• Nie minęło zbyt wiele czasu od rozpoczęcia działalności AKSO, a po całej Otchłani rozniosła się wieść o tajemniczej mgle, w której znikają statki. Czytaj więcej...
  • Wstrząsy naruszyły spokój Morza Łez!
    Odczuwalne są na całym jego obszarze, a także na Herbacianych Łąkach i w Malinowym Lesie.
  • Karciana Szajka została przejęta. Nowa władza obiecuje wielkie zmiany i całkowitą reorganizację ugrupowania. Pilnie poszukiwani są nowi członkowie. Czytaj więcej...
  • Spectrofobia pilnie potrzebuje rąk do pracy! Możecie nam pomóc zgłaszając się na Mistrzów Gry oraz Moderatorów.
Trwające:
  • Skarb Pompei
  • Zmrożone Serce


    Zapisy:
  • Chwilowo brak

    Zawieszone:
  • Brak


  • Drodzy użytkownicy, oficjalnie przenieśliśmy się na nowy serwer! Dokładne informacje na fanpege'u Spectrofobii lub forumowym Discordzie (odnośniki po prawej)!



    Zapraszamy do zapoznania się z Uśrednionym Przelicznikiem Waluty. Mamy nadzieję, że przybliży on nieco realia Krainy Luster i Szkarłatnej Otchłani.

    Szykujcie się na słodkie Walentynki i Dziewannę!

    Zimowa Liga Wyzwań Fabularnych nadeszła. Ponownie zapraszamy też na Wieści z Trzech Światów - kanoniczne zdarzenia z okolic Lustra i Glasville. Strzeżcie się mrocznych kopuł Czarnodnia i nieznanego wirusa!

    W Kompendium pojawił się chronologiczny zapis przebiegu I wojny pomiędzy Ludźmi i KL. Zainteresowanych zapraszamy do lektury.

    Drodzy Gracze, uważajcie z nadawaniem swoim postaciom chorób psychicznych, takich jak schizofrenia czy rozdwojenie jaźni (i wiele innych). Pamiętajcie, że nie są one tylko ładnym dodatkiem ubarwiającym postać, a sporym obciążeniem i MG może wykorzystać je przeciwko Wam na fabule. Radzimy więc dwa razy się zastanowić, zanim zdecydujecie się na takie posunięcie.

    Pilnie poszukujemy Moderatorów i Mistrzów Gry. Jeżeli ktoś rozważa zgłoszenie się, niech czym prędzej napisze w odpowiednim temacie (linki podane w polu Warte uwagi).

    ***

    Drodzy użytkownicy z multikontami!
    Administracja prosi, by wszystkie postaci odwiedzać systematycznie. Jeżeli nie jest się w stanie pisać wszystkimi na fabule, to chociaż raz na parę dni posta w Hyde Park
    .
    Marionetki – otwarte
    Kapelusznicy – otwarte
    Cienie – otwarte
    Upiorna Arystokracja – otwarte
    Lunatycy – otwarte
    Ludzie – otwarte
    Opętańcy – otwarte
    Marionetkarze – otwarte
    Dachowcy – otwarte
    Cyrkowcy – otwarte
    Baśniopisarze – otwarte
    Szklani Ludzie – otwarte
    Strachy – otwarte
    Senne Zjawy – otwarte
    Postaci Specjalne – otwarte

    Ponieważ cierpimy na deficyt Ludzi, każda postać tej rasy otrzyma na start magiczny przedmiot. Jaki to będzie upominek, zależy od jakości Karty Postaci.



    » Miasto Lalek » Zamek
    Poprzedni temat :: Następny temat
    Autor Wiadomość
     



    Upiorny Arystokrata

    Godność: Jego Wysokość Arcyksiążę Rosarium, Lord Protektor Krainy Luster
    Wiek: Niektórzy czynami starają się dowieść, że zbyt długo już Rosarium żyje na tym świecie, choć on sam jest odmiennego zdania.
    Rasa: Upiorny Arystokrata
    Lubi: Równy krok marszowy arcyksiążęcych legionów, które białą i czerwoną różę niosą do najdalszych zakątków krainy luster; zapach kwiatów w ogrodach Różanego Pałacu i spokojny szum fontann.
    Nie lubi: Nieposłuszeństwa i fałszywych idei, niszczących piękno niewinnych oczu, niegdyś szczęścia tylko pragnących.
    Wzrost / waga: 178 / 70
    Aktualny ubiór: .
    Znaki szczególne: Tykowość
    Pod ręką: Złoty zegarek kieszonkowy
    Bestia: Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
    Nagrody: Lustrzany Pierścień, Zegarmistrzowski Przysmak, Nić Opętania, Lodowy Klejnot, Kamień Duszy, Umbraculum
    SPECJALNE: Administrator, Mistrz Gry | Mister Spectrofobii 2011, Najlepszy Pisarz 2012
    Dołączył: 28 Gru 2010
    Posty: 1342
    Wysłany: 28 Listopad 2011, 19:41   Zamek

