogiej żonie" powinienem tam odpisać. Oczywiście wszyscy dobrze wiemy, że nie jest to najciekawszy punkt tamtego posta, gdyż najbardziej godna uwagi jest dyskusja z niedoszłym zabójcą Arcyksięcia. Pozwalając sobie jednak na tę krótką dygresję postanawiam przejść w końcu do właściwej części mojego postu.
    Arcyksiążę szedł z nią powoli w stronę wejścia do ogromnego pociągu, wzbudzającego w znajdujących się tutaj szczególne zainteresowanie. Dla Vivienn ten pociąg nie był jednak niczym niezwykłym, w końcu w tym samym odbywał się bal i choć na tamte wydarzenie nie był on jeszcze całkowicie uzbrojony, to te kilka dodatkowych armat nie mogło sprawić, że pojazd stanie się nie do poznania.
    - O czym mówisz? - Spytał, nie wiedząc co też miałoby być jego sprawką, lecz szybko, jakby nie chcąc nawet kontynuować tego tematu, ciągnął dalej swoją wypowiedź. - Zaufanie jest niezwykle ważne, gdy go brakuje pozostają tylko armaty. Co powiesz na małą wojenkę w najbliższym czasie? - Oczywiście wszystko to miało żartobliwy ton, jakby nie mówił o prawdziwych bitwach, lecz mimo tego - właśnie o tym mówił. Po tych słowach jednak zamilkł na chwilę, dając jej czas na odpowiedź i przez cały czas zbliżając się do pociągu, przy którym już stało kilku gwardzistów strzegących by nikt bez zgody Arcyksięcia nie wszedł na "pokład" Heliosa.
    - Aktualnie radziłbym Ci się w nic nie pakować, a więc i z zaufaniem musisz się ograniczać. - Oczywiście nie jest to żadnego rodzaju wiążące polecenie. Kotka i tak nie ma co liczyć na wyjawienie jej wszystkich najbardziej tajnych planów Arcyksięcia, ale jeśli ma dla niego pracować powinna uważać, żeby czasem nie zdradzić nawet tej małej tajemnicy, która zostanie jej powierzona.
    _________________

    *****
    Vivienn
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 10 Październik 2014, 19:11   

    Jeśli faktycznie to był ten sam pociąg... to widocznie ma panienka braki pamięci. Nie wróżyło to dobrze.. ale może to chwilowe.Albo tyczy się tylko tego wagonu? Cholera wie.
    Słysząc jego słowa o wojnie, a właściwie pytanie które łączyło ze sobą nas i wojnę.
    Zaśmiałam się cicho potakując głową po czym spojrzałam poważnie na Rosarium, udając naprawdę poważną pannę.
    -W porządku. Kto zrobi lepszą herbatę? Czy kto mocniej komuś przyłoży poduszką w twarz? -
    Spytałam głupkowato ale wciąż śmiertelnie poważnym tonem ledwie powstrzymując się od chichotu.
    Co jak co, ale Vivienn się pod tym względem ceni. Może znać tajemnice, może wpaść w ogromne tarapaty ale chociażby groziłaby jej śmierć.. nie ujawniłaby - niczego. To było bardziej niż pewne.
    Stąd tak często powierzano jej zadania do wykonania. Jeśli natomiast ktoś próbował zaszkodzić jej po wypełnieniu misji to prędzej ona go wymordowała po cichu. Bezpieczeństwo było numerem jeden. Kto nie potrafił się ustosunkować do początkowej umowy, która również zawierała wspomnienie o życiu.. nie miał co liczyć na litość Cecille , szczególnie jeśli zagrażał jej życiu.
    -Nie powinieneś się obawiać. Nigdy nic nie wyszło co Twoje i nie wyjdzie chociażbym mała stracić głowę. -
    Dodałam po dłuższej chwili milczenia niezbyt zadowolona z jego wątpliwości.
    Powracając.. w końcu ostrożnie wsiadłam do pociągu oglądając się za Arcyksięciem. Obejrzałam się po chwili na boki sprawdzając jak wielu jest ochroniarzy. Czyżby miała w swej główce mały plan? Możliwe, że właśnie go snuła... ale nie wiadomo, czy zechce go jednak zrealizować. Może zrezygnuje? Działajmy.
     



