• Nie minęło zbyt wiele czasu od rozpoczęcia działalności AKSO, a po całej Otchłani rozniosła się wieść o tajemniczej mgle, w której znikają statki. Czytaj więcej...
  • Wstrząsy naruszyły spokój Morza Łez!
    Odczuwalne są na całym jego obszarze, a także na Herbacianych Łąkach i w Malinowym Lesie.
  • Karciana Szajka została przejęta. Nowa władza obiecuje wielkie zmiany i całkowitą reorganizację ugrupowania. Pilnie poszukiwani są nowi członkowie. Czytaj więcej...
  • Spectrofobia pilnie potrzebuje rąk do pracy! Możecie nam pomóc zgłaszając się na Mistrzów Gry oraz Moderatorów.
Trwające:
  • Skarb Pompei
  • Zmrożone Serce


    Zapisy:
  • Chwilowo brak

    Zawieszone:
  • Brak


  • Drodzy użytkownicy, oficjalnie przenieśliśmy się na nowy serwer! Dokładne informacje na fanpege'u Spectrofobii lub forumowym Discordzie (odnośniki po prawej)!



    Zapraszamy do zapoznania się z Uśrednionym Przelicznikiem Waluty. Mamy nadzieję, że przybliży on nieco realia Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani.

    Szykujcie się na słodkie Walentynki i Dziewannę!

    Zimowa Liga Wyzwań Fabularnych nadeszła. Ponownie zapraszamy też na Wieści z Trzech Światów - kanoniczne zdarzenia z okolic Lustra i Glasville. Strzeżcie się mrocznych kopuł Czarnodnia i nieznanego wirusa!

    W Kompendium pojawił się chronologiczny zapis przebiegu I wojny pomiędzy Ludźmi i KL. Zainteresowanych zapraszamy do lektury.

    Drodzy Gracze, uważajcie z nadawaniem swoim postaciom chorób psychicznych, takich jak schizofrenia czy rozdwojenie jaźni (i wiele innych). Pamiętajcie, że nie są one tylko ładnym dodatkiem ubarwiającym postać, a sporym obciążeniem i MG może wykorzystać je przeciwko Wam na fabule. Radzimy więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujecie się na takie posunięcie.

    Pilnie poszukujemy Moderatorów i Mistrzów Gry. Jeżeli ktoś rozważa zgłoszenie się, niech czym prędzej napisze w odpowiednim temacie (linki podane w polu Warte uwagi).

    ***

    Drodzy użytkownicy z multikontami!
    Administracja prosi, by wszystkie postaci odwiedzać systematycznie. Jeżeli nie jest się w stanie pisać wszystkimi na fabule, to chociaż raz na parę dni posta w Hyde Park
    .
    Marionetki – otwarte
    Kapelusznicy – otwarte
    Cienie – otwarte
    Upiorna Arystokracja – otwarte
    Lunatycy – otwarte
    Ludzie – otwarte
    Opętańcy – otwarte
    Marionetkarze – otwarte
    Dachowcy – otwarte
    Cyrkowcy – otwarte
    Baśniopisarze – otwarte
    Szklani Ludzie – otwarte
    Strachy – otwarte
    Senne Zjawy – otwarte
    Postaci Specjalne – otwarte

    Ponieważ cierpimy na deficyt Ludzi, każda postać tej rasy otrzyma na start magiczny przedmiot. Jaki to będzie upominek, zależy od jakości Karty Postaci.



    » Miasto Lalek » Park pacynkowy
    Poprzedni temat :: Następny temat
    Autor Wiadomość
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 806
    Wysłany: 25 Wrzesień 2016, 16:05   Park pacynkowy

    Park pacynkowy mieści się na samym skraju Miasta Lalek i rozciąga na sporej powierzchni. Składa się on głównie z lasów, sadów (z których każdy może korzystać) oraz z łąk. Dzięki temu iż jego powierzchnia wykracza poza granice miasteczka, jest to jedyne miejsce w Mieście Lalek, w którym można nacieszyć się słońcem. Tam praktycznie nigdy nie ma chmur. Nie wiadomo jakim cudem tu cokolwiek rośni i to przez cały rok. Obojętnie czy przyjdziesz tu w zimie czy w lecie zawsze znajdziesz soczyste, słodkie owoce na drzewach, krzewach oraz na płotach oplecionych różnokolorowymi winogronami.
    W lasach zawsze było przyjemnie chłodno, a na łąkach można było znaleźć mnóstwo kwiatów. Tak było za dnia. Wieczorem oraz rankiem można tam obejrzeć wspaniałe zachody i wschody słońca, które nigdy nie wyglądają tak samo. W nocy zaś niebo jest rozświetlone milionami gwiazd, a pomiędzy trawami pojawiają się różnokolorowe ogniki (coś jak świetliki w Świecie Ludzi), które dość trudno złapać jednak nie jest to niemożliwe.
    W centrum jednego z lasów znajduje się górka, zakończona klifem. Mało kto się tam zapuszcza ale za to można zobaczyć tam cały park oraz sporą część miasta. Na szczycie góry rośnie jabłoń, porośnięta winoroślą, która zawsze chętnie zaspokoi głód owoców i przybyłych wędrowników.