    Najstarsza część miasta lalek. Posiada otwartą zabudowę i poza kilkoma pałacykami oraz muzeum dziwów nie ma tutaj nic. Miejsce to posiada jednak ogromny plac, który będzie właśnie centrum całej uroczystości. Zanim jednak zbłąkane duszyczki dotrą na właściwe przyjęcie będą zmuszone przebyć most bez mostu. Możliwe, że jest to rodzaj przejścia otwieranego z zewnątrz i wystarczy poczekać? Bowiem wszystko co jest potrzebne do istnienia mostu, poza samym mostem, znajduje się na swoim miejscu. Zatem nic straconego! Dla odważnych pozostaje jednak wersja heroicznego skoku może być nieco ryzykowna zważając na rzekę ciemności i siedemnaście metrów odległości do drugiego brzegu.
    Za tym dziwacznym mostem widać wielobarwne chorągwie wywieszone na szczytach budynków. Przepasające każdą ulice barwne wstęgi czy zawieszone wysoko nad zamkiem kwiaty, które ułożyły się w wielki napis zachęcający do przyjścia na bal. Na razie jednak wszystko wydawało się spokojne. Żadnych ludzi, żadnych masek czy słów. Tylko jedna nieograniczona niczym cicha tajemnica tego miejsca. Można było też dostrzec resztki murów obronnych oraz studnię, która chociaż nie miała w sobie ani kropli to kryła tajemnice warte odkrycia.
    Jeszcze dalej stały pałacyki zbudowane całkiem niedawno. Widać w nich tę samą co w całym mieście lalek architekturę chociaż jednocześnie wyróżniają się kunsztem architekta. Jedyne budynki zbudowane inaczej to muzeum dziwów (Będące tak naprawdę wielkim magazynem zdobyczy wojennych i wszystkie zebrane tam rzeczy dla zwykłego człowieka byłyby normalne) oraz Odwrócona Katedra, z której nikt jeszcze nie wyszedł żywy. Oba budynki są gotyckie, chociaż w wypadku muzeum widać wpływy arabskie. Mamy tu więc typową dla kultury muzułmańskiej kolumnadę, typowo gotycki szkielet wraz z wielkimi oknami oraz ogromny szklany dach o kształcie ciastka.
    Wokół niemal całej dzielnicy biegnie droga, która była kiedyś potrzebna do obrony. Dzisiaj jest to ogród, co prawda wcale nie piękny, ale można tu znaleźć zaciszne miejsce aby odpocząć od zabawy. Na przeciwko mostu po drugiej stronie znajdują się ruiny donżonu. Znakomite miejsce na zbrodnie lub kontemplacje przemijania. Bez względu, na którą interpretacje patrzymy przychylniej ruiny są alternatywą, a w dawnych zamkowych podziemiach mogą kryć się przecież zombie! Albo i nie.

    Wszyscy zaczynają przy moście. Jak już przejdziecie to rozpocznie się bal~! Obowiązują odpowiednie stroje, ale w tym wypadku maski nie są obowiązkowe. Oczywiście uroczystość jest organizowana ze względu na urodziny forum i głównej Adminki. Fabularnie jednak celem jest przypomnienie legendarnych czasów krainy luster. Dlatego właśnie istnieje legenda, że zamek ten należał do ostatniej królowej krainy luster, która miała na imię <Pauza> .... Oleandra! Tadam. <Tak, zbieżność nie jest przypadkowa~!>
    _________________

    *****
    Vondur
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 29 Listopad 2011, 21:01   

    Idąc grzecznie za prowadzącym ją strażnikiem, Vondur dotarła aż tutaj. Dopiero gdy zatrzymała się przed miejscem, w którym powinien być most, mogła rozejrzeć się wokoło. Wcześniej była zbyt skupiona na tym, żeby nie uciec.
    W sumie nie miałaby żadnych szans. Kiedy jeszcze była zamknięta w lochach, kratę otworzył strażnik w otoczeniu sześciu towarzyszy. Następnie 'eskortowali' ją w to właśnie miejsce. Choć 'eskortowali' było tutaj stanowczo zbyt pozytywnym słowem. Oni po prostu pilnowali ją, żeby nie uciekła. Najwyraźniej miała w tym miejscu spełnić jakąś funkcję. Tylko pytanie: jaką? Zaraz sobie przypomniała, że słyszała, jak strażnicy po drodze mówili coś o balu i służbie. Zamarła z przerażenia. Czyżby właśnie taki był cel jej obecności? Miała służyć innym, podczas gdy ci będą się bawić? Stanowczo jej się to nie podobało. Dlaczego właśnie ona? Miała ochotę wrzeszczeć z wściekłości, jednak się powstrzymała. Decyzja już zapadła i nie mogła jej zmienić. Pozostało jej tylko znieść to godnie. Na razie nie chciała o tym myśleć - zacznie dopiero, gdy będzie musiała.
    Widok zachwycił ją. Zabrakło jej słów na opisanie otoczenia. Była naprawdę pod wrażeniem tego miasteczka i budynków stojących przed nią. Chętnie by się do nich dostała, tylko jak, skoro nie było mostu?...
      
    Arsene
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 30 Listopad 2011, 19:12   

    Latarnik chyba był na prawdę zdesperowany, kiedy godził się na przybycie na bal, o którym tyle się ostatnio mówiło, a jak zwykle przy takich przedsięwzięciach - mówiło się dużo. Oczywiście była wielka feta, może nawet większa, niż to, czego dotyczyła; milion ogłoszeń na drzwiach, słupach informacyjnych i oknach sklepów; milion osób zaczepiających ludzi i osobiście informujących ich, co ma się wydarzyć. Właściwie przyplątał się tu tylko dlatego, że Eurydyka go poprosiła. Stwierdziła, że za mało się bawi i kategorycznie ma pójść. Niby też miała iść, ale w ostatniej chwili coś jej wypadło. Mimo to, i tak go tu wysłała, a skoro był grzecznym kotkiem, prawie-że-maniakalnie słuchającym swojej pani, to... Stawił się. Ubrany dość nietypowo, to fakt, ale to tylko dlatego, że panienka znowu miała odmienne zdanie. Czasami zastanawiam się, jakie ona stosuje wobec niego argumenty... Odcięcie dostaw herbaty, sernika i cukierków jabłkowych? A wiecie, że to nawet możliwe?
    Tak czy siak, wcisnął na siebie śnieżnobiałą koszulę, żółtą kamizelkę, czarną marynarkę, czarne spodnie oraz czarne półbuty. Na dłonie naciągnął delikatne, wykonane z cienkiego materiału rękawiczki - również w kolorze czarnym. Zamiast krawata zawiązał białą, szeroką wstążkę, którą spiął nieco na bakier broszką z żółtym kamyczkiem. Głowę zaś przyozdobił czarnym cylindrem, przewiązanym zawadiacko pasem złotej koronki, do której doczepiono czarną kokardkę i kilka sztucznych, złotych róż. W normalnych warunkach za żadne skarby świata by się tak nie ubrał, ale, jak to się mówi - siła wyższa go zmusiła. Nie przeszkodziło mu to jednak w upchnięciu w kieszeni marynarki sakiewki z drobniakami, cukierkami jabłkowymi i ukochanym scyzorykiem oraz wetknięciu za koronkę przy cylindrze breloczka z białym, pluszowym misiaczkiem.
    Dotarłszy na miejsce, przystanął i wlepił wzrok w rysujące się na przeciwległym brzegu przepiękne budowle. łapki splótł za plecami i począł beztrosko kołysać się na stopach w przód i w tył - wyglądał teraz jak rozpieszczony paniczyk z dobrego domu, którym przecież nie był. Był za to zakompleksionym, zamkniętym w sobie okazyjnym jąkałą. Zadziwiające, jak ubiór potrafi wpłynąć na nasze zdanie o człowieku.
    Oirivin
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 30 Listopad 2011, 20:30   