    Upiorny Arystokrata

    Godność: Jego Wysokość Arcyksiążę Rosarium, Lord Protektor Krainy Luster
    Wiek: Niektórzy czynami starają się dowieść, że zbyt długo już Rosarium żyje na tym świecie, choć on sam jest odmiennego zdania.
    Rasa: Upiorny Arystokrata
    Lubi: Równy krok marszowy arcyksiążęcych legionów, które białą i czerwoną różę niosą do najdalszych zakątków krainy luster; zapach kwiatów w ogrodach Różanego Pałacu i spokojny szum fontann.
    Nie lubi: Nieposłuszeństwa i fałszywych idei, niszczących piękno niewinnych oczu, niegdyś szczęścia tylko pragnących.
    Wzrost / waga: 178 / 70
    Aktualny ubiór: .
    Znaki szczególne: Tykowość
    Pod ręką: Złoty zegarek kieszonkowy
    Bestia: Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
    Nagrody: Lustrzany Pierścień, Zegarmistrzowski Przysmak, Nić Opętania, Lodowy Klejnot, Kamień Duszy, Umbraculum
    SPECJALNE: Administrator, Mistrz Gry | Mister Spectrofobii 2011, Najlepszy Pisarz 2012
    Dołączył: 28 Gru 2010
    Posty: 1341
    Wysłany: 10 Październik 2014, 19:46   

    Wszystko można zrzucić jedynie na fakt, że uprzednio wszyscy goście, którzy byli na wspaniałym arcyksiążecym balu (ach ta skromność!) widzieli go przez znaczną większość czasu od środka, a teraz szli w stronę pociągu, którego zewnętrzne ściany były dostępne dla ich oczu.
    Są jednak szczegóły, które nie powinny umykać naszej drogiej kotce. Do takich szczegółów należy między innymi fakt, że jeśli ma jakiekolwiek wątpliwości powinna nie wsiadać do tego pociągu, minąć go na kilka kilometrów, czy też zmieniwszy się w zwykłego kociaka najzwyczajniej uciec z tego miejsca daleko. Trzeba nam pamiętać, że gdy wejdzie do środka nie będzie miała już odwrotu i poza śpiewaniem piosenek z upiorka będzie miała okazję bądź to wykonywać wszystkie zadania Tyka bez względu na okoliczności i bez choćby najmniejszego sprzeciwu, bądź też skończyć w lochu, czekając na wyrok, bądź też kilka chwil zabawnych tortur. Oczywiście może i te wszystkie fakty nie były jej znane, z drugiej jednak strony wieści o praktykach Rosarium były wiedzą powszechną, dostępną dla każdego i tylko samemu można się winić za nieposiadanie tak podstawowych informacji o Krainie.
    - Koty jak zwykle w dobrym humorze, ale mówię o prawdziwej wojnie, a kto wie czy nie będzie to nawet wojna domowa. Wszystko zależy od tego, co nastąpi w ciągu kilku następnych dni. Choć oczywiście mam nadzieję, że nie dojdzie do tak nieprzyjemnych zdarzeń. Co powiesz na herbatę?
    Zadał to pytanie, gdy już powoli wchodzili do środka pociągu i choć do prywatnego gabinetu Rosarium w Heliosie zostało jeszcze kilkadziesiąt metrów korytarzy, to myślenie o herbacie było odpowiednim na tę chwilę.
    Gdy już weszli do środka, a za nimi wkroczyli strażnicy, którzy nie byli potrzebni, skoro wejście miało się już za chwilę zamknąć, Arcyksiążę pstryknął kota w nos, po czym powiedział.
    - Dziś jednak możesz odpoczywać.
    _________________