    To właśnie do tego parku udała się Mari wraz z Luną i jej nowym towarzyszem, Nishim. Z ulgą przyjęła chłodną, miękką trawę pod łapami, ciągłe chodzenie po betonie ją męczyło i sprawiało, że po dłuższym czasie łapy zaczynały ją boleć.
    Szła pod rękę z Białowłosym. Co chwilę spoglądając na niego. Z trudem powstrzymywała rumieńce oraz to by wziąć w łapki mięciutkie pióro, które Nishi wetknął jej do włosów. Miała coraz większą nadzieję, że mężczyzna nie widział w niej swojej kolejnej zdobyczy, ani, że nie okaże się to wszystko głupim żartem lub tylko pięknym snem.
    Luna gdy tylko zobaczyła otwartą przestrzeń od razu wystrzeliła jak z procy. Mari zachichotała widzą to i po chwili sama odbiegła od Skrzydlatego ciesząc się chłodem trawy. Z uśmiechem namawiała go by sam zdjął buty. Chciała aby poczuł to co ona. Byłą szczęśliwa i nie bała się tego pokazywać.
    Gdy jednak zobaczyła las wpadła na inny pomysł. Spojrzała znów na Nishiego drapieżnie po czym nagle zniknęła w gąszczu chowając się za drzewami, pilnując jednak czy Opętaniec podąża za nią czy raczej uznał, ze ją oleje. Wyglądała zza drzew uśmiechając się łobuzersko, a czasem nawet wystawiając do Białowłosego język. Chciała się z nim podrażnić, spędzić jak najweselej czas, bała się, że gdy zrobi się ciemno, rozejdą się i nigdy już więcej nie spotkają.
    _________________

     



    Truciciel Serc

    Godność: Nishinoya Yuu
    Wiek: Wygląda na dwadzieścia
    Rasa: Opętaniec
    Lubi: Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
    Nie lubi: Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
    Wzrost / waga: 175 cm i 66 kg
    Aktualny ubiór: Biała koszula z długim rękawem, czarna kamizelka, czarne spodnie i buty.
    Znaki szczególne: Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
    Pod ręką: Szkicownik, ołówek, katana, wstęgą pod postacią broszki
    Broń: Katana
    Nagrody: Czarodziejska Wstęga
    Stan zdrowia: Perfekcyjny
    Dołączyła: 05 Cze 2016
    Posty: 122
    Wysłany: 25 Wrzesień 2016, 19:09   

    Odetchnął świeżym powietrzem, gdy znaleźli się w bajkowym parku. Wiecznie słoneczne miejsce, w którym jego skrzydła lśniły niczym kula na dyskotece, ciągle dojrzałe oraz przepyszne (bo nie omieszkał spróbować) owoce na drzewach… Cud, a nie miejsce. Coś jak taki mały raj, gdzie wszystko jest piękne i wspaniałe.
    Zaśmiał się chicho, gdy Luna ruszyła pędem przed siebie, nie oglądając się nawet czy oni tam jeszcze stoją. Spojrzał rozbawiony na właścicielkę pieska, która zrobiła dokładnie to samo, co małe i puchate stworzonko – odbiegła od kruczka kawałek, namawiając go, by sam ściągnął buty. Jednak on pokiwał tylko głową, mówiąc – Nie mam łap, a stopy są strasznie delikatne – uśmiechnął się, machając skrzydłami, by wytworzyć wiatr, który rozwiał srebrne włosy kotki.
    Pognał za lwicą, która nagle zniknęła mu z pola widzenia. A to spryciula pomyślał i posłała jej pewne zwycięstwa spojrzenie, gdy dostrzegł ją za jednym z drzew. Zamachał mocno skrzydłami i wbił się w powietrze, lecąc nad drzewa, po czym zanurkował i pojawił się tuż przed Mari – Mam cię – powiedział, gdy miał ją złapać za rękę, ale ta mu uciekła i ponownie zniknęła gdzieś za drzewami. – Znajdę Cię! Zobaczysz! – wykrzyczał, ponownie biegnąc w zarośla.
    Przedzierał się przez liście drzew, ich gałęzie oraz krzewy, raz po raz zaczepiając co coś skrzydłami. Meh, to takie niewygodne pomyślał i wpadł na genialny pomysł. Ponownie wbił się w przestworza i zmienił w czarnego kruczka, którego wyróżniało tylko to, że wewnętrzna część jego skrzydeł połyskiwała na słońcu, tak samo jak anielskie skrzydła. Przelatywał więc zwinnie między gałęziami, z góry szukając białej lwicy o wesołym uśmiechu i pięknych oczach.
    _________________
    W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
    W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
    W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
    W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.
    Nishi theme song

    #edd282
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 806
    Wysłany: 25 Wrzesień 2016, 19:35   

    Mari obserwowała z krzaków jak Opętaniec próbuje ją znaleźć. Przemykała się od drzewa do drzewa, starając się nie stracić go z oczu ale jednocześnie nie dać się złapać. Już raz mu się to prawie udało, drugi raz nie da już się podejść.
    Śledziła Nishiego stąpając cichutko. Kocie łapy tylko jej to ułatwiały. Luna biegała miedzy drzewami jednak nie zwracała uwagi na żadne z nich. Tylko pilnowała, żeby się nie zgubić. Z tego co Mari zauważyła goniła za jakimś motylkiem czy innym, kolorowym owadem.
    Kocica miała w planach wskoczyć Nishiemu na plecy gdy ten będzie się tego najmniej spodziewał. Szła wiec za nim cierpliwie, ukrywając się w zaroślach, w bezpiecznej odległości od uskrzydlonego mężczyzny. Trochę jej się go zrobiło szkoda gdy zauważyła, że ten co chwila o coś zawadza skrzydłami. Miała nadzieję, że nic się mu nie stanie.
    Nagle zauważyła okazję. Mężczyzna stanął na moment w takim miejscu, że nic nie przeszkadzało jej w skoczeniu mu na plecy. Oczywiście planowała to zrobić tak aby nie uszkodzić tych pięknych skrzydeł. Co najwyżej w końcu poczuć ich miękkość.
    Już miała skoczyć gdy Nishi nagle uniósł się w powietrze i ....zniknął. Mari rozejrzała się zaskoczona. Nie zauważyła, że jej nowy towarzysz zmienił się w kruka. Wspięła się więc na najbliższe drzewo i zaczęła nasłuchiwać. Zrobiło się dziwnie cicho. Jedyne co zakłócało cisze to szelest jaki wywoływała Luna na dole. Poza tym nie słyszała nic.
    Przeskoczyła z gałęzi na gałąź przytrzymując się pazurami. Przeskoczyła na pień wyższego drzewa i wspięła się na wyższy konar. Naokoło nie było żadnych gałęzi poza tym konarem, dzięki czemu nic nie zasłaniało jej widoki. Nishiego jednak, ani nie wiedziała, ani nie słyszała.
    - Nishi? - zawołała w końcu niepewnie, a zarówno z jej głosu jak i z oczu można było wyczytać niepokój, wręcz obawę. Miała nadzieję, że się nie obraził, albo co gorsza, że nic mu się nie stało w tych gęstych zaroślach.
    _________________