    Z oszałamiająca szybkością, jak na takie stworzenie co niewielki szklany człowiek, przemykający uliczkami Miasta lalek, zapędził się w ślepy zaułek. Role się odwróciły. Teraz to on był celem, uciekającym przed człowiekiem, którego okradł. Wszystko niefortunnie obróciło się przeciw niemu. Niewypał. Z cudzą, wypchaną sakiewką w kieszeni płaszcza musiał uciekać, gdy w ostatniej chwili, właściciel zorientował się o jej braku. Najgorsze było to, że nie znał jeszcze dobrze Miasta Lalek, do którego niedawno przybył i to dlatego teraz znalazł się przed placem, od którego dzieliła go przepaść, w którego dnie płynęła ciemna rzeka. Właściwie, chłopak byłby zdolny przeskoczyć ową przepaść... Po drugiej stronie zniknął by szybko i pogoń by się skończyła. Nie zrobił tego jednak, gdyż zorientował się o niej zbyt gwałtownie. Tak, musiałby się przygotować do skoku. Nie zdążył. Zatrzymał się gwałtownie, przed samą krawędzią, niemalże w nią wpadając.
    I co miał teraz zrobić?
      
    Miyuko
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 30 Listopad 2011, 20:43   

    Za uciekającym chłopakiem w białym płaszczu, biegła starsza od niego dziewczyna, wykrzykując co jakiś czas, by tamten się zatrzymał. Była od niego wolniejsza, przez co przez spory okres czasu pozostawała w tyle. W końcu jednak poszczęściło jej się, gdy niedoświadczony - jak sądziła - złodziejaszek znalazł się w martwym punkcie. Nie miał już gdzie uciekać. Znalazł się przed fosą, oddzielającą miasto od placyku. (Ten przykuł jej uwagę mnóstwem kolorowych chorągiewek i wstęg, które tak uwielbiała. Poza tym widać było, że coś ma się tam wydarzyć. Ciekawe co...) Tak wiec ze wszystkich stron był osaczony. Z prawej strony - budynki, bez żadnych uliczek pomiędzy, z lewej - tłoczący się ludzie, wyraźnie zaciekawionych zaistniałą sytuacją (Właściwie mógłby wbiec w tłumek, ale to też było ryzyko. Bo kto by się stawił po stronie złodzieja? ). Z przodu - przepaść, z tyłu - ona: Miyuko.
    Zaczęła zwalniać, aż w końcu zatrzymała się kilkanaście metrów przed chłopakiem. Ciężko oddychając uśmiechnęła się ironicznie spoglądając na obróconego do niej w danej chwili złodzieja
    - I co teraz, mój drogi? Skoczysz? Czy może poddasz się i łaskawie oddasz mi co moje? - spytała.
     



    Upiorny Arystokrata

    Godność: Jego Wysokość Arcyksiążę Rosarium, Lord Protektor Krainy Luster
    Wiek: Niektórzy czynami starają się dowieść, że zbyt długo już Rosarium żyje na tym świecie, choć on sam jest odmiennego zdania.
    Rasa: Upiorny Arystokrata
    Lubi: Równy krok marszowy arcyksiążęcych legionów, które białą i czerwoną różę niosą do najdalszych zakątków krainy luster; zapach kwiatów w ogrodach Różanego Pałacu i spokojny szum fontann.
    Nie lubi: Nieposłuszeństwa i fałszywych idei, niszczących piękno niewinnych oczu, niegdyś szczęścia tylko pragnących.
    Wzrost / waga: 178 / 70
    Aktualny ubiór: .
    Znaki szczególne: Tykowość
    Pod ręką: Złoty zegarek kieszonkowy
    Bestia: Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
    Nagrody: Lustrzany Pierścień, Zegarmistrzowski Przysmak, Nić Opętania, Lodowy Klejnot, Kamień Duszy, Umbraculum
    SPECJALNE: Administrator, Mistrz Gry | Mister Spectrofobii 2011, Najlepszy Pisarz 2012
    Dołączył: 28 Gru 2010
    Posty: 1342
    Wysłany: 1 Grudzień 2011, 18:41   


    Nawet najmniejszy powiew nie zakłócił wam ciszy związanej z oczekiwaniem na początek balu. Część zebranych stała przyglądając się miejscu gdzie powinien być most, a inni trafili tu całkiem przypadkowo. Jednak wszyscy ci, którzy zostali w oczekiwaniu byli zawiedzenie. Inaczej natomiast było z tymi, którzy podeszli aż na sam skraj przepaści. Ktoś stojąc tam mógł ujrzeć most, albo jego złudzenie bo nie wiadomo czy nie było to po prostu oszustwo mające wciągnąć niewinne duszyczki to nicości. Był to oczywiście znakomity pomysł zaryzykować. Jedna osoba mniej to więcej miejsca do tańca i większa szansa na zwycięstwo w ewentualnych konkursach. Z drugiej strony naprawdę niewielu mogło być świadomych istnienia kawałka mostu lub jego złudzenia. Większość była po prostu zbyt daleko i jedyne co mogła ujrzeć to pustka.
    _________________