    *****
    Vivienn
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 10 Październik 2014, 19:59   

    Nie było ich wielu.. na szczęście. Bo dziwnie mi było jakoś.. potrafiłam się obronić, potrafiłam walczyć, a jakby tego mało byli potrzebni jeszcze inni. Prawdę mówiąc miało to drugą stronę medalu, a mianowicie..
    Mogłam poświęcić się całkowicie Arystokracie jako towarzyszka, rozmówczyni, koleżanka.. a nie pracownica.
    Westchnęłam zadowolona na tę myśl puszczając przedramię Rosarium.
    -Myślisz, że będziemy wojować między sobą? Radzę tego nie robić, ponieważ moje walki z atrakcyjnymi mężczyznami kończą się nieco inaczej. -
    Oświadczyłam odwracając w tej chwili twarz co by ukryć swój nikły uśmiech.
    Po co ukrywać coś co w dużej mierze było prawdą? Byłam kotem.. nie zapominajmy o tym.
    Po dłuższej chwili zwróciłam ponownie swoją buźkę w kierunku Tyka.
    -Tak, poproszę. Najlepiej czarną, z dziką różą. O ile jest taka możliwość, Paniczu. -
    Posłałam Rosarium swój pełen wdzięku uśmiech zaraz kierując się ku wygodnemu siedzeniu. W zasadzie wypatrywałam miejsce, kiedy poczułam pstryknięcie w nos. Nieco go zmarszczyłam lustrując zielonymi źrenicami twarz Pana.
    -Ładnie to tak zaczepiać w ten sposób kobietę? -
    Popatrzyłam na niego niby to z politowaniem zaraz mu oczywiście > oddając.
    -Zadzierasz ,to oddaję :> . -
    Oświadczyłam nawijając na palec kosmyk długich włosów.
    Postawiłam jednak dwa kroki w przód odwracając znów głowę w stronę rozmówcy.
     



    Upiorny Arystokrata

    Godność: Jego Wysokość Arcyksiążę Rosarium, Lord Protektor Krainy Luster
    Wiek: Niektórzy czynami starają się dowieść, że zbyt długo już Rosarium żyje na tym świecie, choć on sam jest odmiennego zdania.
    Rasa: Upiorny Arystokrata
    Lubi: Równy krok marszowy arcyksiążęcych legionów, które białą i czerwoną różę niosą do najdalszych zakątków krainy luster; zapach kwiatów w ogrodach Różanego Pałacu i spokojny szum fontann.
    Nie lubi: Nieposłuszeństwa i fałszywych idei, niszczących piękno niewinnych oczu, niegdyś szczęścia tylko pragnących.
    Wzrost / waga: 178 / 70
    Aktualny ubiór: .
    Znaki szczególne: Tykowość
    Pod ręką: Złoty zegarek kieszonkowy
    Bestia: Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
    Nagrody: Lustrzany Pierścień, Zegarmistrzowski Przysmak, Nić Opętania, Lodowy Klejnot, Kamień Duszy, Umbraculum
    SPECJALNE: Administrator, Mistrz Gry | Mister Spectrofobii 2011, Najlepszy Pisarz 2012
    Dołączył: 28 Gru 2010
    Posty: 1341
    Wysłany: 10 Październik 2014, 23:00   