     



    Truciciel Serc

    Godność: Nishinoya Yuu
    Wiek: Wygląda na dwadzieścia
    Rasa: Opętaniec
    Lubi: Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
    Nie lubi: Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
    Wzrost / waga: 175 cm i 66 kg
    Aktualny ubiór: Biała koszula z długim rękawem, czarna kamizelka, czarne spodnie i buty.
    Znaki szczególne: Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
    Pod ręką: Szkicownik, ołówek, katana, wstęgą pod postacią broszki
    Broń: Katana
    Nagrody: Czarodziejska Wstęga
    Stan zdrowia: Perfekcyjny
    Dołączyła: 05 Cze 2016
    Posty: 122
    Wysłany: 25 Wrzesień 2016, 21:13   

    Rozglądał się, szukając Mari, jednak nigdzie nie mógł jej znaleźć. Zawrócił więc, próbując wypatrzyć kotkę z góry, dlatego też wzbił się nieco wyżej, by mieć większe pole do obserwacji. Wkrótce jednak dostrzegł srebrne włosy lwicy, która znajdowała się na jednym z drzew. Podleciał zatem do niej, próbując wywołać jak najmniejszy szum, związany z pędem powietrza oraz trzepotania skrzydeł. Podleciał dyskretnie do kotki i usiadł na jeden gałęzi, która równała się (mniej więcej) z poziomem jej głowy. – Mówiłem, że Cię znajdę – powiedział rozbawiony, po czym ukłonił się, rozkładając skrzydła na boki i pochylając łeb w dół, gdy tylko kotka spojrzała w jego stronę. – Tylko nie mów, że myślałaś, że Cię zostawiłem – pokręcił łbem na boki. – Jaki Ci się podobam w tej odsłonie? – zapytał i wzbił się w powietrze, obkręcając się wokół własnej osi kilka razy. Następnie wylądował oraz pokazał jej wewnętrzną stronę swoich skrzydeł, która delikatnie połyskiwała w słońcu. – Niby taki ze mnie białas, a jednak czarny – zaśmiał się ze swoich własnych słów. – Idziemy na ziemie, czy podziwiamy widoki? – spojrzał na horyzont rozciągający się przed nim. Dostrzegł wysoki klif, wpadając na genialny pomysł. – Może miałabyś ochotę poszybować? – wskazał skrzydłem na wysoki klif. – Oczywiście przejdziemy się tam normalnie, a potem zlecimy w dół, dobrze? – Zamachał skrzydłami i poleciał kawałek, by po chwili usiąść na jej ramieniu. – Bo latanie to najcudowniejsze przeżycie na świecie i chciałbym się z tym Tobą podzielić – powiedział śmiało, a dziób (o ile to możliwe) mu się zaśmiał.
    _________________
    W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
    W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
    W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
    W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.
    Nishi theme song

    #edd282
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 806
    Wysłany: 25 Wrzesień 2016, 21:35   

    Aż podskoczyła słysząc nagle obok siebie głos Nishiego. Spojrzała zaskoczona na gadającego kruka. Chwilę zajęło jej pojęcie, że Nishi to właśnie ten kruk. Spojrzała więc na niego z zaciekawieniem. To było dla niej coś nowego.
    Zaśmiała się z żartu na temat jego kolorystyki. Faktycznie, w bardziej ludzkiej formie był albinosem, a teraz? Czarny jak noc.
    - W tej formie wyglądasz bardziej apetycznie - wymruczała szykując się do skoku, szczerząc przy tym ostre kły i oblizując się z apetytem. Udała, że go atakuje, jednak w rzeczywistości zaczęła przenosić się coraz niżej na ziemię. Widoki co prawda były piękne, z miejsca, z którego właśnie zeszła, jednak wolała nagle nie spaść z tej wysokości. Co prawda mówi się, że koty zawsze spadają na cztery łapy, jednak ona była kotem tylko po części i wolała nie sprawdzać czy ona też spadnie na cztery łapy nic sobie nie robiąc przy tym.
    Gdy już znalazła się bezpiecznie na ziemi spojrzała na wskazany przez Nishiego klif. Zerknęła niepewnie na kruka.
    - Jesteś tego pewien? - zapytała idąc już we wskazanym kierunku. Pozwoliła krukowi zając miejsce na jej ramieniu, bo czemu by nie?
    Gdy była już na miejscu spojrzała w dół i przełknęła ślinę.
    - Nie jestem przekonana czy to dobry pomysł - powiedziała zerkając na towarzysza. Z jednej strony chciała aby Nishi pokazał jej trochę swojego świata, z drugiej strony jednak trochę się tego bała i sprawiała wrażenie, że po dobroci nie pójdzie. W jej oczach jednak można było wyczytać, że mimo strachu chciałaby spróbować. Nie wiedząc czemu ufała Opętańcowi, tylko nie potrafiła się do tego przyznać. Nie lubiła pokazywać innym, że czegoś się boi. Jednak przy Kruczki czuła się inaczej. Inaczej niż przy kimkolwiek innym, dlatego podświadomość nie ostrzegała jej aż tak bardzo przed nim. Ale dlaczego? Dlaczego on miałby być inni niż pozostali? Dlaczego przy nim czuje się cały czas zrelaksowana? Nie wiedziała tego jeszcze...
    Jednak jeśli Nishi złapał by ją z zaskoczenia nie zrobiła by nic poza wtuleniem się w niego i głośnym miauknięciem. Zacisnęłaby też oczy. Bo kto normalny się wyszarpuje z objęć jedynej potrafiącej latać istoty w pobliżu, gdy spada z wielkiego klifu? No kto?!
    _________________