    *****
    Luis
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 1 Grudzień 2011, 22:16   

    Dziwna dziewczyna nieco wyróżniająca się z tłumu, szła, a raczej lekko podskakiwała, śpiewając głośno. Uwielbiała to, a teraz miała powód. Była bardzo z siebie zadowolona, nawet nie wiadomo czemu. Po prostu na jej twarzy był wesoły uśmiech, co rzadko się zdarzało. Zawsze ukrywała się i uciekała. Teraz taka piękna zmiana, czy jakiś kiepski żart?
    Powracając do dziewczyny, to ona właśnie...skała? No dobra niech będzie! Skakała sobie uliczką, śpiewając. Uwielbiała tą czynność. Gościć każde zwierze swym głosem, gdy nikogo wokół niema, ale chwila! Przecież tu jest pełno osób! A ona się tym nie przejmuje? Bardzo dziwne. W końcu trawił na jakąś grupkę istot. Już skończyła swą piosenkę! Jakiś cud! O nie! Oni na pewno ją słyszeli, ponieważ stała bardzo blisko ich. Zamknęła swą buzię i rozejrzała się. Ciekawe co się tu dzieję? Zerknęła na miejsce, gdzie powinien być most (chyba). Tam po drugiej stronie było bardzo ładnie. No to się kobita zawstydziła, ale chwila! Tam chyba będzie jakiś bal. Świetnie! Akurat jak zawsze jest gotowa. Jej włosy są piękne i jeszcze ma kokardę, a na sobie ma piękną, białą suknię. Ale przecież nie ma partnera. Będzie tam sama, chociaż może ktoś ją czymś zajmie, znaczy się może ktoś ją zagada. W sumie to bardzo w to wątpię. To jest prawie niemożliwe. W sumie to czemu miałaby stracić tak piękny bal? Uważała, że każda taka rzecz musi być piękna, chodź jeszcze na żadnej nie była.
    Uśmiechnęła się sama do siebie i kucnęła. Coś zauważyła, a przecież stała prawie na samej krawędzi. Albo miała jakieś wrednie złudzenie, albo właśnie zauważyła kawałek mostu. Zaczęła bardzo dokładnie się temu przyglądać. Zaciekawiło to ją. Chyba ma, jednak zwidy. A jak nie? Może tutaj jest niewidzialny most? Hmmm. Ale przecież nie przejdzie, gdy nie jest pewna.

    Piosenka xD




    Obsydianowy Twórca

    Godność: Cariati de Montefiere.
    Wiek: Wizualnie dwanaście, trzynaście lat.
    Rasa: Marionetkarz.. lub Marionetkarka..
    Lubi: Lalki, książki, truskawki, kwiaty, koty, krew i troszkę alkohol.
    Nie lubi: Świtała dziennego. ( tak sobie ubzdurała )
    Wzrost / waga: Metr pięćdziesiąt, może więcej, może mniej. / Trzydzieści jeden kilo.
    Aktualny ubiór: Sukienka, czarna, w kształcie litery |A|, dekolt w kształcie serduszka. Czarny, jedwabny szal, który zasłania jej ramiona. Do tego białe podkolanówki w czarne kółka, oraz zwykłe lakierowane obcasiki. Na ręce ma pierścionek z szkarłatnym diamentem.
    Znaki szczególne: Oczy zmieniające odcień, szkarłatny kryształ, w kształcie deltoidu, wtopiony w prawą rękę.
    Pod ręką: Pluszowy, fioletowy kotek - Miriam. Komplet igieł.
    Broń: Możnaby stwierdzić, że igły.
    Dołączył: 29 Sie 2011
    Posty: 171
    Wysłany: 1 Grudzień 2011, 22:27   

    Nie raz miała ochotę przynajmniej trochę się pobawić, poruszać po prostu wyładować swoją całą energię. No ale nigdy nie było żadnej specjalnej okazji aby poszaleć, lecz w pewnym momencie jak przechadzała się po ulicy zauważyła kolorową ulotkę, która głosiła o wielkim balu. Sam fakt że nigdy nie znajdowała się w Mieście Lalek ją ucieszył, bo bardzo chciała zwiedzić to miasteczko. Co prawda czasu na zwiedzanie miasta nie miała, więc nie pozostawiało jej nic innego jak od razu iść na bal. Zamek, w którym miało się odbyć przyjęcie robił wielkie wrażenie na Marie, tak samo jak tama. Gdy przez nią przechodziła poczuła się wspaniale, w końcu ma rozum dzieciaka, więc jakie dziecko nie cieszyłoby się jakby przechodziło przez tamę i to pierwszy raz? Co prawda wewnątrz niezwykle się cieszyła, ale zewnątrz wyglądała jak normalna następna uczestniczka balu.
    Co do ubioru, można stwierdzić że ubrała się odświętnie, iż na co dzień wolała dżinsy, bluzy z kapturem i jeszcze do tego trampki. Tym razem miała na sobie kremową sukieneczkę, która była zakończona koronką, który wzór układał się w linie róż. Na nią założyła brązowy płaszczyk, iż dzisiaj nie było jej specjalnie ciepło. Do tego ubrała dość podobne rajstopy, aby pasowały do końcówek sukienki. Na nie założyła brązowe buciki na obcasie z kokardką na boku, które pasowały do płaszczyka. Dla ozdoby wzięła jeszcze jedną małą i słodką kokardkę, którą wpięła w swoje długie włosy. Pierwszy raz, no dobra, czwarty raz tak się ubrała. Co prawda nie mogła się oprzeć temu, aby wsiąść chociaż jedną fiolkę na łzy, którą schowała w płaszczu. Niestety musiała zrezygnować z towarzystwa Toto, więc mogła się poczuć nieco samotnie. Można było stwierdzić że wyglądała słodziej niż zwykle. Jakby akurat na tą okazję jej oczy przybrały kolor niebieski, który bardzo rzadko objawiał się panience.
    Lunatyczka powoli wkroczyła do zamku, środek wydawał jej się bardziej niesamowity niż wyglądał zewnątrz, szczególnie nie mogła się doczekać aż wejdzie do sali balowej i w końcu potańczy sobie w towarzystwie jakiejś osoby. Tak w towarzystwie, iż nie lubiła bawić się sama. Gdy weszła na salę i poczuła się speszona, co było wbrew jej prawom. Nieświadomie usiadła na ławce czekając aż jej speszenie odfrunie.
    Oirivin
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 2 Grudzień 2011, 15:52   