    - Sądzę, że jesteś rozsądnym kociakiem - Użył tutaj zdrobnienia umyślnie, żeby utrzymać żartobliwy ton swoich poprzednich wypowiedzi, choć jak dobrze wiemy przez cały czas był dość poważny. - i nie będzie konieczności walki pomiędzy nami, za to walczyć dla mnie będziesz miała okazję szybciej bądź później - miejmy nadzieję, że jak na razie wszystko przebiegnie pokojowo.
    Po tych słowach uśmiechnął się, bo przecież koty nigdy się nie zmienią! Zawsze będą urocze i rozkoszne, choć swoimi pazurkami często niemal proszące o surową karę. Oczywiście za taką prośbę zawsze byłyby śmiertelnie obrażone, bo jak mogłoby być inaczej? Takie to są stworzenia, których zrozumieć nie sposób, a i spalić w sposób absolutnie negujący byt danego futrzaka nie można, chyba że ktoś jest naprawdę zły i przerażający - na przykład taki chińczyk. Chociaż nie, oni to raczej psy z tego co mi się słyszało.
    I już miał odpowiadać na temat herbaty, której przyniesienie przez służbę oddelegowaną z Różanego Pałacu nie było problemem, kiedy koci palec dotknął jego nosa w sposób wyjątkowo bezczelny, lecz można się było tego spodziewać z uwagi na naturę nowego pracownika Rosarium. Bo oczywiście, pomimo że kotka nie będzie pełniła roli typowych dla pracowników, a więc wykonania jakiegoś zadania i dostanie za to zapłaty, to będzie dla Arcyksięcia pracować. Oczywiście nie oznacza to, że coś takiego będzie jej doskwierać, można nawet uznać, że nie zauważy różnicy, będąc przecież jedną z wybranych. Nie każdy w końcu może mieszkać na dworze, a na dodatek mieć tylko kilka niedużych obowiązków. Na tę chwilę trzeba jednak stwierdzić, że Vivienn nie była na misji i po prostu się bawiła.
    Rosarium jednak jak na złość nie dał się sprowokować i tylko się uśmiechnął, stawiając kroki w jej stronę, a gdy już dotarł unosząc dłoń i głaszcząc ją lekko po głowie.
    - Bardzo ładnie, zgodzisz się ze mną kotku?
    _________________

    *****
    Vivienn
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 10 Październik 2014, 23:23   

    -Myślę, że potrafię gubić swój rozsądek w najmniej oczekiwanych chwilach. Ale.. od razu podkreślę, nie w pracy. -
    Westchnęłam czując wciąż dystans nas dzielący. Typowa, a jednak specyficzna.. relacja pracodawca - pracujący. Ugh.. czy kiedyś nie będę tego odczuwała? Czasem bardziej mnie to drażniło niż wszystko inne.. cóż. Nikt nie mówił, że życie wiecznie jest piękne.
    -Z pewnością później skupię się wyłącznie na pracy Szefie. -
    Dałam nacisk na ostatnie słowo podkreślając, że momentami naprawdę mi ta relacja przeszkadza. Wolałabym chwilami czuć się bardziej swobodnie, a tak.. czułam jakby mnie ściskano z każdej strony, ograniczając. Okropieństwo.
    Skrzywiłam się nieznacznie na tę myśl wykrzywiając odrobinę swoje pełne wargi.
    Dobrze, że wiedział kogo zatrudnił. W końcu.. należałam do osób otwartych, bezpośrednich i bezczelnych. Czego się spodziewać po kocurze czarnoksiężnika? Znałam nawet trochę zaklęć, ale starałam się ich nie używać zbyt wiele, a najlepiej wcale. Ćwiczyłam wtedy bowiem swoją siłę fizyczną, cielesną. W ludzkim świecie tylko to mi się przydaje.. a tam muszę być jeszcze bardziej wyćwiczona.
    Gdy tak unosił dłoń, już rozwarłam usta by coś wypowiedzieć, ale niestety. Źle odebrałam jego zamiar , wtem wypuściłam powietrze zrezygnowana i spuściłam wzrok.
    Chwyciłam zatem jego rękę i ścisnęłam ją swymi palcami w niektóre jego palce wbijając własne pazury. Nie robiłam tego zbyt boleśnie, spokojnie.
    Natomiast wnętrze jego dłoni przyłożyłam do własnego policzka szepcząc;
    -Tak lepiej. -
    Oznajmiwszy to mruknęłam coś cicho niezrozumiale pod nosem i powoli zaczęłam odsuwać jego dłoń od siebie. Zawiódł mnie, cóż. Nie każdy potrafi czytać w myślach.
     