     



    Truciciel Serc

    Godność: Nishinoya Yuu
    Wiek: Wygląda na dwadzieścia
    Rasa: Opętaniec
    Lubi: Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
    Nie lubi: Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
    Wzrost / waga: 175 cm i 66 kg
    Aktualny ubiór: Biała koszula z długim rękawem, czarna kamizelka, czarne spodnie i buty.
    Znaki szczególne: Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
    Pod ręką: Szkicownik, ołówek, katana, wstęgą pod postacią broszki
    Broń: Katana
    Nagrody: Czarodziejska Wstęga
    Stan zdrowia: Perfekcyjny
    Dołączyła: 05 Cze 2016
    Posty: 122
    Wysłany: 26 Wrzesień 2016, 21:08   

    Zaśmiał się, gdy usłyszał, że jej bardziej apetyczny – No wiesz, nie podoba Ci się moja ludzka twarzyczka? – pokręcił rozbawiony głową – Tylko mnie nie zjedz, bo wtedy nie będziesz mogła napawać się moim, jakże wybornym, towarzystwem – puścił jej oczko jako kruk, po czym zatrzepotał skrzydłami, gdy Mari udała, że go atakuje oraz okrążył drzewo, na którym się znajdowali kilka razy. W pewnym momencie zwinął skrzydła i zanurkował, by kilka milimetrów przed ziemią, po to by zrobić kilka koziołków w powietrzu i wygodnie ułożyć się na ramieniu srebrnowłosej.
    - Nie martw się – powiedział, gdy zapytała niepewnie, widząc dość duży klif. – Ze mną nie stanie Ci się krzywda – powiedział i pokiwał twierdząco łebkiem, nadając swoim zapewnieniom większej wiarygodności. Zleciał z jej ramienia, zmienił się w człowieka i stanął za kotką. – To naprawdę niesamowite uczucie – powiedział tuż przy jej kocim uchu. – Ufasz mi? – zapytał i o ile Mari powiedziała, że mu ufa, o tyle Nishi złapał ją mocno w pasie, zeskakując z wysokiego klifu. Przez chwilę dosłownie spadali w dół, jednak nie chcąc bardziej straszyć lwicy, rozłożył anielskie skrzydła i zatrzepotał nimi kilkukrotnie, by nabrały wiatru, mogąc swobodnie szybować. – Otwórz oczy, rozejrzyj się po okolicy, spróbuj dotknąć jakąś chmurkę, czy coś – przycisnął ją jeszcze mocniej do siebie, by Mari bardziej się rozluźniła i mogła skupić na przyjemności, a nie strachu.
    _________________
    W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
    W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
    W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
    W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.
    Nishi theme song

    #edd282
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 806
    Wysłany: 26 Wrzesień 2016, 23:40   

    Serce Mari znowu przyspieszyło, gdy Kruk wrócił do swojej ludzkiej postaci i stanął za nią. Dlaczego ona tak na niego reaguje? Gdy Nishi zadał jej pytanie dotyczące zaufania, zawahała się. Ufała mu, ale czy bezpiecznie jest się do tego przyznawać? W końcu właściwie dopiero co się poznali. Niem jednak zdążyła się nad tym poważnie zastanowić, jej usta odpowiedziały same - Ufam Ci - wyszeptała.
    Miauknęła zaskoczona gdy Nishi chwycił ją w pasie i pociągną w przepaść. Zamknęła oczy przerażona i z trudem powstrzymywała pazury by nie wbić ich w ręce Nishiego. Była przerażona to prawda, jednak z nieznanych sobie powodów ufała mu. W trakcie spadania, spięła się mocno, a ogony owinęła wokół jednej z nóg Nishiego. Zrobiła to instynktownie, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
    Gdy Kruczek wyprostował lot i przemówił do niej, otworzyła niepewnie oczy. I to co zobaczyła zaparło jej dech w piesiach. Gdzie nie spojrzała rozciągały się wspaniałe widoki. Spojrzała na Nishiego zachwycona. Poczuła się jak mały kociak, który odkrywa dopiero świat.
    Czując pewny uścisk albinosa, zdecydowała się wyciągnąć łapę w górę i spróbować dotknąć pierzastych chmur. Poczuła przyjemny chłód gdy jej łapka dotknęła obłoku, a gdy ją wyciągnęła, futerko było pokryte lekkim szronem. Mimo wysokości oraz tego, że wystarczyłoby, aby Nishi rozluźnił uścisk by Mari skończyła swoje życie jako czerwona plama, czuła się przy nim bezpiecznie.
    Spojrzała w dół szukając klifu, na którym siedziała zaskoczona Luna, nie wiedząc jak ma zareagować na oddalającą się parę.
    Mari zrelaksowała się. To było naprawdę cudowne. Cieszyła się, że zaufała mężczyźnie. To były najpiękniejsze chwile w jej życiu, które spowodowały, że po jej policzkach spłynęło kilka łez szczęścia.
    _________________

     