    Nie odezwał się. Mierzył wzrokiem dziewczynę stojącą przed nim. Ona również zamilkła i robiła to samo.
    Nie mógł się poddać. To by było straszne poniżenie, którego i tak już miał w nadmiarze. Poza tym nie mógł sobie wybaczyć, że cała akcja tak sie potoczyła! Zawsze był mistrzem w dokonywaniu wszelakich kradzieży. Od czasu ucieczki - czy może lepszym określeniem byłoby "odejścia" - z domu, był jego nierozłączalną częścią życia.
    Wtem zorientował się, że zaszła jakaś zmiana. Właścicielka sakiewki, którą miał w kieszeni przestała na niego patrzeć. Jej wzrok przykuło coś innego. Coś za nim. Obrócił się. Za nim pojawił się most! Nie pozwolił się omotać zaskoczeniu, tylko od razu na niego wskoczył. Nie myślał, o tym, czy aby na pewno jest prawdziwy. Po prostu wykorzystał ratunek. Całe szczęście, most faktycznie nie był jedynie iluzją. Szybko wiec go przebiegł.
    Po drugiej stronie wszystko było inne. Kolorowe chorągwie powiewały na szczytach budynków, wszędzie było mnóstwo wstęg. Kwiaty zostały ułożone w wielki napis zachęcający do przyjścia na bal. Mimowolnie zwolnił odrobinę, kiedy go mijał. Ten kwiecisty napis był naprawdę oszałamiający! Poza tym nie było nikogo, prócz jednej, samotnej dziewczyny.
    Biegł dalej przez plac, kierując w stronę pałacyków.
    Arsene
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 2 Grudzień 2011, 16:39   

    Arsene w pewnym momencie zmienił zdanie i zamiast kiwać się na stopach, zaczął co kilka sekund okręcać się dokoła własnej osi to w jedną, to w drugą stronę. Żółte ślepia wbił w szare niebo. Takie ponure... Sam nie miał najlepszego nastroju. Czuł, że spokój niedługo zostanie zakłócony. Nie chciał tego. Pragnął tylko móc żyć w spokoju, razem z Eurydyką. Nie mógł przestać myśleć o przyszłości. Bał się. Po raz milionowy w całym swoim czternastoletnim życiu. A trzeba wiedzieć, że okazji do tego miał mnóstwo, do tego najróżniejszych. Wyliczenie ich zajęłoby zapewne mnóstwo czasu, toteż nie przejmujmy się przeszłością i skupmy się na tym, co jest teraz. Kociak nagle przestał się kręcić i przystanął, mrużąc oczy. Ręce splótł za plecami i zaczął majtać przydługim, czarnym ogonem kota, wyrastającym mu z miejsca, gdzie u każdego normalnego człowieka winien kończyć się ostatni odcinek kręgosłupa i kość ogonowa. Przyłożył dłoń do czoła i przeczesał palcami opadającą na czoło grzywkę. Chwilę potem znów opuścił głowę, podchodząc bliżej krawędzi. I - tadam! - prawie nie dostał zawału. Przed nim pojawił się most. Chłopak odskoczył i, jak na zawołanie - mostu już nie było. Znów podszedł bliżej - most był. Powtórzył zabieg kilkakrotnie z tym samym skutkiem. W końcu przykucnął i dotknął mostu. Ręka natrafiła na ciało stałe, toteż po krótkiej chwili chłopak wskoczył na deski i spokojnym, spacerowym krokiem podążył w kierunku "drugiego brzegu". W międzyczasie wyciągnął sakiewkę, z niej zaś owiniętego w zielono-żółty papierek cukierka, którego natychmiast odpakował i wsadził sobie do ust. Opakowanie natomiast tymczasowo powędrowało do sakiewki. Nie będzie im tu śmiecił, a co!
     



    Upiorny Arystokrata

    Godność: Jego Wysokość Arcyksiążę Rosarium, Lord Protektor Krainy Luster
    Wiek: Niektórzy czynami starają się dowieść, że zbyt długo już Rosarium żyje na tym świecie, choć on sam jest odmiennego zdania.
    Rasa: Upiorny Arystokrata
    Lubi: Równy krok marszowy arcyksiążęcych legionów, które białą i czerwoną różę niosą do najdalszych zakątków krainy luster; zapach kwiatów w ogrodach Różanego Pałacu i spokojny szum fontann.
    Nie lubi: Nieposłuszeństwa i fałszywych idei, niszczących piękno niewinnych oczu, niegdyś szczęścia tylko pragnących.
    Wzrost / waga: 178 / 70
    Aktualny ubiór: .
    Znaki szczególne: Tykowość
    Pod ręką: Złoty zegarek kieszonkowy
    Bestia: Alphard (Rubeol), Forets (Tenebrae)
    Nagrody: Lustrzany Pierścień, Zegarmistrzowski Przysmak, Nić Opętania, Lodowy Klejnot, Kamień Duszy, Umbraculum
    SPECJALNE: Administrator, Mistrz Gry | Mister Spectrofobii 2011, Najlepszy Pisarz 2012
    Dołączył: 28 Gru 2010
    Posty: 1342
    Wysłany: 2 Grudzień 2011, 17:26   


    Dla wszystkich

    Część wciąż niepewnie stała przed mostem, jednak zapewne nie potrwa to już długo, a to ze względu na coraz liczniejsze grono, które przebyło przepaść wypełnioną fosą nicości. Niestety nikt nie spadł co zapewne zmartwi pewną osóbkę chcącą wszystkich wrzucić w nicość. Wracając jednak do tego co istotne. Po drugiej stronie okazało się, że brak żywych istot na balu jest jedynie kłamstwem. Oczywiście to wy byliście pierwszymi z gości, którzy przekroczyli most. Życia jednak nie brakowało. Można było zauważyć przede wszystkim dużą liczbę ludzi z ukrytymi za białą maską twarzami i ubranych w czarny płaszcz. Bardziej kolorowi byli bliżej i rozmawiali ze sobą o czymś. W przeciwieństwie do poprzedników byli niezwykle barwni. Oczywiście ujrzeć ich mogli tylko ci, którzy znaleźli się po drugiej stronie mostu. Teraz jednak zastosuje pewien podział. Bowiem nie sposób uogólnić wyczynów Arsene z mostem, które przyciągnęły szeroką uwagę gości i spotkały się z najróżniejszymi komentarzami. Jednak jeśli tylko zignorować innych to bez najmniejszych problemów i płynnie przebyłeś most delektując się cukierkiem na sam początek przyjęcia. Orivin natomiast wzbudził ciekawość straży, którzy jednak jakoś specjalnie nie reagowali bo też nie zrobił jeszcze nic wielkiego. Dlatego udało mu się dobiec aż do największego pałacu w zamku i teraz może zdecydować co dalej. Wszystko to mogła obserwować Savannah, która weszła w sam środek terenu przeznaczonego na bal. Na razie nikt nie zwracał na nią uwagi, poza jakimś człowiekiem, który pokłoniwszy się przeszedł dalej. Wszystko wydawało się być spokojne choć uważni obserwatorzy już teraz mogli zauważyć jak orkiestra zbiera się na tarasie jednego z pałaców skąd będzie przez cały bal zapewniała odrobinę muzyki. Poza tym na razie nic ciekawego się jeszcze nie działo. <Dajmy reszcie dotrzeć~!>