    Upiorny Arystokrata

    Godność: Jego Wysokość Arcyksiążę Rosarium, Lord Protektor Krainy Luster
    Wiek: Niektórzy czynami starają się dowieść, że zbyt długo już Rosarium żyje na tym świecie, choć on sam jest odmiennego zdania.
    Rasa: Upiorny Arystokrata
    Lubi: Równy krok marszowy arcyksiążęcych legionów, które białą i czerwoną różę niosą do najdalszych zakątków krainy luster; zapach kwiatów w ogrodach Różanego Pałacu i spokojny szum fontann.
    Nie lubi: Nieposłuszeństwa i fałszywych idei, niszczących piękno niewinnych oczu, niegdyś szczęścia tylko pragnących.
    Wzrost / waga: 178 / 70
    Aktualny ubiór: .
    Znaki szczególne: Tykowość
    Pod ręką: Złoty zegarek kieszonkowy
    Bestia: Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
    Nagrody: Lustrzany Pierścień, Zegarmistrzowski Przysmak, Nić Opętania, Lodowy Klejnot, Kamień Duszy, Umbraculum
    SPECJALNE: Administrator, Mistrz Gry | Mister Spectrofobii 2011, Najlepszy Pisarz 2012
    Dołączył: 28 Gru 2010
    Posty: 1341
    Wysłany: 10 Październik 2014, 23:47   

    Na świecie jest pewien typ stworzonek, które są jeszcze wredniejsze niż koty. Te zwierzaki bowiem potrafią być bez powodu niemiłe, wbijać w kogoś pazurki, czy też nie przejmując się mokrym futerkiem wskakiwać do łóżka i ocierać się o twarz spokojnie śpiącej osoby, która nie wie jak brudne stworzenie się zbliża. Te stworzonka są do kotów wcale podobne, ale o tyle gorsze, że wymagają, by każdy wiedział czego chcą, a w innym wypadku gotowe są się obrażać. Oczywiście warto zaznaczyć, że nie mówiąc co jest powodem urazy, każąc się winnemu domyślać. Dodawałem już, ze zawsze roszczą sobie rację, nawet gdy tej nie mają? Jeśli nie, to jest to kolejna cecha, która sprawia, że te stworzonka potrafią być naprawdę niebezpieczne i bez odpowiedniego przygotowania lepiej się do niech nie zbliżać. Niestety, Tyk takiego nie miał!
    Co zrobił, gdy w jego dłoń zostały wbite pazurki i próbowana jeszcze się spod niej odsunąć, pomimo że swoje koty mógł głaskać kiedy i jak tylko chciał? Wyrwał swoją rękę z jej uścisku, pewnie gdyby miał ubranie z mniej trwałego materiału te zostałoby przez pazurki rozerwane, teraz jednak złapał jedynie przedramię Vivienn i obrócił ją tak, że stała do niego tyłem. Druga ręka Rosarium objęła ją na wysokości brzucha, a swoimi ustami powiedział jej na ucho.
    - Bardzo niegrzeczny kotek. - Po tych słowach jego dłoń przesunęła się nieco wyżej, po jej ręce aż na ramię, przeciwne do tego, przy którym znajdowały się jego usta. Właściwie Vivienn nie miała zbyt dużego pola do ucieczki. Jednak nie o to chodziło, żeby ona gdziekolwiek uciekała. W końcu Rosarium był despotą i nie mógł pozwolić sobie na takie zachowanie, które wykraczało już ponad zabawę i było otwartym sprzeciwianiem się mu, prawda?
    Gdy skończył mówić powoli dotknął swoim nosem jej włosów, wąchając je, sprawdzając jakiego są zapachu.
    _________________