    Truciciel Serc

    Godność: Nishinoya Yuu
    Wiek: Wygląda na dwadzieścia
    Rasa: Opętaniec
    Lubi: Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
    Nie lubi: Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
    Wzrost / waga: 175 cm i 66 kg
    Aktualny ubiór: Biała koszula z długim rękawem, czarna kamizelka, czarne spodnie i buty.
    Znaki szczególne: Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
    Pod ręką: Szkicownik, ołówek, katana, wstęgą pod postacią broszki
    Broń: Katana
    Nagrody: Czarodziejska Wstęga
    Stan zdrowia: Perfekcyjny
    Dołączyła: 05 Cze 2016
    Posty: 122
    Wysłany: 28 Wrzesień 2016, 16:06   

    Ucieszył się, gdy kotka wyszeptała, że mu ufa. Poczuł spływającą na niego radość zmieszaną z ulgą, bo przecież, gdyby powiedziała, że mu nie ufa, to nigdy nie rzuciłby się z nią w przepaść.
    Wyczuł jak Mari się spina oraz owija swoje ogony wokół jego nogi, najprawdopodobniej instynktownie. Wcale się nie dziwie pomyślał Gdybym znalazł się na jej miejscu, po pewnie wbiłbym pazury w ręce, które mają mnie trzymać odetchnął głębiej, machając skrzydłami.
    Obserwował zachowanie lwicy, która wydawała się być zachwycona tym, co widzi. Uśmiechnął się zatem szeroko – Jak Ci się podoba? – zapytał, gdy dotknęła puchatej chmurki, która pozostawiła na jej łapce zmarznięte krople wody. Nishi zmartwił się dopiero, gdy po jej twarzy spłynęło kilka łez – Coś nie tak? Chcesz na ziemie? Mam wrócić do Luny na klif? – zapytał spanikowany. I o ile Mari odpowiedziała, że chce wracać, o tyle zrobił fikołek w powietrzu i zawrócił, lecąc w stronę klifu. Wylądował wtedy kawałek za krawędzią oraz postawił kotkę na ziemię, przepraszając za niemiłe doświadczenie i mówiąc, że dla niego jest to coś niesamowitego, dlatego chciał się tym z nią podzielić. Jednak jeśli lwica odpowiedziała, że to nic takiego – kontynuował ich wspólny lot, ciesząc się przyjemną temperaturą, chłodem powietrza, które uderzało mu w twarz oraz pozytywnymi uczuciami, które wręcz buchały z srebrnowłosej.
    _________________
    W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
    W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
    W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
    W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.
    Nishi theme song

    #edd282
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 806
    Wysłany: 28 Wrzesień 2016, 20:42   

    Mimo iż się rozluźniła, to nadal trzymała ogony owinięte wokół nogi Nishiego. Ufała mu, jednak nadal latanie było dla niej czymś nowym, a dzięki temu czuła się pewniej.
    - Jest cudownie - odpowiedziała radośnie na pytanie Opętańca. Bardzo jej się podobało. Spanikowany ton Białowłosego lekko ją zaskoczył, dopiero teraz zauważyła, że po jej policzkach ciekną łzy. Otarła je szybko łapką i uśmiechnęła się. - to nic takiego - powiedziała cicho i cieszyła się wiatrem we włosach. Odetchnęła parę razy zadowolona.
    Po dłuższej chwili jednak znów spojrzała na klif. Luna naprawdę musiała się martwić.
    - Czy...czy możemy już wracać? - zapytała niepewnie. Nie chciała aby mu było przykro. - Trochę martwię się o Lunę no i nie chcę przeciążać Twojego skrzydła. - Powiedziała poważnie. Naprawdę martwiła się nie tylko o psiaka ale również o Nishiego. W końcu podczas ich pobytu w kawiarence przyznał, że ma ze skrzydłem problem.
    Poczuła się trochę głupio ale zapytała jeszcze niepewnie - ale...czy zanim wrócimy moglibyśmy przelecieć przez jakąś chmurkę?
    Spodobało jej się to co poczuła jak wsadziła łapkę w puchatą chmurę. I chciała raz chociaż przelecieć przez jakąś. Zawsze ją zastanawiało jakie to uczucie.
    Jeśli Nishi się zgodził ucieszyła się bardzo i zamruczała głośno. Jeśli jednak nie to nie smuciła się. W końcu nie ma obowiązku spełniać jej zachcianek. To po prostu było małe marzenie, o którym śniła jak była malutka i teraz jej się przypomniało.

    Gdy wrócili na ziemię i stanęła na lekko chwiejnych łapach, odwróciła się i przytuliła Nishiego mocno.
    - Dziękuję - powiedziała szczęśliwa - to było najcudowniejsze co mnie w życiu spotkało! - wykrzyknęła radośnie po czym pocałowała go krótko w policzek. Nie wiedziała jak mu się inaczej odwdzięczyć. W jej oczach znów pojawiły się łezki szczęścia. Zaraz potem jednak pobiegła do obrażonej Luny i wzięła ją na ręce kręcąc się wokół własnej osi. Przytuliła ją mocno do siebie. Szczęście aż z niej tryskało. Nie zwracała uwagi na nic. A chyba powinna bo po chwili potknęła się o wystający korzeń i zniknęła w wysokiej gęstej trawie. Gdyby Nishi postanowił ja znaleźć nie zajęłoby mu to długo. Mari leżała szczęśliwa w trawie patrząc na przelatujące nad niech chmury. Uśmiechnięta od ucha do ucha.
    _________________

     



    Truciciel Serc

    Godność: Nishinoya Yuu
    Wiek: Wygląda na dwadzieścia
    Rasa: Opętaniec
    Lubi: Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
    Nie lubi: Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
    Wzrost / waga: 175 cm i 66 kg
    Aktualny ubiór: Biała koszula z długim rękawem, czarna kamizelka, czarne spodnie i buty.
    Znaki szczególne: Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
    Pod ręką: Szkicownik, ołówek, katana, wstęgą pod postacią broszki
    Broń: Katana
    Nagrody: Czarodziejska Wstęga
    Stan zdrowia: Perfekcyjny
    Dołączyła: 05 Cze 2016
    Posty: 122
    Wysłany: 29 Wrzesień 2016, 21:11   