    _________________

    *****
    Feste
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 2 Grudzień 2011, 21:18   

    Cisza była przerywana przez miarowy stukot obcasów o brukowaną drogę. Pocierała intensywnie ramiona, gdyż cienka narzuta w żaden sposób nie dodawała jej ciepła. Na horyzoncie już zaczynali jej się ukazywać pierwsi goście i strzeliste wieżyczki pałacyków. Znalazłszy się już nieopodal przepaści, zatrzymała się z nagła, wytężając wzrok. Było zdecydowanie zbyt kolorowo, jak widać mieszkańcy Miasta Lalek przygotowali się aż za dobrze na obchody lat świetności Krainy. Jakoś nigdy się tu nie zapuszczała, teraz natomiast pożałowała, że nie mogła ujrzeć pierwowzoru tego miejsca. Zapewne zaczęłaby narzekać na diametralną zmianę, jaka tu zaszła. Zresztą, jak by się nad tym bardziej zastanowić, już teraz mogła to zrobić, bowiem Miasto zawsze kojarzyło jej się z ponurą okolicą. Rozejrzała się po otoczeniu własnym, po czym ze zdziwieniem zobaczyła skupionych nad przepaścią ludzi, choć w większości mieli daleko do rasy ludzkiej. Czemu nie gnali w pośpiechu na plac?
    - Och - to słówko znowu wyrwało się z jej ust. Przypatrzyła się przepaści uważniej; dopiero wtedy uświadomiła sobie, iż nie ma żadnego łącznika w powietrzu z krańcem tamtej dzielnicy. Dobrze przynajmniej, że miała dostatecznie umięśnione łapy, by wybić się wysoko w powietrze, no i zaraz potem... Uch, złamać kark przez spadnięcie w otchłań. Odległość była za duża. No i po kiego tak się ustroiła, skoro miała spędzić resztę balu tuż obok niego? A tak liczyła na zwiedzanie Muzeum Dziwów, co zasłyszała od plotkujących przechodniów! Co za niesprawiedliwość.
    Skoro już jesteśmy w kwestii stroju, to troszeczkę o nim wypada napisać. Otóż, zanadto się nie kłopotała nad wyborem kreacji. Ot, na początek zgoła prosta, sięgająca kolan jedwabna suknia o barwie z lekka błękitnawej bieli, podszyta znikomą ilością falbanek, uwydatniająca swe piękno dopiero podczas wirowania w tańcu. Była zwiewna, jak gdyby stworzona z mgiełki, jakby to określił jakiś podrzędny pisarczyk. Obnażała ramiona i plecy, jednak te były niemal całkowicie osłonięte kaskadą alabastrowych, swobodnie spływających włosów, nieufryzowanych w żaden szczególny sposób. Tradycyjnie opadały na jedno z oczu, w tym wypadku prawe, oraz okrywały szczelnie fragment twarzy, ukazując smutnawy wyraz oka lewego. Kolor intensywnego szkarłatu tęczówek zarysowywał się wyraźnie na tle niesamowicie jasnej cery i ciemnych rzęs, chociaż kontrast mocno nie raził. Na ręce naciągnęła długie rękawiczki za łokieć z białego aksamitu, a na stopy wdziała czarne połyskujące lakierki na niskim obcasie. Zmarznięte ramiona otulała srebrzysta narzuta, przewiązana pod szyją karmazynową wstążką. Kocie szczegóły, w postaci uszu, wąsów i ogona, a wyjąwszy kształt źrenic, pozostawały wchłonięte.
    Zwykle bale wprawiały ją w weselszy nastrój, teraz przebijała się przez nią melancholia. Może wspominała? Podeszła bliżej małego na razie tłumu, przygryzając leciutko wargę. Zmrużyła oczy, po czym rozwarła je szeroko, a następnie stanęła na skraju przepaści.
    - No proszę. - Wymruczała, wyciągnąwszy przed siebie rękę. Powodziła nią chwilę w nicości, wbrew pozorom nie próbując schwycić jej konsystencji w palce. Nie natrafiła na żaden opór. Zacisnęła rękę na miejscu, gdzie winno znajdować się jej serce, przesączona wątpliwościami. Nie miała lęku wysokości, w końcu nałogowo człapała po dachach domów i nie czuła nawet cienia lęku, niczym nakręcona zabaweczka, po wieczność przebywająca te same drogi, przyzwyczaiła się; po prostu świadomość błędnego przemyślenia i spadnięcia w ciemność umiarkowanie ją przerażała. Odległość od gruntu, potencjalnego, niekoniecznie jej ciało wreszcie by nań natrafiło; musiała być znaczna, toteż nikt nie usłyszałby stąd gruchotu jej kości, a co więcej ostatniego krzyku. Chyba, że wydałaby go od razu w desperacji, a nie dopiero przed faktem śmierci.
    Uniosła niepewnie obutą w lakierek stópkę, która zawędrowała parę centymetrów naprzód, i ku uldze i jednoczesnemu zdziwieniu posiadaczki opadła na... No właśnie, na co? Na pewno na coś. Niewidzialny most. Gdyby większą uwagę obdarzałaby zebranych, nie umknęłaby jej wędrówka Arsene przez ten sam mostek.
    - Co za struktura! - pisnęła z ekscytacją, posuwając się ostrożnie do przodu. Kroczyła po czymś stałym! Czyżby nałożono tutaj silną iluzję? A może był to jakiś specyficzny rodzaj mgły? Z pewnością każda możliwość byłaby szalenie fascynująca, choćby nie wiadomo jak absurdalna i powierzchownie niewykonalna. Ścisnęła rąbek sukni, ażeby wyzbyć się obecnie irracjonalnego lęku stracenia gruntu pod nogami, i niebawem już była na placu, gdzie miał odbyć się bal. Most tymczasem ponownie zniknął jej z oczu. Skwitowała to ponurym pomrukiem. Ciekawe, czy dałoby się pobrać jakieś próbki owego mostu, by więcej dowiedziec się o kruszcu, z jakiego został wykonany. Może źle szukała, przecież nie wykluczyła jeszcze jednej z pierwszych opcji, a mianowicie...
    Jej uwagę zwrócił jakiś ruch w oddali, który zarejestrowała kątem oka. Orkiestra. Jeden z jej ulubionych elementów podobnych przedsięwzięć. Skrzyżowała ręce, spuściwszy przy tym głowę. Zgodnie z ustalonym z góry porządkiem rzeczy, teraz pozostawało jej tylko szwendać się po całym terenie. Gdzie udać się najpierw? Napotkała wzrok zamaskowanej istoty w czarnym płaszczu. Zaroiło się tu od takowych gości. To ją trochę zaniepokoiło. Ale czy nie zawsze tak bywało?
    Zaczęła nucić sobie pod nosem jakiś utwór na skrzypce, który zapadł jej w pamięci dawno, dawno temu. Uśmiechnęła się momentalnie na wspomnienie urzeczonego własną muzyką grajka.
    Co się wydarzy? Chyba nie trzeba już wypisywać nowej listy jej oczekiwań wobec tego balu, na której plasowały się głównie intrygi i tajemnicze morderstwa, jak to na balach, a zwłaszcza w jakichś mętnych książkach. Wycofała się w kierunku lichego pasa zieleni, obiegającego calutką dzielnicę. Wybrany przez nią fragmencik był szczególnie zacieniony. Oko Feste przemykało po kolejnych budynkach i ludziach, by zatrzymać się na miejscu, gdzie przed chwilą jeszcze był most. A może jej sie tylko wydawało, że znów jej mignął?
     