    *****
    Vivienn
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 11 Październik 2014, 00:08   

    Były jakieś zwierzęta bardziej wredne niż koty? Cóż, userka jeszcze takich nie poznała.
    Widocznie pechowo trafiała.
    Powracając do mnie.. Gdy mężczyzna wyrwał swą dłoń uśmiechnęłam się podle kącikami swoich warg .
    Wyprostowałam swoje plecy chcąc nieco rozciągnąć kręgosłup, który był nieco spięty czując nową dawkę do obecnej atmosfery.
    Splotłam palce swoich dłoni tuż przed sobą. Zadarłam głowę wpatrując się w twarz Arystokraty. Oho, w tym momencie chwycił mnie za przedramię i odwrócił. Oczywiście, że mogłam protestować, ale po co? Chciałam znać dalszy ciąg zaistniałej sytuacji.
    Poza tym.. mam się bronić przed własnym pracodawcą? Może i tak.. ale w niektórych momentach , ale jakich to już pozostawię to dla siebie.
    Uszko wyłapało jego słowa, a także ciepłe powietrze, które je muskało. Wzdrygnęłam się czując przyjemny dreszcz przebiegający od mojego karku po reszcie ciała.
    Zwilżyłam odruchowo różane wargi swoim wilgotnym językiem. Dla mnie i tak w tej chwili wszystko niemalże było zabawą? Lubiłam się droczyć i tego już nikt mi nie zabroni. Uwielbiam prowokować , czasem nawet irytować. Chociaż w przypadku Arcyksięcia nie zależałoby mi na jego olbrzymim gniewie. Liczyłam, że zrozumie przejaw moich zachowań. Przynajmniej po czasie. Czułam jego nos w swoich włosach co sprawiło, że uśmiech nie schodził z mojej twarzy. Był wręcz przyklejony. Przymrużyłam nieznacznie powieki skupiając się na niejakiej bliskości Rosarium. Wciągnęłam nosem delikatnie powietrze chcąc wyłapać woń Arystokraty. Przegryzłam dolną wargę jednocześnie jedną z dłoni wędrując ponownie na rękę towarzysza, tą która obejmowała mnie w pasie. Tym razem przejechałam po niej swoimi palcami najsubtelniej i najdelikatniej jak tylko potrafiłam. Przechyliłam nieznacznie głowę na jedną ze stron chcąc dać mu więcej miejsca na wybadanie mojego zapachu.
    Czy odkrył czekoladę wymieszaną z nutą wiśni? Nono..
    Co do głaskania.. niech głaszcze koty jak chce i kiedy chce.. ale ja lubię czasem nakazywać jak mnie rozpieszczać, jeśli ktoś nie trafi.
    -A nie tolerujesz niegrzecznych kociaków? Paniczu? -
    Spytałam melodyjnym półszeptem, nieznacznie próbując się odwrócić jednym bokiem ku niemu.
     



    Upiorny Arystokrata

    Godność: Jego Wysokość Arcyksiążę Rosarium, Lord Protektor Krainy Luster
    Wiek: Niektórzy czynami starają się dowieść, że zbyt długo już Rosarium żyje na tym świecie, choć on sam jest odmiennego zdania.
    Rasa: Upiorny Arystokrata
    Lubi: Równy krok marszowy arcyksiążęcych legionów, które białą i czerwoną różę niosą do najdalszych zakątków krainy luster; zapach kwiatów w ogrodach Różanego Pałacu i spokojny szum fontann.
    Nie lubi: Nieposłuszeństwa i fałszywych idei, niszczących piękno niewinnych oczu, niegdyś szczęścia tylko pragnących.
    Wzrost / waga: 178 / 70
    Aktualny ubiór: .
    Znaki szczególne: Tykowość
    Pod ręką: Złoty zegarek kieszonkowy
    Bestia: Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
    Nagrody: Lustrzany Pierścień, Zegarmistrzowski Przysmak, Nić Opętania, Lodowy Klejnot, Kamień Duszy, Umbraculum
    SPECJALNE: Administrator, Mistrz Gry | Mister Spectrofobii 2011, Najlepszy Pisarz 2012
    Dołączył: 28 Gru 2010
    Posty: 1341
    Wysłany: 11 Październik 2014, 00:34   