    Odetchnął w duchu, kiedy srebrnowłosa powiedziała, że jej się to podoba. Naprawdę się ucieszył, ponieważ to uczucie, te widoki i ta niesamowita chwila były czymś, co już do końca swojego życia pragnął przeżywać, a podzielenie się czymś takim było naprawdę wspaniałe, bo nie dość, że sam rozkoszował się tym wszystkim, to mógł sprawić masę radości innej osobie, tym bardziej, że tą osobą była piękna kobieta.
    - Jesteś pewna? – zapytał, kiedy Mari odpowiedziała, że to nic takiego. Spojrzał z troską na jej uroczą twarzyczkę, gdy poprosiła, by mogli wrócić już na klif do białek kulki oraz, aby nie przeciążać jego skrzydła. To kochane pomyślał uradowany, słysząc troskę ze strony lwicy. – Oczywiście – zamachał skrzydłami i zawisł z kotką w powietrzu, po to by zawrócić, lecz zaraz usłyszał kolejne pytanie/prośbę ze strony srebrnowłosej. – Widzę, że Ci się spodobało – zaśmiał się cicho i poleciał w górę, zrobił fikołka w powietrzu oraz wleciał (dosłownie) w biały obłoczek, który zmoczył im włosy i ubrania.
    Zatrzepotał mocno skrzydłami, gdy lądował na klifie, po czym wypuścił kotkę ze swoich objęć (dość niechętnie, no ale nie miał wyboru), jednak Mari wróciła szybko do niego, przytuliła się do niego. Wtulił się w jej ciepłe ciało i odetchnął jej słodkim zapachem. – Nie masz za co – uśmiechnął się delikatnie – Jeśli zechcesz, powtórzymy to – powiedział, po czym został pocałowany w policzek. Zafalował radośnie skrzydłami, kiedy Mari zdążyła już uciec z jego objęć oraz podbiec do obrażonej psinki. Po chwili lwica zniknęła z jego pola widzenia i wpadła w jakieś zarośla. Parsknął rozbawiony, podszedł w stronę miejsca zniknięcia kotki – Uwaga na skrzydła – powiedział i sam położył się obok niej na trawie.
    _________________
    W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
    W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
    W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
    W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.
    Nishi theme song

    #edd282
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 806
    Wysłany: 30 Wrzesień 2016, 07:56   

    Zarumieniła się mocno, gdy Nishi skomentował jej prośbę. Jednak szybko przestała o tym myśleć, gdyż skrzydlaty ją spełnił. Była uradowana jak mały kociak. Mokra ale uradowana.
    - Bardzo chętnie to kiedyś powtórzę - uśmiechnęła się szeroko gdy przytulała albinosa.
    Luna udawała bardzo obrażoną, że zostawili ją samą na ziemi i do tego nawet nie powiedzieli, że znikają na chwile. Psinka po prostu pobiegła za nimi i nagle zobaczyła jak spadają w dół. Oczywiście nie zapomniała zacząć Mari o tym marudzić i zarzucać ją litanią żalu. Jednak szybko się uspokoiła. Nastrój Mari był zbyt zaraźliwy aby się na nią długo boczyć. Gdy kotka ją przytuliła zaczęła tylko głośno protestować, że jest mokra i że zmoczy jej futerko. Luna jedyną wodę na futrze to tolerowała w trakcie cieplutkiej kąpieli.
    Przy upadku Mari wypuściła Luna, na co ta musiała zareagować porządnym otrzepaniem się z jakże wielkich ilości wody na co kotka zareagowała salwą śmiechu.
    Słysząc ostrzeżenie Nishiego zerknęła na niego zaskoczona. Po chwili jednak przeturlała się na brzuch i spoglądała na skrzydlatego falując wesoło ogonami.
    - To było naprawdę cudowne - powtórzyła się zarumieniona i rozpromieniona jak chyba jeszcze nigdy - cieszę się, że się tym ze mną podzieliłeś - przyznała mrucząc wesoło.
    Widząc jak blisko ma jedno ze skrzydeł. Zaczęła się mu z zainteresowaniem przyglądać.
    - Czy wszystko w porządku ze skrzydłem? Nie boli? - zapytała z troską spoglądając na twarz Nishiego. Miała nadzieję, że przez tę małą wycieczkę nie nadwyrężył go za bardzo.
    W końcu wyciągnęła łapkę nad biały puch i zapytała niepewnie - Mogę? - Jeśli się nie zgodził cofnęła ją i dalej przyglądała się miękkim piórom. Jednak jeśli wyraził zgodę by pogłaskała biel, zrobiła to delikatnie, nie spiesząc się - Jakie mięciutkie! - zawołała zachwycona i wtuliłaby w krawędź skrzydła delikatnie policzek. Łasząc się do niego licem i mrucząc przy tym głośno.
    _________________

     



    Truciciel Serc

    Godność: Nishinoya Yuu
    Wiek: Wygląda na dwadzieścia
    Rasa: Opętaniec
    Lubi: Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
    Nie lubi: Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
    Wzrost / waga: 175 cm i 66 kg
    Aktualny ubiór: Biała koszula z długim rękawem, czarna kamizelka, czarne spodnie i buty.
    Znaki szczególne: Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
    Pod ręką: Szkicownik, ołówek, katana, wstęgą pod postacią broszki
    Broń: Katana
    Nagrody: Czarodziejska Wstęga
    Stan zdrowia: Perfekcyjny
    Dołączyła: 05 Cze 2016
    Posty: 122
    Wysłany: 1 Październik 2016, 08:14   