    Porcelanowy Panicz

    Karciana Szajka: Król
    Godność: Lord Oleander de Roitelette
    Wiek: Od dawna jest dorosły, choć wciąż wygląda na 16 lat.
    Lubi: Siebie, władzę, swoje bestie, wszystko co krwawe i potworne
    Nie lubi: Mleka, a fe!
    Wzrost / waga: 160 cm czystego zła! (+ 4 cm dzięki butom) / Lekka niedowaga
    Aktualny ubiór: Beżowa koszula, brązowy krawat z przyczepioną kościaną broszą, czarne spodnie, wysokie skórzane buty zapinane na klamry i ozdobione z przodu króliczymi czaszkami, długi, czarny płaszcz. Do tego klasyczny, czarny kapelusz z doczepionym niewielkim ptasim szkieletem oraz kartą Króla Pik.
    Znaki szczególne: Androgyniczna uroda, dwubarwność tęczówki i ledwie widoczne źrenice
    Bestia: Yūrei – Morita, Eques – Pan Jednorożek, Noaliks – Christo, Avi – Dolly
    Nagrody: Bursztynowy Kompas, Kamień Duszy, Kłamstwożerca
    SPECJALNE: Administrator-Zombie, Grafik | Maskotka Forum
    Dołączył: 25 Lis 2010
    Posty: 2311
    Wysłany: 3 Grudzień 2011, 14:22   

    Oczywiście, osoby Oleandra nie mogło na balu zabraknąć! Mimo, iż nikt paniczyka nie zmuszał do zjawienia się na zabawie, już od samego rana narzekał wszystkim służącym jakie to okropne, że będzie musiał przebywać w tłumie pospólstwa, gdyż bal był otwarty dla wszystkich gości. Nie licząc wręcz przesadnej dbałości o jak najlepszy wygląd, był to jeden z powodów dla których Oleander wystroił się w najdroższe ubrania. Tak na wszelki wypadek, by ktoś nie pomylił go z jakąś osobą należącą do dużo niższej warstwy społecznej. Przez kilka chwil paniczyk zastanawiał się nad przyodzianiem sukni dla żartu, jednak ostatecznie zdecydował się na z goła inną, nieco bardziej męską kreację. Wysokie obcasy jego butów głośno stukały o bruk. A były to buciki naprawdę śliczne! Szare, wiązane czarnymi sznurówkami, sięgające aż za kolana. Wokół kostek zawiązane były w kokardy czarne wstążki z przyczepionymi doń małymi, białymi różyczkami. Spodnie chłopca były eleganckie, w kolorze indygo. W identycznej barwie malował się jego surdut ozdabiany całą masą różnej wielkości ptasich piór we wszystkich odcieniach szarości i fioletu. Pod szyją chłopca zawiązana była szara kokarda, do której przypięto ogromną broszkę z ametystem. Głowę Oleandra zdobił czarny cylinder obwiązany fioletową wstążką. Z tyłu owa wstęga kończyła się sporą kokardką, której końcówki spływały po jasnych włosach paniczyka. Na nakryciu głowy nie zabrakło także dość ekscentrycznego dodatku w postaci małego... ptasiego szkieletu. Miejmy nadzieję, że to nie nasz paniczyk pozbawił życia tę biedną ptaszynkę, by tylko upiększyć swój kapelusz. Z drugiej strony, ileż to niewinnych zwierzątek musiałby uśmiercić, by ozdobić swą garderobę licznymi czaszkami, szkielecikami i kośćmi, a tak upiększonych kreacji miał wiele. Włosy Oleandra, nieco potargane, luźno spływały po jego ramionach. Właściwie, można było odnieść wrażenie, że choć tak starannie zadbał o swój ubiór, nawet nie pokwapił się, by rozczesać włosy.
    Nareszcie znalazł się tuż przed mostem prowadzącym do zamku w Mieście Lalek. Już prawie był na miejscu, wystarczyło jedynie przejść przez most, którego... nie było? Jednak widząc jak inni goście radzą sobie z przeszkodą, Oleander również wszedł na most. Pojawiające się kolejne drewniane części mostu nieco chłopca zdziwiły. Gdy wreszcie przed chłopcem wyłonił się plac, na którym miał odbywać się bal, kąciki jego ust drgnęły w delikatnej imitacji uśmiechu. Wokół było pełno nieznanych mu ludzi w przesadnie kolorowych strojach. Jego, choć również przeładowany dodatkami, był chociaż bardziej stonowany kolorystycznie. Zmrużył oczy. Odnosił wrażenie, że od tych wszystkich barw aż bolą go oczy. Już po chwili dostrzegł osóbki ubrane mniej krzykliwie, a wręcz przeciwnie – ich czarne płaszcze dużo bardziej przypadły Oleandrowi do gustu. Na przepiękny zamek właściwie nie zwrócił większej uwagi. Całe zainteresowanie chłopca skupiało się teraz na brutalnym rozpychaniu się między gośćmi, by znaleźć sobie odpowiednie miejsce i to w nim poczekać spokojnie na oficjalne rozpoczęcie balu. Westchnął ciężko. Po raz kolejny zaczął się zastanawiać, co właściwie tutaj robi. Rzadko kiedy bywał na tego typu zabawach. Dużo bardziej odpowiadały mu bale organizowane w mniejszym gronie, w zamkowych komnatach. Zwłaszcza, gdy były aranżowane przez jego rodzinę. Wtedy ignorowanie paniczyka i traktowanie jako jednego spośród setki szarych gości nie wchodziło w grę! Odruchowo zaczął bawić się wstążką zwisającą z jego kapelusza. Owijał ją sobie wokół palca, po czym wypuszczał i tak w kółko. Znudzonym wzrokiem wodził za osóbkami obecnymi na balu.
    _________________