    Kiedyś zdarzyło mi się słyszeć o tym jak to pewien filozof, po tym jak usłyszał, że pomylił się w obliczeniach, stwierdził, że obliczenia były dobre, tylko rzeczywistość się pomyliła. Początkowo miałem to pisać na balu jako element tzw. negocjacji, lecz obecnie uznałem, że o wiele bardziej pasować będzie tutaj. W końcu jeśli Vivienn życzy sobie, by Rosarium głaskał ją w inny sposób, niż on tego chce, to tym gorzej dla niej, ponieważ on się domyślać nie ma zamiaru. Oczywiście koty z tego mogą tylko zyskać, nigdy nie wiedząc co czeka je za chwilę i tym samym mając niespodzianki. Jeśli jednak się komuś to nie spodoba jest jeszcze inna droga, lecz ta droga dobra jest tylko dla osób skrajnie ciepłolubnych.
    Arystokracie przypadł do gustu zapach jednego z jego pupili. W końcu zapach jest bardzo ważny, najlepiej gdy nie jest nachalny jak rewizja armii czerwonej, tylko delikatny jak woń bukietu kwiatów. W końcu powinien on tylko podkreślać urok, a nie dusić człowieka swą intensywnością. Arcyksiążę zamknął oczy i dłonią, która przesunęła się po jej ręce dotknął jej włosów, najpierw jedynie delikatnie ich dotykając, później jednak zgarniając je szybkim ruchem i odsłaniając jej szyję, na której po chwili kotka mogła poczuć jego oddech.
    - Brak tolerancji dla niegrzecznych kotów to bardzo łagodne stwierdzenie, ale prawdziwe. - Odpowiedział również szeptem, na chwilę wracając do jej ucha, po czym jednak Vivienn lekko się przesunęła, a nos mężczyzny delikatnie dotknął jej policzka. Arcyksiążę jednak nie odsunął się, wciąż przytrzymując ją jedną ręką, drugą przesuwając po jej włosach.
    - Jednak jesteś chyba rozsądnym kotem, prawda?
    Spytał tym razem już normalnie, po czym odsunął się nieznacznie od niej, żeby móc widzieć jej oczy, a może raczej oko, skoro nie mogła się w pełni obrócić, a jedynie lekko zmienić pozycję?
    _________________

    *****
    Vivienn
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 11 Październik 2014, 00:54   

    To niech się nie domyśla, dlatego też będę pokazywała mu jak mi coś nie będzie odpowiadało. Może kiedyś się z czasem nauczy.. przyzwyczajenia robią w końcu swoje. Muszę się zgodzić z Arcyksięciem jako userka. Zapach ma podkreślać urok, ale nie dusić i dławić.
    Jego dłoń dotknęła moich włosów , a ja w tym momencie delikatnie i powoli odchyliłam głowę do tyłu nie otwierając przy tym swych oczu. Poczułam jednak , że zgarnia moje włosy na jedną ze stron więc przekręciłam spokojnie główkę na lewą stronę i w tym samym momencie poczułam jego oddech na własnej szyi.
    Słowa , które dotarły do moich uszu sprawiły, że jeden z kącików mych warg uniósł się malując zadziorny uśmieszek.
    - No to.. - Zaczęłam półszeptem po chwili zamieniając go w szept dokańczając:
    - Zrobi Arcyksiąże jeden wyjątek? Hm? -
    Odwracając się czułam jak jego koniec nosa początkowo spoczywa na uchu, ale później wylądował na jednym z moich ciepłych policzków. W tym momencie znów przymknęłam powieki i palcami u dłoni , która znajdowała się na ręce Lorda wsunęłam się między jego palce. Po chwili jednak ją jakby powoli odsuwając. Jednak nie wykonałam tego pozostając końcami własnych paluszków na jego dłoni. Nie pozwolę sobie tak nagle, na oderwanie się.
    Czując jego dłoń na swoich włosach delikatnie znów odchyliłam głowę w tył jakby ocierając się tyłem głowy o jego dłoń. Mruknęłam przy tym po kociemu podkreślając swoje zadowolenie z drobnych pieszczot.
    Cieszyłam się jeszcze bliskością Rosarium póki mogłam.
    Na kolejne pytanie otwarłam oczy i odwróciłam się tak by być bokiem do niego.
    - A masz co do tego ogromne wątpliwości? -
    Uniosłam swoje brwi jednocześnie układając usta w nieduży dzióbek. Obrzuciłam Arystokratę nieco pretensjonalnym spojrzeniem.
     