    Pokiwał z przekonaniem głową, kiedy lwica powiedziała, że kiedyś to powtórzy – Weźmiemy wtedy Lunę i ona też sobie polata – uśmiechnął się w stronę pieska.
    Wyłożył się wygodnie na ziemi i spojrzał w błękitne niebo, po którym chmurki leniwie pełzały – Wygląda jak wilk – powiedział oraz wskazał Mari odpowiednią chmurkę, jeśli zareagowała jakoś na jego słowa. – Naprawdę cieszę się, że Ci się podobało – spojrzał w jej stronę, słysząc wesołe mruczenie. – Urocza z Ciebie kicia – przyznał cicho.
    - Nie, wszystko dobrze – uśmiechnął się radośnie – Miło, że pytasz, to kochane – posłał jej przyjazne spojrzenie, ganiając się w myślach, ponieważ jego umysł podsunął mu jeden ze swoich nieprzyzwoitych pomysłów.
    Śmiało – powiedział, gdy zapytała czy może je dotknąć. Zaśmiał się cicho, widząc reakcję Mari, która zadowolona wtuliła się w nie i zaczęła o nie ocierać. A gdyby tak pomyślał, po czym wyrwał jego pióro z drugiego skrzydła, wyciągnął z kieszeni kawałek rzemyka i obwiązał nim piórko – To dla Ciebie, będziesz miała dwa – wręczył jej zrobiony na szybko, trochę kiczowaty, naszyjnik z długim, połyskującym piórem. - Jedno możesz nosić we włosach, a drugie na szyi lub zrobić z tego jakąś ozdobę do domu, czy coś - odchrząknął lekko, po chwili pytając - Mogę Cię pogłaskać? Nigdy nie miałem bliższej styczności z dachowcami i jestem ciekawy czy Twoje uszy są tak miękkie i puszyste na jakie wyglądają oraz czy te dwa, co jest bardzo ciekawe, ogony są gładkie jak u prawdziwego lwa - powiedział, czekając na odpowiedz lwicy. Jeśli mu pozwoliła to zaczął ją głaskać, sprawdzając miękkość uszu oraz bawiąc się ogonami. Jeżeli mu nie pozwoliła, to wzruszył tylko ramionami, napawając się przyjazną pogodą oraz miłą duszyczką koło siebie.
    _________________
    W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
    W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
    W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
    W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.
    Nishi theme song

    #edd282
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 806
    Wysłany: 1 Październik 2016, 11:10   

    Luna słysząc, że ona też będzie mogła polatać spojrzała niepewnie w niebo po czym schowała się za małym krzaczkiem - Nie ma mowy!
    Mari zaśmiała się. Spojrzała na wskazaną chmurę przyznając Nishiemu rację. Faktycznie wyglądała jak wyjący wilk.
    Gdy Nishi podał jej naszyjnik uśmiechnęła się ciepło - jak tak dalej będziesz mi dawał swoje piórka to będę miała własne skrzydełka, a Ty swoje stracisz - zażartowała - a tego bym nie chciała! - dodała z rozpędu.
    Wtulała się dalej w mięciutki puch. Miała ochotę się na nim zwinąć w kłębek i uciąć sobie drzemkę. Jednak przecież to nie jest jej podusia. Nie może tak zrobić.
    Wzięła naszyjnik i zawiązała sobie rzemyk na szyi, robiąc z niego jakby obróżkę z długim piórkiem i uśmiechnęła się do Nishiego tryumfalnie.
    Słysząc jego pytanie zarumieniła się lekko. Już miała się chętnie na to zgodzić, gdy padło hasło "prawdziwy lew". Zrobiła załamaną minkę, opuściła smutno uszka - to ja nie jestem prawdziwym lwem? - zapytała po czym obrażona usiadła plecami do Opętańca. Oczywiście udawała. Jednak czemu by się z nim nie podroczyć? Siedziała tak tyłem do niego z dumnie podniesioną głową i wszystkimi łapami na trawie. Jak dumna lwica. Po chwili jednak położyła ogony na kolana Białowłosego dając mu tym samym znać, że pozwala mu na głaskanie. A niech widzi jaka jest dla niego łaskawa.
    Odwróciła się jednak jeszcze i spojrzała na niego drapieżnie. - Tylko nie ciągnij po drapię! - ostrzegła starając się nie mruczeć w trakcie głaskania, co jednak było bardzo trudne dla Kotki.
    _________________

     



    Truciciel Serc

    Godność: Nishinoya Yuu
    Wiek: Wygląda na dwadzieścia
    Rasa: Opętaniec
    Lubi: Książki, odrobinę spokoju, herbatkę, rysować
    Nie lubi: Przeszkadzania, źle napisanych książek, znęcania się nad zwierzętami, rosołku
    Wzrost / waga: 175 cm i 66 kg
    Aktualny ubiór: Biała koszula z długim rękawem, czarna kamizelka, czarne spodnie i buty.
    Znaki szczególne: Białe, anielskie skrzydła, które błyszczą się pod słońce
    Pod ręką: Szkicownik, ołówek, katana, wstęgą pod postacią broszki
    Broń: Katana
    Nagrody: Czarodziejska Wstęga
    Stan zdrowia: Perfekcyjny
    Dołączyła: 05 Cze 2016
    Posty: 122
    Wysłany: 1 Październik 2016, 11:28   