    Nagrody:


    ADMIN NA URLOPIE. W razie problemów, proszę kontaktować się z Tykiem i Mari.
    Miyuko
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 3 Grudzień 2011, 17:23   

    Cisza. Żadna odpowiedź nie nadeszła. W pewnej chwili, Miyuko pomyślała nawet, czy złodziejaszek nie jest niemową. Wtedy przez chwile zrobiło jej się szkoda chłopaka. Pomyślała, iż mogłaby odpuścić... Ale nie! W sakiewce miała dość sporą sumę, którą musiała dostarczyć ojcu. Ten znowu ich potrzebował. Jak zwykle po uszy tkwił w kłopotach, a tylko ona mu pomagała. Inni już dawno zerwali kontakty z człowiekiem, wiecznie potrzebującym pieniędzy. Wcale się im nie dziwiła. Sama miała już dość tego wszystkiego. Ojciec musiał w końcu uporządkować swoje życie. Chciała z nim dzisiaj o tym porozmawiać,jednak wszystko wskazywało, na to, iż spotkanie będzie musiała przełożyć.
    Stali więc tak w milczeniu, czekając ruchu tego drugiego. Zdawało się, że mogłoby to trwać naprawdę długo. Dziewczyna postanowiła, że to ona zrobi ten pierwszy ruch. Chciała już ruszyć do przodu... W tej samej chwili za chłopakiem coś zaczęło się zmieniać. W przestrzeni pomiędzy nim, a placem po drugiej stronie przepaści, zaczęły zarysowywać się kontury, a potem tworzący się kształt nabrał kolorów. Pojawił się most!
    Zaskoczona uśmiechnęła się do siebie.. No tak, przecież znajdowała się w Krainie Luster. Po chwili rzuciła sie za złodziejem, który, dość szybko zorientował się, o tym co zaszło i wykorzystał to do ucieczki.
    Oboje przebiegli przez most. Miyuko bez tej pewności, jak uciekające przed nią stworzenie. Bała się, że most,mimo wszystko, może nie być prawdziwy. Przez to, jak zwykle została w tyle.
    Jakaż to była strata czasu. Ta cała pogoń. Było jasne, iż w końcu, stanie się tak, że nie będzie już gdzie biec, i oboje będą musieli stanąć naprzeciw siebie. Najwidoczniej chłopak nie chciał dopuścić do siebie takiej myśli. Dobiegła za nim do największego pałacu. Tu jej domysły zostały rozwiane, bowiem chłopak zniknął nagle gdzie w jego wnętrzu, a ona została sama, nie wiedząc gdzie też powinna teraz się udać.
    Vondur
    [Usunięty]




    Wzrost / waga: /
    Wysłany: 3 Grudzień 2011, 19:37   

    Miejsce, w którym stała zapełniało się. Przybywały różne osóbki, większość ubrana była odpowiednio. Przez chwilę nic się nie działo, bo nikt nie wiedział, jak dostać się na plac. W pewnym momencie jedna osoba skoczyła w dół... I po chwili biegła po czymś, co Vondur zdziwiło. Nie chciała ryzykować, więc dalej zastanawiała się, co robić.
    Kątem oka zauważyła chłopca, który zachowywał się dziwnie. Podchodził do krawędzi, po czym odskakiwał. I tak kilka razy. Potem skoczył i również pobiegł. Po chwili znalazł się na placu pośród reszty osób, które już dawno tam były.
    Wtedy Vondur oświeciło. Podeszła do krawędzi i zobaczyła tam most. Jako że musiała znaleźć się na uroczystości, postawiła na nim stópkę, badając grunt. Kiedy upewniła się, że konstrukcja się nie zawali, stanęła na niej i dumnym krokiem zaczęła iść przed siebie. Po chwili znalazła się na placu, pośród innych gości.
    Rozejrzała się, niewiedząc co robić. Podobno miała tutaj w czymś pomagać. Tak, 'pomagać', bo nie mogła znieść myśli, że musiałaby komuś 'służyć'. Dlatego zastąpiła to słowo innym, o podobnym znaczeniu.
    Stała tak więc i rozglądała się wokoło, odrobinę zdezorientowana.
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Po drugiej stronie krzywego zwierciadła... Strona Główna
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Możesz załączać pliki na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do:  



    Copyrights © by Spectrofobia Team
    Wygląd projektu Oleandra. Bardzo dziękujemy Noritoshiemu za pomoc przy kodowaniu.

    Forum chronione jest prawami autorskimi!
    Zakaz kopiowania i rozpowszechniania całości bądź części forum bez zgody jego twórców. Dotyczy także kodów graficznych!

    Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
    Template AdInfinitum
    Strona wygenerowana w 0,29 sekundy. Zapytań do SQL: 9