    Upiorny Arystokrata

    Godność: Jego Wysokość Arcyksiążę Rosarium, Lord Protektor Krainy Luster
    Wiek: Niektórzy czynami starają się dowieść, że zbyt długo już Rosarium żyje na tym świecie, choć on sam jest odmiennego zdania.
    Rasa: Upiorny Arystokrata
    Lubi: Równy krok marszowy arcyksiążęcych legionów, które białą i czerwoną różę niosą do najdalszych zakątków krainy luster; zapach kwiatów w ogrodach Różanego Pałacu i spokojny szum fontann.
    Nie lubi: Nieposłuszeństwa i fałszywych idei, niszczących piękno niewinnych oczu, niegdyś szczęścia tylko pragnących.
    Wzrost / waga: 178 / 70
    Aktualny ubiór: .
    Znaki szczególne: Tykowość
    Pod ręką: Złoty zegarek kieszonkowy
    Bestia: Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
    Nagrody: Lustrzany Pierścień, Zegarmistrzowski Przysmak, Nić Opętania, Lodowy Klejnot, Kamień Duszy, Umbraculum
    SPECJALNE: Administrator, Mistrz Gry | Mister Spectrofobii 2011, Najlepszy Pisarz 2012
    Dołączył: 28 Gru 2010
    Posty: 1341
    Wysłany: 11 Październik 2014, 01:33   

    Oj nie! Żadnego domyślania się! Ja wiem, że to jest wyśmienita zabawa tak liczyć, że ktoś zrozumie co mamy na myśli, lecz w istocie jednak zdecydowanie lepiej nie ryzykować przy kimś, kto pali. Oczywiście gdyby to było coś tak błahego jak palenie papierosów, to można by to przełknąć. Gdyby to było palenie tych nowych dziwadełek, tez można zignorować, jednak jeśli palonym jest sama osoba, która się Arcyksięciu naraża, to lepiej zdecydowanie nie kazać mu się niczego domyślać. Oczywiście nie dotyczy to tych sytuacji, w których domyślić się będzie wyjątkowo łatwo, a samo zachowanie będzie niezwykle urokliwe, lecz te zdarzają się rzadko.
    Arystokracie wiele można zarzucić, że pozwala sobie na kpiny ze swych wrogów, jest zbyt pewny siebie i zapomina o wyrażaniu uczuć podczas starcia psując tym samym radość przeciwników wyprowadzenia z równowagi kogoś takiego jak on. Nie można mu jednak zarzucić, że jest osobą, która porzuca zasady dla wygody, czy z jakiegokolwiek innego powodu. Także nie można odmówić mu upartości. Stąd łatwo się domyślić, że gdy został spytany o zrobienie wyjątku, to jedynie ponownie zbliżył swoje usta do kociego ucha i dotykając skóry Vivienn wargami raz jeszcze wyszeptał.
    - Żadnych wyjątków. - Będzie nasza kotka musiała się przyzwyczaić do tego, że w wypadku Arcyksięcia może sobie pozwalać na psoty tylko wtedy, kiedy jest jednocześnie urocza, a same psoty nie idą zbyt daleko, na przykład w ranienie czyjejś dłoni. Za coś takiego bowiem koty zawsze zostaną ukarane, niezależnie od tego jak kochane i cudowne by były.
    Dłoń arystokraty nawet nie drgnęła, gdy koteczek próbował udawać, że tę próbuje od siebie odsunąć, druga za to przesunęła się znów po jej ręce, tym razem w drugą stronę, aż do dłoni, którą palce Rosarium objęły.
    - Mam nadzieję, że wszelkie moje wątpliwości rozwiejesz.
    _________________

    *****
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Po drugiej stronie krzywego zwierciadła... Strona Główna
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Copyrights © by Spectrofobia Team
    Wygląd projektu Oleandra. Bardzo dziękujemy Noritoshiemu za pomoc przy kodowaniu.

    Forum chronione jest prawami autorskimi!
    Zakaz kopiowania i rozpowszechniania całości bądź części forum bez zgody jego twórców. Dotyczy także kodów graficznych!

    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Template AdInfinitum
    Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 9