    Zaśmiał się, wtórując Mari, kiedy puchata psinka czmychnęła do krzaków i wyraźnie powiedziała, że nigdy, ale to przenigdy nie zgodzi się na coś takiego. – Będzie fajnie! – zawołał radosny – Przelecimy się metr lub dwa nad ziemią, co byś się tak nie bała, dobrze? – zapytał, po czym pokręcił rozbawiony głową. – O to się nie martw moja droga – wskazał na pióra – One bardzo szybko odrastają, za dzień czy dwa odrosną obydwa, może więcej, bo nie jestem pewien ile ich straciłem – zamachał jednym skrzydłem – To coś jak z włosami, odpadają, ale potem odrastają normalnie – uśmiechnął się do niej radośnie.
    Nishi miał bardzo złe myśli, kiedy zobaczył niby obróżkę ze swoim piórkiem… Jeszcze sznurek… Wystarczyłoby gdyby uklękła i… Skarcił się w myślach, uśmiechając się charakterystycznie. Zły kruczek zganiał się ponownie Nie wolno powtarzał, jak do jakiegoś zwierzęcia.
    Widząc jej załamaną minę, chciał ją przytulić, lecz usiadł jedynie i spojrzał na nią z niemrawą miną – Byłaś kiedyś w Świecie Ludzi? – zapytał – Dla mnie lew, który tam żyje jest „tym prawdziwym”, bo wcześniej nie znałem tego świata, dlatego niektóre rzeczy nazywam „prawdziwymi”, a o inne pytam. - przyznał krótko - Dla mnie prawdziwy lew to wielki kot, z ogonem, który wygląda jak Twoje… Ty za to jesteś piękną kobietą, która ma atrybuty lwa… - westchnął cicho, licząc, że ta odpowiedź zadowoli lwicę, bo przecież taka jest prawda, więc nie wiedział nawet co mógłby powiedzieć innego.
    Odetchnął z ulga, gdy na jego kolana zostały położone dwa ogony – Jakoś to przeżyje – powiedział, po czym zaczął je gładzić delikatnie, sprawdzając czy faktycznie są takie same jak w jego świecie. Niestety podczas zabawy, a konkretniej udawania, że to pędzle, szarpnął jeden z nich trochę za mocno. – Przepraszam – przeprosił szybko i delikatnie pogładził owy ogon.
    _________________
    W świecie pełnym nienawiści ciągle musimy mieć nadzieję.
    W świecie pełnym zła, wciąż musimy być pełni otuchy.
    W świecie pełnym rozpaczy, nadal musimy mieć odwagę, by marzyć.
    W świecie zanurzonym w nieufności, my ciągle musimy mieć siłę, by wierzyć.
    Nishi theme song

    #edd282
     



    Nocny Muzykant

    Stowarzyszenie Czarnej Róży: Różana Czarownica
    Godność: Marionette
    Wiek: 22
    Rasa: Kotek z Czarnobyla
    Lubi: Dobrą herbatkę *-*
    Wzrost / waga: 167/45
    Aktualny ubiór: Mundur SCR http://i.imgur.com/J2Yu3Yx.jpg
    Znaki szczególne: dwa lwie ogony
    Pod ręką: Drewniany flet, sztylet
    Broń: Sztylet
    Bestia: Innocenza (Luna)
    Nagrody: fiolka czaru Słoneczny Psikus (jednorazowego użytku), Bolerko Niewidko, Korale Zamiarne, Zegarmistrzowski przysmak (2szt.)
    SPECJALNE: Mistrz Gry, Strażnik spisów
    Dołączyła: 30 Maj 2015
    Posty: 806
    Wysłany: 1 Październik 2016, 15:06   

    Zrobiło jej sie troche głupio gdy usłyszała jak Nishi sie tłumaczy. Jednak nie ma! Udawała obrażona i taka zostanie. Jednak rozumiała go. Musiała go kiedyś poprosić aby opowiedzial jej o Świecie Ludzi nigdy tam nie była i patrząc na jej odmienność raczej nigdy nie bedzie. Pierwszy raz miała kontakt z Opętańcem, który nie przyszedł tylko po to żeby sobie na nią popatrzeć o podotykac. Przeszedł ja dreszcz.
    Gdy Nishi zaczął bawić sie jej ogonami, rozluźniła sie i uśmiechnęła. Miała jednak nadzieje, ze Bialowlosy tego nie zauważył.
    Gdy jednak przypadkiem pociągnął ja za ogon, uśmiechnęła sie drapieznie. Błyskawicznie sie odwróciła i (o ile Nishi sie nie usunął) rzuciła sie na niego z głośnym warknieciem, powalając go na plecy. Wbiła mu lekko w tors pazury, jednak tak by ani nie uszkodzić ubrań ani go nie zranić. Oparła łapy na torcie blisko obojczykiow i wyszczerzyła ostre ząbki.
    - i co teraz Ptaszku? - zapytała machając ogonami jak kot co wlasnie dorwał swoją ofiarę - juz mi nie uciekniesz! - powiedziała drapieznie po czym oparła brodę o łapy, patrząc Nishiemu w oczy. Jej twarz była dosłownie kilka centymetrów od jego twarzy.
    Po chwili jednak schowała pazury i nadal leżąc na Opętańcu, trzymając jednak nogi obok jego boku, lekko podkulony, uśmiechnęła sie słodko.
    - a teraz głasiaj - wymruczała troche zalotnie. Miała nadzieje, ze Nishi nie uzna ja za jakaś wariatkę czy cos. Nie miała go jednak zamiaru puszczać. Niech ma swoją karę za ciągniecie ja za ogonek!
    _________________

    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Po drugiej stronie krzywego zwierciadła... Strona Główna
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Możesz załączać pliki na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Copyrights © by Spectrofobia Team
    Wygląd projektu Oleandra. Bardzo dziękujemy Noritoshiemu za pomoc przy kodowaniu.

    Forum chronione jest prawami autorskimi!
    Zakaz kopiowania i rozpowszechniania całości bądź części forum bez zgody jego twórców. Dotyczy także kodów graficznych!

    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Template AdInfinitum
    Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 9